To co powiedziała Irenka02 brzmi bardzo znajomo. też mam tak że analizuje zamiast po prostu być przy czymś. I potem po godzinie siedzenia z kartą nie wiem, co poczułam, bo byłam zajęta zastanawianiem się, czy to czuję właściwie. :))
Ten spokój w geście Gwiazdy to jest cos, o czym rzadko się mówi. Zwykle skupiamy sie na nadziei, na regeneracji, na tym co będzie. A tu jest po prostu czynność - wylewa, wylewa. Bez oceniania. Czy to może mieć znaczenie przy pracy z ciałem i odżywianiem? Myślę że tak ale ciekawa jestem co o tym myśli Tarocistka. 😀
Ja bym tu dorzuciła jeszcze jedną rzecz - ta kobieta na Gwieździe nie patrzy na siebie. Patrzy na to co robi, nie ocenia swojego wyglądu. Przy niedowadze to może być bardzo konkretny obraz do pracy, taki kontrast wobec ciągłego patrzenia na siebie z zewnątrz.
Mam pytanie trohę z innej strony - czy przy niedowadze i trudnej relacji z ciałem w ogóle ma sens szukać jednej karty do pracy? Może różne dni wymagają różnych obrazów? Raz Gwiazda, raz Siła, raz coś innego?
Losowe ciąganie to też ma swoją wartość, ale rozumiem że teraz szukasz czegoś bardziej intencjonalnego. Mogłabym zapytać - masz jakąś talię, z którą czujesz się bardziej swobodnie, czy wszystkie są mniej więcej tak samo?
Rider-Waite to akurat dobry wybór do tej pracy, bo obrazy są bardzo dosłowne, literalne. Ta kobieta na Gwieździe naprawdę wygląda spokojnie, nie ma tam dwuznaczności. Przy bardziej abstrakcyjnych taliach taka praca byłaby trudniejsza.
Eee, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś próbował pisać dziennik do takiej pracy z kartą? Nie interpretacje, tylko co się poczuło siedząc z konkretnym obrazem? Zastanawiam się czy to nie pomogłoby Irenka02 złapać ten wątek, który ucieka.
Może nie trzeba pisać dużo. Jedno zdanie po siedzeniu z kartą. Nawet 'była spokojna' albo 'bolało patrzeć'. To już jest coś.
To co Irenka02 mówi o tym 'czego nie chcę widzieć' to jest dla mnie sygnał, zeby nie pchać się za szybko w głąb. Karta jako obraz może być łagodniejszym wejściem niż pisanie właśnie dlatego że obraz nie wymaga od ciebie nazywania. Patrzysz i tyle. Czy to nie jest może bezpieczniejszy pierwszy krok? xD
Właśnie, bo można sobie zafundować taki wewnętrzny wywar - siedzę z kartą, wymuszam pisanie, nic nie wychodzi i wnioskuję że ze mną jest coś nie tak. I to nie jest praca z kartą, to jest kolejna okazja do oceniania siebie.
Ojej, odwrócona plecami do czego, to jest chyba kluczowe pytanie przy tej karcie. Bo jeśli ktoś ma trudną relację z jedzeniem, to odwrócenie się plecami do starych wzorców brzmi zupełnie inaczej niż odwrócenie się od czegoś co było dobre.
Ale skoro Irenka02 mówi że używa karty jako obrazu do medytacji, nie do wróżenia, to może akurat tutaj kontekst rozkładu jest mniej ważny? Pytam bo sama nie wiem, czy te dwie rzeczy da się tak wyraźnie rozdzielić.
Czytam i myślę sobie że ten wątek niepostrzeżenie przeszedł od pytania 'które karty wspierają przy niedowadze' do czegoś znacznie głębszego. Czy ktoś jeszcze w ogóle pamięta wyjściowe pytanie? Bo mi się wydaje że Irenka02 dostała coś więcej niż listę kart, tylko nie wiem czy to jest to czego szukała.
Szczerze? Chyba dostałam więcej niż szukałam. Przyszłam po jakiś gotowy zestaw kart do pracy i teraz siedzę z tym że nawet nie wiedziałam co to znaczy 'pracować z kartą'. To jest trochę dezorientujące ale chyba dobrze? <3
To dezorientowanie jest w porządku. Lepiej je mieć teraz niż po miesiącu mechanicznego ciągania kart i zastanawiania się czemu nic nie działa. Mam pytanie do Tarocistki - czy przy takiej pracy z ciałem i odżywianiem jest jakiś moment, kiedy warto wprowadzić rozkład zamiast jednej karty? Jakiś próg?
A czy można się zablokować na jednej karcie za długo? Pytam bo mam wrażenie że ja tak mam z Hermitem, wracam do niego od miesięcy i nie wiem czy to jest dobra praca czy ucieczka od reszty talii.
A wracając do tego co Marowit78 powiedziała o Hermicie jako osobnej sprawie - rozumiem tę różnicę, ale zastanawiam się czy przy niedowadze długotrwała praca z jedną kartą nie jest jednak formą unikania? Że zamiast iść dalej, zostajemy w bezpiecznym miejscu?
To co Marowit78 pisze o złudzeniu robienia czegoś - to mnie trochę zatrzymało. Bo mam wrażenie że sama czasem tak mam. Siadam z kartą, patrzę, i nie wiem potem czy coś naprawdę poczułam czy tylko odhaczyłam sobie 'zrobiłam swoją pracę na dziś'.
I to jest właśnie moment, który warto sobie zanotować, dosłownie. Nie interpretację karty, tylko to zdanie które właśnie napisałaś. 'Czy naprawde poczułam czy tylko odhaczyłam.' To jest ważniejsze niż jakikolwiek rozkład. Masz gdzieś taki dziennik, cokolwiek do pisania?
Słuchajcie, ja mam pytanie może trochę z boku - czy przy tej pracy z ciałem i jedzeniem, o której mówicie, macie jakieś doświadczenia z Cesarzową? Bo to karta koja mi się kojarzy z ciałem, płodnością, karmieniem. Ale zastanawiam się czy dla kogoś z trudną relacją z jedzeniem to nie byłoby za dosłowne.
Ja bym tu jednak rozróżniła dwie rzeczy. Jest różnica między kartą która jest trudna bo wskazuje na coś co trzeba zobaczyć, a kartą która jest po prostu nieodpowiednia na dany moment. Cesarzowa dla osoby w bardzo ostrej fazie może być za dużo. Ale po jakimś czasie? Nie wiem.
To kryterium które Tarocistka podaje brzmi sensownie, ale jak to ocenić w momencie? Bo można sie okłamywać w obie strony - że jest impuls kiedy go nie ma, albo że jest ciężar kiedy to po prostu głęboka praca.
Przepraszam że wchodzę z czymś osobistym, ale to o czym mówi Runiarka - to jedno zdanie po - to jest coś co chyba jestem w stanie zrobić. Bo mam opór przed długim pisaniem ale jedno zdanie to wydaje sie osiągalne. Tylko co jeśli to zdanie za każdym razem brzmi tak samo?
To by było akurat ciekawe. Jeśli jedno zdanie powtarza się przez kilka tygodni, to samo w sobie jest informacją. Że coś jest stałe że coś utknęło albo że jest stabilne - i to jest różnica którą warto zauważyć. jakie mogłoby być to twoje zdanie, gdybyś miała teraz powiedzieć jak sie czujesz po pracy z kartą?
Zastanawiam się czy ta rozmowa nie dotknęła czegoś ważnego przy temacie z tytułu wątku - bo zaczęłyśmy od pytania które karty wspierają, a doszłyśmy do tego że to nie karta wspiera, tylko sposób w jaki z nią siedzisz. Czy to jest słuszny wniosek czy za duże uproszczenie?
