Zaczęłam ostatnio analizować, jak często w tarota pojawia się zbroja i w jakim kontekście. rycerze, część kart Wielkich Arkanów, Sześć Mieczy... Zastanawia mnie, czy ta zbroja to zawsze symbol ochrony, czy czasem wręcz odwrotnie - izolacji, zamknięcia się. Szczególnie myślę o tym w kontekście rozkładów dla osób uzależnionych. Bo uzależnienie to też taka zbroja - chroni przed bólem ale jednocześnie odcina od życia. Czy ktoś robił rozkłady pod tym kątem? Jak interpretujesz te karty, gdy wypadają w takim kontekście?
Ciekawe, że to piszesz, bo sam się nad tym zastanawiałem przy jednym rozkładzie jakiś czas temu. Rycerz Mieczy w zbroi pełnej, galopujący naprzód - na pierwszy rzut oka to siła i determinacja. Ale jak pytanie dotyczy uzależnienia, to widzę w tym coś innego. Jakby ta zbroja była właśnie mechanizmem obronnym, który komuś pozwala nie czuć. Co konkretnie analizujesz - poszczególne karty z motywem zbroi, czy jakiś konkretny układ?
Przepraszam, że wchodzę z takim pytaniem, ale właściwie skąd w ogóle wiadomo, że zbroja na kartach ma oznaczać cokolwiek konkretnego? To nie jest tak że każdy tarocista będzie to samo widział w tej samej karcie, prawda? Jeden powie ochrona, drugi izolacja, trzeci siła. gdzie tu jest ta obiektywna interpretacja?
A co z Diabłem? Tam też jest pewien rodzaj zbroi, takiej ciemniejszej - te postacie w łańcuchach, ale łańcuchy są luźne, mogłyby się uwolnić. Przy uzależnieniach ta karta mi się wydaje wyjątkowo dosłowna. Nie wiem, czy to zbrojenie się, czy raczej jego brak, skoro te kajdany są tylko złudzeniem?
Robiłem kiedyś taki rozkład dla znajomego - nie będę wchodził w szczegóły ale padł Cesarz i właśnie ten motyw zbroi mnie uderzył. Cesarz jest opancerzony, siedzi na twardym tronie, kontroluje. mój znajomy był przekonany, że panuje nad sytuacją z piciem, bo 'kiedy chce, to nie pije'. Ta karta w pozycji 'jak osoba postrzega siebie' wydała mi się niemal złowróżbna - ta zbroja jako iluzja kontroli.
Czytam tę dyskusję i nasuwa mi się pytanie - czy przy takich rozkładach w ogóle warto używać kart z silną symboliką zbroi jako kart 'nadziei' albo 'zasobów'? Mam na myśli to, że zbroja może być zasobem - kimś, kto ma wewnętrzną siłę żeby stanąć do walki. Ale jak to odróżnić od tej izolacji, o której pisałaś na początku?
Zwykle używam prostego układu krzyżowego, ale słyszałam o specjalnych układach dla osób zmagających się z uzależnieniami - takich, gdzie jedna pozycja to 'co uzależnienie mi daje' i 'co mi zabiera'. Nigdy sama nie próbowałam, ale wydaje mi się logiczne. Ktoś tu ma doświadczenie z czymś podobnym?
Robiłem coś podobnego. Układ z pozycjami: 'korzeń problemu', 'co utrzymuje schemat', 'zasoby do zmiany', 'pierwszy krok'. przy tej trzeciej pozycji - 'zasoby' - bardzo często wypadają wlasnie karty ze zbroją. Rycerze, Cesarz, czasem Moc. I wtedy ta zbroja naprawde działa jako coś pozytywnego - jakiś rdzeń siły, do którego osoba ma dostęp.
A w ogóle po co takie rozkłady? Serio pytam. Osoba uzależniona potrzebuje terapii, lekarza, a nie kart. Co jej dadzą karty, że wypadnie Diabeł albo zbroja?
Zgadzam się z Borutą. Zresztą psychologowie sami używają różnych projekcji i obrazów - test Rorschacha na przykład opiera się na podobnym mechanizmie. Człowiek widzi w karcie to, co jest w nim. Karta z zbroją może komuś powiedzieć więcej o jego poczuciu ochrony albo jej braku niż godzina milczenia na kanapie terapeuty. Inna sprawa, że do zbroi w tarota warto podchodzić wielowarstwowo - raz to tarcza, raz więzienie, a raz kostium.
Wracając do samej symboliki - zapomniałyśmy chyba o Sile. Tam nie ma zbroi w klasycznym sensie, ale ta postać okiełznuje lwa samymi rękami bez ochrony. W kontekście uzależnień to może być jedna z najbardziej wymownych kart - siła bez pancerza, działanie poprzez kontakt, nie poprzez ochronę. Ciekawe, czy ktoś widział tę kartę w rozkładach dla osób w procesie zdrowienia?
Ta karta Siły to ciekawy trop. Ale mam pytanie do Wieszczka00 - czy ta 'siła bez pancerza' to zawsze coś pozytywnego w kontekście uzależnień? Bo mi przychodzi do głowy, że ktoś, kto wychodzi z nałogu, może faktycznie potrzebować jakiegoś pancerza na początku - struktury, zasad, granic. Siła bez zbroi może być piękna ale też bardzo wystawiona.
Ale hwila - wracam do tej rozmowy o Sile bo mam takie podstawowe pytanie. Skoro jedna karta może oznaczać zupełnie coś innego zależnie od pozycji w rozkładzie, to właściwie co nam mówi sama symbolika zbroi? Czy ona w ogóle coś 'mówi' sama z siebie, czy dopiero w kontekście?
Rycerz Mieczy. Bez zastanowienia. On jest najszybszy, najbardziej opancerzony, i pędzi przed siebie bez żadnego zatrzymania. W uzależnieniach to może być ten moment, kiedy ktoś jest już tak pochłonięty schematem, że nawet nie widzi, że się zbroi. Działa automatycznie, bez refleksji.
Czytam tę rozmowę o Rycerzu Mieczy i myślę sobie, że w kontekście uzależnień każdy z czterech rycerzy może być inaczej czytany. Rycerz Mieczy - automatyzm, Rycerz Pucharów - emocjonalna pułapka, Rycerz Monet - stabilizacja w nałogu, czyli 'mam to pod kontrolą', Rycerz Buław - impuls, poszukiwanie adrenaliny. Ale to jest tylko szkic, ciekawi mnie, co inni o tym myślą.
A czy ktoś z was widział kiedyś w takim rozkładzie Rycerza Monet i potem rozmawiał z tą osobą o tym, jak to przeżyła? Ciekawi mnie, czy ta karta coś 'poruszyła', czy raczej osoba przy niej powiedziała 'no tak, właśnie, mam kontrolę' i zamknęła temat.
Mam taką myśl - czy przypadkiem nie idealizujemy tu tej roli kart? Słyszę o otwieraniu furtek, uruchamianiu refleksji, ale czy nie jest tak, że to czytający otwiera te furtki, a karty są tylko pretekstem? Można by to zrobić z losowymi obrazkami.
Czytam te rozmowę od początku i mam może głupie pytanie, ale - te karty ze zbroją, jak Rycerze czy Cesarz, to są zawsze mężczyźni, prawda? Czy to cos znaczy przy rozkładach dla kobiet? Piszę bo sama miałam kiedyś zrobiony rozkład i czułam się dziwnie kiedy wypadały same 'męskie' karty.
Czułam się trochę oderwana od tych kart, jakby nie mówiły o mnie. Ale ta rozmowa sprawia, że myślę o tym inaczej - może właśnie dlatego, że ta zbroja była dla mnie obca, to sygnalizowała coś, z czym się zmagałam? Taką wewnętrzną nieprzystawalność do siebie?
Czytam tę rozmowę o obcości kart i myśle o tym, że sam mam podobnie z Cesarzem. Nigdy niee czuję że to 'moja' karta, nawet gdy wypada na mojej pozycji. Nie wiem, czy to coś znaczy czy po prostu estetyka mi nie gra.
Wracam do tego, o czym pisał wcześniej Pankracy - że karty to tylko pretekst. Mam z tym problem, bo jeśli przyjmiemy że 'równie dobrze losowe obrazki', to tracimy coś ważnego: spójność symboliczną systemu. W rozkładach dla osób z uzależnieniami ta spójność ma znaczenie, bo ona nadaje strukture czemuś, co jest zupełnie chaotyczne w środku. Losowy obrazek tej struktury nie da.
A możesz powiedzieć więcej o tej strukturze? Mam na myśli - jak konkretnie działa to, że zbroja w jednej karcie mówi coś innego niż zbroja w drugiej, a mimo to całość jest spójna? Dla mnie to wciąż trochę magia w złym sensie tego słowa, czyli nie wiem, jakie są reguły.
I tu jest chyba sedno - ten kontekst pytania. Mam wrażenie że w rozkładach, które robię dla znajomych, największy błąd jaki popełniałem na początku to wchodzenie bez jasnego pytania. karty wtedy mówią wszystko i nic. Przy uzależnieniach to jest szczególnie ważne, bo człowiek przychodzi z mgłą, nie z pytaniem.
Przy uzależnieniach ja bym się jednak bała rozkładów bez jasnego zamiaru. Zbroja to nie jest karta, którą się zostawia bez komentarza. Jeśli ktoś ma Rycerza Mieczy w pozycji 'jak osoba radzi sobie teraz', a czytający milczy albo mówi ogólnie, to ta osoba wyjdzie z poczuciem, że wszystko jest okej, bo rycerze to siła.
