Hej, mam taki problem - pracuje na trzy zmiany i czasem po pracy mam dosłownie 10 minut dla siebie. Bardzo chcę regularnie pracować z tarotem, bo czuję że mi pomaga ogarniać co się u mnie dzieje, ale klasyczne rozkłady na 10 kart to przy moim trybie życia kosmos. Czy ktoś zna jakiś sprawdzony rozkład na 2-3 karty, ktury faktycznie daje sensowny wgląd, a nie tylko powierzchownią odpowiedź? Chodzi mi szczególnie o takie układy, które pomagają wyciągać lekcje z tego co się przeżyło, bo mam wrażenie, że ciągle wpadam w te same schematy i może karty by mi pomogły to zauważyć.
Ojej, to ciekawe pytanie, bo większość ludzi zakłada, że im więcej kart, tym głębszy wgląd. Ale krótkie rozkłady potrafią być bardzo precyzyjne, właśnie dlatego, że zmuszają do skupienia się na sednie. Zanim cokolwiek zaproponuję - czy ciągniesz karty rano, wieczorem, a może bez stałej pory? To ma znaczenie przy projektowaniu układu pod konkretną osobę.
Ja przez długi czas używałam układu trzech kart w wariancie: przeszłość-teraźniejszość-przyszłość, ale potem gdzieś przeczytałam, że do nauki na własnych błędach lepiej działa układ: sytuacja - co mi umknęło - co z tego zabrać. i szczerze, to zrobiło dla mnie dużą różnicę. Czy ktoś jeszcze ćwiczył taki wariant?
Ten układ co opisuje Marcysia86 to dobry kierunek ale mam jedno zastrzeżenie. Jeśli ktoś ciągnie karty zmęczony po nocce, to interpretacja środkowej pozycji - 'co mi umknęło' - bywa bardzo skrzywiona. Zmęczony umysł albo widzi problemy tam gdzie ich nie ma, albo kompletnie je spłaszcza. Myślałaś o tym, żeby zamiast interpretować od razu, najpierw tylko zapisać kartę i wrócić do niej po kilku godzinach snu?
A ja mam pytanie do Anastazy - to znaczy, że nie powinno się w ogóle czytać kart jak się jest zmęczoną? Bo ja często właśnie wieczorem siadam i ciągnę kartę na dzień następny i zawsze mi się wydawało, że to normalne.
Wtrącę sie bo temat dotyczy czegoś, o czym rzadko sie tu pisze wprost. Krótki rozkład dla zabieganej osoby to nie tylko kwestia liczby kart ale też tego, jak sformułujesz pytanie zanim w ogóle dotkniesz talii. przy pracy z własnymi schematami polecam coś, co można zrobić na dwie karty: pierwsza to 'jaki wzorzec właśnie sie zagrał', druga to 'co chce mi on powiedzieć'. Proste, ale przy dobrej intencji bardzo konkretne.
Przepraszam że się wtrącam, bo nie jestem specjalistą od tarota. Ale mam pytanie z czystej ciekawości - skąd wiecie, że ta interpretacja którą robicie to wasza rzeczywista analiza sytuacji, a nie po prostu efekt tego, że widzicie co chcecie zobaczyć? Szczerze pytam, nie złośliwie.
Właśnie o to mi chodzi - o tą weryfikację. Ja np. kilka razy wyciągałam Księżyc i za każdym razem interpretowałam go jako 'mam trudny czas emocjonalny', ale może tam chodziło o coś konkretniejszego? Jak wy odróżniacie generyczną interpretację od tej właściwej dla waszej sytuacji?
Eee, to jest serce całej pracy z tarotem i nie ma na to prostej odpowiedzi. Ale powiem jak ja to robie - patrzę nie na karte w izolacji, tylko na to co mnie uderzyło pierwszą sekundę jak ją zobaczyłam. Zanim zdążysz pomyśleć 'Księżyc to emocje', jest ułamek sekundy reakcji. To tam często jest prawdziwa odpowiedź. Czy kiedyś próbowałaś zapisywać to pierwsze skojarzenie zanim sięgniesz po znaczenie z książki?
Ja też przez długo robiłam tak jak Gabrysieńka - leciałam prosto do opisu. I dopiero jak zaczęłam prowadzić dziennik tarotowy, nawet skrótowy, zaczęłam widzieć te powtarzające się karty i czy moje interpretacje miały sens z perspektywy czasu. Gabrysieńka, masz coś w rodzaju dziennika do kart?
Dziennik tarotowy to świetna sprawa, ale przy tak napiętym grafiku jak opisuje autorka wątku to może być kolejna rzecz do zrobienia, która stresuje zamiast pomagać. Ja bym zaproponował jeszcze prostsze podejście - jedna karta dziennie, bez rozkładu, i jedno zdanie do niej wieczorem. To dosłownie minuta.
Hm, ale czy jedna karta dziennie wystarczy do pracy ze schematami? Mam wrażenie, że żeby zobaczyć wzorzec, potrzebujesz przynajmniej dwóch punktów odniesienia w jednym ciągnięciu. Jedna karta to bardziej medytacja na dany dzień niż analiza.
Śledzę ten wątek od początku i mam wrażenie, że wszyscy skupiają się na liczbie kart, a nikt jeszcze niee powiedział wprost, które konkretne karty z Wielkich Arkanów najczęściej pojawiają się przy pracy ze schematami i co to może znaczyć. przy nauce z doświadczeń Koło Fortuny i Sąd to karty które lubią wracać właśnie wtedy, kiedy ktoś utknął w powtarzającym się cyklu. Czy komuś te dwie karty często wychodzą razem?
mi kilka razy wyshzedł Sąd ostatnio i zastanawiam sie co to znaczy w konteksćie tego co tu piszecie o schematach, bo nie byłem tego swiadomy kiedy go ciągnąłem
A ja właśnie chciałam zapytać - bo rozumiem, że pytanie ma być konkretne, ale jak formułować te pytania kiedy się jest zmęczoną i ma się dosłownie 5 minut? Czy jest jakiś skrót który działa?
Na to pytanie akurat mam coś konkretnego. Przy krótkich sesjach zamiast formułować pytanie od zera, warto mieć kilka gotowych szablonów. Ja stosuję trzy: 'co dziś pominęłam', 'co mi dziś przeszkadzało w byciu sobą' i 'co próbuje mi pokazać ta sytuacja'. Krótkie, ale dają kartom coś do roboty.
Wracając do tego co powiedział wcześniej Anastazy o Sądzie i zamykaniu - mam wrażenie, że ta karta często pojawia się kiedy ktoś wie co powinien zrobić, ale odkłada decyzję. Czy Leszek jak o tym myślisz w kontekście tej pracy - jest coś, co odkładasz?
I właśnie o to chodzi - karta pokazała coś, czego nie miałeś w świadomości w momencie ciągnięcia. To nie jest 'widzę co chcę widzieć', jak pytał Polelum wcześniej. To jest odwrotnie. Sąd wyszedł przy pytaniu o pracę i dopiero rozmowa tutaj pomogła Leszkowi zobaczyć połączenie.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale mnie bardziej interesuje wlasnie to co Ballen napisał o szablonach pytań - bo to jest praktyczne. Czy te szablony działają też jak ciągniesz jedną kartę, nie cały rozkład?
A co jak karta która wyjdzie zupełnie nie pasuje do pytania? Mnie się zdarzało, że pytałam 'co mi umknęło' i wychodził Błazen, i kompletnie nie wiedziałam co z tym zrobić.
Właśnie przez takie sytuacje nie ufam sobie przy interpretacji. Jak karta 'nie pasuje' to albo odkladam albo naciągam znaczenie na siłe. A tu wychodzi że Mania miała odpowiedź, tylko jej nie zobaczyła. Jak się tego uczyć żeby to widzieć od razu?
Oj tam, gabrysieńka, to jest sedno całej pracy z kartami przy ograniczonym czasie - nauczyć sie zatrzymać przy karcie, ktura 'nie pasuje', zamiast ją odkładać. Ale to nie jest coś co przychodzi samo. Musisz mieć jakiś punkt odniesienia. Mania miała odpowiedź, ale nie miała jeszcze nawyku pytania 'dlaczego ta karta mnie odpycha'.
Ale jak mam mieć nawyk pytania 'dlaczego mnie odpycha', skoro w tym momencie naprawdę nie widzę żadnego połączenia? To trochę jak mówić komuś 'patrz lepiej' jak coś przegapi.
Oj tam, to jest ciekawe ćwiczenie bo nie wymaga wiary ani znajomości symboli - wymaga tylko chwili na hipotezę. Gabrysieńka, właśnie to mogłoby działać przy tych 5 minutach, o które pytałaś wcześniej. hipoteza jest szybsza niż interpretacja.
Hej, to brzmi sensownie - ale mam wątpliwość. Jak mam 5 minut i pytam 'co musiałoby być prawdą', to nie wpadam w kolejne rozmyślanie zamiast skończyć sesję? Bo mnie to akurat grozi, że zacznę analizować i nie skończę.
Dlatego ważne jest żeby odpowiedź na to pytanie była jedna, pierwsza która przyjdzie - i koniec. Nie lista możliwości, nie burza mózgów z samą sobą. Jedna rzecz, zapisujesz i zamykasz. Nauka jest w patrzeniu na to po kilku dniach, nie w samym momencie ciągnięcia. 😛
To co Ballen pisze o 'przykrytym' jest ważne w kontekście całego tematu. Przy pracy ze schematami - a o tym tutaj rozmawiamy - karta działa jak lustro dla czegoś, co już wiesz. Dlatego 5 minut może wystarczyć, jeśli jesteś uczciwa wobec tej pierwszej myśli.
