Ta metoda z zapisywaniem brzmi dobrze, ale mam pytanie praktyczne - co robisz z tymi notatkami? Czyli czy wracasz do nich po czasie, czy to ma jakies inne zastosowanie? Bo zaczynam sobie wyobrazac jak to może wyglądać i jestem ciekawy czy to daje jakiś efekt skumulowany.
O, dziennik tarota - czy to jest cos czego używa dużo osób tutaj? Słyszałem o tym pojęciu ale nie wiedziałem że to taka poważna praktyka. Myslalem że to bardziej... ozdobne notatki 🙂
Ja prowadziłam dziennik przez pół roku i potem przestałam, bo czułam że zamiast skupiać się na karcie skupiam się na pisaniu ładnych zdań. Każdy ma inaczej. Ale to co mówi Pietruszka o efekcie opóźnienia - to jest prawdziwe, ja to miałam wielokrotnie.
Ten efekt opóźnienia jest dla mnie nowym pojęciem. Rozumiem to tak: że karta może ci coś powiedzieć, ale zrozumienie przychodzi dopiero po czasie kiedy widzisz jak się sprawy potoczyły? Czy to jest coś innego?
Dobrze to rozumiesz, ale powiem wiecej - efekt opóźnienia nie zawsze dotyczy zewnętrznych wydarzeń. Często chodzi o wewnetrzny proces. Coś ci mówi karta, nie wiesz co, a po kilku dniach nagle podczas rozmowy z kimś albo w środku nocy dociera do ciebie co to było. To nie jest przepowiednia która się spełnia, to jest myśl która potrzebuje czasu żeby dojrzeć.
Pentaklista73 dotknął ważnej kwestii. Myślę że spora część wartości tarota pochodzi właśnie z tego że zmusza do sformułowania myśli przed faktem. Nawet jeśli karta byłaby losowa i nic nie znaczyła - samo pytanie 'co ta karta mówi mi o dzisiaj' zmusza do refleksji o dzisiejszym dniu. I to już jest coś.
Właśnie to balansowanie między podejściami jest dla mnie trudne. Jak zaczęłam, to ciągle chciałam żeby karty mi mówiły co się stanie. I byłam rozczarowana kiedy tego nie robiły wprost. Czy ktoś jeszcze przez to przechodził na początku?
Czytam to wszystko i mam takie poczucie że tarot dla kogoś w polowie zycia może być wlasnie o tym przejściu - od szukania odpowiedzi na zewnątrz do szukania pytan wewnątrz. I to jest paradoksalnie coś co bardziej do mnie przemawia niz gdyby mi ktoś powiedzial że karty przepowiadaja przyszłość. Moze właśnie dlatego to zaczęło mnie interesowac akurat teraz 🙂
To co napisał Roch o przejściu od szukania odpowiedzi do szukania pytań - to jest bardzo dojrzałe podsumowanie. I właśnie dlatego myślę, że tarot może być szczególnie cenny dla osób w polowie życia. Bo w wieku 40, 50 lat masz już za sobą dość doswiadczen, zeby wiedzieć że gotowe odpowiedzi rzadko cokolwiek rozwiązują. Pytania są trudniejsze, ale trwalsze.
Oj, Jagienka, ty teraz powiedziałaś coś co mnie bardzo dotknelo. Właśnie to pytanie - 'czy dobrze wybrałem' - siedzi we mnie od dłuższego czasu. I chyba między innymi dlatego tu jestem. Nie wiem jeszcze czego szukam w tych kartach ale to pytanie jest gdzieś w tle.
Chcę tu dorzucić coś do kwestii wieku - w tarocie jest karta która nieprzypadkowo pojawia się w tym kontekście bardzo często u osób po czterdziestce. Pustelnik. Stary mędrzec z latarnią, który idzie sam, we własnym tempie, oświetlając tylko tyle drogi ile potrzebuje do następnego kroku. Przypadek?
A czy to nie może być efekt tego że osoba ktora tasuje karty jakoś nieświadomie przyciąga tę kartę, bo identyfikuje się z Pustelnikiem? Tzn. czy to karta mówi o wieku, czy wiek mówi coś przez kartę? 🙂
Zaczyna mi się tu mieszać - czy wy mówicie ze karty maja jakąś własną inteligencję, czy że interpretacja jest projekcją tego co myślimy? Bo to są dwie bardzo różne rzeczy i chcialbym wiedzieć jak to rozumiecie.
Mam pytanie do Rocha, bo on zaczął temat i ma ten konkretny kontekst - dorastałeś w religii która tego zabrania. Czy ta kwestia już się dla ciebie zamknęła, czy nadal gdzieś z tyłu głowy jest ten opor? Pytam bo sama miałam podobnie z zupełnie inną sprawą i to potrafi siedzieć długo.
Rydwanka, dobre pytanie i odpowiem szczerze - nie do końca się zamknęło. Jest taki głos który mowi 'ale to jest zakazane' i jednocześnie drugi glos który pyta 'przez kogo zakazane i dlaczego'. W polowie życia te dwa głosy mogą ze soba rozmawiać spokojniej niż w wieku 20 lat. ale nie twierdzę że jeden zwyciezyl.
To co opisujesz - dwa głosy które mogą rozmawiać spokojniej - to jest coś czego naprawdę nie miałam w sobie jako młodsza osoba. Myślę że właśnie ten spokój, to umiejętność siedzenia z nierozwiązanym pytaniem bez paniki, może być czymś co tarot daje albo co pozwala go inaczej używać.
Chcę zapytac o coś może naiwnego - czy jeśli ktoś nie jest do konca pewien swoich przekonań religijnych i sięga po tarot, to czy to może jakoś zaszkodzić? Pytam poważnie, bo mam znajomych ktorzy twierdzą że tak i nie wiem co o tym myśleć.
To co mówi Jagienka o myśleniu wróżbiarskim jest ważne. Znam osobę która przez kilka lat nie robiła nic bez pytania kart i to nie było zdrowe. Ale to nie był problem kart, to był problem tej osoby z podejmowaniem decyzji. Karty tylko wzmocniły coś co już tam było.
Słysząc to wszystko zaczynam myśleć ze moze dobrze iz nie zacząłem w trudniejszym momencie, tylko teraz kiedy mam trochę spokoju. Moje pytanie do was jest takie - od czego zaczął ten kto zaczynał po czterdziestce? Czy to jest inny start niż u osób które zaczęły jako dwudziestolatkowie?
Ja zaczęłam po pięćdziesiątce i mogę ci powiedzieć co było inaczej niż u znajomych którzy zaczęli wcześniej. Miałam dużo mniej cierpliwości do uczenia się na pamięć znaczeń kart, ale dużo więcej intuicji co do tego co karta mówi akurat mnie. Jakby życiowe doświadczenie skracało pewien etap, a wydłużało inny - głębszy.
Czytam to, co piszecie i mam wrażenie, ze w tym jest coś o tym jak my w ogóle uczymy się rzeczy w różnym wieku. Jako młodszy człowiek chciałem wiedziec. Teraz bardziej chcę rozumieć. Nie wiem czy to ma sens jako rozroznienie, ale czuję że to różne rzeczy.
Roch, to ma bardzo duży sens i mysle że to jedno z najtrafniejszych zdań w tym wątku. Wiedzieć i rozumieć to rzeczywiście różne poziomy. Tarot chyba lepiej sluzy rozumieniu niż wiedzy - bo jeśli chcesz wiedzy, to karty są kiepskim źródłem. Jeśli chcesz rozumieć cos o sobie, to jest już inna sprawa.
To co mówi Jagienka o zapisywaniu - robiłam to przez kilka miesięcy i to naprawdę coś daje. Człowiek widzi wzorce których nie widzi na bieżąco. Ale mam pytanie do osób bardziej doświadczonych - czy wy macie wrażenie że po pewnym czasie interpretacje się zmieniają, że ta sama karta znaczy dla was coraz więcej?
Zatrzymuję się na chwilę bo ta rozmowa bardzo odpłynęła od pytania Rocha o wiek. Chcę wrócić do tego - czy ktoś ma konkretne przykłady kart albo rozłożeń które szczególnie pasują do osób w tym środkowym wieku? Czytam wątek od początku i ciągle mamy filozofię, a mało konkretu.
Potencjał. To slowo cos we mnie poruszyło. Mam pięćdziesiąt dwa lata i szczerze mówiąc przez długi czas myslalem o sobie bardziej w kategoriach tego co zostało a nie tego co moze byc. Moze właśnie dlatego tu jestem - szukam czegoś co mi powie że jest jeszcze jakis potencjal do odkrycia.
Roch, to co teraz napisałeś brzmi dla mnie jak bardzo uczciwe podsumowanie po co ludzie w tym wieku sięgają po tarot. Nie po przepowiednię, tylko po jakieś potwierdzenie że jest jeszcze przed nimi przestrzeń. Myślę że dużo osób tu czytających czuje to samo, tylko nie powiedziało wprost.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i normalnie nie komentuje tarota bo jestem sceptyczna. Ale to co teraz pisze Roch trafia do mnie jako do osoby czterdziestu siedmiu lat. To pytanie o potencjał jest bardzo ludzkie i rozumiem że karty moga być jednym ze sposobów zeby je zadać sobie głośno. Nie wiem czy w to wierzę, ale rozumiem dlaczego ludzie tego szukają.
