Forum

Asystent AI
Tarot dla introwert...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla introwertyków - czytanie bez narażania się

Strona 1 / 2

Wpisy: 331
Rozpoczynający temat
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy to tylko mój problem, ale jak próbuję zrobić jakiś rozbudowany rytuał przed czytaniem - świeczki, kadzidła, kryształy w odpowiednich rogach - to zamiast się skupić, zaczynam myśleć o tym czy dobrze wszystko ustawiłam. I zanim dojdę do kart, jestem już zmęczona. Zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle rytuał jest potrzebny czy to bardziej sprawa przyzwyczajenia. Introwertycy chyba mają z tym inaczej niż ekstrawertycy, bo cały ten ceremoniał zamiast pomagać, przytłacza. Ktoś jeszcze tak ma?


Odpowiedz
97 odpowiedzi
Wpisy: 1624
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

O, dokładnie to samo. Przez długi czas myślałam, że robię coś źle, bo nie czuję żadnego przepływ przy rozbudowanych rytuałach. Dopiero jak skróciłam cały wstęp do dosłownie minuty ciszy i trzech głębokich oddechów, cos zaczęło działać. Ale tu mam pytanie do tej dyskusji - czy chodzi o to zeby w ogóle pozbyć się rytuału, czy żeby go dopasować do siebie? Bo to dwa różne podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Rytuał przed czytaniem jest właściwie niezbędny bo bez niego karty nie mają jak się "przestroić" na nową osobę. Przynajmniej tak mi zawsze wychodziło. Trzy okrążenia talii w lewą stronę, kilka minut skupienia, żadnych skrótów. Myślę że problem leży gdzie indziej - może talia nie jest właściwie oczyszczona na co dzień?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

@Narcyz.x Skąd ten pomysł, że karty muszą się "przestroić"? To trochę uproszczenie. Rytuał pomaga przede wszystkim tobie - twojemu umysłowi - wejść w odpowiedni stan, a nie kartom. oj karty są papierem i grafiką. Co innego, jeśli ktoś traktuje je inaczej symbolicznie, ale nie stawiałabym tego jako zasady. Autorce wątku raczej powiedziałabym żeby sprawdziła, co jej naprawdę pomaga się wyciszyć, niekoniecznie to, co ktoś inny opisuje jako "właściwy" rytuał.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Oleandra_50 Zgadzam się co do tego że rytuał służy człowiekowi, nie kartom. oj ale chcę dopytać - bo to ważne dla całego tematu - co rozumiecie przez "narażanie się"? Autorka pisała o paraliżu przy rytuale. Czy to chodzi o lęk przed złymi kartami, czy może właśnie o ten przebodźcowany stan, kiedy tyle elementów naraz :)?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Wrozbita To drugie, zdecydowanie. Chodzi mi o to że im więcej elementów, tym więcej mam w głowie myśli o samym rytuale, a coraz mniej o pytaniu, z którym siadałam. eh i potem czytam z głową pełną "czy kadzidło właściwe czy kryształ dobrze leży" zamiast skupić się na kartach... To nie jest strach przed wynikiem, bardziej taki mentalny szum.


Odpowiedz
Wpisy: 626
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam zapisane kilka różnych "wersji" rytuałów, których próbowałam, i naprawdę zauważyłam że te prostsze dawały mi lepsze odczyty - przynajmniej jeśli chodzi o moją interpretację bo byłam bardziej obecna. Czy ktoś próbował zupełnie bez żadnych wstępów? Tak po prostu siada i tasuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 222

@Karinka.x Ja tak robiłam przez jakiś czas i szczerze - efekty były podobne do tych z rytuałem... Ale miałam wrażenie że coś mi umyka. Nie w kartach, tylko w sobie. Jakby brakowało chwili przejścia między codziennością a czytaniem. Teraz robię minimum: odkładam telefon, wyciszam muzykę, kilka sekund patrzę na talię. I tyle. Działa lepiej niż wszystko inne.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

A możecie wyjaśnić, jak w ogóle tasować te karty? Pytam, bo to może być moje minimum. słyszałam że są różne techniki, ale nie wiem która jest dla początkujących. przepraszam jeśli to nie tu, ale wydaje mi się że to się łączy z tym co piszecie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1624

@Sodalitka86 Technik jest kilka - klasyczne tasowanie jak w brydżu, rozsypywanie na stole i mieszanie w kółko, albo po prostu przekładanie w losowe miejsca w talii. Nie ma jednej właściwej. Ja polecam zacząć od tego, co czujesz sie pewnie fizycznie z kartami - bo duże talie potrafią być nieporęczne i to też może rozpraszać. Ale wróćmy do tematu - właśnie o to chodzi, żeby te mechaniczne czynności nie stawały się kolejnym źródłem stresu.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@mania-1)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, jest jedno pytanie, którego nikt tu jeszcze nie zadał: a dla kogo robimy to czytanie? Bo jeśli dla siebie, to rytuał może być naprawdę minimalny. Ale jeśli ktoś czyta dla innych, choćby online, to pewne przygotowanie ma inny sens - pomaga wejść w skupienie, które jest potrzebne żeby nie rzucać byle jakich interpretacji. to zupełnie różne sytuacje i myślę że warto je rozdzielić w tej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Mania.1 Dobry punkt. Mnie chodzi głównie o czytanie dla siebie, codzienne albo kiedy mam jakieś pytanie. I właśnie przy czytaniu dla siebie ta nadbudowa rytualna najbardziej mi przeszkadza bo zamiast wejść do środka, kręcę się wokół zewnętrznych form :).


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Ćwiczę regularnie i doszłam do podobnego wniosku - przy czytaniu dla siebie coraz mniej mi potrzeba. Ostatnio testowałam takie podejście: jedna karta rano, bez żadnego przygotowania, zaraz po wstaniu. I jest w tym coś bo głowa jest wtedy czysta, jeszcze nie zaczął się dzień. Czy ktoś też tak robi? Ciekawa jestem czy to tylko u mnie tak wychodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lowczyni_60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Henryka59 Robiłam tak przez jakiś czas i mi odpowiadało, ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy karta rano to dobry moment na pytania które mam wieczorem. Znaczy czy energia dnia jakoś się przekłada? Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale czułam że te poranne karty były jakieś... inne niż wieczorne :D. Czy to ma sens?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Lowczyni_60 To co opisuje to właściwie kwestia intencji, nie pory dnia. Karta rano ma sens jeśli pytasz o cały dzień, ale jeśli wieczorem masz konkretny dylemat, to naturalnie siadasz wieczorem. Rytuał dla introwertyka - i wracam do tematu wątku - powinien być przede wszystkim sygnałem dla własnego umysłu. A ten sygnał może być naprawdę cichy: jeden oddech, jedno zdanie intencji, tasowanie. Koniec 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym powiedział że bez jakiegoś oczyszczenia talii między sesjami to w ogóle nie ma sensu siać. Karty zbierają energię z poprzednich czytań i potem mogą dawać przekłamane wyniki :). To nie jest kwestia preferencji, to podstawa pracy z tarotem. Pukanie w talię, dmuchnięcie, owinięcie w jedwab - przynajmniej jedno z tych powinno być


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

@Tobiaszek53 "Nie ma sensu siać" to dość duże słowa :D. Skąd pewność że karty zbierają energię w sposób który wpływa na kolejne odczyty? Rozumiem, że to popularne przekonanie, ale nie jest to żadna udowodniona zasada - to tradycja i nawyk, który może pomagać ale nie musi. Wiele osób robi świetne odczyty bez żadnego oczyszczania między sesjami. Nie strasz ludzi że zrobią coś źle


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Oleandra_50 No ale tradycja w tarocie to nie jest coś, co można tak po prostu odrzucić. no przez wieki praktykujący robili to w określony sposób i to miało swoje uzasadnienie. Mogę sie mylić co do "przestrojenia", ale oczyszczanie talii to osobna sprawa i raczej nie powiedziałbym że to tylko nawyk.


Odpowiedz
(@mania-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 77

@Narcyz.x "Przez wieki" to argument, który trochę mnie irytuje, bo przez wieki robiono też mnóstwo rzeczy które okazały się bez sensu. Tarot sam w sobie nie ma jednej spójnej tradycji - różne szkoły, różne podejścia. Oleandra ma rację że nie strasz ludzi, że zrobią cos źle. Szczególnie kogoś, kto i tak już czuje paraliż przy rytuale.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Mania.1 Racja że tarot nie ma jednej tradycji, ale Tobiaszek ma chyba trochę rację w tym sensie, że jakoś trzeba zakończyć jedno czytanie zanim zacznę drugie. Nie musi to być pukanie ani spalanie szałwii ale ten moment przejścia coś robi. Sama używam runy jako "zamknięcia", kładę ją na tali i tyle. Trwa może dziesięć sekund.


Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 222

@Perydotka O, to ciekawe. I nie czujesz, że ta runa "wchodzi" jakoś w następny odczyt? Pytam bo mieszanie systemów mnie zawsze trochę kłopotało - tarot to tarot, a runy to runy, i zastanawiałam się czy łączenie nie zaciemnia obrazu ;).


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Cefeida98 Nie traktuję tego jako mieszanie systemów. Runa jest dla mnie tylko żetonem, sygnałem dla samej siebie - "skończyłaś". Równie dobrze mogłabym położyć kamyk albo zamknąć pudełko. Chodzi o gest, nie o znaczenie runy.


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Perydotka To co opisuje to właśnie chyba mój ideał - gest bez znaczenia, który jednak robi różnicę. Bo problem nie jest taki że rytuał nie działa, tylko że mój rytuał urósł do rozmiarów które mnie blokują. Zaczęłam od jednej świecy, teraz mam schemat na dziesięć kroków i siadam do kart ze zmęczeniem zamiast z ciekawością...


Odpowiedz
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

no ale jest różnica między rytuałem który wyrósł przez bałagan, a rytuałem, który jest przemyślany. @Hyzop, twój problem to nie rytuał jako taki, tylko że twój rytuał nie jest spójny - jest zlepkiem różnych rzeczy. To się przydarza. Ale z tego nie wynika że minimum to dobra odpowiedź dla każdego.


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Tobiaszek53 Możliwe że masz rację co do spójności. ale jak odróżnić rytuał przemyślany od nieprzemyślanego, skoro oba wyglądają tak samo od zewnątrz :D?? kurcze i czy to nie jest trochę tak że każdy swój rytuał uważa za przemyślany?


Odpowiedz
(@lowczyni_60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Hyzop A wracając do tego co pisała - czy ktos próbował celowo uprościć swój rytuał po tym jak już był rozbudowany? hej interesuje mnie czy to trudne jak już się przywykło do tych wszystkich kroków.


Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Lowczyni_60 Próbowałam i powiem ci, że przez pierwszy tydzień czułam się jak coś pomijam. ale to było tylko przyzwyczajenie, nie rzeczywisty brak. po jakimś czasie prostszy schemat zaczął działać równie dobrze, a byłam mniej zmęczona przed odczytem. Chyba kluczowe jest to, żeby uprościć świadomie, nie żeby po prostu olać rytuał z lenistwa


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Henryka59 To rozróżnienie - świadome uproszczenie kontra olanie - chyba dużo wyjaśnia. Bo ja właśnie czuję się winna jak pomijam jakiś krok, jakby to było lenistwo, a nie wybór. może warto byłoby dosłownie przepisać sobie nową, krótszą wersję i traktować ją jako pełnoprawny rytuał, a nie "okrojoną" wersję starego.


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

To co Rezeda opisuje to bardzo częsty punkt startowy i chcę powiedzieć coś ważnego - to że "nic nie przychodziło" to nie znaczy, że coś zrobiłaś źle... To znaczy, że karta jeszcze nic dla ciebie nie mówiła w tamtym momencie. @Hyzop Ale wracając do tego co pisała o przepisywaniu rytuału - mam pytanie do niej właśnie: czy już próbowałaś dosłownie zapisać tę nową, krótszą wersję, czy wciąż jest na etapie "może spróbuję"?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Tobiaszek53 Rozumiem twój punkt ale chcę go trochę podważyć. Mówisz "spójny rytuał" - co to znaczy w praktyce? oj bo jeśli mamy introwertyka, który się paraliżuje przy zbyt złożonym wstępie, to nawet idealnie spójny rytuał z dziesięciu kroków mu nie pomoże... Tu chodzi o to żeby w ogóle móc usiąść do kart.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@rezeda65)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wtrącam ale nie do końca rozumiem - skąd w ogóle wiadomo czy odczyt był dobry czy zły? Pytam serio bo nigdy nie robiłam tarota i nie wiem jak ocenić wynik. Jak to sprawdzacie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1624

@Rezeda65 To naprawdę dobre pytanie i trochę łączy się z tematem bo właśnie ta niepewność - "czy dobrze odczytuję?" - potrafi paraliżować tak samo jak zbyt rozbudowany rytuał :P. najprościej: zapisujesz, co karta ci powiedziała, i patrzysz po kilku dniach czy tygodniach, czy coś z tego się potwierdziło albo czy miało sens w kontekście twojej sytuacji. oj nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 626
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokładnie to samo mi się przydarzyło. Mam w notatkach stary rytuał - pięć minut, trzy kroki - i nowy który gdzieś po drodze sam urósł. Jak porównuję odczyty z tamtego okresu z dzisiejszymi, to nie widzę żadnej istotnej różnicy w jakości interpretacji. Więcej kroków nie równa się lepszy odczyt :P.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@mania-1)
Połączone: 3 lata temu

I tu wracamy do sedna tematu, bo to nie jest pytanie "jaki rytuał jest najlepszy", tylko "jak nie dać się rytuałowi pożreć". To są dwie rozne rozmowy :).


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, mam moze głupie pytanie - czy dla kogoś, kto dopiero zaczyna, w ogóle sens ma budowanie jakiegoś rytuału? Może lepiej zacząć bez niczego i dopiero potem coś dodawać, jak już się pozna karty?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1624

@Sodalitka86 Mnie się właśnie tak wydaje i tak bym radziła. Na początku chodzi o to, żeby poznać karty, ich znaczenia, swój sposób rozumowania przy nich. Rytuał może przyjść naturalnie jak już wiesz co ci pomaga skupić się, a co przeszkadza. Nie odwrotnie.


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Sodalitka86 Tylko że bez żadnego zakorzenienia na początku można wpaść w nawyk chaotycznego tasowania i powierzchownych odczytów, które potem trudno przepisać. Coś małego - choćby głęboki oddech i intencja - warto mieć od razu...


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

@Narcyz.x "Trudno przepisać" to niepotrzebne straszenie. Nawyki przy tarocie się zmienia, jeśli ktoś tego chce. Sama wielokrotnie zmieniałam podejście po kilku latach. Sodalitce polecam zacząć jak jej wygodnie i nie martwić się, że zrobi coś "źle na zawsze".


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

To ciekawy pomysł - nowa wersja jako coś nowego, nie jako skrót. Sama mam tendencję do myślenia o swoim obecnym minimum jako "prowizorce", ale może właśnie to jest problem. Uznaję coś za prowizorkę i czekam na moment kiedy wrócę do "prawdziwego" rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Jest jeszcze jedna rzecz, którą tu pomijamy - rytm. kurcze nie chodzi tylko o to co robisz przed odczytem ale o to jak regularnie siadasz do kart. Introwertycy często lepiej reagują na regularność niż na rozbudowane wstępy, bo sama regularność staje się zakotwiczeniem. Codziennie o tej samej porze, nawet bez świec i kadzidła, daje ciągłość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 626

@Mistralka Masz rację co do rytmu. Moje najlepsze serie odczytów to były właśnie takie, gdzie siadałam regularnie - wtedy ciało i głowa same wiedziały "teraz karty" i nie potrzeba było dużo więcej. Ale jak mam dłuższą przerwę, to właśnie ten rytuał ma sens jako mostek - żeby na nowo wejść w tryb.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@rezeda65)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że znowu dopytam bo jesteście kawał przede mną jeśli chodzi o doświadczenie - kiedy mówicie o "wejściu w tryb", to jak wy sami to czujecie? Że coś w głowie kliknie, czy to bardziej fizyczne? Ciekawa jestem jak to opisać komuś, kto nie wie czego szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@rezeda65)
Połączone: 2 lata temu

Pytam bo chcę zrozumieć, nie żeby kopiować - jak wy sami czujecie, że "weszłyście" w tryb przed odczytem? Bo jak czytam te posty to widzę, że każda z was mówi inaczej i nie wiem czy szukać jakiegoś swojego sygnału czy po prostu zacząć i liczyć, że samo przyjdzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Rezeda65 U mnie to jest spokój w klatce piersiowej - dosłownie, fizyczne rozluźnienie. haha nie zawsze przychodzi od razu ale jak go nie ma, to odczyt jest płytszy. Nie wiem czy to dobry opis, bo brzmi banalnie, ale tak to czuję.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 648

@Rezeda65 To różnie u różnych osób i nie ma jednego wzorca. Ktoś poczuje, ktoś po prostu zauważy, że myśli zwolniły. pytanie do ciebie - czy w ogóle próbowałaś już siadać do kart regularnie, czy jeszcze na etapie zastanawiania sie jak zacząć?


Odpowiedz
(@rezeda65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 41

@Mistralka Próbowałam kilka razy ale bez żadnego planu. Tasowałam, ciągnęłam kartę, patrzyłam na nią i... nic mi nie przychodziło do głowy. Może właśnie dlatego pytam o ten wstęp, bo może brakuje mi czegoś żeby w ogóle zacząć myśleć przy kartach.


Odpowiedz
Wpisy: 331
Rozpoczynający temat
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Zapisałam w notatniku trzy kroki i sprawdzałam dwa razy. Za pierwszym razem faktycznie czułam się jakbym coś pomijała ale drugi raz był inaczej - jakby ta skrócona wersja zaczęła być "moja", nie prowizorka. Nie wiem jeszcze czy to trwałe ale przestałam się czuć winna że nie zapalę wszystkich świec


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 626

@Hyzop To co mówi o poczuciu winy przy pomijaniu kroków jest ciekawe, bo ja to też znam. Ale skąd to w ogóle pochodzi? czy ktoś ci powiedział, że te wszystkie kroki są konieczne czy sama je sobie narzuciłaś i gdzieś po drodze urosły do rangi obowiązku :P?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Karinka.x Sama je sobie narzuciłam, po kawałku :P. Przeczytałam że świeca pomaga skupić że muzyka że oczyszczanie tafli... każde z osobna miało sens. I wszystkie zostały. Nikt mi nie powiedział ze muszę, ale jakoś tak wyszło że poczułam się jakby musiały.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Hyzop Ja mam inne pytanie pisałaś że twój rytuał urósł przez dokładanie kolejnych rzeczy :). czy jest tam coś, co dodałaś i co naprawde lubisz, nawet jeśli nie jest konieczne? Bo może chodzi nie o cięcie na ślepo, tylko o zostawienie tego co ci odpowiada, a wyrzucenie reszty.


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Perydotka Tak, jest jedna rzecz - trzymam karty przez chwilę w dłoniach zanim zacznę tasować :D. To nie trwa długo ale czuję ze coś mi daje. Reszta kroków jest bardziej z kategorii "tak się robi" niż "lubię to robić".


Odpowiedz
(@novella93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Hyzop Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie, może naiwne - czy to że lubi trzymać karty w rękach to nie jest właśnie gotowy punkt startowy? Jeden krok, który działa, do którego można dosłownie nic nie dodawać i sprawdzić jak idzie?


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest dosyć klasyczny mechanizm - każdy element jest opcjonalny, ale jak już masz ich dziesięć, to psychicznie każde pominięcie wygląda jak błąd. Mam pytanie do całej dyskusji: czy ktoś próbował podejść do tego odwrotnie, czyli nie skracać gotowego rytuału, tylko zbudować nowy od zera z limitem - powiedzmy, maksymalnie trzy elementy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 222

@Wrozbita Próbowałam czegoś podobnego - napisałam sobie "odczyt minimum" jako osobny schemat, ale psychicznie wciąż traktowałam go jako wersję awaryjną. Chyba właśnie o tym pisał ktoś wcześniej - problem nie jest w krokach, tylko w tym jak je klasyfikujesz w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz, bo mi to wszystko zaczyna brzmieć jak terapia a nie tarot. Przepisywanie rytuałów, poczucie winy, klasyfikowanie w głowie - czy nie za bardzo wchodzimy w psychologię zamiast w praktykę :)? Rytuał ma działać, a nie być obiektem analizy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mania-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 77

@Tobiaszek53 A co to znaczy "działać"? Bo jeśli introwertyk blokuje się przed odczytem przez przeładowany wstęp i w efekcie w ogóle nie siada do kart, to rytuał nie działa, nawet jeśli jest "poprawny". Praktyka i psychologia są tu nierozdzielne i nie wiem czemu to miałoby być problematyczne.


Odpowiedz
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Mania.1 Nie mówię że psychologia jest zła. Mówię że możemy gadać o rytuałach do jutra i nic z tego nie wyniknie jeśli ktoś po prostu nie siądzie i nie spróbuje. w pewnym momencie analiza zastępuje działanie


Odpowiedz
Wpisy: 1624
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

oboje macie rację i to nie jest sprzeczność. Analiza pomaga zrozumieć co przeszkadza, działanie sprawdza czy rozwiązanie działa. Hyzop już siada i próbuje skróconej wersji - to jest właśnie działanie wynikłe z tej rozmowy. Więc nie wiem czemu ustawiamy to jako albo-albo.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

To co Novella mówi wydaje mi się bardzo sensowne :). Szukamy jakiegoś idealnego zestawu kroków a może wystarczy jeden który naprawdę coś robi? Ja jak byłam na początku to miałam właśnie zero rytuału i w sumie... też byłam zagubiona. Więc może jeden krok to złoty środek.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

tylko że jeden krok bez żadnego kontekstu to trochę mało - trzymanie kart w rękach nic nie znaczy jeśli głowa jest gdzie indziej. Rytuał ma też funkcję sygnalizowania mózgowi, że zmieniamy tryb. jeden gest może to zrobić ale musi byc świadomy, nie mechaniczny :P.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 648

@Narcyz.x A skąd wiesz, ze Hyzop robi to mechanicznie?? Napisała że "coś jej daje" - to brzmi dość świadomie. Chyba że masz na myśli coś konkretnego co sprawia, że jeden gest może przestać działać po jakimś czasie :)?


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Mistralka Nie twierdzę że robi to mechanicznie teraz. Mówię o tym że jeden gest bez żadnego zakotwiczenia może z czasem spowszednieć. Jak robisz coś wystarczająco długo bez intencji, przestaje działać jako przełącznik. I to pytanie które zadałaś jest właśnie sedno - jak długo to trzymanie kart będzie "coś dawać"??


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

@Narcyz.x To jest trochę niebezpieczna ścieżka myślenia. Jeśli zaczniemy zakładać że każdy gest "przestanie działać", to zawsze będziemy szukać kolejnego, bardziej rozbudowanego rytuału. A przecież Hyzop zaczęła ten temat właśnie dlatego że rytuał urósł za bardzo. Nie wpadajmy w to samo koło od drugiej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 331
Rozpoczynający temat
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Czekaj, bo to mnie zatrzymuje. Czy wy mówicie o tym że sam gest może się zużyć, czy o tym że ja mogę przestać do niego podchodzić uważnie?! bo to różnica. ja nie robię tego z zegarkiem, po prostu trzymam i czekam aż coś się ułoży. Nie wiem jak to inaczej opisać


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 222

To jest bardzo podobne do tego co ja zanotowałam, tylko że ja to przypisywałam innym zmiennym. Teraz zastanawiam się czy nie myliłam przyczyny. @Hyzop czy twoje odczyty zmieniły się jakościowo od kiedy skróciłaś wstęp, czy tylko czujesz sie mniej winna?


Odpowiedz
(@hyzop)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 331

@Cefeida98 Dobre pytanie i nie jestem pewna. Odczyty są... może bardziej bezpośrednie? Mniej mam wrażenia że "powinnam coś czuć". Czy to oznacza że są lepsze - nie wiem. Ale siedzę do nich dłużej i mnie nie odpychają więc może to jest metryka sama w sobie...


Odpowiedz
(@mania-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 77

@Hyzop To co mówi o metryce jest kluczowe... Jeśli przez przeładowany rytuał siadałaś rzadziej albo krócej, to w praktyce miałaś mniej odczytów. Jeden dobry odczyt tygodniowo vs pięć niepełnych - co realnie daje więcej? Nie ma tu jednej odpowiedzi ale warto zapytać siebie.


Odpowiedz
(@novella93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 195

Mogę zapytać o coś praktycznego? @Hyzop Cefeida i Karinka piszą o notatkach mówi o "bezpośredniości". Ale jak w ogóle opisujecie w notatkach jakość odczytu? Czy jest jakieś kryterium którego używacie? Pytam bo chcę zacząć prowadzić coś podobnego i nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 222

@Novella93 U mnie jest prosto - piszę czy miałam poczucie że "trafiłam", ile razy musiałam odłożyć kartę i wrócić, i czy cokolwiek z odczytu zostało mi w głowie po godzinie. Te trzy rzeczy dają mi więcej niż ocenianie samego rytuału :).


Odpowiedz
Wpisy: 626
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Oleandra mówi jest ważne i chcę to rozwinąć. Skąd w ogóle przekonanie, że rytuał musi ewoluować, byc coraz bogatszy żeby był skuteczny :)? Ja prowadzę notatki od jakiegoś czasu i nie widzę zależności między ilością kroków a jakością odczytu... wręcz odwrotnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Karinka.x A co widzisz w tych notatkach, jeśli nie zależność od ilości kroków? serio pytam serio, bo jeśli masz dane to chętnie przeczytam zamiast zgadywać.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 626

@Tobiaszek53 Widzę, że najlepsze odczyty miałam albo bardzo wcześnie zanim rytuał mi się rozrósł, albo ostatnio kiedy zaczęłam go skracać. Środkowy okres kiedy miałam wszystko "dopięte na ostatni guzik", wychodził jakby wyprany. Może to zbieg okoliczności, ale powtarza się :P.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy ktos notuje też stan przed odczytem? Bo mam wrażenie że dużo zależy od tego co wnosimy do sesji, a nie tylko jak ją prowadzimy. Introwertyk po całym dniu pełnym ludzi i introwertyk po spokojnym poranku to dwie różne jakości skupienia, nawet z identycznym rytuałem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Mistralka O, tego nie brałam pod uwagę w ogóle. Czyli nie chodzi tylko o sam rytuał ale też o to kiedy siadasz? Czy to znaczy że jak jesteś zmęczona to lepiej w ogóle nie siadać do kart, czy jednak spróbować?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 648

@Sodalitka86 Nie powiedziałabym, że nie siadać. Raczej że warto wiedzieć w jakim stanie siadasz, bo to wpływa na interpretację. Odczyt po ciężkim dniu moze być równie wartościowy, tylko inaczej czytaj to co wychodzi :P. rytuał może tu pomóc właśnie jako ten przełącznik o którym pisał Narcyz.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do pytania które zadałem wcześniej i chyba nikt na nie nie odpowiedział wprost - czy ktoś budował rytuał od zera, nie przez skracanie, tylko od jednego kroku który mu działał?! Bo wszystkie te rozmowy toczą się wokół odchudzania gotowego schematu, a to może nie byc jedyne wyjście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Wrozbita Ja tak miałam z runami, nie z tarotem, ale zasada podobna. Zaczęłam od jednego kamienia w dłoni przed wyciągnięciem runy. Potem przez długi czas nic nie dodawałam i działało. Czy uważasz że tarot jest na tyle inny że ta droga nie przejdzie?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Perydotka Nie uważam że jest fundamentalnie inny w tym sensie... Chodziło mi o to żeby ktoś z tarota podzielił się takim doświadczeniem, bo runy i tarot mają inną mechanikę wejścia w odczyt. Ale kierunek który opisujesz brzmi podobnie do tego co Hyzop odkryła intuicyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@rezeda65)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie że dla mnie nawet "jeden krok" jest za dużo, bo nie wiem jaki to miałby być krok... kurcze hyzop wiedziała że lubi trzymać karty :). Ja nie wiem jeszcze co mi w ogóle "coś daje". Czy to znaczy że najpierw trzeba to odkryć przez próby i błędy czy jest jakiś sposób żeby to skrócić??


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: