Jeśli mówimy o zastoju i bezruchu, to dla mnie pierwszym skojarzeniem jest Wisielec. Nie śmierć, nie katastrofa - właśnie zawieszenie. Czekanie, które nie jest bierne, ale jest wstrzymane. To różni go od innych kart, które ludzie mylą z bezruchem, bo na nich po prostu nic się nie dzieje.
Czwórka Mieczy mi przyszła do głowy jako karta bezruchu bardziej dosłownego. Rycerz leżący poziomo, miecze zawieszone nad nim - to jest odpoczynek po walce, nie zawieszenie przed walką. Czy ktoś z was rozróżnia te dwa typy zastoju przy czytaniu?
Wypalenie i złość to różne częstotliwości energetyczne, więc karty powinny to odzwierciedlać. Czwórka Mieczy to niska energia, zamknięcie przepływu. Złość to zablokowana wysoka energia - i tam bym szukał czegoś z ognia, może Czwórka Różdżek odwrócona.
Wracam do kart bezruchu, bo chciałem dopytać o Kapłankę Najwyższą. Dla mnie to jest karta ciszy i wewnętrznej wiedzy, ale właśnie dlatego zastanawia mnie, czy w kontekście złości ona w ogóle coś przekazuje - bo złość jest głośna, a Kapłanka cała jest w milczeniu.
to jest ciekawe postawienie sprawy. Kapłanka jako karta bezruchu to nie jest zastój z wyczerpania ani zawieszenie - to jest świadome wycofanie w głąb. I właśnie dlatego, jak wychodzi przy emocjonalnym wznieceniu, może być albo bardzo trafna, albo totalnie niewidoczna dla osoby, która czyta.
Przepraszam, że wchodzę z prostym pytaniem, ale czy ta Kapłanka to jest ta sama karta co Papieżyca w niektórych taliach? Czytałam gdzieś, że zależy od tłumaczenia i trochę mi się to miesza przy śledzeniu tej rozmowy.
Ja miałam ostatnio czytanie kiedy byłam naprawdę zdenerwowana i wyszła mi właśnie ta karta - Kapłanka. I zupełnie jej nie zrozumiałam w tamtej chwili. Teraz czytam tę rozmowę i dopiero mi coś zaczyna świtać, że może ona mówiła żebym po prostu zamilkła i poczekała.
No ale to strasznie frustrujące, że siedzisz z kartami i dopiero po tygodniu się okazuje co chciały powiedzieć. Jaki to wtedy w ogóle ma sens robić czytanie na bieżąco, skoro i tak trzeba czekać?
to jest dla mnie kluczowe rozróżnienie. Karta jako ziarno versus karta jako natychmiastowa diagnoza. Przy emocjonalnym wznieceniu ta pierwsza funkcja może działać, ta druga właściwie nie ma szans. Problem polega na tym, że większość ludzi siada do kart właśnie po natychmiastową odpowiedź.
Dobra, rozumiem że to może działać jak ziarno, ale to chyba wymaga dużego zaufania do całego procesu. A jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie ma jeszcze tego zaufania? Czytanie które 'zaskoczy za tydzień' brzmi dla mnie wtedy jak wymówka gdy coś nie wychodzi od razu.
Wracając do konkretnych kart bezruchu, bo trochę odpłynęliśmy: mówiliśmy o Wisielcu, Czwórce Mieczy, Kapłance. Czy ktoś brał pod uwagę Gwiazdę? To też karta zatrzymania w pewnym sensie, ale zupełnie innego rodzaju. Spokój po rozbiciu, nie przed walką.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mówicie dużo o czytaniu dla innych w złości, ale co z czytaniem dla siebie? Bo mi się wydaje, że to jeszcze trudniejszy przypadek, bo nie ma nikogo kto mógłby powiedzieć: hej, może usiądź najpierw.
Sposób tasowania to ciekawy wątek. Czy ktoś z was uważa, że stan emocjonalny wpływa na sam fizyczny kontakt z kartami, nie tylko na interpretację? Bo słyszałem różne zdania na ten temat i sam nie jestem pewien.
