Forum

Asystent AI
Tarot a wsłuchiwani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a wsłuchiwanie się w siebie - karty do medytacji

Strona 2 / 3

Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie chciałam dopytać o tę narracyjność. Czy nie jest tak, że Wielkie Arkana łatwiej angażują wyobraźnię symboliczną, a Małe raczej projektywną? Dlatego przy wyciszeniu Wielkie mogą być bardziej neutralnym obiektem skupienia, bez tej pokusy wchodzenia w historię?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Lelja76 Celne rozróżnienie. Chociaż powiedziałabym, że to też zależy od talii. W Rider-Waite Małe Arkana są bardzo narracyjne, ale są talie, w których Małe mają tylko pip-karty bez scen i wtedy ten problem odpada. Czy masz konkretną talię, z którą pracujesz?


Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Anetta.1 Pracuję głównie z Rider-Waite, więc może stąd moje wrażenie. Nie myślałam wcześniej o tym, że wybór talii może mieć wpływ na jakosc medytacji. To trochę zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

Wchodze z innej strony bo nigdy nie próbowałam z tarotem, tylko z runami. I przy runach właśnie ta prostota symbolu, jeden znak bez narracji, sprawia że łatwiej mi sie skupić. Czy ktoś wie, czy takie taile minimalistyczne albo pip działają podobnie jak runy w tym kontekście skupienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Cynobryt.1 Jest podobienstwo, bo prosty symbol angażuje inaczej niż rozbudowany obraz. Przy runach nie masz gdzie 'zwiedzać', wzrok nie ma dokąd uciec. Przy rozbudowanych kartach tarotowych masz cały krajobraz. Niektorym to pomaga, innym przeszkadza. Nie wiem, czy jedno jest lepsze od drugieog, ale logika skupienia jest podobna do tej, którą opisujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając do tego, co mówiłam wcześniej o analizie graficznej - chyba teraz rozumiem, dlaczego tak mi się to dzieje. Po prostu mój wzrok jest przyzwyczajony do 'czytania' obrazu jak tekstu, od lewej do prawej, szukania kompozycji. Bernadetka93 pisała, że u niej ta analiza się wyczerpuje po kilku minutach i potem siada spokój. Może jednak po prostu za szybko rezygnowałam?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Hortensja Dokładnie o to mi chodziło. Ta faza analityczna to nie przeszkoda, to wstęp. Przynajmniej u mnie tak działa. Nie wiem, czy to zasada ogólna, ale może spróbuj dać sobie te kilka minut na 'skonsumowanie' obrazu, a dopiero potem oczekiwać czegoś spokojniejszego?


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Bernadetka93 Dobra, spróbowałam tego co mówiłaś - dałam sobie kilka minut na samo patrzenie, bez oczekiwania ciszy. O rany, i coś się faktycznie zmieniło, ale nie wiem czy to efekt karty czy po prostu zmęczenie i naturalnie się wyciszyłam. Jak to odróżnić? 🙂


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Joasia.ka Szczerze? Nie wiem, czy da się to zawsze odroznic, i nie jestem pewna, czy to ważne. Jeśli cisza przyszła, to przyszła. Czy ma znaczenie, który mechanizm ją wywołał?


Odpowiedz
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Joasia.ka A jak długo tym razem siedziałaś? Bo jeśli dłużej niż wcześniej, to już jest informacja sama w sobie, niezależnie od tego, co ją spowodowało.


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Gustlik68 Może z osiem minut. Sprawdzałam zegarek, bo nie wiedziałam, czy mam siedzieć dalej, czy to już 'koniec'.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Ma znaczenie, jeśli chcesz to powtórzyć w kontrolowanych warunkach. Ale Bernadetka93 ma rację w tym sensie, że na początku praktyki zbytnie analizowanie 'skąd to przyszło' może być kolejną formą ucieczki od samego siedzenia z kartą.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

To sprawdzanie zegarka to ja! Przez pierwsze tygodnie co chwilę zerkałam, ile jeszcze. Jak z gotowaniem makaronu 🙂 Zrezygnowałam z pilnowania czasu i trochę pomogło, bo przestałam czekać na sygnał końca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Sydka To ciekawe, że czas staje się taką osobną przeszkoda. Ja z kolei zaczęłam nastawiać timer i to paradoksalnie mnie uwolniło, bo wiedzialam że nie muszę pilnować. Rozne podejścia do tego samego problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

O, timer to świetny pomysł! Nigdy bym na to nie wpadła. A na ile go nastawiacie? Gustlik68 pisał o tym, ze pierwsze dziesięć minut to opór, wiec pewnie trzeba nastawiac na więcej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Ilonka_57 Powiedziałbym, że minimalna sensowna dlugosc to kwadrans, ale szczerze - ważniejsza jest regularność niz długość. Dziesięć minut cdoziennie da więcej niż godzina raz na dwa tygodnie. Jak to wyglada u ciebie, masz jakiś stały rytm?


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Gustlik68 Niestety raczej nie, siedzę z kartą jak mam czas i nastrój. Po tej rozmowie zaczynam podejrzewać że to może być problem. Czy to znaczy, ze bez regularności te sesje nie mają sensu?


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie powiedziałabym, że nie mają sensu - ale mają inny charakter. Okazjonalna praca z kartą to bardziej rozmowa niż treinng uważności. Jedno i drugie ma wartość, tylko cel jest różny. Pytanie, czego szukasz w tej praktyce, Ilonko?


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z tym rozróżnieniem. I dodałabym, że karta do medytacji to nie to samo co karta do wróżenia czy do nauki symboliki. Można mieszać, ale warto wiedzieć, w którym trybie się jest w danej chwili.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Anetta.1 To rozróżnienie na tryby jest dla mnie nowe i chyba ważne. Masz na myśli że ta sama karta może pelnic zupełnie inne funkcje zależnie od tego, z jakim nastawieniem do niej siadasz?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Lelja76 Dokładnie. I co więcej, mylenie trybów potrafi sabotować sesję. Jeśli siadasz z kartą 'medytacyjnie', a po trzech minutach zaczynasz analizować jej symbolikę i szukać znaczeń, to wychodzisz z trybu ciszy. To nie jest zła rzecz, ale jesteś wtedy w innym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

A przy runach ten problem prawie nie istnieje, bo symbol jest na tyle prosty, że nie ma za bardzo czego analizować długo. Tylko ciekawa jestem, czy ktoś próbował łączyć jedno z drugim - runa i karta razem w jednej sesji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Cynobryt.1 Próbowałam raz i dla mnie był to za duży chaos - dwa obiekty skupienia zamiast jednego. Ale slyszalam od innych, że im pomaga zobaczyc różne aspekty tego samego tematu. Myślę że to kwestia temperamentu.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do tego, co pisała Anetta.1 o trybach - mnie to tłumaczy, dlaczego moje sesje często wyglądają tak, że zaczynam medytować, a koncze robiąc notatki o symbolice. Może po prostu naturalnie mi się przełącza tryb i nie ma sensu z tym walczyć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Hortensja Może i nie ma sensu walczyć, ale warto chyba świadomie decydowac, a nie tylko odpływać. Bo jesli zawsze przeskakujesz do analizy, to może nigdy nie dotrzesz do tej glebszej ciszy, o ktorej wszyscy tutaj piszą. Chyba że nie o to ci chodzi?


Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Bernadetka93 No właśnie nie wiem, o co mi chodzi. Chyba dlatego jestem w tym wątku 🙂 Tytuł mówi o wsłuchiwaniu się w siebie i to mnie przyciągnęło, ale nie mam pojęcia, jak to odróżnić od zwykłej kontemplacji obrazu.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

To chyba jedno z lepszych pytań w tym wątku. Wsluchiwanie się w siebie przez kartę to nie tyle patrzenie na obraz, co używanie obrazu jako punktu wyjścia do tego, co pojawia się wewnątrz. Obraz jest pretekstem, nie celem. Czy cokolwiek podczas tych sesji pojawia się w tobie, co nie dotyczy samej karty? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Martynka, to zdanie o obrazie jako pretekście chyba coś we mnie kliknęło. znaczy - siedzę z kartą i czekam, że karta mi coś 'powie', a tu chodzi o to, żeby to ja coś sobie powiedziała przez kartę? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Hortensja A co pojawia się podczas tych sesji, kiedy nie analizujesz? No dobra, Pytam serio, bo wcześniej opisałaś, że naturalnie przeskakujesz do notatek - a co jest przed tym przeskokiem?


Odpowiedz
(@hortensja)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 374

@Gustlik68 No właśnie jak zaczynam się nad tym zastanawiać, to... chyba nic konkretnego? Jakies skojarzenia, czasem jakiś nastrój. Ale myślałam że to za malo, dlatego szybko przechodzę do czegos 'konkretnego'.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Hortensja I właśnie to 'za malo' jest ciekawym tropem. Skad pochodzi to przekonanie, że nastrój czy skojarzenie to niewystarczający efekt sesji? Bo moim zdaniem to jest już materiał.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mniej więcej tak. Choć 'powiedzieć sobie' to też trochę za dużo aktywności. Bardziej chodzi o to, żeby pozwolić czemuś się pojawić bez natychmiastowego nazywania tego. Ale to trudno opisać słowami i dlatego ta praktyka wymaga siedzenia, nie czytania o niej.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasia-ka)
Połączone: 2 miesiące temu

Też tak mam, że czekam na jakieś wielkie objawienie i jak go nie ma, to czuję, że zmarnowałam czas. A tu piszecie, że nastrój wystarczy? To trochę zmienia postać rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Joasia.ka Powiedziałabym ostrożniej - nastrój to nie 'wystarczy', tylko jest punktem wejścia, nie punktem dojścia. Różnica jest istotna, bo inaczej można sobie wmówić, że każde bezmyślne siedzenie z kartą to medytacja.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Bernadetka ma rację w tej kwestii. Nastroj, który zauważasz i z którym zostajesz przez chwilę, to co innego niz nastrój który po prostu ci się przydarza w tle. Ta roznica jest dla mnie kluczowa w calej pracy z ciszą.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że dopytam, bo jestem tu raczej nowa w tej praktyce - jak właściwie 'zostać z nastrojem'? czy to znaczy po prostu nie ruszać się i nie myśleć, czy jest jakiś sposób, żeby to zrobic celowo? Bo brzmi to dla mnie trochę jak coś, co albo się umie, albo nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Ilonka_57 Nie albo-albo. To bardziej jak mięsień - można cwiczyc. W praktyce chodzi o to, żeby kiedy pojawia sie nastrój czy odczucie, nie uciekac od razu w myśl o nim, tylko dać mu chwile. Dosłownie kilka oddechów. Na początku te kilka oddechów to spory sukces.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Ewaryst Dziękuję, to naprawde pomocne ujęcie! Kilka oddechów brzmi jak coś, co jestem w stanie zrobić. Czy to znaczy, że patrzę na kartę podczas tych oddechów, czy raczej zamykam oczy?


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o oczy mnie też zastanawia, bo próbowałam obu wariantów i miały zupełnie inny charakter. Z otwartymi - karta była ciągle obecna jako kotwica. Z zamkniętymi - zostawal tylko powidok i szybciej mi odpływały myśli. W notatkach mam wyraźną różnicę między sesjami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sydka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Plejadka71 Masz notatki z takich porównań? To brzmi jak coś, co chciałabym zrobić, ale nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby to systematyzować. Czy zauważyłaś jakiś wzorzec, które arkany lepiej działają z otwartymi oczami?


Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Sydka Tak, mam cos w rodzaju dziennika praktyki. Wzorzec jest nieoczywisty - u mnie karty z dużą ilością detali jak Wóz czy Kolo Fortuny lepiej działają z otwartymi oczami, bo jest co obserwować. A prostsze kompozycyjnie, jak Gwiazda czy Księżyc, łatwiej niose za powiekami.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie na karty z dużą ilością detali i prostsze kompozycyjnie jest ciekawe. Martynka pisała wcześniej o tym, że ona wraca do Kapłanki i Pustelnika - czy to nie jest właśnie to, że ich prostota sprawia, że łatwo je zabrać w wewnętrzną ciszę?


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Myślę, że tak, choć nie tylko prostota. Kaplanka ma w sobie coś nieruchomego - ona nie 'robi' nic na tej karcie, tylko jest. I to zaproszenie do niedziania jest dla mnie ważniejsze niż sama kompozycja. Ale Plejadka dotknęła czegoś, co sama sprawdzałam intuicyjnie, nie systematycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Eh, Wchodzę do rozmowy przy tym wątku bo mnie to trafia. Jest jednak jedna rzecz, którą chcialabym sprawdzić - kiedy mówimy o kartach do medytacji, to czy mamy na mysli konkretne tradycje czy to jest bardziej indywidualne? Bo Kapłanka w Rider-Waite a w Thoth to dwie bardzo różne energie i nie wiem, czy je można wrzucac do jednego worka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Teodozja59 Dobry punkt. Pracuję na Rider-Waite i na Marseille i rzeczywiście mam inne doświadczenia z tymi samymi archetypami w zależności od talii. Ale nie wiem, czy to jest kwestia tradycji, czy po prostu wizualnego języka danej talii. Co ty sądzisz? 🙁


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Anetta.1 Myślę, że jedno i drugie ale trudno je rozdzielić. Thoth jest załadowany systemem Crowleya i kabałą do tego stopnia, że siedząc z tą kartą trudno nie aktywować tej warstwy - nawet mimowolnie, jeśli się ją zna. Rider-Waite jest bardziej obrazowy i może dlatego łatwiejszy do pracy medytacyjnej dla osob, które nie chcą zaplątać się w system.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wejdę z zupełnie podstawowym pytaniem, ale dopiero zaczynam i te nazwy talii trochę mnie przytłaczają. Czy do medytacji opisywanej w tym wątku potrzebna jest jakaś konkretna talia, czy mogę zacząć na tej, którą mam, nawet jeśli to tania talia ze sklepu?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wejdę z zupełnie podstawowym pytaniem, ale dopiero zaczynam i te nazwy talii trochę mnie przytlaczaja. Czy do medytacji opisywanej w tym wątku potrzebna jest jakaś konkretna talia, czy mogę zacząć na tej, którą mam, nawet jeśli to tania talia z marketu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Chryzoprazka86 Talia z marketu jest całkowicie w porządku na start. Ważniejsze jest to, czy obrazy na kartach do ciebie 'mówią' czy są na tyle czytelne, żebyś mogła na nich skupić wzrok. Co masz za talię, jeśli mogę zapytać? Bo to trochę zmienia odpowiedź.


Odpowiedz
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Chryzoprazka86 Dodam do tego co powiedziala Anetta - talia to nie jest przepustka do medytacji. Widziałem ludzi pracujących głęboko z bardzo prostymi ilustracjami i takich którzy maja piękne Thoth i siedzą z nimi jak z katalogiem. Pytanie jest zawsze o relację z obrazem, nie o prestiż wydawnictwa.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

To co piszecie o relacji z obrazem jest dla mnie ważne! ja mam Rider-Waite i czasem myślę że powinna być 'lepsza' talia do poważnej pracy. A tu się okazuje, że to nie o to chodzi? Czyli jak rozumiem - jeśli karta mnie zatrzymuje, to dobra?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Ilonka_57 Dokładnie o to chodzi. 'Zatrzymuje' to jest świetne slowo. Jeśli widzisz obraz i przez chwilę chcesz przy nim zostać, to jest sgnał. Rider-Waite ma tę zalete, że jest bardzo narracyjny i wizualnie kompletny - dla wielu osob to sprawia, że łatwo w ten obraz wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę się tu jednak upomnieć o niuans. Rider-Waite jest narracyjny i dlatego świetny do wejścia w obraz, ale ta narracyjność może też być pułapką - zaczynasz opowiadać sobie historię z karty zamiast w niej siedzieć. Ktoś miał takie doświadczenie, że talia była 'za ciekawa' i przeszkadzała w ciszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Teodozja59 Tak, wlasnie to opisywałam wcześniej przy porównaniu otwartych i zamkniętych oczu. Wozu nie bylam w stanie obserwować bez uruchamiania myślenia - za dużo się tam dzieje. Kapłanka jest inna, bo ta narracja jest jakby uśpiona.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Mysle że to kwestia tego, ile kart pracuje przez symbolikę a ile przez nastroj. Karty z dużą liczbą elementów aktywuja intelekt, bo mózg automatycznie szuka wzorców. To nie jest wada, po prostu inny rodzaj pracy - bardziej analityczny. Do czystej ciszy rzeczywiście lepiej coś prostszego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Lucjanek Ale czy 'aktywowanie intelektu' i 'cisza' naprawdę się wykluczaja? Pytam bo mam wrażenie że troche zbyt mocno rozdzieelamy te dwie ścieżki. Intelekt może sie zmeczyc swoją własną aktywnością i wlasnie przez to otworzyć coś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 523
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest sedno czegoś, co próbuję artykułować od początku tego wątku. Cisza nie jest brakiem myślenia - to raczej moment, kiedy myślenie przestaje być reaktywne. Kapłanka mi to daje przez nieruchomość. Ale Teodozja ma rację, że Wóz może do tego samego miejsca prowadzić przez przeciążenie. Pytanie, która droga jest twoja.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Matko, ta obserwacja o 'przeciążeniu jako drodze' jest ciekawa, ale mam wobec niej ostrożność. Można sobie wmówić, że wystarczy siedzieć z trudną kartą aż do znudzenia i to jest medytacja. To nie jest to samo co świadome przejście przez intelektualną warstwę. Czy jest jakiś sposób, żeby odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Bernadetka93 To rozróżnienie, o ktore pytasz, pojawia się w różnych tradycjach medytacyjnych jako różnica między 'rozproszeniem' a 'wyciszeniem przez pełną uwagę'. Oj, W praktyce uważności mowi się o tym jako o różnicy między myślami które cię niosą, a myślami, które obserwujesz. Z kartą to działa podobnie - siedzisz z Wozem i albo jesteś w narracji, albo patrzysz na narracje. Ta druga pozycja jest tym, o czym mówi Martynka.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: