Ostatnio wrocilam do praktyki, którą porzuciłam chyba ze dwa lata temu - ciągnienie jednej karty rano, ale nie po to żeby 'wiedziec co będzie', tylko żeby chwilę posiedzieć z obrazem i zobaczyć, co we mnie poruszy. I tu moje pytanie do was: które karty z Wielkich Arkanów faktycznie sprzyjaja wyciszeniu? Bo mam wrażenie, ze nie każda nada się do takiej spokojnej, medytacyjnej pracy. Wyjdzie Wieża i trudno o ciszę wewnętrzną. 🙂
To zależy, co rozumiesz przez 'wspieranie wewnętrznej ciszy'. Są karty które mnie osobiście zatrzymują i zmuszaja do bezruchu - Pustelnik to oczywisty wybór, ale ja najbardziej cenię Księżyc wlasnie do medytacji. Wiem, że dla wielu to karta niepokoju, ale jeśli usiądziesz z nią w skupieniu, ta wieloznaczność zaczyna działać inaczej - nie niepokoi, tylko otwiera. Czego szukasz w tej praktyce - ciszy jako spokoju, czy ciszy jako przestrzeni do słuchania czegos głębszego?
O, dokładnie o tym chciałam się dowiedzieć, bo sama zaczęłam próbować medytować z kartami i kompletnie nie wiedziałam, od czego zacząć. Martynka_W, ta metoda z jedną kartą rano - siedzisz z nią w ciszy i po prostu patrzysz? Czy robisz przy tym coś konkretnego, jakiś oddech, intencję?
Pustelnik to nie jest jedyna karta ciszy, choc pierwsza, która się nasuwa. Wysoka Kapłanka działa podobnie, ale inaczej - nie wychodzi na zewnatrz, cała jest skierowana do wewnątrz, jakby strazniczka tego, czego nie da się wypowiedzieć. Próbowałem kiedys przez kilka tygodni medytować wyłącznie z nia i zauważyłem, ze zaczyna działać jak rodzaj lustra dla nieuświadomionych przekonań. Ale mam pytanie - czy mówimy tylko o Wielkich Arkanach bo Małe też maja swoje karty, ktore sprzyjają takiej pracy?
A ile czasu trzeba tak siedzieć z tą kartą, żeby 'coś poczuć'? Bo próbowałam raz i po dwóch minutach się znudziłam i zaczęłam przewijać telefon. Może to nie dla mnie.
Moim zdaniem do medytacji najlepsza jest Gwiazda - to jest karta spokoju w najczystszej postaci, jasna, pozytywna, bez dramatow. Ksiezyc jest zdecydowanie za niejednoznaczny na taką praktyke dla kogoś, kto dopiero zaczyna, moze wywołać niepotrzebny niepokój. Gwiazda daje to uczucie odpuszczenia i nadziei, co pomaga sie wyciszyc.
A co z Głupcem? Pytam, bo gdzieś czytałam, że ta karta ma zwiazek z obecnością chwili, z byciem tu i tearz, co chyba jest sercem medytacji. ale nie spotkałam sie z tym, żeby ktoś faktycznie z nim pracowal medytacyjnie.
Chciałabym wrócić do kwestii, ktora poruszył Gustlik68 o Wysokiej Kaplance, bo Teodozja59 słusznie zapytała o talię. W Rider-Waite ta karta jest zakorzeniona w ikonografii chrześcijańskiej i kabalistycznej zarazem - zwój Tory, zasłona między kolumnami Boaz i Jachin. W talii Thoth to jest Kapłanka związana z księżycem i wodą w zupełnie inny sposób. Obie sprzyjają introspekcji, ale wywołują inny rodzaj skupienia. Warto wiedzieć, z jakiego źródła sie pije.
Ja szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem, jaka jest różnica między patrzeniem na kartę a zwykla medytacją bez karty. Co ta karta w ogóle wnosi? Czy chodzi o to, że daje jakiś punkt skupienia dla oczu? 🙂
Prowadzę notatki z takich porannych sesji od jakiegoś czasu i powiem wam, że wyniki mnie zaskoczyły. Karty, które intuicyjnie wydawały mi się 'spokojne' - Gwiazda, Świat - wcale nie dawały mi głębokiego wyciszenia. Najlepsza okazała się Śmierć. Serio. Coś w tej karcie sprawia, że automatycznie puszczam myśli, może dlatego, że symbolicznie ta karta mówi właśnie o odpuszczaniu. Ktoś miał podobne zaskoczenie?
Wracając do pytania o Wielkie Arkana - czy ktoś próbował pracować z Kołem Fortuny w medytacji? Mnie zawsze wydawała się zbyt 'dynamiczna' na wyciszenie, ale może właśnie o to chodzi, żeby usiąść z czymś, co jest w ruchu, i samemu pozostać spokojną? 🙁
Czytam tę rozmowę o Kole Fortuny i mam pytanie może trochę z innej strony: czy w ogóle przy medytacji z kartą powinna być jakaś intencja? Bo mi się wydaje, że właśnie brak intencji jest tu sednem, a jak mam z góry pytanie, to już nie medytuję, tylko po prostu wróżę sobie.
Okej, to mi trochę tłumaczy, dlaczego się nudziłam. Może właśnie odpłynęłam i nie wiedzialam, że mam wracać. ale to brzmi jak coś, co trzeba ćwiczyć długo, zanim w ogóle zacznie działać?
A co jeśli ktoś po prostu nie jest wzrokowcem? Ja jak patrzę na obraz, to zaczynam analizować kolory i kompozycję, zupełnie jakbym oceniała grafikę, a nie medytowała. Czy jest jakiś sposób dla takich osób? 😛
Hortensja, to co opisujesz, jest u mnie normalnym pierwszym etapem. Przez pierwsze minuty analizuję. Potem, jak już 'skonsumowałam' obraz intelektualnie, coś siada. Może nie trzeba od razu wyłączać analizy, tylko pozwolić jej się wyczerpać?
Bardzo dziękuję za ten wątek, naprawdę dużo mi to daje! Chciałam zapytać - czy jest jakaś karta, ktorej szczególnie nie polecacie do takich sesji, zwłaszcza na początku? Słyszałam już kilka opinii o Księżycu, ale czy są jakieś inne, które mogłyby raczej przeszkadzać w wyciszeniu? 🙁
Zgadzam się z Teodozja w sprawie Wiezy, tu akurat nie ma co dyskutować. Ta karta to czyste napięcie. Ale chciałem wrocic do tego, co Plejadka71 mówiła o Śmierci. Powiedziałaś, ze dała ci głębsze wyciszenie niż Gwiazda - ale czy nie jest tak, że to efekt zaskoczenia? Mózg sie zatrzymuje, bo się nie spodziewa tej karty o poranku, i to jest właśnie ta cisza, a nie coś, co karta wnosi sama w sobie?
Ten pomysł z Lucjanka jest ciekawy metodologicznie, ale nieco upraszcza. 'Efekt zaskoczenia' zanikłby po pierwszym albo drugim razie a Plejadka71 mówi o regularnym używaniu tej karty. Można by tak zdyskredytować każdą praktykę - że działa przez nowość, a nie przez siebie. Kiedy przestajemy to sprawdzać?
Wracając do pytania Ilonki_57 o karty potencjalnie trudne - myślę, że warto zwrócić uwagę nie tylko na treść symboliczną karty, ale na jej energię napięciową. W Małych Arkanach są karty, które niosą bardzo dużo ruchu i konfliktu - pięćdziesiąt kart z mieczami w wyższych numerach potrafi wzbudzić niepokój nawet bez żadnej swiadomej interpretacji. Samo patrzenie na kompozycję obrazu może podnosić poziom pobudzenia zamiast go obniżać 😉
Przepraszam, że wchodzę trochę z boku, ale czytam tę rozmowę od początku i mam podstawowe pytanie: czy do takiej medytacji z kartą losuje się kartę, czy wybiera celowo? Bo widzę, że część osób mówi o 'ciąganiu' karty rano, a część wydaje się pracować z konkretną, wybraną wcześniej.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam podstawowe pytanie: czy do takiej medytacji z kartą losuje się kartę, czy wybiera celowo? Bo widzę, że część osób mówi o 'ciąganiu' karty rano, a część wydaje się pracować z konkretną kartą przez dłuższy czas. Czy jedno podejście jest lepsze od drugiego?
Szczerze mówiąc, może z trzy minuty. Potem po prostu odkładałam kartę. Więc może za szybko 🙂
Trzy minuty to faktycznie malo. W wielu tradycjach kontemplacyjnych pierwsze dziesięć minut to właśnie czas kiedy umysł się broni przed wyciszeniem, i dopiero po tym progu zaczyna sie 'otwierać'. Opor przy Pustelnikach często wynika z tego, że ta karta konfrontuje z samotnością w sobie, a to jest dla wiiekszosci ludzi niekomfortowe. pytanie do Sydki: co konkretnie czułaś jako opór - napięcie w ciele, myśli które uciekaly czy coś innego?
Obydwa podejscia mają swoje odpowiedniki w klasycznych technikach kontemplacyjnych, więc nie ma tu 'lepszego' ani 'gorszego'. Od szczegółu do całości to trochę jak indukcja, od całości do szczegolu to bardziej jak dedukcja. Ważniejsze jest to, że Sydka potrzebuje jakiegoś punktu zaczepiania uwagi, bo bez niego umysł po prostu błądzi. Pustelnicy bez latarni, tłu, płaszcza - cokolwiek, byle był konkret.
Eh, dobra, czytam i próbuję to zrozumieć praktycznie. Czyli jak siadam z kartą, to mam wybrać jeden element i na nim skupiać uwagę przez te kilkanaście minut? I co rboić kiedy myśli i tak uciekają, bo u mnie uciekają po trzydziestu sekundach?
Dziękuję za ten wątek z latarnią Pustelnika, naprawdę otworzylo mi to oczy! Mam pytanie do całej rozmowy - czy ktoś próbował tej metody z kartami Małych Arkanów? Janeczka68 wspominala o Czworce Mieczy i Dziewiątce Pentakli, ale ciekawi mnie, czy element skupienia działa tam tak samo, skoro te karty mają bardziej narracyjny charakter?
