Zaczęłam ostatnio układać rozkład specjalnie pod temat żalu i przebaczenia i natrafiłam na problem, o którym chcę pogadać. Niektóre opisy pozycji w tym rozkładzie zakładają, że pytający przyjmuje postawę ofiary albo osoby skrzywdzonej. A co jeśli ktoś sam wyrządził krzywdę i szuka przebaczenia? Jak wtedy czytać te same pozycje? Mam wrażenie, że klasyczne rozkłady do pracy z winą są pisane jednostronnie. Czy ktoś z was pracował z tarotem właśnie pod kątem własnego poczucia winy, nie cudzego?
To jest bardzo dobre pytanie i rzadko poruszane. W większości książek rozkład do przebaczenia zakłada, że czytasz dla osoby zranionej, a nie dla tej, która zraniła. Ale z mojego doświadczenia wynika, że karty nie robią tej różnicy tak wyraźnie, jak robią ją autorzy rozkładów. Pozycja oznaczona jako "co czujesz wobec osoby, która cię skrzywdziła" można spokojnie przeczytać jako "co czujesz wobec osoby, którą skrzywdziłeś", jeśli tylko zmienisz perspektywę przed tasowaniem. Pytanie jest bardziej o intencję niż o literę opisu...
Zgadzam się z Elzuchną, ale chcę doprecyzować jedno. Zmiana perspektywy przed tasowaniem to nie jest tylko mentalna sztuczka. Naprawdę warto sprecyzować na głos albo na piśmie, zanim dotkniesz kart, w jakiej pozycji siedzisz w tej sytuacji. Jeśli tego nie zrobisz, rozkład może ci dać odpowiedź na pytanie, którego nie zadałaś. Miałam to raz z Sześciopanem Mieczy w pozycji "co musisz puścić" i pół godziny zastanawiałam sie, dlaczego karta nie pasuje, zanim zrozumiałam, że czytam ją z niewłaściwej strony sytuacji.
Tak, dokładnie. przepisanie opisu pozycji przed sesją to standardowa praktyka przy adaptacji cudzych rozkładów. Rozkład to tylko struktura, nie dogmat. Jeśli oryginalna pozycja brzmi "co cię boli w tym co zrobiono", możesz ją zamienić na "co cię boli w tym co zrobiłam". Karta i tak odpowie na twoje prawdziwe pytanie, bo energię układu ustawiasz intencją, nie słowami cudzego opisu
Ale czy to nie jest trochę nagięcie całego systemu pod z góry przyjętą narrację? no dobra tzn. jeśli zmieniasz pozycje tak, żeby pasowały do tego co chcesz usłyszeć, to czy karty naprawdę wtedy mówią coś nowego czy tylko potwierdzają to co już czujesz? Pytam szczerze, bo sam kilka razy miałem wrażenie że jak za bardzo "dostosowuję" rozkład, to przestaje być wróżenie, a zaczyna być lustro.
Nie pamiętam skąd go wzięłam dokładnie, ale pozycje były mniej więcej tak: 1. co czujesz teraz, 2. co zrobiła ci ta osoba, 3. co nosisz w sobie z powodu tej krzywdy, 4. co blokuje przebaczenie, 5. co daje ci siłę, 6. jak wyglądałoby twoje życie po przebaczeniu. I widzisz, pozycja druga jest wprost nie do przyjęcia w sytuacji odwróconej. Nie mogę kartom powiedzieć "co zrobiła mi ta osoba", skoro to ja jestem osobą, która coś zrobiła.
To jest klasyczny rozkład zaprojektowany dla osoby skrzywdzonej, masz rację. Pozycja 2 jest najgorzej napisana, ale reszta jest całkiem elastyczna. Spróbuj przepisać pozycję 2 na "co zrobiłam tej osobie" albo jeszcze lepiej "jaki ciężar noszę w związku z tym co się wydarzyło". To drugie sformułowanie jest na tyle neutralne, ze działa w obie strony.
Czytam ten wątek z dużą uwagą, bo sama ostatnio zmagam się z podobną pracą. Chcę zapytać coś innego ale w tym samym temacie. Czy Księżyc albo Wieża w pozycji "co blokuje przebaczenie" to zazwyczaj sygnał, że blokada jest mocno zakorzeniona i długoterminowa :)? Dostałam Księżyc w tej pozycji i trochę nie wiem jak to ugryźć.
Wchodzę w ten wątek bo mnie coś zaciekawiło w tym co pisała Fiolkowa. Mówisz o przestawieniu intencji przed tasowaniem ale z mojego doświadczenia wynika, że to jest trudniejsze niż się wydaje, zwłaszcza przy pracy z winą. Głowa może powiedzieć "czytam jako sprawca", ale ciało i emocje często wracają do pozycji ofiary, zwłaszcza jeśli sprawa jest świeża. Jak sobie z tym radzisz w praktyce?
Właśnie ta kwestia zakotwiczenia przed sesją to cos o czym często się mówi przy medytacji przed wróżbą, ale rzadko widzę żeby ktoś opisywał to tak konkretnie jak Fiolkowa. Czy piszesz te zdania bezpośrednio na kartce przy kartach, czy gdzieś indziej?! I czy czytasz je głośno przed tasowaniem?!
Przepraszam, że wchodzę z boku ale zastanawiam się nad czymś. Czy robienie rozkładu na temat własnej winy to nie jest po prostu bardzo trudna forma autoafirmacji? To znaczy czy karty mogą wtedy powiedzieć coś naprawdę trudnego czy częściej mówią to co już czujemy?
No dobra ale właśnie o to mi chodzi. Jak odróżnić interpretację która jest uczciwa, od takiej, która jest po prostu usprawiedliwieniem? Bo "działałam z miejsca gdzie coś mnie trzymało" to brzmi jak gotowe wyjście z odpowiedzialności. Diabeł może być też po prostu Diabłem.
mnie ta wymiana między Glifomistrzem i Fiolkową bardzo dużo daje bo właśnie to jest mój problem. Nie wiem czy robię rozkład żeby zrozumieć czy żeby się poczuć lepiej. I nie wiem czy te dwie rzeczy muszą być sprzeczne...
Henryka, myślę że to jest sedno całego wątku... Czy praca z winą przez tarot ma prowadzić do ulgi, czy do zmiany? no bo jeśli tylko do ulgi, to może być pułapka. Ale czy ulga i zmiana muszą wykluczać się nawzajem?
A jak rozpoznać, że karta naprawdę pokazała coś trudnego, a nie że my sami tę kartę czytamy w kierunku który nas nie boli?? Pytam serio bo to jest chyba największa pułapka przy samodzielnym czytaniu dla siebie...
O rany, ten wątek mi dosłownie rozwiązał kilka węzłów w głowie. Blanka, to co piszesz o oporze - czy to znaczy że jeśli jakaś karta mnie odpycha, to powinnam wlasnie na niej zostać dłużej, zamiast szybko przejść dalej?
To jest coś czego nie przewidziałem :D. opór wobec pozytywnej karty. Czy to znaczy, że przy pracy z winą Słońce albo Sąd mogą być trudniejsze do przyjęcia niż Wieża?
Henryka, a jest ktoś, komu mogłabyś pokazać ten rozkład po fakcie?! niekoniecznie żeby interpretował ale żeby po prostu był świadkiem? Czasem samo powiedzenie na głos co widzisz, komuś kto słucha, zmienia całe doświadczenie...
Fiolkowa, to jest coś o czym rzadko się mówi przy tarocie, a przynajmniej ja rzadko to słyszę. Świadek przy sesji, który nic nie interpretuje, tylko słucha. czy ty to robisz regularnie czy to był jednorazowy pomysł?
Świadek to coś, co praktykuję regularnie od kilku lat i szczerze uważam że zmieniło moje podejście do czytania bardziej niż jakakolwiek nowa talia. nie zawsze jest to ta sama osoba, nie zawsze ktoś z tarotu. Czasem to ktoś, kto w ogóle nie zna się na kartach i właśnie dlatego nie narzuca żadnej interpretacji. Tylko słucha i ewentualnie pyta: co czujesz patrząc na tę kartę?
Ale jak się w ogóle prosi kogoś o taką rolę? to brzmi jak coś, co mogłoby być bardzo niezręczne, zwłaszcza jeśli ta osoba nie jest w środowisku ezo i nie rozumie po co te karty w ogóle są :).
To uczucie dziwności też jest informacją. Jeśli czujemy opór przed tym, żeby powiedzieć komuś na głos co widzimy w rozkładzie, to warto zapytać siebie dlaczego. Czy to wstyd? Czy obawa że zostaniemy ocenione? eh przy pracy z winą te blokady przed mówieniem mogą być równie ważne jak same karty ;).
ale czy każda praca z winą dotyczy czegoś "naprawdę złego" :(? Henryka na początku wątku nie pisała o przestępstwie ani krzywdzie wyrządzonej innym... Pisała o winie, która może być też nieadekwatna, nawet skierowana przeciwko sobie. I tam tarot może działać zupełnie inaczej.
Lesnica ma rację jeśli chodzi o mój przypadek. Moja wina jest raczej taka która dotyczy wyborów, których teraz żałuję, ale nie skrzywdziłam przez nie nikogo w sposób oczywisty. Chodzi bardziej o to, że zawiodłam pewne oczekiwania, w tym własne. eh i to jest właśnie to miejsce, gdzie nie wiem czy karty mogą mi coś powiedzieć, czy tylko potwierdzą to co już myślę.
Henryka, to co opisujesz brzmi jak wina która ma więcej wspólnego z wartościami niż z konkretnym czynem... I to jest bardzo specyficzny rodzaj pracy. Czy jak robisz rozkład, to pytasz o konkretny moment czy bardziej o to jak się czujesz ze sobą teraz??
i to jest coś, co w kontekście winy jest szczególnie ryzykowne. Im szersze pytanie, tym łatwiej karta wpadnie w to, czego szukasz. Przy pracy z winą warto zadać pytanie bardzo konkretne, nawet jeśli brzmi banalnie. Coś w stylu: co mnie trzyma przy tej winie, a co chciałoby ją puścić. Dwa osobne pytania, dwa osobne układy.
Przepraszam że wchodzę bo dużo obserwowałam ten wątek, ale to pytanie o opozycję mnie zastanawia. Czy to nie jest trochę jak zakładanie z góry, że wina to coś co chce odejść? Bo może jest tak, że część nas chce tę winę zachować, bo pełni jakąś funkcję. I układ który zakłada ruch w jedną stronę może to pominąć.
