Zaczęłam sie ostatnio zastanawiać, czy każda karta tarota ma przypisane swoje zwierzę, czy to tylko wybrane karty z Wielkich Arkanów. Bo jak patrzę na talię Rider-Waite, to część kart ma zwierzęta bardzo wyraźnie narysowane ale na wielu ich w ogóle nie widać. I nie wiem, czy chodzi o symbolikę ukrytą, czy dosłownie o to, co jest namalowane. Co wy na ten temat sądzicie? Czy jest jakaś zasada, według której przypisywano zwierzęta do kart?
To zależy od tego, o jakim systemie mówimy. W Rider-Waite zwierzęta są dosłownie widoczne na części kart ale symbolika zwierzęca sięga głębiej niż ilustracja. Weźmy choćby Rydwan - konie czy sfinksy, zależnie od wersji - to nie są przypadkowe ozdobniki :). oj ale żeby odpowiedzieć konkretnie: nie, nie każda karta ma swojego zwierzęcia. to nie jest system jeden do jednego.
Ale czekaj, bo tu jest ciekawy punkt. Czy mówimy o zwierzętach widocznych na ilustracji, czy o symbolicznych przypisaniach z systemów okultystycznych?? Bo to dwie różne rzeczy. W tradycji Złotej Jutrzenki każda karta Wielkich Arkanów ma powiązanie astrologiczne albo żywiołowe, a stamtąd już prosta droga do zwierząt zodiakalnych. Byk, lew, orzeł, człowiek - to znaki z Małych Arkanów na Kole Fortuny w Rider-Waite.
Próbowano i to niejednokrotnie. Problem w tym, że różne szkoły robią różne przypisania i nie ma jednego kanonicznego zestawienia. Thoth Crowleya ma inne skojarzenia niż Rider-Waite, a tradycja Marsylska w ogóle nie zaprzątała sobie głowy taką systematyką. Które zwierzęta na których kartach widzisz jako najbardziej wyraźne? to może pomóc zawęzić, o jakim podejściu rozmawiamy.
Przepraszam, że się wtrącę bo jestem tu raczej z ciekawości - ale czy to ma jakieś znaczenie praktyczne? Znaczy, czy jeśli wyciągnie się kartę z psem, to inaczej się ją interpretuje przez tego psa, niż jakby psa nie było? Pytam serio, bo nie bardzo rozumiem, co te zwierzęta wnoszą do wróżby.
A co z kartami Małych Arkanów? Bo o Wielkich się dużo mówi, ale tam tych zwierząt chyba prawie nie ma, co :)? Przeglądałam ostatnio swoją talię i na kartach Mieczy czy Pucharów właściwie trudno cokolwiek dostrzec.
A skąd w ogóle wziął się ten podział na te cztery stworzenia przy kolorach? Gdzieś czytałam, że to z Biblii, z Ezechiela chyba, ale nie byłam pewna.
Wieża, Papież, Księżyc Wysoka Kapłanka - na tych kartach w Rider-Waite nie ma wyraźnych zwierząt. Choć Księżyc ma raka i psa z wilkiem, więc tam jest wyjątkowo bogata fauna. Papież ma klucze i uczniów, żadnego zwierzęcia... Wieża to tylko ludzie i piorun. Ale czy to znaczy, że karta nie ma zwierzęcego symbolu w szerszym systemie? Niekoniecznie.
Przy Księżycu te zwierzęta mają bardzo konkretne znaczenie - rak wychodzi z wody bo to symbol nieświadomości, psy szczekają bo się boją nieznanego, a cała scena jest o lękach i złudzeniach :). Jak ktoś dostaje tę kartę, to właśnie przez te zwierzęta widać, co jest grane. no myślę że to jeden z najlepszych przykładów na to że zwierzęta dosłownie budują sens karty
Przepraszam za naiwne pytanie, ale jak patrzycie na kartę podczas wróżby, to faktycznie analizujecie każde zwierzę z osobna? Zastanawiam się jak to wygląda w praktyce, bo wydaje mi się, że to musiałoby strasznie dużo czasu zajmować przy rozkładzie.
A czy jest jakaś różnica między tym, co zwierzę robi na karcie, a samą jego obecnością? Bo chyba pies na Głupcu zachowuje się inaczej niż psy na Księżycu i to chyba zmienia interpretację, prawda? Albo może to tylko moje wrażenie.
Pollack w swojej książce o Rider-Waite chyba to porusza, jeśli dobrze pamiętam. Ale powiem szczerze, że ja to wypracowałam bardziej przez własne rozkłady niż przez lekturę. Jak wyciągałam Głupca kilka razy z rzędu i za każdym razem coś mnie ostrzegało przed pochopną decyzją, to zaczęłam zwracać uwagę właśnie na tego psa. Czy wy też tak macie, że praktyka uczy was rzeczy, których nie ma w książkach??
Wiemy że Pamela Coleman Smith pracowała pod kierunkiem Arthura Edwarda Waite'a i że Waite miał konkretne założenia symboliczne ale szczegółowych instrukcji dotyczących gestów zwierząt nie udokumentował publicznie. Jego "Pictorial Key to the Tarot" jest zaskakująco skąpy w wyjaśnieniach. Więc albo istniały ustne wskazówki, których nie zapisano, albo Smith miała pewną swobodę artystyczną w detalach.
To znaczy, że część tego co czytamy w opracowaniach o symbolice zwierząt w tarocie to może być... dobudowane po fakcie? Trochę mnie to zaskakuje, bo zawsze myślałam, że tarot ma jakiś jeden spójny system.
Właśnie to mnie w tym temacie ciągnie. Ale chcę zapytać - czy te nakładające się warstwy nie powodują że zwierzę na karcie może znaczyć zupełnie różne rzeczy w różnych systemach i nie ma żadnego wspólnego mianownika? Bo jeśli tak, to moje pierwotne pytanie czy każda karta ma swoje zwierzę traci sens, bo "ma" zależy od tego, jaki system przyjmiemy
to jest właściwie serce całej tej dyskusji. Myślę, że można rozróżnić dwa poziomy: ilustracyjny, czyli co jest namalowane na karcie, i symboliczny, czyli co jest przypisane karcie w danym systemie. Na poziomie ilustracyjnym odpowiedź jest prosta i policzalna. Na poziomie symbolicznym - tak, zależy od systemu. Ale może właśnie to jest ciekawsze pytanie do eksploracji?
Czytam tę dyskusję i mam wrażenie że im dalej, tym bardziej się to komplikuje. Pytam z ciekawości - czy to skomplikowanie jest dla was pomocne w praktyce czy raczej przeszkadza? Bo z zewnątrz wygląda jakbyście budowali coraz wyższy zamek z piasku.
A ja mam inne pytanie do praktykujących - czy zdarzyło się wam że zwierzę na karcie przyciągnęło waszą uwagę bardziej niż postać ludzka i to ono okazało się kluczem do interpretacji? Jak to wygląda w praktyce konkretnego czytania :P?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może naiwne - czy istnieje jakaś talia, gdzie zwierzęta są wprost w centrum, znaczy taka zaprojektowana z myślą o tym żeby symbolika zwierzęca była pierwszoplanowa? Bo może by mi to pomogło lepiej zrozumieć te powiązania.
Zaintrygowało mnie to co Almandynka napisała o mitologii celtyckiej. Czy to znaczy że w różnych kulturowych systemach tarota te same zwierzęta mają inne znaczenia? Jak na przykład pies - w jednym systemie ostrzega, w innym towarzyszy, a w trzecim może być strażnikiem zaświatów?
To mi otwiera zupełnie nowy kąt patrzenia na moje pierwotne pytanie. Może zamiast pytać "czy każda karta ma swoje zwierzę" powinnam była zapytać "czy każda karta ma swoje zwierzę w kontekście konkretnej tradycji". Bo chyba to jest właściwsze ujęcie. co myślicie - czy jest jakaś tradycja która najbardziej systematycznie i konsekwentnie przypisuje zwierzęta do kart?
Z tego co znam, to tradycja Złotej Jutrzenki jest najbardziej systematyczna, jeśli chodzi o przypisania symboliczne w ogóle - łącznie z planetami, żywiołami, literami hebrajskimi i ścieżkami na Drzewie Życia. Zwierzęta wchodzą tam przez przypisania astrologiczne i żywiołowe, nie są oddzielną kategorią. Czyli np. Wódz przypisany Marsowi niesie symbolikę zwierząt marsjańskich. Ale czy to satysfakcjonuje jako odpowiedź :(?
Poczekajcie, bo chce dobrze zrozumieć. Mówicie, że ta sama karta - powiedzmy Księżyc z psem i wilkiem - może być czytana na kilku poziomach jednocześnie, a każdy poziom jest z innego systemu? To jak to w praktyce działa podczas czytania bo mnie to naprawdę intryguje... znaczy, ciekawi mnie jak wy to robicie?
A co do Księżyca - bo go ktoś tu wywołał - właśnie pies i wilk to dla mnie najciekawszy przykład pary zwierząt w całej talii. Nie jedno zwierzę, ale dwa na tej samej karcie, i to nie przypadkowo różne... Jeden udomowiony, drugi dziki. To jest napięcie wbudowane w samą ikonografię ktore żadna inna karta tak wyraźnie nie pokazuje. Czy ktoś z was pracuje z tym napięciem jako z osobnym kluczem do karty?
do tej rozmowy o psie i wilku - w systemie Złotej Jutrzenki Księżyc jest przypisany do ścieżki Qoph na Drzewie Życia, co łączy się z Rybami i z tą sferą, którą można nazwać podświadomym bagniskiem. Pies i wilk są tam odczytywani jako dwie strony nieokiełznanego lęku - jeden to lęk, który dał sie wychować, drugi to ten który nie... Ale mam pytanie - czy ta interpretacja w ogóle coś wam dodaje do praktyki, czy wolelibyście zostać przy tym obrazowym napięciu?
Czytam ten wątek i mam wrażenie, że rozmawiacie głównie o Rider-Waite. A co ze zwierzętami w talii Thoth Crowleya? Tam ikonografia jest zupełnie inna - mniej narracyjna, bardziej geometryczna i okultystyczna. ojej czy w ogóle mozna porównywać symbolikę zwierząt między tymi dwoma taliami, skoro wychodziły z podobnych korzeni, ale poszły w tak różnych kierunkach?
Przepraszam że wchodzę z boku ale dopiero zaczynam sie uczyć i trochę się gubię. w tym Rider-Waite który mam, Siła ma jednego lwa. Thoth ma siedmiogłową bestię. To są dwie różne karty czy ta sama karta w różnych wersjach? Jak mam to rozumieć?
