Ok to w takim razie czy jest jakas różnica miedzy Jencem a powiedzmy losowo otwarta stroną z książki? Jeśli mechanizm jest czysto projekcyjny, to każdy obraz powinien działaać tak samo.
Mam wrazenie że ta rozmowa troche odpłynela od początku. Dalia pyttala o konkretny rozkład do przygotowania sie na trudną rozmowę. Czy ktoś probowal tego rozkładu ktury opisała i moze powiedzieć jak to dziala w praktyce? Bo ja bym chętnie spróbował przed jedna rozmowa ktura mnie czeka.
A ta piąta - "co mogę dać" - to znaczy co mam do zaoferowania rozmówcy? Czy coś innego?
Próbowałam podobnego rozkladu raz przed rozmową z matka. wyciagnelam Księżyc na pozycji strachu i wtedy mi to nic nie mowilo, ale po rozmowie zrozumiałam że chodziło o to że balam sie że nie zrozumiem co ona do mnie mowi, doslownie. Że będzie mowic jedno a myslec drugie. 🙂
No dobra, to spróbuję za kilka dni i dam znać co mi wyszlo. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Dalii - czy rozkład robisz rano przed rozmową, czy możesz to zrobić dzień wczesniej? Bo zastanawiam sie czy czas między rozkładdem a rozmowa ma znaczenie
O rany a jak ty w ogóle siedzisz z tą karta? Znaczy - po prostu patrzysz? Zapisujesz coś? Pytam bo próbowałam raz i nie wiedzialam co wlasciwie mam robić ze sobą w tej chwili, siedziałam i czulam sie trochę głłupio
A wracajac do tego co mówił Anastazy o retrospektywnym dopasowywaniu - czy to w ogóle szkodzi? Mam wrażenie ze całą te rozmowę prowadzimy tak jakby "projekcja" była czymś gorszym. Ale to że karta działa głównie jako lustro nie oznacza że jest bezuzyteczna przed trudną rozmową. Jak przygotowujesz się do czeoś trudnego, to wlasnie potrzebujesz lustra, nie wyroczni.
Ja wiem co daje przynajmniej u mnie. Jak pisę w dzienniku, to wychodzi mi to co już wiem że myślę. Jak patrze na obrazek, to czasem coś mnie zaskakuje - jakiś detal, kolor, postać - i dopiero to otwiera coś czego bym sama z siebie nie napisala. Nie wiem czy to jest "ezoteryczne" ale tak mi to działa. 🙂 🙁
