kurczę, cześć. mam coś co mnie ostatnio gryzie i nie wiem do kogo się z tym zwrócić. Mam ADHD i skupienie na czymkolwiek dłużej niż kilka minut to dla mnie wyzwanie. Zaczęłam czytać o Wielkich Arkanach, ze to taka mapa duchowej drogi - od Głupca do Swiata. i właśnie zastanawiam sie czy to w ogóle dla mnie, czy ktos z was próbował pracowac z tymi kartami mając taki problem? czy to ma sens czy po prostu będę się frustrować
Wielkie Arkany to moim zdaniem idealny punkt startowy właśnie dla takich osób. kazda karta to osobny etap, pracujesz po jednej naraz, nie musisz ogarniać wszystkich 22 jednocześnie. Zaczynacie od Głupca - to ten moment kiedy wchodzisz w coś zupełnie nowego, bez bagażu. czysta energia przebudzenia. ADHD może tu być nawet plusem, bo Głupiec to taki wieczny nowicjusz który nigdy nie przytyla schematami
Wróćmy do początku bo to ważne pytanie ginie w tych dywagacjach. Przy ADHD praca z Arkanami jest możliwa, ale trzeba to zorganizować inaczej niż standardowe długie sesje. Powiedz mi - jak długo jesteś w stanie utrzymać uwagę na jednej karcie zanim myśl gdzieś odpływa? To by pomogło zaproponować coś konkretnego.
hmm, pięć minut to wcale nie jest tak mało, jeśli to są intensywne pięć minut. Ale mam pytanie - próbowałas kiedyś pisać podczas patrzenia na kartę? przy ADHD często pomaga jak ręka jest czymś zajęta, jakieś równoległe działanie fizyczne. karty tarota są dość gęste wizualnie, wiec zamiast siedzieć w ciszy możesz po prostu opisywać co widzisz.
Wielkie Arkany to w ogole temat rzeka jeśli chodzi o transformację. Ale czy to prawda że każda karta to jakiś etap który musisz przejść zanim ruszysz do następnej? Bo słyszałam że można przy jakiejś karcie po prostu "utknąć" i wtedy nie możesz sie duchowo ruszyc z miejsca :))
a czy w ogóle da się jakoś przyspieszyć ten cały proces? bo czytam o tych Arkanach i to brzmi jak coś co trwa latami. interesuje mnie czy jest jakaś konkretna technika, żeby te wglądy przychodziły szybciej, jakoś bardziej intensywnie
wracając do pisania przy kartach - moim zdaniem można pisać wszystko. co widzisz na obrazku, jakie kolory dominują, czy karta kojarzy ci się z kimś, co czujesz w ciele gdy na nią patrzysz. nie ma złej odpowiedzi. przy ADHD taka struktura "widzę, czuję, myślę" potrafi utrzymać uwagę lepiej niż sama kontemplacja w ciszy.
przepraszam, moze głupie pytanie ale zawsze mi sie myliło co jest co w tarocie. Wielkie Arkany to te karty z symbolicznymi postaciami jak Kapłanka czy Cesarzowa tak? i ta cała droga transformacji dotyczy tylko tych 22 kart? te zwykłe nic z tym nie mają?
Pracuję z kartami od jakiegoś czasu i mam takie doświadczenie, że Wielkie Arkany zaczynają sie pojawiać częściej kiedy przechodzisz przez coś ważnego. Ostatnio ciągnęłam Wieżę kilka razy z rzędu i to byl rzeczywiście burzliwy okres. Ale czy karta zwiastowała te zmiany, czy zmiany sprawiły że inaczej patrzę na kartę - serio nie wiem. Jak wy to rozróżniacie? ^^
Ja właśnie zaczynam przygodę z kartami i trochę sie gubię w tym wszystkim. Jak w ogole zaczać tę pracę z Wielkimi Arkanami pod kątem przebudzenia o którym tu mowicie? Robi sie to jakoś specjalnie czy po prostu tasuje sie karty i tyle?
Wracam do mojego pytania o ADHD, bo tu padło kilka fajnych sugestii. Spróbuję tego pisania o którym mówiła Martynka78, dziękuję. Ale mam jeszcze jedno - czy ta "podróż" przez Arkany to coś co robi się po kolei, karta za kartą, czy można losowac i pracowac z tym co wyjdzie? Bo losowość chyba bardziej by mnie motywowała niż siedzenie tygodniami przy jednej karcie.
dobra, zapytam wprost bo widzę że rozmowa sie rozsypała na kilka wątków naraz. musisz przy pracy z Wielkimi Arkanami pod kątem transformacji układać karty w konkretną sekwencję? czy losowość jest częścią tego procesu? 😉
oj, to swietne pytanie. odpowiedź zależy od tego czego szukasz. sekwencja od Głupca do Swiata to jeden sposob, ale karta dnia i praca tylko z nią to drugi i nie gorszy. przy ADHD powiedziałabym żeby nawet nie zaczynać od sekwencji bo to może przytłoczyć na starcie. masz jakiś instynkt kiedy trzymasz talię w rękach?
ale czemu to musi być takie skomplikowane? nie mozna po prostu wziąć każdą kartę po kolei, posiedziec z nią jeden dzień i isc dalej? 22 dni i gotowe.
No właśnie, to chyba największy problem z całym tym tematem - zero obiektywnych wskaźników. Ja po kilku miesiącach z Wieżą zaczełam inaczej reagować na nagłe zmiany, mniej paniki, więcej obserwowania siebie. ale czy to była karta, zycie, czy po prostu upływający czas? naprawdę nie mam pojecia. ^^
To jest właściwe pytanie, ale chciałabym je odwrócić. Nie "czy karta była przyczyną", tylko "co karta umożliwiła". Chodzi o to, że masz w ręku symbol i nagle możesz myśleć o czymś, na co wcześniej nie miałaś słów. Wielkie Arkany są właśnie po to - żeby dać formę temu co jest bezkształtne. I to się też tyczy pytania o ADHD, bo jeśli trudno się skupić na abstrakcji, to konkretny obraz na karcie daje punkt zaczepienia.
Robiłam jedno i drugie, w różnych okresach. Sekwencja jest lepsza kiedy chcesz zrozumieć strukturę systemu od podstaw. Losowość jest lepsza kiedy chcesz zobaczyć co samo się pojawia. Przy tym co opisujesz zaczęłabym od jednej karty dziennie i pisania tego co Martynka78 sugerowała - nie więcej. A potem zobaczyć które karty zaczną się powtarzać.
Dodam jeszcze jedno - powtarzające się karty to nie jest przypadek. Jak ciągniesz Wisielca trzy razy w tygodniu, ta karta ma coś do powiedzenia i nie warto jej omijać. To jest właśnie ta mapa transformacji o której jest temat - nie rysujesz jej z góry, ona się sama rysuje przez powtórzenia.
przepraszam że wchodzę z boku ale trochę się zgubiłam. powiedzieliscie o podrózy bohatera - czy to jest dosłownie narysowane na kartach, czy to jakas interpretacja nałożona na tarota? bo nigdy na kartach żadnej drogi nie widziałam
chce sie upewnić ze dobrze rozumiem. jak wyciągam kartę to ona nie wrózy mi dosłownie co sie stanie, tylko pokazuje etap w którym teraz jestem? tak to działa przy tej transformacji o której mówicie?
okej, to mi sie układa w głowie. Czyli jeśli przy ADHD mam problem z tym żeby "siedzieć z kartą", to może chodzi o to żeby karta była tym lustrem w konkretnym momencie, a nie żebym próbowała osiagnac jakis stan skupienia? mniej medytacja, bardziej szybka migawka?
oj tam, dokładnie to miałam na myśli! Migawka to jest dobre słowo. Patrzysz, piszesz trzy zdania, odkładasz. Następnego dnia wracasz albo ciągniesz nową kartę. Żadnego przymusu głębokiej sesji. Masz już jakąś talię czy jeszcze szukasz?
Rider-Waite to dobry wybór właśnie dlatego że jest gęsty w symbole, ale one nie są tam przypadkowo. Przy Rydwanie mozesz spróbować czegoś innego niż patrzenie na całość - wybierz jeden element. Tylko sfinksy. Tylko zbroję. Co ci mówi ta jedna rzecz? Reszta niech poczeka na jutro. Co się dzieje kiedy patrzysz na tę kartę - jest jakiś element który przyciąga wzrok jako pierwszy?
ale to co opisujesz ze sfinksami to chyba jest właśnie ten wgląd? to że zostałaś przy tej dwoistości, a nie przy zbroi czy gwiazdozbiorze - może to jest twoja odpowiedź na tę kartę w tej chwili. nie musisz rozumieć całej karty żeby praca z nią miała sens.
No dobra ale to brzmi jakby interpretacja karty była zupełnie subiektywna. jak każda osoba widzi co chce to po co w ogole te tradycyjne znaczenia? Sa w kazdej ksiązce, każdy je przepisuje. mają jakieś znaczenie czy nie?
i właśnie tu wracamy do tematu wątku. Mapa transformacji nie jest ustalona z góry, ale nie jest też całkowicie dowolna. Wielkie Arkany mają swoją kolejność i to nie przypadek - Głupiec nie jest na końcu, Swiat nie jest na początku. przy ADHD o którym pisałaś, ta struktura moze paradoksalnie pomagać bo daje oparcie nawet jeśli sama praca jest fragmentaryczna. Choć szczerze? nie jestem pewna czy losowanie jednej karty dziennie to najlepszy start, może lepiej byłoby jednak 😀
