Ja miałam coś takiego z koleżanką z pracy ale nie robiłam rozkładu o relacji z nia, tylko o sobie. I właśnie po tym zaczęłam się inaczej zachowywać w pracy ogólnie spokojniej hyba, i ona sama powiedziała że coś we mnie się zmieniło. nie wiedziala co wiec tak, to dziala troche jak efekt uboczny pracy z kartami?
ehh, to jest dokladnie ten problem, o którym mowiłem wcześniej. Przy zmianach w relacjach nigdy nie masz czystego eksperymentu, gdzie jedna zmienna jest odizolowana. Dlatego zamiast pytać "czy to tarot czy coś innego", lepiej pytać "co mi tarot pomogł zobaczyć, czego wczesniej nie widziałam". Kasiulka, wroćmy do twojego rozkladu. Ta karta na pozycji blokady, Cesarz co z nią zrobilaś? Zostawiłaś ją bez działania?
Czyli Cesarz siedzi gdzies z tylu i czeka. to ciekawe, bo w relacjach sasiedzkich ta energia kontroli i granic jest może wazniejsza niż nam się wydaje. ale mam pytanie w którym miejscu w rozkladzie był ten Cesarz?
No nie wiem, i właśnie to jest ten moment, gdzie rozkład zaczyna naprawde pracować, kiedy zaczynasz przypisywać karty sobie, a nie tylko sytuacji zewnętrznej. Powiedz mi, czy zrobiłaś ten rozkład jednorazowo czy wracałaś do niego?
To niekoniecznie błąd. Jeden rozkład zrobiony uważnie potrafi wystarczyc na dlugo, jeśli pytanie było dobrze sformulowane. Problem pojawia się, gdy pytamy o to samo wielokrotnie, bo wtedy zaczynamy szukac potwierdzenia tego co chcemy usłyszeć. Kasiulka, jak brzmialo twoje pytanie dokladnie?
kurczę, pytanie to połowa rozkladu, naprawde. Sama popełniałam ten błąd przez długi czas, zapisywałam karty, a pytanie pamiętałam tylko z grubsza. Po miesiacu czytasz notatki i nie wiez co właściwie pytalas i wszystko się rozmywa
O rany, i to jest dokładnie ta roznica miedzy robieniem rozkładu a robieniem rozkladu świadomie. samo pytanie kształtuje to, jak czytasz karty. jeśli pytasz "co mi pomoże", to szukasz działania. Jeśli pytasz "co tu jest", to szukasz diagnozy. Czy ktoś z was wogóle robi innne rozkłady dla relacji sąsiedzkich, czy tylko "co pomogłoby"?
Ja tu widzę jeszcze jeden problem z tym co opisuje Kasiulka. Skoro Cesarz byl na pozycji blokady i go trochę zbagatelizowała na rzecz Cesarzowej, to może właśnie ta część relacji nadal nie ruszyła. Mam wrażenie że dobre relacje sasiedzkie to nie tylko ciepło, ale i jasne granice. Cesarz jest tu jak najbardziej na miejscu.
Ojejku no i proszę, sama doszłaś do czegoś, do czego rozklad mogl cie prowadzić od początku, tylko nie patrzylas na tę karte. Pytanie jest czy to tarot ci to pokazał czy ta rozmowa tutaj. Trochę śmiesznie ale szczerze. 😀
O matko to mnie przekonuje bardziej niz jakikolwiek argument o magii kart. Jesli sam proces myślenia i mówienia o sytuacji przynosi klarowność to nie jestem pewna gdzie kończy się tarot a zaczyna zwykła refleksja. Nie mówię że tarot jest zbędny, ale czy naprawde karty cos dodaja do tego co właśnnie tutaj robicie?
I to się zdarza. Naprawdę. Tylko że najtrudniej to udowodnić właśnie w relacjach bliskich i codziennych, bo zawsze można powiedzieć, że gdzieś to wiedzieliśmy. Kasiulka, czy Cesarz był dla ciebie nieoczekiwany, gdy go zobaczyłaś w tym rozkładzie?
I to jest właśnie odpowiedź na pytanie Naparstnicy. Bo gdybyś sama rozmawiała z przyjaciółką o tej sytuacji, czy przyjaciółka powiedziałaby ci "potrzebujesz więcej struktury i pewności siebie, nie ciepła"? Mam wrażenie, że większość osób w twoim otoczeniu powiedziałaby coś odwrotnego.
Wracając do tego, co wczesniej pytałam trochę mi odpowiedzieliscie, ale chce drążyć powiedzieliście że sasiedzi to nie jest trywialny temat na rozkład. Ale jak wogóle wyglada taki rozkład do relacji sąsiedzkich? Ile pozycji co pytac na każdej? Bo nie wyobrażam sobie jak to skonstruowac.
Miałam chyba pięć pozycji. Ja, sąsiadka, co nas łączy, co blokuje i co pomogloby. wzielam ten ukkład z jakiejś strony, nie wymyslalam go sama teraz myślę że może pozycja "co nas łaczy" byla słabym punktem, bo wylosowałam tam karte, ktorej kompletnie nie rozumiałam i trochę ją pominęłam.
Którą kartę pominęłaś na tej pozycji? bo to brzmi jakbyś miała w rozkładzie cos ważnego, czego nie przeczytałaś, i cały rozkład przez to nie zadzialal tak jak powinien.
Ale Dwójka Mieczy na pozycji "co nas łączy" to nie musi być błąd w rozkładzie, to może być precyzyjna odpowiedz. Łączy was właśnie zawieszenie. Obydwie czekałyście na ruch tej drugiej. To idealnie pasuje do tego co mówisz o sobie i o tej sąsiadce.
No i właśnie wyszło, że Kasiulka miała kompletny rozkład, tylko go nie przeczytała w całości. Cesarz jako blokada, Dwójka Miecyz jako punkt wspólny, to jest spojne. Obie strony stoją i czekają na ruch. Mam jedno pytanie a co było na tej piątej pozycji co pomogłoby?
Gwiazda po Dwójce Mieczy i Cesarzu to jest bardzo konkretna sekwencja. Impas, struktura, która go utrzymuje, i wyjście przez otwartość i bezpośredniość. To naprawdę spójny rozkład. Pytanie Kasiulka, czy po tym rozkładzie coś w twoim zachowaniu faktycznie się zmieniło, czy tylko w myśleniu o tej sytuacji?
No i wlasnie o to chodziło. kasiulka, ale powiedz kiedy to zrobilas. Przed tym rozkladem czy po?
O rany, tu wracamy do tej rozmowy o mechanizmie ktora Naparstnica zaczęła. Tylko że teraz jest koknretny przykład. Zmiana zachowania nastapiła po rozkładzie. Może nie w wyniku ale po. naparstnica, czy to jest dla ciebie wystarczajace żeby powiedzieć że coś zadziałało, nawet jesli nie wiesz jak?
To jest moment, w którym ja zwykle zaczynam drugie czytanie, nie zeby sprawdzić czy coś zadziałało, bo tego cyba nie sprawdzisz kartami, ale żeby zobaczyć czy sytuacja się przesunęła. Kasiulka, zrobiłaś kiedyś rozkład tej samej relacji po jakims czasie od pierwszego?
Mam pytanie może troche z boku, ale własnie przez tę rozmowe mi wyszło. jak wy wogóle odrozniacie, że cos się zmienilo przez tarot od tego, że po prostu sami w końcu chcieliscie zeby się zmieniło? Czy jest jakiś sposób żeby to rozdzielic czy to jest po prostu niemozliwe?
Dziewiecsil_70, to jest chyba najlepsze pytanie w tym wątku. Ja próbuję to rozdzielić właśnie przez drugie czytanie po czasie. Robię rozkład, zapisuję, czekam kilka tygodni, robiię ten sam układ na tę samą relację i porównuję. Jeśli karty się przesunęły, jeśli inna energia wychodzi na tych samych pozycjach, to dla mnie sygnał że coś się rzeczywiście zmieniło. Ale to nie odpowiada na twoje pytanie do konca, bo nadal nie wiem czy zmieniło się przez tarot czy przez mnie. :))
no cóż wróćmy na chwilę do Kasiulki bo jej sytuacja jest konkretna i trochę się od niej oddalismy. Kasiulka powiedziałaś że zmienilo się coś w zachowaniu, zaczepiłaś sąsiadkę porozmawiałyście. Ale jak teraz wygląda ta relacja? Czy to byl jednorazowy moment, czy coś z tego wyrosło? xd
Coś wyrosło chyba. Mijamy się na klatce i teraz sie witamy czasem zamieniamy słowo. nie jest to przyjaźń, ale nie ma tego napiecia co wcześniej. Dla mnie to duzo ale pytanie Dziewiecsil_70 mnie uderzyło, bo wlasnie się zastanawiam czy bym to zrobila bez tego rozkladu, czy po prostu w koncu miałam dość tego chodzenia obok siebie bez słowa
No i tu jest pies pogrzebany. Bo chyba nie da się tego rozdzielić do końca kasiulka miała dość rozkład jej to pokazał albo pomógł to zobaczyć i coś zrobiła. to czy w tym jest magia czy psychologia to już filozofia efekt jest
matko, kasiulka, mam pytanie trochę z innej strony. Mówisz, ze napięcie zniknęlo i teraz jest normalny kontakt. Ale czy wróciłaś do kart w kontekscie tej relacji po tym jak się coś zmieniło? Bo ten rozkład miał pozycję "co pomogloby", i Gwiazda wskazała na otwartość. Zrobiłas to. Ale nie wiem czy zamknełaś jakoś ten rozklad świadomie, czy zostawiłaś go otwartego. ^^
