Mam konkretny problem sasiedzki i zastanawiam sie, czy tarot może tu pomóc nie tyle przepowiedzieć, co raczej nakierować mnie na to jak podchodzić do tej relacji. Sasiadka z naprzeciwka od kilku miesięcy zachowuje się chłodno, nie wiaadomo właściwie dlaczego. Zrobilam rozkład na pięć kart: co jest teraz, co leży u podstawy konfliktu co ona wnosi co ja wnosze i co moze z tego wyniknac. Wyszedł mi Cesarz odwrocony na pozycji podstawy konfliktu co intrepretuje jako jakies problemy z kontrolą albo nierespektowanie granic. Na pozycji "co ja wnoszę" wylosowałam Księżyczkę odwrocona co troche mnie niepokoi bo sugeruje, że sama mogę coś ukrywac albo nie widzieć sytuacji jasno. Ale mam pytanie do Was: czy ktoś robi takie rozklady typowo pod relacje sąsiedzkie nie milosne nie zawodowe właśnie sąsiedzkie? Bo nie mogę znaleźć żadnego gotowego układu pod to. 🙂
ej, ciekawy pomysł z tym rozkładem, ale mam jedno pytanie od razu: dlaczego pięć pozycji? To znaczy, skąd wzięłaś tę strukturę? Bo widzę tu pewien problem interpretacyjny. Mieszasz perspektywy, czyli masz pozycje opisowe (co jest teraz) z pozycjami dotyczącymi intencji (co ona/ja wnosimy), i to może zaburzać odczyt. Księżyc odwrócony na pozycji "co ja wnoszę" niekoniecznie musi znaczyć, że coś ukrywasz. Może chodzić o to, że wchodzisz w tę relację z niejasnymi oczekiwaniami albo lękami, których sobie nie uświadamiasz. To nie jest wina, to diagnoza. Co do rozkładów sąsiedzkich, nie ma ich za wiele w standardowej literaturze, bo przeważnie każdy przerabia rozkład relacyjny na własne potrzeby.
Przeglądam tę rozmowę i mam pytanie do Kasiulki: czy przy ciągnięciu tych kart miałaś sformułowane konkretne pytanie do każdej pozycji, czy wylosowałaś je i potem dopasowałaś pozycje do kart? Bo to robi ogromną różnicę w odczycie. Przy relacjach sąsiedzkich szczególnie bo to bardzo konkretna dynamika. Sąsiad to ktoś, z kim nie wybierasz relacji, jesteś z nim związany przez przestrzeń, nie przez wybór. Tarota warto pod to dostosować. 😀
"Co leży u podstawy" to całkiem dobra formuła, jeśli naprawdę jesteś otwarta na odpowiedź. Problem zaczyna się, gdy mamy z góry założoną tezę. Napisałaś, że sąsiadka zachowuje się chłodno i nie wiadomo dlaczego. Czy naprawdę nie wiadomo, czy może masz jakieś podejrzenie, tylko chcesz, żeby karta to potwierdziła? To nie jest atak, pytam serio, bo Księżyc odwrócony w tej pozycji może właśnie o tym mówić 🙂
Fajny wątek, sama sie zastanawiałam czy tarot nadaje sie do takich prozaicznych spraw ale mam wrazenie że ludzie za bardzo szukają w kartach gotowej odpowiedzi zamiast sygnalow cesarz odrócony na pozycji konfliktu to moze byc też po prostu brak struktury w tej relacji, nie ma między wami zadnych zasad, żadnego porozumienia, dlatego jest napiecie. Niekoniecznie ktoś tu jest winny.
Przeczytałam cały wątek i mam pytanie może troche z inneej strony. Jak w ogóle wiadomo, czy po takim rozkładzie coś rzeczywiście się zmienia w relacji czy tylko my zaczynamy inaczej patrzec na tę osobe? bo mogę sobie wylosować karty, zmienić nastawienie zacząć inaczej się zachowywac, i moze wtedy sąsiadka tez zareaguje inaczej tylko skad wiem, czy to taot zadzialał, czy po proostu ja zadziałalam?
E tam, to jest świetne pytanie i bardzo dobrze, że je zadajesz. Uważam, że to rozroznienie jest kluczowe dla całej praktyki. Tarot nie zmienia relacji za ciebie. On co najwyżej pokazuje ci coś, co już było ale czego nie widziałaś. Zmiana zachodzi bo ty reagujesz inaczej, nie dlatego że karty coś "zrobiły". W relacjach sąsiedzkich to szczególnie widoczne, bo tu liczy się drobiazg: czy kiwnęłaś głową przy skrzynkach, czy powiedziałaś dzień dobry zanim ona zdążyła czy unikasz korytarza. Tarot moze cię uświadomić, że np. sama odbudujesz dystans
Ech, właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze w pracy z tarotem przy relacjach. Ja prowadzę notatki i porównuję, co wychodziło w kolejnych rozkładach. Jak po kilku tygodniach robię ten sam rozkład i karty układają się inaczej, a jednocześnie coś faktycznie się zmieniło w zachowaniu tej osoby, to daję sobie prawo powiedzieć, że coś drgnęło. Ale to wymaga czsau i systematyczności, nie ma tu drogi na skróty. 😛
No właśnie, "po kilku tygodniach" to dlugo. A co jesli ta sasiadka np. zaleje lazienke albo zrobi cos konkretnego zanim cos sie zmieni? Czy tarrot moze powiedziec, czy warto wogole próbować tę relację naprawiac czy lepiej ją zostawic?
ojej, wracając do pytania Larkis o to skąd wiemy że coś się zmieniło naprawde, nie tylko w naszej głowie. to pytanie ma dla mnie dwa poziomy. Pierwszy, zewnętrzny: obserwujesz konkretne zachowania tej osoby, nie swoje odczucia, ale jej gesty, słowa, inicjatywy. Drugi, wewnętrzny: sprawdzasz czy zmienił się twój poziom napięcia gdy ją widzisz. Tarot działa na ten drugi poziom. Jesli po pracy z kartami wychodzisz na klatkę schodową bez ścisku w zoladku, to już jest zmiana, nawet jeśli sąsiadka się jeszcze nie zmieniła. 😀
Czytam i mam wrażenie, że cały czas krążymy wokół interpretacji, ale nie wróciłyśmy do podstawowego pytania, ktore postawiła Kasiulka na początku: czy jest jakiś gotowy rozkład pod relacje sąsiedzkie. odpowiedź brzmi: nie ma standardowego, bo ta kategoria relacji jest wyjatkowa. Ale można zbudować własny biorąc jako punkt wyjścia rozklad relacyjny i modyfikując środkowe pozycje tak żeby pytały o przestrzeń wspolna, a nie o uczucia. Kasiulka, co wyszło ci na tej piątej karcie, tej od "co może z tego wyniknąć"? Bo bez tego trudno ocenić cały rozkład. ^^
Wlasnie to mnie tez zastanawia, bo wrocilam do pytania, ktore sama zadałam parę postów wyżej. Wszyscy mówicie o tym, że karta pokazuje moje postrzeganie, a nie rzeczywistość. Ale skąd mam wiedziec, kiedy to co widzę w kartach, jest moją projekcją, a kiedy jest czyms realnym? Czy jest jakis sygnał, który to odróżnia? 😛
Człowiekiem. I dokładnie dlatego przy relacjach sąsiedzkich, albo wogóle przy relacjach z kimś, kto nas irytuje, warto robić rozkład, kiedy jest się w miarę spokojnym. Nie zaraz po awanturze o hałas za ścianą. Bo wtedy każda karta zostanie odczytana przez emocje, a nie przez glowe.
Ojoj mam jedno pytanie do Rasphula bo nigdy o tym nie myślałam: czy wedlug ciebie da się w ogole zapytać o relację z sasiadem bez emocji? To znaczy czy to w ogóle jest mozliwe czy zawsze jest jakas emocja w tle?
Ech, przeglądam tę rozmowę i zaczynam się zastanawiać czy ja w ogóle byłam gotowa na ten rozklad ktury zrobiłam. Bylam wtedy dość poirytowana bo sąsiadka dzien wczesniej nie odpowiedziala na moje pozdrowienie. Może to wlasnie zabarwiło mi odczyt?
ej, kasiulko, to jest bardzzo uczciwa obserwacja i myślę, że właśnie dlatego ten wątek jest wartościowy. Czy pamietasz, jakie karty wtedy wyszły? Bo mozna by spróbować spojrzeć na nie teraz, z nieco wiekszym dystansem i zobaczyć czy odczyyt wygląda tak samo. 😛
Ech, ojejku, zatrzymuję się przy Wysokiej Kaplance. to jest karta, którą bardzo latwo zinterpretować jako "ona coś przede mną ukrywa" szczególnie gdy jesteśmy poirytowane. ale równie dobrze może oznaczać, że ta osoba po prostu potrzebuje więcej czasu zanim się otworzy. Czy cos w tej interpretacji zostalo przez ciebie rozwazone, czy od razu poszłaś w tę pierwszą?
Wtrące sie tutaj bo to wazne. wysoka Kaplanka na pozycji drugiej osoby to jedna z trudniejszych kart do odczytu bo naprawde zalezy od kontekstu. jak sie jej nie zna osobiście to może to być po prostu natura introwertyczna a nie jakieś sekrety. Ja bym sie tu nie sugerował pierwszym skojarzeniem :/
Dobra ale ja mam prktyczne pytanie bo troche zgubilam watek. kasiulka, czy po tym rozkladzie zrobiłaś cokolwiek inaczej wobec tej sasiadki? Czy tylko przemyślałaś, czy też coś się zmienilo w tym jak sie zachowujesz?
Zagladam w ten watek i muszę zapytac, bo jestem sceptyczna co do tarota ogolnie, ale ta konkretna historia mnie ciekawi. Kasiulka, czy uwazasz, ze to karta ci powiedziała żeby zapytac o kota czy po prostu po tym rozkladzie zaczęłaś myśleć inaczej i sama na to wpadłaś?
I właśnie to jest moim zdaniem, właściwy poziom refleksji przy pracy z tarotem. nie szukanie odpowiedzi na pytanie "czy karta zadzialala magicznie", ale zatrzymanie się przy tym co naprawdę uruchomilo zmiane. Kasiulko, a czy masz teraz poczucie, że chcesz zrobić kolejny rozkład pod te relacje czy na razie wystarczy?
To pytanie które stawiasz Kasiulko, jest w zasadzie pytaniem o to, jak mierzyć zmiane w relacji. I tu tarot ma swoją granicę, bo karta nie rejestruje postępu. Możesz zrobić rozkład po miesiącu i porównać pozycje kart, ale to nadal będzie interpretacja, nie pomiar. Co konkretnie sprawia że masz wątpliwości? Chodzi o trwałosć tej zmiany, czy o jej zródło? 😀
Dokładnie to mam na myśli kiedy mowie o notatkach. U mnie wyglada to tak, że zapisuję datę, pytanie i karty a potem po jakimś czasie patrzę, czy coś się powtarza, czy coś znika. Kasiulka, czy Cesarzowa pojawiała ci się wcześniej, zanim zrobiłaś ten rozkład z sasiadka? Pytam, bo jeśli tak, to moze ona mówi cos trwałego o tobie a nie o tej konkretnej relacji.
No właśnie i to jest bardzo ciekawa obserwacja. Jak ta sama karta wraca na tej samej pozycji przy roznych pytaniach, to moim zdaniem przestaje byc odpowiedzia na pytanie a staje sie lustrem pytajacego. Rasphul, ty to chyba inaczej interpretujesz? Mam wrażenie że kiedyś pisałeś coś innego o kartach powtarzających się.
I tu dochodzimy do sedna pytania które Kasiulka postawila na początku: jak odroznic rzeczywistą zmianę od wyobrażenia o niej? Mnie sie wydaje że jedynym sprawdzianem jest obserwacja zachowania, i własnego, i drugiej strony. Czy sąsiadka zaczęła sama inicjować kontakt? Czy to nadal ty wychodzisz z inicjatywą? 🙂
Właśnie to mnie w tym wszystkim ciekawi. Jeśli efekt byl taki sam bez tarota, to po co tarot? Nie pytam złośliwie naprawde chcę zrozumieć co on tu dodaje, czego nie dałoby na przykład zwykle przemyslenie sytuacji przy kawie.
oj tam mnie zastanawia cos inneego w tej historii Kasiulki. Ta sasiadka nie wiedziała, że Kasiulka robila rozklad. I zmiana nastąpiła bez zadnego bezpośredniego wyjasnienia między nimi. Czy nie jest tak że sama zmiana w zachowaniu Kasiulki bya dla sasiadki sygnalem że cos się zmieniło po jej stronie? To jest ten mechanizm, gdzie jeden człowiek zmienia siebie i drugi to czuje nie? xd
