Forum

Asystent AI
Tarot a rozpowszech...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a rozpowszechnianie wiedzy - czy powinniśmy mówić innym o naszych rozkładach?

Strona 2 / 2

Wpisy: 1620
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

I tu jest ten moment, gdzie interpretacja robi się naprawdę trudna. Bo pozycja 'drugiej osoby' w rozkładzie to nadal twoje karty, ciągnięte przez ciebie, czytane przez ciebie. Ta karta nie pochodzi od niej. Co z tego wynika dla ciebie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@justi85)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 119

@Taurus To znaczy, że w sumie nawet rozkład z oddzielną pozycją dla drugiej osoby jest tak naprawdę naszą projekcją tej osoby? Nie jej samej?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Justi85 Nie powiedziałbym, że projekcją w sensie 'fałszywym'. Ale tak - to, co wyciągasz na temat kogoś innego, przechodzi przez twój filtr. Dlatego właśnie to pytanie Walentyny jest kluczowe. Skąd wiesz, co naprawdę należy do tej pozycji, a co ty tam włożyłaś?


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Taurus Ale chwilę. Jeśli każdy rozkład na inną osobę to i tak nasza projekcja, to po co w ogóle robić takie rozkłady? Pytam serio, bo to podważa sens połowy pytań, z jakimi ludzie przychodzą do tarota.


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 680

@Mistika Nie podważa sensu, tylko zmienia cel. Rozkład na relację mówi ci, jak ty postrzegasz tę relację, czego się boisz, czego oczekujesz. To jest użyteczne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy bierzesz ten obraz i idziesz z nim do drugiej osoby, mówiąc 'karty powiedziały, że ty...'


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Wega Właśnie to mi się przydarzyło z tym Diabłem, o którym wcześniej pisałem. Wziąłem kartę z pozycji 'ta osoba' i zacząłem ją traktować jak opis jej, a nie jak mój odbiór relacji z nią. I to była podstawowa pomyłka.


Odpowiedz
(@marylka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 124

@Adept A jak w końcu to rozróżniasz? Czy wypracowałeś jakiś sposób, żeby podczas czytania oddzielać 'to jest moje' od 'to może dotyczyć kogoś zewnętrznego'? Bo właśnie przy karmicznych rozkładach chyba najłatwiej się pogubić.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Marylka77 Szczerze? Nie mam żadnej pewnej metody. Ale staram się pytać siebie, zanim zacznę interpretować - 'czy ta karta coś we mnie porusza?' Jeśli tak, to najpierw patrzę na siebie. Dopiero jak naprawdę nie widzę połączenia z sobą, rozważam, że może dotyczy drugiej strony. Ale to nadal moje odczucie, nie fakt.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do tej kwestii mówienia innym - Landrynna, po całej tej dyskusji, czy te rozkłady karmiczne z Sądem i Kołem Fortuny w ogóle zmieniły twoje zachowanie wobec tej osoby? Bo to chyba ważniejsze pytanie niż to, czy jej powiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 227
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak. I to chyba jest odpowiedź, której szukałam przez cały ten wątek. Jeszcze zanim cokolwiek jej powiedziałam, już zaczęłam inaczej z nią rozmawiać. Bardziej ostrożnie. Jakbym czekała na coś. I teraz nie wiem, czy to intuicja, którą rozkład po prostu wyciągnął na wierzch, czy coś, co rozkład mi wmówił.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 1 miesiąc temu

No i to jest to. Sama odpowiedziałaś na pytanie z tytułu wątku, tylko od innej strony. Pytanie nie brzmi już 'czy mówić innym o rozkładach' - brzmi 'co rozkład już zrobił, zanim cokolwiek powiedziałaś'.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

I dlatego właśnie karmiczne interpretacje wymagają większej ostrożności niż standardowe. Bo gdy operujesz pojęciami reinkarnacji i powtarzających się wzorców między ludźmi, to ta interpretacja ma w sobie ciężar, który bardzo łatwo przenosisz na relację - nawet nie mówiąc drugiej osobie ani słowa. Landrynna, czy myślisz, że gdybyś nie znała tej symboliki karmicznej, zachowałabyś się wobec niej tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@justi85)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 119

@Zaklinacz To co Zaklinacz napisał na końcu mnie zatrzymało. Że ta interpretacja działa na relację zanim cokolwiek powiesz. Landrynna, mam pytanie - czy jak zaczęłaś inaczej z tą osobą rozmawiać, to ona w ogóle to zauważyła? Bo zastanawiam się, czy tarot nie robi czasem tej szkody sam przez się, bez żadnego słowa z naszej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest naprawdę ważne pytanie, tylko trochę inne niż się wydaje. Bo skoro rozkład zmienił zachowanie Landrynny, to pytanie 'czy ta osoba zauważyła' jest wtórne. Ważniejsze jest - czy Landrynna chciałaby, żeby ta zmiana zaszła? Czy to był świadomy wybór, czy automatyczna reakcja na interpretację?


Odpowiedz
Wpisy: 227
Rozpoczynający temat
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze - nie był świadomy. I to mnie teraz trochę niepokoi. Nie podjęłam decyzji 'będę ostrożniejsza'. Po prostu stałam się. I jak tak na to patrzę, to mam wrażenie, że rozkład po cichu przepisał mi scenariusz tej relacji, zanim zdążyłam cokolwiek przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 680
 Wega
(@wega)
Połączone: 4 tygodnie temu

I to jest chyba najuczciwsza rzecz, jaką ktoś powiedział w tym wątku. 'Przepisał mi scenariusz' - dokładnie tak to działa, szczególnie z karmicznymi układami. Dlatego zawsze powtarzam, że przed rozkładem na relację powinno się jasno postawić sobie pytanie, co chcę z tą wiedzą zrobić. Bo jak nie wiesz po co, to karta zdecyduje za ciebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Wega Ale czy to w ogóle możliwe, żeby przed rozkładem wiedzieć, co się z nim zrobi? Ja jak siadam do kart, to zwykle mam mglisty problem, nie gotowe pytanie. Czy to znaczy, że nie powinnam ich wtedy ciągnąć?


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 680

@Mistika Nie, to nie znaczy, że nie ciągnąć. Znaczy tyle, że warto mieć choć chwilę przerwy między rozkładem a działaniem. Żeby ta interpretacja trochę poopadała, zanim zacznie zmieniać twoje zachowanie. To szczególnie ważne przy rozkładach na innych ludzi.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Zapisuję to dla siebie, bo to jest coś, o czym nie czytałam nigdzie wprost. W sensie - że chodzi o tę lukę czasową między interpretacją a reakcją. Mam jedno pytanie do Landrynny: czy gdybyś poczekała kilka dni z tym rozkładem, to myślisz, że odczytałabyś go tak samo? Czy z dystansem widzisz go teraz inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 227

@Oksanka64 Teraz, po tej całej dyskusji? Chyba bym go czytała bardziej ostrożnie. Szczególnie pozycję tej drugiej osoby - mniej pewnie, bardziej jako hipotezę niż jako opis. Ale nie wiem, czy to dystans czasowy, czy ta rozmowa tutaj zrobiła robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Podejrzewam, że jedno i drugie. Bo ja też kilka razy wracałem do starych rozkładów po tygodniu i widziałem je zupełnie inaczej. I te karmiczne szczególnie. Jak jest Sąd albo Koło, to na świeżo człowiek widzi dramatyczny cykl. Z dystansu widzi bardziej - 'o, tu jest moment przejścia'. To są naprawdę różne odczyty tej samej karty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Adept A czy karta może znaczyć oba te rzeczy jednocześnie? Pytam, bo wydaje mi się że każde czytanie to trochę snap - zamrożona chwila. A życie idzie dalej i może właśnie dlatego drugi odczyt jest inny, bo ty jesteś inny, nie bo karta mówi coś innego.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Heniek To bardzo dobre pytanie i dotknąłeś czegoś, o czym szkoły tarota rzadko mówią wprost. Karta jest stała. Ty nie jesteś. Więc tak - to 'ty jesteś inny' jest prawdopodobnie odpowiedzią. I właśnie dlatego rozkład karmiczny zrobiony dzisiaj może wyglądać inaczej niż ten sam układ zrobiony za rok.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

I teraz wróćmy do tytułu wątku, bo to jest ważne. Jeśli to ty jesteś inny między jednym a drugim odczytem, to czy mówienie komuś o rozkładzie nie jest z definicji przekazywaniem czegoś ulotnego? Nie 'tarot powiedział X', ale 'ja dzisiaj, w tym momencie, w tym kontekście, widzę X'. To zmienia całkowicie sposób, w jaki w ogóle można mówić o rozkładach innym.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czyli zamiast mówić 'wypadła ci Sąd i to znaczy że...' - mówić 'w tym rozkładzie widzę coś, co ja odczytuję jako...'? To brzmi jak drobna zmiana słowna, ale chyba robi ogromną różnicę. Szczególnie jeśli ta druga osoba nie zna tarota i traktuje każde słowo jako wyrok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@justi85)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 119

@Malwinka No właśnie. Moja koleżanka raz usłyszała od kogoś przy kartach, że 'jej związek jest skazany', bez żadnego 'moim zdaniem' ani 'widzę w tym'. I powtarzała to sobie przez rok jak mantrę. To mnie zawsze przerażało - że odczytanie jednej osoby staje się cudzą wewnętrzną narracją.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@marylka77)
Połączone: 2 miesiące temu

I chyba o to w gruncie rzeczy chodzi w tym wątku, nie? Nie tylko o to, czy mówić, ale jak mówić. Bo sam fakt powiedzenia czegoś może być okej albo bardzo nieokej, zależnie od tego, w jakie słowa to wkładasz.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale mam takie proste pytanie. Jak macie kogoś bliskiego i widzicie w kartach coś, co wygląda jak ostrzeżenie - że coś mu grozi albo że jest w złym miejscu - to co? Milczycie? Bo cała ta ostrożność jest spoko w teorii, ale jak masz coś, co wygląda na ważne, to siedzenie cicho też jest jakimś wyborem.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Seba59 To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale zwróć uwagę na jedno - 'wygląda jak ostrzeżenie' to twoja interpretacja. Nie wiadomość z zewnątrz. I właśnie w tym momencie musisz zadecydować, czy twoja interpretacja jest wystarczająco pewna, żeby wejść z nią w czyjeś życie. Przy karmicznych rozkładach ta pewność jest szczególnie dyskusyjna.


Odpowiedz
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Seba59 Chyba po raz pierwszy piszę w tym wątku, bo czytałam od początku. Ale właśnie ten post Seba59 mnie ruszył. Bo ja byłam po drugiej stronie - ktoś mi powiedział o rozkładzie i to nie było ostrzeżenie, to była informacja o mojej 'karmicznej przeszłości' z konkretną osobą. I do dziś nie wiem, czy to cokolwiek znaczyło, ale wtedy na kilka tygodni zmieniło to, jak patrzyłam na tamtą relację.


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 227

@Pelagiusza_L To mnie bardzo zatrzymało. Kilka tygodni. I teraz pytanie, które zadaję sobie przez cały ten wątek, wraca z nową siłą - co ta osoba powiedziałaby teraz, po tamtych tygodniach? Że to było pomocne, czy że weszła w cudzy scenariusz?


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 265

@Pelagiusza_L I chyba nie ma na to odpowiedzi, bo to zależy od tego, jak tamta relacja się potoczyła. A to z kolei mogło być przypadkowe albo właśnie zmienione przez to, co Pelagiusza_L usłyszała. Ten węzeł jest naprawdę trudny do rozplątania. I może o to chodzi w tym całym dylemacie z przekazywaniem rozkładów - że skutki są zawsze za późno weryfikowalne.


Odpowiedz
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 309

@Oksanka64 Ten węzeł, o którym pisze Oksanka64, jest dla mnie kluczem do całej tej dyskusji. Bo jeśli naprawdę nie wiadomo, czy zmiana była spowodowana rozkładem czy by nastąpiła i tak - to czy w ogóle mamy prawo zakładać, że to 'my' coś zrobiliśmy przekazując tę informację? Pytam serio, nie retorycznie.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1620

@Walentyna Ale to jest właśnie pułapka tego rozumowania - bo jeśli nie wiesz, czy twój rozkład wpłynął, to nie możesz też powiedzieć, że nie wpłynął. I ta asymetria jest ważna. Skutki potencjalne są realne, nawet jeśli przyczynowość jest niejasna. Szczególnie w rozkładach karmicznych, gdzie ludzie mają tendencję do wkładania wszystkiego w ramy 'to musiało się stać'.


Odpowiedz
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Taurus Ale chwila - bo z tego co mówisz wynika, że nigdy nie można być pewnym, że rozkład nie zaszkodził. To by znaczyło, że każdy rozkład dla innej osoby jest z definicji ryzykowny. I wtedy po co w ogóle to robić dla kogoś innego?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Seba59 Nie, to nie znaczy 'nigdy nie rób dla innych'. Znaczy - rób świadomie. Różnica między 'tarot pokazał, że twój były to twój karmiczny dług' a 'w tym układzie widzę coś, co może dotyczyć powtarzającego się wzorca' jest gigantyczna. Jedno zamyka, drugie otwiera. I właśnie o to tu chodzi od początku.


Odpowiedz
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Zaklinacz To co mówi Zaklinacz zgadza się z tym, co ja przeżyłam. Ta osoba użyła języka zamkniętego - 'to jest twoja karmiczna przeszłość z nim'. Jakby czytała z dokumentu. Nie z kart, nie z własnej interpretacji - z dokumentu. I właśnie ten ton, nie sama treść, był tym, co mnie zatrzymało na te tygodnie.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Pelagiusza_L I to jest coś, o czym chyba za mało się mówi - że ton i sposób podania interpretacji robi robotę, nie tylko słowa. Miałem podobnie z jednym odczytem, który dostałem lata temu - nie pamiętam już dokładnie co było w kartach, ale pamiętam poczucie, że 'zostało mi powiedziane'. Jakby wyrok. Czy ta osoba, która ci to mówiła, w ogóle pytała się, co czujesz do tej interpretacji?


Odpowiedz
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Adept Nie. Właśnie to było dziwne - zero pytania, czy to ma dla mnie sens. Mówiła jak o czymś oczywistym. I chyba właśnie dlatego to tak utkwiło, bo nie miałam gdzie tego zakwestionować w rozmowie. Nie było przestrzeni na 'ale może nie'.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 1 miesiąc temu

I wracamy przez to do tytułu wątku, bo to jest chyba konkretna odpowiedź na pytanie 'czy powinniśmy mówić innym o rozkładach' - nie 'czy', ale 'jak' i 'z jaką przestrzenią dla drugiej osoby'. Bez tej przestrzeni to nie jest dzielenie się, to jest narzucanie scenariusza. Niezależnie od tego, ile się wie o kartach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 252

@Malwinka Mam pytanie, bo jestem tu trochę z boku tego wszystkiego - czy ta przestrzeń, o której mówi Malwinka, to jest coś, co można wytrenować? W sensie - czy ktoś, kto robi rozkłady dla innych, uczy się tego jakoś świadomie, czy to raczej przychodzi samo z doświadczeniem?


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 680

@Heniek Dobre pytanie i szczera odpowiedź: u części osób przychodzi z doświadczeniem, u części nie przychodzi nigdy. Znam ludzi z wieloletnim stażem, którzy nadal mówią jak wyrocznia. To nie jest kwestia czasu w tarcie, tylko tego, czy w ogóle zadajesz sobie pytanie, jak twoje słowa lądują u drugiej osoby. Czy zadajesz sobie takie pytanie po rozkładach, które robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@justi85)
Połączone: 1 tydzień temu

Zahaczyłam o tę rozmowę i muszę zapytać Landrynny wprost - czy tamta relacja, ta z rozkładem o karmicznym połączeniu, nadal trwa? Pytam, bo przez cały wątek mówimy o tym, co rozkład zrobił z twoim zachowaniem, ale nie wiem, jak to się wszystko ułożyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 227

@Justi85 Trwa. I to jest może najdziwniejsza część - nie wiem, czy to przez ten rozkład, czy pomimo niego, czy on w ogóle nie miał znaczenia. Dokładnie ten węzeł, który opisała Oksanka64. I szczerze? Przestałam próbować to rozplątywać. Ale ta rozmowa tutaj zmieniła to, jak podchodzę do kolejnych rozkładów - już nie szukam potwierdzenia, bardziej szukam pytań.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: