Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co mnie trochę gryzie. Czy jak robicie rozkład dla siebie i wychodzi coś naprawdę osobistego, na przykład karty dotyczące karmy albo poprzednich wcieleń, to mówicie o tym innym? Rodzinie, znajomym, partnerowi? Bo ja ostatnio miałam taki rozkład, gdzie bardzo mocno zaznaczył się wątek karmiczny i kompletnie nie wiedziałam, co z tym zrobić. Z jednej strony chciałam się podzielić, z drugiej czułam, że to jest coś bardzo mojego. Ciekawi mnie, jak wy to rozwiązujecie.
Mam podobny dylemat od dawna. Generalnie staram się nie mówić o rozkładach osobom spoza tematu, bo reakcje bywają różne. Ale właśnie przy kartach karmicznych to jest szczególnie trudne, bo one często dotyczą też innych ludzi z naszego życia, nie tylko nas samych. Jak wyszła ci ta karta karmiczna? Masz na myśli jakiś konkretny układ z Kołem Fortuny czy coś bardziej z Sądów?
Mnie też to ciekawi, bo ja robiłam kiedyś rozkład na relację i wyszło coś o niespłaconym długu karmicznym między mną a tą osobą. I zupełnie nie wiedziałam, czy jej o tym powiedzieć. Powiedziałam w końcu i żałuję, bo ona potraktowała to jak bajkę i wyśmiała. Od tej pory nikomu nie mówię.
Ja osobiście dzielę rozkłady na dwie kategorie: te, które dotyczą tylko mnie, i te, które zahaczają o innych ludzi. Przy karmicznych często ta granica znika, bo karma jest relacyjna z definicji. Sam miałem rozkład, gdzie wyszło mi coś o nierozwiązanej relacji z poprzedniego wcielenia i przez chwilę byłem przekonany, że wiem, o kogo chodzi. Nikomu nie powiedziałem i dobrze. Bo co bym powiedział? 'Hej, byliśmy razem w poprzednim życiu i masz mi coś do oddania'?
Przepraszam, może głupie pytanie, ale co to dokładnie znaczy karmiczny rozkład? Znaczy, rozumiem słowo karma w sensie ogólnym, ale jak to wygląda konkretnie w kartach? Czy to są specjalne rozkłady, czy karty po prostu tak wskazują podczas normalnego ciągnienia?
Rozumiem ten dylemat z mamą. Ja w takich sytuacjach po prostu nie mówię dosłownie co wyszło. Mówię 'karty sugerują, że mam jakiś wzorzec do przepracowania' i tyle. Bez teorii reinkarnacji, bez długów karmicznych. Sama treść bez opakowania. Ale wracając do twojego pytania z początku, czy uważasz, że takie rozkłady w ogóle powinny być omawiane na głos, z kimkolwiek? Bo ja mam mieszane zdanie.
To co tu pada to jest dobra dyskusja, ale brakuje mi jednego wymiaru. Mówienie o rozkładzie to jedno, ale interpretowanie go dla kogoś, kto nie siedzi w temacie, to drugie. Jak opowiadasz komuś swój rozkład karmiczny i ta osoba zaczyna wyciągać wnioski na podstawie twoich słów, bez znajomości kontekstu, to właściwie tworzysz sytuację, gdzie ta osoba operuje niepełną informacją. I potem ona coś z tym 'robi', na przykład ocenia relację albo własne decyzje. Widziałem takie sytuacje i rzadko kończyły się dobrze.
Ja mam inne pytanie do tego wszystkiego. Czy wy w ogóle wierzycie w reinkarnację jako taką, czy to jest dla was tylko jeden z możliwych kluczy interpretacyjnych? Bo to chyba zmienia wszystko, jeśli chodzi o to, czy dzielić się takimi rozkładami. Jak wierzę, że to naprawdę moje poprzednie wcielenie, to mówienie o tym jest inne niż jak traktuję to jako metaforę.
Landrynna, to co napisałaś na końcu jest właściwie sednem całego wątku. Szukasz kogoś, kto potwierdzi albo pomoże ci to przepracować, i właśnie dlatego chcesz o tym mówić. Ale pytanie brzmi: czy ta osoba, której chciałaś powiedzieć, była do tego odpowiednią osobą, czy po prostu była częścią tego, co wyszło w rozkładzie?
To jest bardzo uczciwe, co mówisz. Bo często jak robimy rozkład z kimś w tle, to myślimy, że karta mówi o tej osobie. A może mówi o tym, jak my tę osobę postrzegamy. Miałam kiedyś podobne doświadczenie z Dwójką Mieczy i przez tydzień myślałam, że to o przyjaciółce, a w końcu wyszło, że to był mój własny opór przed rozmową z nią.
To po co w ogóle ciągnąć karty na kogoś bliskiego, skoro i tak się nie wie, co znaczą? Przy sobie rozumiem, ale przy innych to chyba tylko zamieszanie.
I właśnie dlatego mam w swoich notatkach zaznaczone, jakiego systemu używam przy danym rozkładzie. Bo jak wróciłam do starych interpretacji, to zobaczyłam, że kiedyś czytałam bardziej psychologicznie, a teraz bardziej przez pryzmat energii. Rozkład wyglądał tak samo, ale wnioski były inne.
Bardzo zmienia. Szczególnie przy karmicznych rozkładach, bo z perspektywy czasu widać, które elementy się spełniły, a które były moją projekcją. To daje zupełnie inną pewność co do tego, czy w ogóle warto było o czymś mówić komuś.
I tu jest właściwa odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Może zamiast pytać 'czy mówić', powinniśmy pytać 'kiedy'. Bo bezpośrednio po rozkładzie interpretacja jest najświeższa, ale też najmniej zweryfikowana. Trochę czasu i dystansu zmienia to, co chcesz przekazać i jak.
A czy wy w ogóle wracacie do rozkładów po czasie i sprawdzacie, czy coś się zgadza? Pytam, bo sam zaczęłam niedawno notować i ciekawi mnie, czy to ma sens przy takich karmicznych układach, czy to za długo się czeka na weryfikację.
Ja też zaczynam notować właśnie po tym, co tu piszecie. Nigdy wcześniej nie myślałam, żeby wracać do starych ciągnięć, ale teraz rozumiem po co. Choć nadal nie wiem, jak długo czekać, żeby coś miało sens.
A czy wy w ogóle wracacie do rozkładów po czasie i sprawdzacie, czy coś się zgadza? Pytam, bo sam zacząłem niedawno notować i ciekawi mnie, czy to ma sens przy takich karmicznych układach, czy to za długo się czeka na weryfikację.
Ja też zaczynam notować właśnie po tym, co tu piszecie. Ale mam pytanie do tych, co już to robią od dłuższego czasu - czy notatki z rozkładów innych osób też prowadzicie? Czy tylko własne? Bo wątek zaczął się od tego, czy w ogóle mówić innym, a mnie ciekawi, czy w ogóle warto to dokumentować, jak dotyczy kogoś bliskiego.
To jest pytanie, które powinno paść dużo wcześniej w tym wątku. Bo jeśli komuś robimy rozkład 'w tle', bez jego wiedzy, to on nie ma żadnej możliwości odniesienia się do tego. My budujemy interpretację, może nawet karmiczną, i ta interpretacja zaczyna wpływać na to, jak się do tej osoby odnosimy. A ona o tym nie wie.
Mnie to uderzyło kilka miesięcy temu, jak zrobiłem rozkład na znajomość z jednym gościem i wypadł mi tam Diabeł w pozycji relacji. Przez chwilę zacząłem patrzeć na niego przez tę kartę. I dopiero po czasie zdałem sobie sprawę, że moje zachowanie wobec niego się zmieniło, zanim on cokolwiek zrobił. Karta wpłynęła na relację, zanim relacja w ogóle się rozwinęła.
No ale jak masz wiedzieć, po co to mówisz, zanim to powiesz? To brzmi jak niewykonalne.
I tu chyba wróciłam do punktu wyjścia swojego pytania. Zaczęłam ten wątek, bo miałam konkretny rozkład i konkretny dylemat - mówić czy nie. A po czterdziestu kilku postach widzę, że to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, ale za to teraz wiem, które pytania pomocnicze powinnam sobie zadać zanim zdecyduję. Chyba o to właśnie chodziło.
Ale Landrynna, to powiedz w końcu - zdecydowałaś się powiedzieć tej osobie czy nie? Bo przez czterdzieści kilka postów wszyscy filozofujemy, a konkretu nie ma.
Mnie bardziej ciekawi, co to był za rozkład w ogóle. Karmiczny? Bo jeśli tak, to mam wrażenie, że tematyka reinkarnacji i karmy to osobna puszka Pandory i nie da się jej wcisnąć w jedno zdanie skierowane do kogoś.
Dobra, bo widzę, że kilka osób pyta. Tak, to był rozkład z wątkiem karmicznym. Wypadła mi Sąd i Koło Fortuny w pozycjach, które czytam jako powtarzający się wzorzec między dwiema osobami. I właśnie to mnie zablokowało - jak coś takiego przekazać drugiej stronie bez nakładania na nią ciężaru interpretacji, której ona nawet nie zamawiała?
Czytałam to raczej jako zamykający się cykl. Coś, co między tymi osobami już było i wraca po to, żeby zostać domknięte. Dlatego właśnie miałam ten dylemat - bo jeśli to domknięcie, to może ta osoba powinna wiedzieć, że jest w takim momencie?
To był rozkład na relację, więc miałam pozycje dla siebie i dla drugiej osoby osobno. I właśnie w tej drugiej pozycji wypadła Sąd. Dlatego moje odczytanie szło w stronę - to jej coś dotyczy, nie tylko mnie.
