Czytam to wszystko i mam jedno pytanie, może naiwne - czy karty mogą w ogóle wskazać coś o rzeczach, które już zostały postanowione prawnie albo notarialnie? Bo zastanawiam się, czy tarot widzi 'co jest', czy 'co może być', i czy testament już podpisany to dla kart fakt czy możliwość.
To jest dokładnie ten moment, o którym myślę zawsze przy tarocie - skąd wiesz, że karta opisała prawdziwy stan, a nie po prostu coś, co pasowało do sytuacji bo Świat zawsze brzmi jak 'zamknięcie i spełnienie'? Pytam bo serio chcę zrozumieć, nie żeby obalić.
No i właśnie - jak to odróżnić? Bo Świat to karta, która prawie zawsze 'pasuje' do zakończenia czegokolwiek. Gdyby wyszła Dwójka Mieczy albo Księżyc, to też byś znalazła jakiś sens. Nie mówię, że to nieważne, tylko że nie wiem, jak sprawdzić, czy karta naprawdę coś opisuje, czy po prostu mamy głowę pełną tej sprawy i szukamy dopasowania.
A jak ta karta wstępna wychodziła ci 'nie tak' - to znaczy wskazywała na dużo emocji albo blokadę - to odkładałaś rozkład? I jak długo? Bo mam wrażenie, że przy sprawach spadkowych jest często presja czasu, prawna albo rodzinna, i nie zawsze można sobie pozwolić na czekanie.
A co z kartami ktore sie powtarzaja przy tej samej sprawie kilka razy? Bo mi raz przy pytaniu o nasza nieruchomosc rodzinna wyszedl Cesarz trzy razy w roznych rozkładach. Za kazdym razem. Myslalem ze to przypadek ale juz trzeci raz to zaczalem myslec ze to cos znaczy.
Przepraszam że wchodzę, ale czy są jakieś karty, które przy sprawach spadkowych wyraźnie sygnalizują nowy rozdział - taki gdzie coś się faktycznie kończy i zaczyna inaczej? Bo czytam tu o Śmierci i Kole Fortuny, ale zastanawiam się, czy jest coś bardziej jednoznacznego dla kogoś, kto nie ma dużego doświadczenia z tarotem.
Przy sprawach, gdzie wchodzi prawo i formalne procedury, Sprawiedliwość pojawia mi się w notatkach całkiem często - ale uwaga, bo ta karta nie mówi 'wygrasz', tylko 'zostanie rozpatrzone tak jak być powinno'. I to bywa gorzka informacja dla kogoś, kto liczy na więcej niż mu się należy. Widziałyście podobny efekt?
To jest ciekawy dylemat z tym stryjkiem - bo z jednej strony konkretne pytanie daje konkretniejszy obraz, z drugiej strony jak ktoś jeden jest tak dominujący w sytuacji, to może właśnie on zaciemnia całość? Mam wrażenie, że przy rodzinnych sprawach majątkowych rzadko chodzi tylko o jedną osobę, nawet jeśli ona jest tą decydującą.
