Forum

Asystent AI
Obawy przed negatyw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Obawy przed negatywnym rozkładem - czy powinniśmy go powtórzyć?

Strona 1 / 2

Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Robiłam ostatnio rozkład na temat pewnego projektu twórczego, który mnie mocno interesuje - piszę coś w rodzaju scenariusza i chciałam zobaczyć, jak się to może potoczyć. Wyciągnęłam Wieżę, Diabła i Księżyc w pozycjach dotyczących procesu i wyniku. Zatrzymałam się. Siedziałam chwilę i zastanawiałam się, czy to znak, żeby w ogóle nie zaczynać, czy może powtórzyć rozkład. Ostatecznie nie powtórzyłam, ale nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam. Czy ktoś miał podobną sytuację i co w takim razie zrobił?


Odpowiedz
160 odpowiedzi
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To brzmi bardzo znajomo. Mnie się to zdarzało nie raz i zam powiem - powtarzanie rozkładu to według mnie nie jest dobry pomysł. Karty pokazały to co pokazały, a jak powtórzysz to i tak będziesz szukać tego 'lepszego' układu. Ale Wieża, Diabeł i Księżyc przy projekcie twórczym to nie jest od razu koniec świata, bo te karty mogą mówić o transformacji w procesie tworzenia, nie o klęsce. Czy pytałaś konkretnie o wynik czy o sam proces pisania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Dalia pytanie było dosyć ogólne - coś w stylu 'co przyniesie ten projekt'. Może właśnie tu leży problem, że pytanie było za szerokie i karty odpowiedziały na kilka warstw naraz. Ale to co mówisz o transformacji - to ciekawe. Masz rację, że przy pisaniu chaos i konfrontacja z ciemnością może być wręcz potrzebna.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co opisujesz, to jeden z najczęstszych błędów przy pracy z tarotem w kontekście twórczym - zbyt ogólne pytanie skutkuje niejednoznaczną odpowiedzią, a potem pojawia się pokusa, żeby szukać 'lepszego' wyniku. Co do powtarzania: w tradycji Waite'a nie ma żadnego zakazu, ale jest mocna wskazówka, żeby nie robić tego samego pytania w tym samym czasie, bo talia po prostu powtórzy przekaz albo da jeszcze bardziej dezorientujący układ. Mnie bardziej zastanawia - dlaczego ten konkretny zestaw kart wywołał w tobie niepokój? Co dokładnie zaniepokoiło: Wieża, Diabeł, Księżyc razem, czy jakaś konkretna karta?


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@hilary74)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wiesza i Diabeł razem na pewno brzmią groźnie, to rozumiem że się zatrzymałaś. Ja nie mam dużego doświadczenia z tarotem, ale powiem szczerze - chyba bym też powtórzył, bo jak ktoś pracuje nad czymś ważnym to trudno siedzieć z takim obrazem w głowie. Ale może właśnie o to chodzi z tym tarotem, żeby na to nie uciekać? Dzięki za opisanie tego, bo naprawdę ciekawe jest jak to wygląda u innych.


Odpowiedz
Wpisy: 1690
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Powiem tak - sama wielokrotnie używałam kart przy projektach twórczych i nauczyłam się jednego: Wieża w kontekście twórczości to prawie zawsze burzenie starych schematów myślenia, a nie katastrofa samego projektu. Podobnie Księżyc przy pisaniu jest wręcz idealny, bo oznacza wchodzenie w głębsze warstwy nieświadomości, które przy pisaniu są skarbem. Diabeł jest trochę bardziej złożony, ale też może mówić o obsesji, a obsesja na punkcie własnej historii jest dla pisarza nieoceniona. Ale mam pytanie do ciebie - czy przed tym rozkładem miałaś jakiś lęk związany z tym projektem? Bo karty bardzo często odzwierciedlają to, co już siedzi w środku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Gebda tak, miałam. Bałam się, że temat jest za ciężki, za mroczny i że nie podołam. Więc... może to jest odpowiedź sama w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam to i zastanawiam się - a czy te karty pokazały też jakąś kartę w pozycji tego, co już masz, albo swoich zasobów? Bo jeśli rozkład był czymś trójkartkowym bez kontekstu pozycji, to inaczej to czytam niż jak każda karta miała konkretne miejsce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Kinia.2 to był rozkład krzyżowy, pięciokartowy. Wieża była w pozycji 'co kształtuje sytuację', Diabeł w 'co stoi na drodze', a Księżyc w 'możliwy wynik'. Tak że Księżyc jako wynik to może faktycznie nie jest zły znak, bo przy twórczości głęboka niepewność i zanurzenie w symbolach brzmi wręcz dobrze?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Kinia.2 Właśnie o to chodzi. Księżyc jako wynik przy projekcie twórczym to zupełnie inna historia niż Księżyc jako wynik przy pytaniu o stabilność finansową. Kontekst pozycji zmienia wszystko. Tu wychodzi ta pułapka ogólnych pytań, o której wspominałam - jak pytasz o cały projekt naraz, to karty odpowiadają na różnych poziomach jednocześnie. Mam wrażenie, że te trzy karty razem opisują po prostu trudny, konfrontujący proces twórczy, a nie sygnał 'porzuć to'. Ale rozumiem, dlaczego na chwilę zamarłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 2300
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem to kwestia tego, czego oczekujesz od rozkładu przed twórczą pracą. Jeśli szukasz potwierdzenia i motywacji, to karty mogą cię zawieść, bo one nie działają jak cheerleaderki. A jeśli szukasz wglądu w to, z czym będziesz się zmagać - to te trzy karty razem dają dość precyzyjny obraz. Diabeł jako przeszkoda to mogą być własne blokady, perfekcjonizm, pętla autocenzury. To w ogóle jest ciekawe pytanie - czy powtarzać rozkład, bo wynik jest nieprzyjemny, czy jednak siedzieć z nim i go trawić?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@marzanka)
Połączone: 1 tydzień temu

Ja rozumiem ten impuls żeby powtórzyć, bo jak dostaniesz taki zestaw to pierwsze co czujesz to dyskomfort i chcesz żeby 'wyszło lepiej'. Ale to jest chyba właśnie ten moment, kiedy tarot działa naprawdę, nie? Jak dostaniesz same piękne karty to może i miło, ale co ci to mówi o prawdziwej sytuacji? Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakaś zasada, kiedy powtórzenie jest w porządku, a kiedy to już ucieczka od odpowiedzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Marzanka to dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Dla mnie granica jest tu: jeśli czujesz, że pytanie było źle sformułowane albo że coś zakłócało sesję (rozproszenie, zły stan emocjonalny, pośpiech), to powtórzenie z nowym nastawieniem ma sens. Ale jeśli po prostu nie spodobał ci się wynik, to powtarzanie to już bardziej magiczne myślenie niż praca z kartami. Poza tym każde powtórzenie to kolejna interpretacja, kolejna warstwa, która może bardziej zaciemnić niż rozjaśnić.


Odpowiedz
Wpisy: 709
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam zupełnie inne podejście - po co w ogóle siedzieć tygodniami z jednym rozkładem i go analizować, skoro można po prostu powtórzyć za kilka dni i zobaczyć, co wychodzi tym razem? Tarot to nie wyrok, tylko punkt widzenia, więc różne punkty widzenia mogą być pomocne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Szeptun to zależy, co rozumiesz przez 'punkt widzenia'. Jeśli każdy rozkład traktujesz osobno jako niezależną odpowiedź na inaczej postawione pytanie - to ok, ma to sens. Ale jeśli pytasz to samo pytanie kilka razy i zbierasz odpowiedzi aż do tej, która ci odpowiada - to wtedy karty przestają być partnером do pracy, a zaczynają być maszyną do potwierdzania tego, czego chcesz. I to jest moment, kiedy tracisz z oczu to, co mogły ci oryginalnie pokazać.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Obserwuję ten wątek i zastanawiam się nad czymś - u mnie ta sytuacja z 'negatywnym' rozkładem powtarzała się przy każdym projekcie, który potem wymagał ode mnie naprawdę głębokiej pracy. Raz dostałam samą Wieżę, Trójkę Mieczy i Hangmana przy pytaniu o pewną powieść i przez chwilę chciałam to odłożyć. Nie odłożyłam. I właśnie ta powieść stała się najważniejszym projektem, który zrobiłam. Nie mówię, że karty przepowiadały sukces, ale jakby opisywały cenę, jaką trzeba zapłacić. Wróćmy do pytania Westalki - co zrobiłaś ostatecznie z tym projektem scenariusza? Kontynuujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Joasia71 tak, piszę dalej. I muszę powiedzieć, że ta rozmowa tutaj trochę mnie odkorkowała, bo siedzenie z tymi kartami bez kontekstu powodowało u mnie takie zamrożenie. A to co mówisz o cenie - to brzmi bardzo prawdziwie. Może właśnie o tym te karty mi mówiły.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Ja nigdy nie rozumiałam czemu Diabeł to taka zła karta, przecież to tylko obrazek na kawałku papieru. Jak wychodzi Diabeł to po prostu przekładam go na bok i biorę następną kartę, żeby zobaczyć co 'naprawdę' miały na myśli karty 🙂 Nie widzę w tym żadnego problemu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Dagma pomijanie kart, które się nam nie podobają, to trochę tak jak czytanie książki i wyrywanie stron, które są trudne. Każda karta jest częścią odpowiedzi, także te niewygodne - i to właśnie te często mówią coś najważniejszego. Diabeł to nie jest karta zła w sensie niebezpieczna, ale ona coś konkretnego oznacza i pominięcie jej nie sprawia, że ta informacja znika.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Gebda No właśnie i to jest ta różnica między rozkładem który coś mówi a rozkładem który nam sie nie podoba 🙂 Ale mam pytanie - jak teraz siedzisz z tym projektem, to czy ten strach przed 'za ciężkim tematem' nadal jest, czy trochę puścił po tej rozmowie?


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Żeby wrócić do głównego pytania z wątku - bo trochę odpłynęliśmy - myślę że klucz jest taki: jak dostaniesz 'negatywny' rozkład w kontekście twórczym, to najpierwszą rzeczą jaką warto zrobic jest zapisanie co czujesz w tej chwili. Nie interpretować od razu, tylko zapisać. Bo przez tydzień czy dwa to uczucie się zmienia i wtedy rozkład zaczyna się czytać zupełnie inaczej. Powtarzanie go na gorąco jest moim zdaniem największym błędem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Dalia, to o czym piszesz - zapisanie reakcji przed interpretacją - to chyba jest to, czego mi brakowało. Siedziałam z tymi kartami i od razu próbowałam racjonalizować, zamiast po prostu zauważyć co czuję. Mam wrażenie, że ten lęk przed kontynuowaniem projektu był tam długo przed rozkładem, a karty tylko to wyciągnęły na wierzch.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Westalka opisuje - ten mechanizm zamrożenia po trudnym rozkładzie - pojawia się bardzo często właśnie przy projektach twórczych, bo tam jestesmy szczególnie podatni na zniechęcenie. Zastanawiam się tylko, czy ktoś z was próbował robić drugi rozkład nie jako 'powtórkę' tego samego pytania, tylko jako osobne pytanie w stylu 'jak pracować z tym co już wiem'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Joasia71 to jest ciekawe rozróżnienie i faktycznie ma oparcie w tradycji - takie pytanie uzupełniające to nie to samo co powtarzanie rozkładu. Pytanie 'co zrobić z tą informacją' kieruje intencję zupełnie inaczej. Ale czy ty sama tak robiłaś i co z tego wychodziło?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Teodozja59 robiłam kilka razy i za każdym razem karty w tym 'jak pracować' były znacznie łagodniejsze, bardziej konkretne. Raz po Wieży w pierwszym rozkładzie dostałam Gwiazdę i Asa Pięciolistnej Koniczyny - co odczytałam jako 'po rozpadzie będzie nowy pomysł'. I tak się faktycznie stało, projekt zmienił formę zupełnie, ale wyszedł.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czekajcie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro Westalka miała rozkład pięciokartowy i już wiedziała, co jest w pozycji 'co stoi na drodze' i 'możliwy wynik', to czy ten rozkład nie odpowiedział już na pytanie jak pracować? Diabeł w pozycji przeszkody to chyba właśnie wskazówka, co trzeba przepracować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kinia.2 masz rację, że technicznie rozkład zawierał tę informację. Ale tu jest różnica między tym, że karta COŚ mówi, a tym, że my jesteśmy w stanie to usłyszeć. Jeśli ktoś jest w stanie zamrożenia po rozkładzie, to może potrzebować czasu zanim w ogóle dotrze do niego sens Diabła jako przeszkody, a nie wyroku.


Odpowiedz
Wpisy: 2300
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja krąży wokół pytania, czy powtarzać rozkład, ale właściwie to doszliśmy do innego miejsca - że problem nie był w kartach, tylko w gotowości do przyjęcia tego co pokazały. Czy to uczciwe podsumowanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Whisper, myślę że tak. Ale też nie chcę udawać, że to jest proste. Ta gotowość to nie jest coś, co możesz sobie po prostu nakazać. Siedziałam z tym rozkładem przez kilka dni i gdyby nie ta rozmowa tutaj, pewnie bym go powtórzyła, bo ten dyskomfort był naprawdę silny.


Odpowiedz
Wpisy: 709
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

No ale właśnie - kilka dni siedzenia z dyskomfortem brzmi dla mnie jak strata czasu. Serio pytam, nie złośliwie: co konkretnie zyskałaś przez te kilka dni, czego nie zyskałabyś po prostu robiąc nowy rozkład od razu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marzanka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 289

@Szeptun to zależy co rozumiesz przez zysk chyba. Jak masz sen który cię niepokoi, to też go 'powtarzasz'? Siedzenie z dyskomfortem to jest właśnie ta praca, nie odpoczynek od niej.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 709

@Marzanka no ale sen to nie to samo co dobrowolne wróżenie. Jeśli sama zadałam pytanie i sama wyciągnęłam karty, to mogę też sama zdecydować że chcę to powtórzyć. Nie rozumiem skąd to poczucie, że trzeba 'zasłużyć' na lepszy rozkład przez cierpienie.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Szeptun nikt tu nie mówił o zasługiwaniu ani cierpieniu. Chodzi o to, że jeśli powtarzasz rozkład wyłącznie dlatego, że wynik był niekomfortowy, to uczysz się siebie, że każdy trudny wynik można ominąć. I to ma konsekwencje dla tego, jak w ogóle pracujesz z tarotem na dłuższą metę.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@hilary74)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, ale ja mam głupie pytanie od osoby, która dopiero zaczyna - skąd w ogóle wiadomo, że wynik jest 'naprawdę zły' a nie po prostu wyglądający na zły? Bo jak patrzę na tę rozmowę, to wychodzi że Wieża i Diabeł mogą być super, a Słońce mogłoby być złym znakiem w złym kontekście, tak? Jak to w ogóle rozróżniać na początku?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Hilary74 to bardzo konkretne pytanie i dobrze je zadajesz. Najprostsza odpowiedź: patrz na pozycję karty w rozkładzie, patrz na pytanie i patrz na to co ta karta mówi o energii, a nie o wyniku. Diabeł w pozycji 'czego się bać' a Diabeł w pozycji 'co mnie ogranicza' to dwie różne informacje, mimo że to ta sama karta.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Gebda I jeszcze jedno do tego co Gebda pisze - karta nigdy nie istnieje sama, zawsze jest w relacji z innymi kartami w rozkładzie. Diabeł obok Gwiazdy to cos innego niż Diabeł obok Wieży. Tego się uczy z czasem, na przykładach, nie z regułek 🙂


Odpowiedz
(@hilary74)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 276

@Dalia o, to jest coś co mi pomaga zrozumieć. Czyli te karty rozmawiają ze sobą niejako? To brzmi już trochę jak interpretacja całości, nie tylko każdej z osobna. Dziękuję bardzo za tłumaczenie, naprawdę 🙂


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Hilary74, dokładnie - i właśnie dlatego rozkład pięciokartowy jest trudniejszy do odczytania niż trzy karty, bo tych relacji jest więcej. I myślę, że ja też nie odczytałam tego całościowo, tylko skupiłam się na Wieży i Diable i straciłam z oczu Księżyc jako wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak teraz, po tej całej rozmowie, czytasz ten Księżyc w pozycji wyniku? Bo wcześniej napisałaś że głęboka niepewność przy twórczości może być dobra, ale zastanawiam się czy to nie jest trochę na siłę pozytywne myślenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Kinia.2 szczere pytanie, lubię to. Myślę, że nie jest na siłę, bo Księżyc to nie jest karta, która mówi 'będzie dobrze'. Ona mówi 'będzie niejednoznacznie, będzie głęboko, będzie wymagało intuicji, nie logiki'. I to przy pisaniu naprawdę jest uczciwy opis procesu, a nie pocieszenka.


Odpowiedz
Wpisy: 709
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

No dobra, ale to co teraz? Westalka odczytała Księżyc jako 'będzie niejednoznacznie' i to jest dla niej satysfakcjonująca odpowiedź? Ja nadal nie rozumiem jak można być zadowolonym z wyniku, który mówi 'nie wiem, będzie mgliście'. Przy pisaniu potrzebujesz konkretnego kierunku, nie kolejnej zagadki.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Szeptun no ale właśnie - Księżyc nie mówi 'nie wiem'. On mówi coś zupełnie innego, że proces będzie nielinearny. To jest informacja, nie brak informacji. Różnica jest spora jeśli chodzi o to jak z tym pracujesz twórczo.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Dalia dokładnie. I tu wracam do sedna całej tej dyskusji - czy Westalka powinna była powtórzyć rozkład. Myślę, że teraz, po tym co opisała, widać że nie musiała. Ale czy widziałaś kiedyś sytuację gdzie powtórzenie jednak miało sens, nie ze strachu, tylko z uzasadnionej potrzeby?


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Joasia71 widziałam raz, kiedy pytanie było źle sformułowane od początku - dosłownie niegramatycznie, przez pośpiech. Ale to był błąd formalny, nie kwestia złego wyniku. Zupełnie co innego niż 'nie podoba mi się co wyszło'.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Szeptun Słyszę Szeptuna i rozumiem tę frustrację, serio. Ale muszę powiedzieć jedno - przez te kilka dni kiedy siedziałam z tym rozkładem, zaczęłam pisać. Nie planowo, nie z postanowieniem. Po prostu usiadłam i coś się otworzyło. Nie wiem czy to przez Księżyc, czy przez dyskomfort, ale faktem jest że projekt ruszył. Czy to byłoby możliwe gdybym od razu zrobiła nowy rozkład? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Poczekaj - napisałaś że zaczęłaś pisać podczas tych kilku dni? To jest chyba najważniejsza rzecz w całym tym wątku i jakoś przeszło bez komentarza. Co konkretnie napisałaś, jeśli można spytać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Kinia.2 pierwsze trzy strony. Brzmi niewinnie, ale ten projekt stał od miesięcy. Więc dla mnie to jest znaczące. Napisałam scenę, której się bałam - właśnie tę, gdzie główna postać traci coś ważnego. Jakby Wieża w rozkładzie coś odkorkowała.


Odpowiedz
Wpisy: 1690
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę ciekawe co opisujesz - Wieża jako odblokowanie, nie jako ostrzeżenie. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie ten moment, kiedy widać że 'negatywny rozkład' to kategoria, która trochę mija się z tym co karty naprawdę robią. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - czy czułaś, że piszesz PRZEZ ten dyskomfort, czy MIMO niego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Gebda przez. Zdecydowanie przez. I to jest coś, czego bym nie umiała powiedzieć tydzień temu.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@hilary74)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale to co Westalka opisuje bardzo mi przypomina coś, co czytałem o snach - że czasem ten niepokojący sen jest właśnie tym, który daje energię do zrobienia czegoś. Czy to jest podobny mechanizm z kartami? Czy to zbyt duże uproszczenie z mojej strony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 289

@Hilary74 nie sądzę że to uproszczenie, wręcz przeciwnie. Ja mam dokładnie tak z trudnymi snami - jak śnię coś, co mnie niepokoi, to jestem przez cały dzień jakby naładowana, szukam wyjaśnienia, coś we mnie pracuje. Może karty robią to samo - nie dają odpowiedzi, ale uruchamiają pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymajcie się chwilę bo wchodzimy w porównanie kart ze snami i to jest ciekawy kierunek, ale też ryzykowny. Sny są nieintencjonalne - nie zadajesz pytania przed snem, nie wybierasz obrazów. Rozkład tarota jest intencjonalny od początku. Czy to nie zmienia fundamentalnie tego, jak pracuje dyskomfort?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Teodozja59 to jest ważne rozróżnienie, ale zastanawiam się czy intencjonalność nie dotyczy tylko wejścia, a nie wyjścia. Zadajesz pytanie intencjonalnie, ale to co wyjdzie - i jak na to reagujesz - to już nie jest w pełni pod kontrolą. Może właśnie tam, w tej reakcji, działa podobny mechanizm jak przy snach?


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 709

@Teodozja59 dobra, ale jeśli to jest intencjonalne od początku, to dlaczego nie można też intencjonalnie zdecydować że się powtarza? Westalka mówiła wcześniej że gdyby nie ta rozmowa, pewnie by powtórzyła. No i co? Projekt by nie ruszył?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Szeptun nie wiemy tego. I właśnie to jest sedno - nie możemy powiedzieć co by było w alternatywnej wersji. Ale możemy powiedzieć co się stało w tej: dyskomfort zadziałał twórczo. I to chyba jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, przynajmniej dla tego konkretnego przypadku.


Odpowiedz
Wpisy: 601
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Obserwuję tę rozmowę od jakiegoś czasu i chcę dodać jedno: pytanie 'czy powtarzać' zakłada, że mamy do czynienia z błędem do naprawienia. Ale może lepsze pytanie brzmi - co mnie powstrzymuje przed pracą z tym co dostałem? I nie mówię o Westalce konkretnie, bo ona chyba już to rozgryza. Mówię o tym jako ogólnym podejściu do trudnych rozkładów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2300

@Celestyn to jest dobre przeformułowanie. Choć zastanawiam się czy nie jest trochę za idealne - bo czasem to co powstrzymuje to jest po prostu lęk i nie każdy ma ochotę go analizować, tylko chce wiedzieć co zrobić.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 601

@Whisper zgadzam się, że to jest trudniejsze w praktyce niż brzmi. Ale właśnie dlatego pytam - co konkretnie robiłeś, kiedy rozkład cię zatrzymał? Bo jeśli Westalka tu pyta, to pewnie inni też mieli podobne sytuacje.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam raz taki rozkład gdzie wyszły same złe karty i po prostu wymieszałam i zrobiłam od nowa. Trzy razy. Za każdym razem wychodziło coś trudnego, więc w końcu dałam sobie spokój i wzięłam się za projekt bez żadnych kart. I wyszło w porządku. Więc może czasem karty po prostu nie są potrzebne?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Dagma tu jest jedna rzecz do sprawdzenia - napisałaś że wychodziło 'coś trudnego' za każdym razem. Czy to były podobne karty, czy zupełnie różne? Bo to robi dużą różnicę w interpretacji czy coś się powtarzało z jakiegoś powodu, czy to był przypadek.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Teodozja59 szczerze to nie pamiętam dokładnie, ale chyba za każdym razem wychodziło coś innego trudnego. Raz była Śmierć, raz chyba Wieża, raz jakieś miecze. Więc różne, ale wszystkie nieprzyjemne. Czy to coś zmienia?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Dagma tak, to zmienia całkiem sporo. Jeśli za każdym razem wychodziły inne karty, to powtarzanie nie przyniosło żadnej nowej informacji - dostałaś trzy różne obrazy tej samej sytuacji. Ale jeśli wychodziłyby te same, można by mówić o jakimś wzorcu. Tutaj wygląda na to, że talia po prostu miała do powiedzenia coś trudnego i nie miało znaczenia ile razy pytałaś.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2300

@Teodozja59 ale to ciekawe, bo właśnie zakładamy że różne karty to różne przekazy. A co jeśli Śmierć, Wieża i miecze w trzech osobnych rozkładach mówiły dokładnie to samo, tylko innym językiem? Jak to w ogóle rozstrzygnąć?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Whisper to jest właśnie problem z powtarzaniem dla uspokojenia - nawet jeśli wychodzi coś różnego, szukamy potwierdzenia że poprzednie było złe, zamiast patrzeć na to co dostajemy. Dagma napisała że w końcu wzięła się za projekt bez kart i wyszło. Ale nie wiemy czy to mimo tych rozkładów, czy właśnie dlatego że coś w niej przepracowała przez ten opór.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Nie myślałam o tym w ten sposób. Dla mnie to było po prostu 'nie podoba mi się, spróbuję jeszcze raz'. Teraz jak czytam tę rozmowę to trochę inaczej to widzę. Ale nadal uważam że czasem po prostu człowiek nie jest gotowy na to co wychodzi i to nie jest złe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Dagma a właśnie, to jest interesujące co mówisz o gotowości. Bo Westalka opisała coś odwrotnego - siedziała z trudnym rozkładem i to ją uruchomiło. Ty odłożyłaś karty i też coś zrobiłaś. Czy te dwie drogi prowadzą w to samo miejsce, tylko inaczej?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Dagma Słucham tego co Dagma opisuje i myślę, że tu nie chodzi o to która droga jest lepsza. Mnie zatrzymanie pomogło, jej - odejście od kart. Ale w obu przypadkach był jakiś ruch. Może pytanie nie brzmi 'powtarzać czy nie', tylko 'co zrobić żeby w ogóle ruszyć z miejsca'.


Odpowiedz
Wpisy: 709
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

No dobra, ale to jest bardzo ładna teoria. W praktyce jak siedzisz przed pustą kartką i masz przed sobą Wieżę i Księżyc i w ogóle nie wiesz co z tym zrobić, to co konkretnie robisz? Bo 'ruszaj z miejsca' to nie jest instrukcja.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Szeptun a czy ktoś w tej rozmowie w ogóle próbował opisać jak wygląda ta praca z trudnym rozkładem krok po kroku? Bo ja też siedzę i myślę - okej, nie powtarzam, ale co dalej?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1690

@Kinia.2 mogę powiedzieć jak ja to robię, ale uprzedzam że to nie jest żaden system - po prostu zostawiam rozkład rozłożony przez jakiś czas i patrzę na niego kiedy wchodzę do pokoju. Nie interpretuję aktywnie, nie szukam znaczeń. Czasem po kilku dniach coś samo zaczyna do mnie mówić. Westalka opisała coś podobnego chyba, że zaczęła pisać nie planowo.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Gebda dokładnie tak to wyglądało. Nie usiadłam z postanowieniem 'teraz interpretuję Wieżę'. Po prostu karty leżały i w pewnym momencie coś mi przyszło do głowy przy zupełnie innej czynności. Może właśnie o to chodzi w tej pracy - nie analizować za bardzo, tylko dać sobie czas.


Odpowiedz
(@hilary74)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 276

@Gebda To co Gebda i Westalka opisują brzmi bardzo podobnie do tego jak działają właśnie sny - nie interpretujesz aktywnie w nocy, ale coś pracuje i rano masz inny obraz. Przepraszam że wracam do tego porównania, ale naprawdę wydaje mi się, że te mechanizmy są podobne. Czy to ma sens czy jednak Teodozja59 miała rację że to zupełnie inne rzeczy?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Hilary74 nie powiedziałam że to zupełnie inne rzeczy, powiedziałam że różni je intencjonalność na wejściu. Ale to co Gebda opisuje - zostawianie rozkładu i nieaktywne przyglądanie się - faktycznie zbliża tarot do snu właśnie przez ten brak aktywnej analizy. Więc może intencja na początku nie determinuje całego procesu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: