oj tam, dobra, ale to prowadzi do absurdu. Każdy, dla kogo czytasz, ma jakiś wpływ na innych - partnera, dziecko, współpracownika. Miałbyś się czuć odpowiedzialny za wszystkich, których decyzje twojego klienta mogą dotknąć?
Właśnie. I dlatego wcześniej pytałam, czy Wrozbiarz wiedział z góry, że szef zamierza z tej sesji korzystać w kontekście zarządczym. Bo to powinno zmienić sposób, w jaki prowadzisz rozmowę przed rozkładem. Czy była jakaś wstępna rozmowa o tym co szef zamierza zrobić z wnioskami?
Czyli de facto nie wiedziałeś, czy to sesja dla szefa, czy sesja o zespole, czy sesja, która ma wrócić do zespołu. To są trzy zupełnie różne rzeczy i każda wymagałaby innego podejścia do rozkładu. 🙂
To, co napisałeś na końcu, Wrozbiarzu - że ulżyło ci, bo masz konkretny punkt zamiast ogólnego poczucia winy - to jest dla mnie kluczowe w tej rozmowie. Zastanawiam się, czy właśnie to jest coś, co można by przełożyć na sam rozkład dla zespołu. Czy pytanie do kart powinno być sformułowane tak precyzyjnie, jak ty teraz formułujesz to co poszło nie tak?
Nie do końca rozumiem tej różnicy. Możesz podać przykład, co to znaczy precyzyjny kontekst zamiast precyzyjnego pytania? Bo dla mnie to brzmi podobnie.
W sesjach korporacyjnych, czyli tych robionych świadomie dla środowiska zawodowego, to bywa standard. Ale większość tarotystów tego nie robi, bo trafia na klientów, którzy po prostu przychodzą i pytają, co w trawie piszczy. nikt nie mówi z góry, co z tym zrobi.
hmm, a czy klient wogóle wie, po co mu takie pytania? Bo jakbym szedł do kogoś na sesję i zaczął od: a co pan zamierza zrobić z wynikami - to bym się zdziwił. Brzmi bardziej jak ankieta niż wrożba.
Wracam do tematu, bo mi umknął wątek - mówiliście wcześniej o rozkładach dla zespołów jako takich. Rozumiem, że ta konkretna sesja była dla szefa o zespole. Ale czy w ogóle istnieje rozkład, który robi się dosłownie razem z zespołem? Cała grupa siada i każdy dostaje kartę?
Mnie interesuje coś innego - czy rozkład dla szefa o zespole i rozkład z zespołem dają porównywalne wyniki? Czy to są dwie różne informacje, czy w zasadzie podobne, tylko zebrane inaczej?
ojejku, to by miało sens, ale wymagałoby dwóch osobnych kontraktów i bardzo jasnego rozdzielenia - co jest z sesji szefa, co z sesji zespołu, co możesz powiedzieć gdzie. Bo inaczej wchodzisz w rolę pośrednika między grupą a jej przełożonym i to jest już coś, do czego tarot nie jest gotowy.
To jest przypadek, który mnie na razie ominął, ale sobie wyobrażam i nie jest przyjemny. Myślę że jedynym wyjściem jest jasne powiedzenie przed sesją z zespołem: to, co było wcześniej, jest oddzielne i nie będę tego łączyć. I trzymanie się tego nawet jeśli ktoś pyta wprost. Tylko że to wymaga, żebyś miał autorytet żeby taką granicę postawić i żeby jej dotrzymać.
To pytanie o poufność mnie uderzyło. Czyli tarotysta który pracuje z firmą, jest troche jak terapeuta albo mediator - i ma obowiązki podobne do nich? Zastanawiam się, bo to brzmi jakby wymagało zupełnie innych umiejętności niż samo czytanie kart.
Dokładnie to. I właśnie dlatego sesje dla środowisk zawodowych to nie jest po prostu 'czytanie kart dla szefa zamiast dla kogoś prywatnego'. To inny typ pracy z innym poziomem odpowiedzialności. Czy każdy tarotysta powinien się za to brać? Moim zdaniem nie 🙂
Właśnie - użyć przeciwko komuś. To mnie zatrzymało. Czy to się w ogóle zdarza? Wrozbiarz, spotkałeś się z czymś takim w praktyce?
Bezpośrednio nie. ale miałem sesję, gdzie w połowie rozmowy zrozumiałem, ze klient szuka potwierdzenia decyzji, ktorą już podjął - i ta decyzja dotyczyła zwolnienia kogoś z zespolu. Karty nie były tu pretekstem do zwolnienia ale do upewnienia się że 'ma rację'. I nie wiem do dziś, czy dobrze zrobiłem że dokonczyłem sesje.
A co byś zrobił, gdybyś rozpoznał to na początku, a nie w połowie? Przerwał? Odmówił? 😛
To 'wgląd czy potwierdzenie' to w ogóle kluczowa różnica w każdej sesji, nie tylko zawodowej. Ale w kontekście relacji pracowniczych nabiera innego ciężaru, bo konsekwencje mogą dotknąć kogoś, kto nawet nie wie że jest tematem czytania.
To jest pytanie, które pojawia się w każdej tradycji - czy można czytac o kimś bez zgody. Jedni mowią, ze karty pokazuja tylko energię pytajacego, nie samą osobę. Inni mówia że to wtargnięcie. Nie ma tu jednej odpowiedzi 😉
