Chciałam się podzielić rozkładem, który ostatnio zaczęłam stosować przed medytacją. Instrukcja mówi żeby tego nikomu nie mówić ale czuję potrzebę podziału tego, bo naprawde coś we mnie otworzyło. Chodzi o ułożenie trzech kart jako tzw. oś spokoju wewnętrznego. Pierwsza karta to twój stan obecny - co niesiesz w środku teraz. Druga karta to przeszkoda przed spokojem - co blokuje. Trzecia to kierunek wyciszenia - ku czemu iść. Siadam z tym przed zapaleniem świecy, oddycham chwilę i dopiero tasuje. Nie pytam o przyszłość, pytam o stan. I to jest chyba kluczowa różnica.
ojej, czytam to i mam od razu pytanie - skąd pochodzi ta instrukcja, o której mówisz? Bo brzmi jakbyś dostała to skądś konkretnie, a nie sama to ułożyłaś. Pytam bo dla mnie kontekst źródła ma znaczenie przy tego typu rozkładach.
Też chciałam zapytać o to samo. I jeszcze jedna rzecz mnie zatrzymała - piszesz 'instrukcja mówi żeby nie mówić'. Czy to nie jest lekko niepokojące? Nie mówię, że rozkład jest zły, ale takie zastrzeżenia w materiałach ezoterycznych zazwyczaj mają jakiś cel. Jaki to był kontekst?
Okej, ale wróćmy do samego rozkładu, bo jest naprawdę ciekawy. Mnie zastanawia ta trzecia pozycja - 'kierunek wyciszenia'. Bo jak wyciagnie ci tam Wieza albo Śmierć, to co? To chyba moze dość mocno zaburzyć medytację zamiast do niej wstępnie wprowadzić?
Zgadzam się z Brzozką co do interpretacji ale właśnie tutaj widzę jedno ryzyko - to podejście wymaga już pewnej dojrzałości w pracy z tarotem. Ktoś, kto zaczyna, i wyciągnie Wieżę jako 'kierunek', może się zwyczajnie przestraszyć i tyle z medytacji. Może warto by ten rozkład miał jakieś wskazanie dla kogo jest?
A możnaby go robić bez pełnej talii? Tzn. tylko z Wielkiemi Arkanami, żeby te karty byly bardziej wymowne? Bo te z Małych Arkanów to ja zawsze mam problem co oznaczają w praktcye.
hmm, mam trochę inne pytanie. Piszesz, że nie pytasz o przyszłość tylko o stan - ale jak to działa w praktyce? Tzn. jak układasz w głowie pytanie zanim pociągniesz kartę? Bo u mnie to jest właśnie największy problem, zawsze mimowolnie myślę 'co będzie' zamiast 'co jest'.
Interesujacy wątek. Ja do swoich medytacji dolączam kamien, zazwyczaj amatyst lub labradoryp, trzymam go podczas gdy patrze na karty. Nie wiem czy to komuś pomaga, ale mi wydaje sie że kamień jakby kotwiczy uwagę. Czy ktoś łaczyl podobnie tarot z litoterapią w takiej praktyce?
Wracając do samej struktury rozkładu - czy te trzy karty leżą obok siebie poziomo, czy jest jakaś inna konfiguracja przestrzenna? bo czytałam gdzieś, że przy medytacji pionowe ułożenie kart (dół-góra) ma inne działanie niż poziome. ciekawa jestem jak Brzozka to robi fizycznie. :))
Przy medytacjach tarotowych polecam jeszcze czwartą kartę jako tzw. karte integracji - kładzie sie ją w środku po zakonczeniu medytacji, już po przemyśleniu tych trzech. wtedy całosć tworzy krzyż. To klasyczna technika pracy z tarotem psychologicznym. Choć powiem szczerze, trzy karty brzmią bardziej przystępnie na start
Powiem tylko, że ta czwarta karta 'integracji' to nie jest żadna klasyczna technika - Tobiaszek trochę przesadza z tym 'klasyczna'. Są rożne autorskie podejscia do tarocie psychologicznego i każdy robi po swojemu. Natomiast sam pomysl jest sensowny. Ja bym powiedziała: najpierw opanuj te trzy, a potem eksperymentuj. 😛
Wracając troche do pytania o przestrzenne ułożenie kart - próbowałem pionowo przy pracy z czakrami i faktycznie coś się zmienia w percepcji. Dolna karta wydaje się 'cięższa', zakorzeniona. Może przy tym rozkładzie pionowe ułożenie miałoby sens właśnie dlatego, że mówimy o wewnętrznym spokoju - od podstawy do czubka głowy? ^^
Instrukcja mówiła tylko o poziomym układzie i kierunku od lewej do prawej. Nic o orientacji względem osoby. Ja kładę karty przed sobą tak jak normalnie - karty zwrócone przodem do mnie. Ale to pytanie o pionowe ułożenie zostaje w głowie, chyba spróbuję przy następnej sesji.
hmm, mam pytanie do całej dyskusji o ułożeniu - czy to naprawde ma znaczenie, czy sami sobie tworzymy znaczenie przez to, ze zastanawiamy się nad układem? Nie mówie złośliwie, bo sam to robię, ale zastanawiam się czy to nie jest troche jak z placebo. :/
Przy tej rozmowie o układzie i skupieniu - nie próbował ktoś robic tego z zamkniętymi oczami przy tasowaniu, a otwierać dopiero gdy karta już lezy? Bo u mnie właśnie to przejście jest ważne - widzę kartę pierwszą raz bez oczekiwań bo nie nadążyłem jeszcze pomyślec ^^
kurczę, śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i właśnie to co napisał Janusz przypomina mi coś, co robiłam przy medytacjach oddechowych - takie 'pierwsze spojrzenie'. Raz mi wyszedł Głupiec jako karta spokoju i zamiast się zastanawiać co to znaczy, po prostu patrzyłam na niego kilka minut. I to był spokój. Może właśnie o to chodzi w tym rozkładzie? 🙂
Dobra, ale jak ktoś absolutnie nie zna kart, to chyba jednak musi znać przynajmniej podstawowe znaczenia żeby wiedzieć co 'widzi'? Bo samo patrzenie na obrazek bez żadnego kontekstu to jest chyba bardziej test Rorschacha niż tarot.
Trochę się czuję zagubiona - czy jak ciągnę blokadę i wychodzi mi Pustelnik, to mam mediować nad tym że jestem zbyt zamknięta? czy że potrzebuję samotności? bo te znaczenia mogą być prawie odwrotne i nie wiem jak podejśc do tej medytacji żeby nie myśleć 'o co chodzi'.
Właśnie to jest dla mnie sedno tego wszystkiego. Medytacja z tarotem to nie jest rozmowa ze sobą o problemach, to jest jakby posadzenie ich przed sobą i powiedzenie: okej, widzę cię. Bez dramatyzowania. Dlatego kamień mi pomaga - mam gdzie trzymac uwage jak emocja jest mocna. 🙂
Dobra ale sie troche pogubiłem - to ten rozkład jest dla poczatkujacych czy nie? Bo raz mówicie że trzeba mieć dojrzałość, a raz że wystarczy patrzeć. Jakbyscie musieli wyznaczyc poziom to co by to było?
matko, to co Brzozka pisze o warstwach - to jest właśnie to, co mnie w tym rozkładzie pociąga. Przy czakrach też jest tak że ktoś może pracować z podstawami, a ktoś inny z tym samym materiałem idzie głębiej. Pytanie do tych co próbowali: czy wróciliście do tych samych kart po czasie i zobaczyliście coś innego?
A ja mam takie pytanko - mówicie o zapisywaniu ale czy to nie zaburza samej medytacji? Jak zaczynam myśleć o tym żeby zapisać, to wylatuję z tego stanu skupienia i wracam do głowy. U mnie przynajmniej tak jest, może robię coś nie tak?
Wracając do pytania Dazdboga o powrót do tych samych kart - tak, wróciłem raz do Asa Mieczy który wyszedł mi jako karta spokoju i za pierwszym razem poczułem ostrośc, jakieś napięcie. Za drugim razem ten sam obrazek wyglądał jakby karta oddychała spokojniej. Nie zmieniłem wiedzy o niej, zmienilem stan w ktorym na nią patrzyłem.
oj, zatrzymajmy się na chwilę przy tym co mowi Janusz, bo to jest ważne rozróżnienie. Projekcja nie jest wadą przy pracy medytacyjnej - jest metodą. Pytanie nie brzmi 'czy projektuję' tylko 'co projektuję i co mi to mowi'. To jest roznica między tarotem jako testem a tarotem jako lustrem. xd
Okej, to rozumiem. Ale nadal mam wątpliwość - jeśli to jest lustro, to czemu potrzebuję akurat tarota? mogę patrzeć na dowolny obrazek i projektować. Co jest specjalnego w tych kartach przy medytacji spokoju?
hej, a czy ktos probowal ten rozklad z innymi kartami niz tarot? bo mam karty oracle i zastanawiam sie czy tam tez dalaby rade ta sama struktura z czterema pozycjami ^^
ojejku, przy oracle jest jeden problem - brak systemu. Tarot ma strukturę więc nawet jeśli nie znasz znaczeń, karta z Wielkich Arkanów 'waży' inaczej niż dwójka Kielichów. Przy oracle wszystko jest na tym samym poziomie intensywności i to może utrudniać właśnie ten element z blokadą, bo skąd wiesz co jest blokadą a co jest zasobem?
