Ja prowadzę dziennik od jakiegoś czasu i to naprawdę pomaga zobaczyć wzorce. Ale mam pytanie bo wrócę do wątku z czakrami ktury urwałam wczesniej: czy praca z Dwójką Mieczy mogłaby jakoś wspierać balans czakry serca, żeby właśnie ta przepustowość na cudze emocje była mniejsza? Czy to są zbyt odległe systemy żeby je łączyć?
Przepraszam że wchodzę bo troche zgubiłam się w tej rozmowie, ale mam takie pytanie: ta Dwójka Mieczy to jest karta z Wielkich czy Małych Arkanów? Bo czytałam gdzieś że Małe Arkany są mniej głębkie i teraz nie wiem czy to ważna karta do takiej pracy czy raczej powinniśmy szukać czegoś z Wielkich?
Druidka, to Małe Arkany, karta Mieczy. Ale to rozróżnienie na 'mniej głębkie' i 'głębsze' to uproszczenie, które więcej zaciemnia niż tłumaczy. Małe Arkany opisują konkretne sytuacje i stany, Wielkie opisują archetypy. Jedno bez drugiego jest niepełne. Dwójka Mieczy jest akurat jedną z kart, które w pracy z granicami emocjonalnymi mają bardzo precyzyjny obraz właśnie dlatego, że jest konkretna, nie ogólnikowa
To mnie troche zaskoczyło bo myślałam że skoro problem dotyczy emocji, to karty emocjonalne byłyby odpowiedniejsze. A tu wychodzi że właśnie nie. Czy to znaczy że Kielichy w ogole nie powinny mi sie pojawiać podczas pracy z tym tematem, czy one mogą się pojawić i to jest okej?
Pojawia się i nie ma w tym nic złego, to byłby tylko sygnał co aktualnie czujesz, nie instrukcja. Pamiętam że kiedy zaczęłam świadomiej pracować z kartami na co dzień, Kielichy wychodziły mi bardzo czesto wlaśnie w momentach przeciążenia. Wtedy traktowałam je jako informację, ze jestem za bardzo zanurzona w cudzym, nie jako drogę wyjścia.
oj tam, właśnie to jest coś, o czym warto powiedzieć głośniej bo myślę że wielu osobom to nie jest oczywiste: karta w rozkładzie diagnostycznym to co jest, a karta wybrana świadomie do pracy to co chcesz ćwiczyć. Te dwie funkcje się nie wykluczają, ale mieszanie ich w jednej sesji może być mylące. Donat mówił o tym wcześniej i mam wrażenie że ta myśl gdzieś nam umknęła.
oj, to nie jest problem, to jest punkt wyjscia. Większosć osob zaczyna własnie tak. Różnica polega na tym, że teraz możesz to zrobić bardziej swiadomie. Mam pytanie które może ci pomóc to poukladać: kiedy wyciągałas karte w tym chaosie, to co potem z nią robiłaś? Odłożyłaś i zapomniałaś, czy zostałaś z nią przez chwilę?
Właśnie to jest chyba najczęstszy schemat u osób zaczynających. Karta wyciągnięta i odłożona działa troche jak horoskop przeczytany i zapomniany. Ja przez długi czas robiłam dokładnie to samo. Dopiero jak zaczęłam zostawiać kartę przy sobie przez cały dzień, fizycznie na biurku albo w portfelu, poczułam że coś zaczyna pracować inaczej. Ale zastanawiam się, czy Zuzanka w tym momencie ma warunki żeby w ogóle mieć kartę przy sobie?
To jest bardzo ważny kontekst, bo to nie jest sytuacja gdzie coś 'się zdarza' Zuzance. To jest praca i strukturalny problem z oddechem pomiędzy bodźcami. Karta rano może być dobrym zakotwiczeniem, ale pojawia się pytanie: co spowrotem do domu po takim dniu? Bo to jest moment kiedy to wszystko co zebrałaś przez dzień pewnie siada na raz.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam szczere pytanie: skąd wiadomo że karta rano faktycznie coś robi przez resztę dnia? Czy to nie jest tak że po prostu pamiętamy o niej i to tworzy efekt placebo? Nie pytam złośliwie, naprawde nie rozumiem mechanizmu. ^^
Dobra, ale wracając do tego co powiedział Donat że system symboli jest spójny wewnętrznie, to mam pytanie praktyczne: jak ktoś nowy w tarocie, taki jak ja, ma odróżnić że symbol na karcie 'robi coś' a nie tylko że mu się cojarzy z czymś z własnego życia? Bo to by znaczyło że interpretuję przez własne filtry, nie przez system.
Przepraszam ze wchodzę tu z czymś konkretnym, ale właśnie próbowałam zrobic to o czym mowiliście wcześniej, wybrać jedną kartę swiadomie do pracy na ten dzień. Wzięłam Asa Mieczy. I teraz siedzę i nie bardzo wiem co z nim zrobić. Patrzeć? Zapisać coś? Czy po prostu trzymac obraz w głowie?
To bardzo dobre pytanie i cieszę się że po prostu zrobiłaś zamiast czekać. Co czujesz kiedy na nią patrzysz? To nie musi być głęboka interpretacja, może być pierwsze skojarzenie, nawet głupie. 😀
Nie brzmi głupio, brzmi trafnie. As Mieczy to właśnie to, czyste cięcie, pierwsza zasada żywiołu powietrza, zdolność do rozróżnienia. Jeśli twój problem polega na tym że nie wiesz co jest twoje a co cudze, to As Mieczy pyta cię konkretnie: co chcesz teraz przeciąć?
matko, mam pytanie do Zuzanki, może trochę boczne, ale wydaje mi się ważne. Czy kiedy jesteś z ludźmi w pracy i czujesz że coś wchłaniasz, to masz jakieś fizyczne odczucie? Pytam bo to może mieć znaczenie przy pracy z kartą, bo wiesz gdzie w ciele szukać sygnału.
To jest uczciwa odpowiedź i bardzo typowa. Zagadywanie działa troche jak wyciszanie alarmu bez sprawdzenia co go uruchomiło. Nie mówię że to złe, czasem potrzeba przerwy od czucia. Ale widzę że tu rośnie pytanie o to co robić wieczorem i chciałem dopytać Elzchnę, bo wcześniej mówiła o ostrożności z kartą wieczorem. Co konkretnie miałaś na myśli?
Karta nie ma jednego sztywnego znaczenia kture się wyczerpuje. to nie jest lekarstwo z ulotkę. Jeśli Zuzanka siedzi wieczorem z Asem Mieczy i po prostu patrzy na ten miecz, to nie 'zużywa' karty. Może nawet zobaczyc coś innego niz rano, bo jest w innym stanie. To jest zaleta obrazu, a nie wada.
Mam głupie pytanie bo nie do końca rozumiem, Zuzanka wybrała karte świadomie, ale powiedziała że ją pociągnęło. Czy to jest wciąż świadomy wybór czy już intuicyjny? Bo to brzmi troche jak losowanei bez losowania xd
No ale właśnie, Zuzanka powiedziała 'coś mnie pociągnęło' i nie wie co. To brzmi jak losowanie z otwartymi oczami, nie jak świadomy wybór. Czy nie powinno być tak że wiem po co wybieram tę konkretną kartę?
hmm, właśnie, miałam w głowie ten temat z rana, to o czym tu rozmawiamy. Więc hyba nie było to bez kontekstu. I teraz jak patrzę na Asa Mieczy i myślę o tym ściśnięciu w klatce, to zastanawiam się czy to ściśnięcie to właśnie jest ta granica której nie mam. Że ciało ją czuje ale głowa nie reaguje.
oj, to co napisałaś na końcu, Zuzanka, jest bardzo ważne. że ściśnięcie może być granicą której nie masz. chcę dopytać, bo to może zmienić całą pracę z tą kartą. Czy to ściśnięcie pojawia się zanim coś powiesz, zanim zareagujesz, czy dopiero po? Bo to by dużo mówiło o tym w którym miejscu ta granica się nie zamyka. :/
To jest właśnie to. jeśli cialo reaguje zanim wchodzi świadomość, to As Mieczy może nie być karta na wieczór tylko na rano, dokładnie przed wyjściem. nie jako pytanie, tylko jako przypomnienie. Patrzysz na ten miecz i mówisz sobie, mam sposób do rozróżnienia, nie muszę wszystkiego brać. I to dosłownie, krótko, nie jako medytacja. Czy coś takiego w ogóle miałoby dla ciebie sens?
ej, wszystko to jest praca z kartą, tylko w różnych trybach. Kuba, rozumiem skąd to pytanie, ale to tak jakby zapytać czy czytanie książki to jeszcze literatura jeśli robię notatki na marginesie. Zuzanka, mam do ciebie konkretne pytanie. Czy As Mieczy leży teraz gdzieś przed tobą, czy schowałaś go z powrotem?
Leży. Na stole. Patrzę na niego w trakcie pisania tu.
To ciekawe bo własnie ta sytuacja, że karta leży i rozmowa się toczy równolegle, to jest też pewna forma pracy. Nie zaplanowana ale dzieje się. Zuzanka, czy przez ostatnią godzinę cokolwiek się zmieniło w tym jak na nią patrzysz? Albo w tym scisnięciu?
Chcę wrócić do pytania Bertramki, bo myślę że jest ważniejsze niż się wydaje. Jeśli ktoś zaczyna od tarota jako pracy z emocjami, to w którym momencie wie że to jest jeszcze tarot a nie terapia? Pytam poważnie, bo sama się z tym zmierzyłam i nie miałam dobrej odpowiedzi. 🙂
