Mam taki problem, że chłonie wszystkie emocje z otoczenia jak gąbka. wchodzę do pokoju gdzie ktoś jest zdenerwowany i już po chwili sama jestem nerwowa, choć przed chwilą byłam spokojna. W pracy to już koszmar, bo mam trudnego szefa i dwóch współpracowników w wiecznym konflikcie. Czy ktoś pracował z kartami tarota właśnie pod kątem stresu i tej nadwrażliwości na emocje innych? Nie chodzi mi o to żeby się kompletnie zamknąć bo lubię być empatyczna, tylko żeby jakoś to regulować. Które karty w ogóle się do tego nadają? xd
To co opisujesz brzmi jak coś, z czym sama się zmagałam przez lata. przy tarocie i stresie najbardziej pomogła mi praca z Księżniczką Pucharów i z Hermitem. hermit szczególnie, bo ta karta mówi właśnie o potrzebie oddzielenia własnej przestrzeni od tego co zewnętrzne. Ale zanim zacznę cokolwiek sugerować, jedno pytanie: pracujesz już z jakąś talią czy szukasz dopiero od czego zacząć?
kurczę, hej, trochę z boku bo jestem bardziej sceptyczny w kwestii tarota ogólnie. Ale to co piszesz o pochłanianiu emocji innych to jest hyba po prostu silna empatia albo nawet hs, czyli ta nadwrażliwość sensoryczna. Czy ktoś tu rozróżnia między radzeniem sobie z tym na poziomie praktyk ezoterycznych a zwykłą psychologią? Bo nie wiem czy tarota wystarczy tu użyć 😛
Hermit to dla mnie karta świadomego wycofania, nie ucieczki. Trzyma latarnię, czyli sam sobie daje światło, nie potrzebuje zewnętrznego źródła. Jak to przekładam na stres i pochłanianie emocji: ta karta przypomina mi że mam wewnętrzne źródło równowagi, które istnieje niezależnie od tego co dzieje się wokół. Przy Rider-Waite to dobrze widać na ilustracji.
no cóż, wchodzę tu bo temat mnie ciągnie. to co Brzozka81 mówi o Hermicie jest sensowne, ale ja bym spojrzała też na As Mieczy. Brzmi kontrinstynktownie przy emocjonalnym przeciążeniu, bo to karta intelektu, cięcia, ostrości. Ale właśnie o to chodzi: kiedy jesteś zalana cudzymi emocjami, potrzebujesz czegoś co odcina, wyznacza granicę. As Mieczy może być kartą do pracy z umiejętnością powiedzenia 'to nie moje'. :))
A ja głupio zapyam, bo jestem zielona w tarocie, ale: czy te karty to się wybiera intuicjnie do meytacji, czy jest jakiś rozkład specjalnie do stresu? Bo czytam o Hermicie i Temperancji i mySLę sobie że to logiczne, ale nie wiem jak zacząć. Czy jest jakaś konkretna układanka którą warto zrobić jak chcesz ogarnąć co cię stresuje?
Wracając do głównego pytania, bo trochę odeszliśmy. dla mnie przy stresie i właśnie tej gąbczastości, o której pisze autorka tematu, bardzo ważna jest karta Sił. nie dlatego że jest o sile fizycznej ale dlatego że pokazuje łagodną kontrolę, oswajanie, a nie tłumienie. Czuję że to o tym chodzi: nie zamknąć się na emocje, tylko mieć z nimi łagodny kontakt bez bycia przez nie pożeraną.
no cóż, właśnie ta z Rider-Waite, tak. Kładę ją przed sobą i przez kilka minut po prostu patrzę. Staram się poczuć nie analizować, bo jak zacznę analizować to wychodzę z głową a nie sercem. Potem zapisuje jedno zdanie, pierwsze co mi przychodzi. Czasem to jest coś zupełnie niezwiązanego z karta pozornie, ale jak czytam po tygodniu to widzę wzorzec.
Słuchajcie, mam pytanie troche z innej strony: czy ktoś z was miał sytuację ze praca z konkretnymi kartami przy stresie nie działała, a nawet pogarszała? Pytam serio bo sama raz ciągnęłam w kółko Ksieżyc i zamiast się uspokoić to nakręcałam się jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy są karty ktorych akurat przy przeciążeniu emocjonalnym lepiej unikać.
A ja chce zapytać, bo nie rozumeim, czy to znaczy że niektóre karty sa po prostu nieodpowiednie przy stresie? Tzn. są karty których nie powinno się używać jak ktos jest emocjoanlnie wyczerpany? Czy to zależy od człowieka?
Słuchajcie, mam taką myśl: czy ta gąbczatość o której pisze autorka tematu to nie jest może coś co ma związek z czakrą serca? Czytałam że kiedy jest za bardzo otwarta to właśnie przyciągamy cudze emocje bez filtra. I zastanawiam się czy praca z kartami mogłaby iść w parze z pracą nad zamknięciem czakry serca do odpowiedniego stopnia? Czy ktoś łączył te podejścia?
Wracam tu po chwili i widze że rozmowa poszła w stronę której się nie spodziewałam, ale jest dla mnie bardzo pomocna. To co Ewelinka napisała o Księżycu mnie uderzyło, bo ja wlaśnie mam tendencję do tego żeby siedzieć z czymś za dlugo i nakręcać się. Może to jest moj problem, nie karta sama w sobie? Tzn. biore kartę i zamiast z nią pobyć to zaczynam ją analizować w kółko.
Zuzanka, to co opisujesz to jest bardzo czesty wzorzec i myślę że dotyczy wielu osób kture zaczynają pracę z tarotem. Analiza to pulapka przy emocjonalnym podejściu. Dlatego wlaśnie mówilem wcześniej o patrzeniu na kartę Sił bez analizowania. Pytanie tylko jak to wyłączyc, bo głowa sama zaczyna pracować. Czy masz jakiś rytuał przed sesją który pomaga ci się wyciszyc?
eh, wątek o nakręcaniu się przy Księżycu jest bardzo trafny i chcę dodać jedno: problem często nie leży w karcie tylko w tym że używamy tarota gdy jesteśmy za bardzo w środku emocji. Tarot jako refleksja działa lepiej gdy mamy choć odrobinę dystansu. Jak ktoś jest w pełni emocjonalnego zalania, to każda karta będzie wchłaniać ten stan. Czy to ma sens dla was praktycznie? ^^
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może troche podstawowe: co z odwróconymi kartami przy takim podejściu medytacyjnym? Jesli ktoś wybiera kartę swiadomie do pracy, to wybiera ją w pozycji prostej czy odwrócona też wchodzi w grę?
Słuchajcie, chcę wrócić do pytania które chodzi mi po głowie od początku tego wątku. Mówicie o różnych kartach i metodach, ale jak ktoś taki jak ja, czyli raczej zielony w tarocie, ma zacząć? Czy jest jakaś jedna karta lub jedna prosta praktyka z którą można zacząć od zera i nie nakręcać się? Bo teraz mam wrażenie że opcji jest za dużo
Jeśli miałbym wskazac jedna kartę na start przy tym konkretnym problemie, czyli pochłanianie cudzych emocji i szukanie granicy, to wskazałbym Dwójkę Mieczy. Kobieta z zawiązanymi oczami, dwa skrzyżowane miecze, księzyc w tle. To karta pauzy, zawieszenia decyzji, swiadomego nieprzyswajania. Nie otwierasz się na wszystko, nie zamykasz, po prostu czekasz. Na poziomie praktycznym to obraz granicy bez wrogości. Prosta w odbiorze, nie przytłaczająca.
Skąd Dwójka Mieczy? Dobre pytanie, Ewelinka. To nie jest oczywiste skojarzenie. Chodzi mi o to, że ta karta pokazuje moment przed decyzją, zawieszenie, świadome odcięcie się od zewnętrznych impulsów. Ta kobieta ma zawiązane oczy nie dlatego, że jest ślepa, ale dlatego że wyłączyła wzrok po to żeby poczuć co jest jej własne. Dla kogoś kto przejmuje cudze emocje to jest dokładnie ten gest, ktury trzeba ćwiczyć. Nie wiesz, co o tym myślisz?
Okej, to rozumiem lepiej. Ale mam pytanie bardzo praktyczne: jak to ćwiczenie ma wyglądać? Siedzę z tą kartą i co? Patrzę na nią? Wyobrażam sobie że jestem tą kobietą? Bo mam wrażenie że mi brakuje tej konkretnej instrukcji i przez to nie wiem od czego zacząć.
Sama zaczynałam dokladnie z tym problemem, więc mogę powiedzieć co u mnie działalo. Brałam kartę, kładłam przed sobą, zamykałam oczy i starałam się poczuć ten gest, skrzyżowane miecze jako bariera, nie mur, ale filtr. Otwierałam oczy, patrzyłam na karte przez chwile, potem znow zamykałam. Trzy, cztery minuty, bez czytania symboliki. Czy coś takiego miałaś na mysli, Donat?
To co opisuje Brzozka81 jest bardzo bliskie temu co sam robię. powiem tylko jedno: ten gest skrzyżowanych mieczy można też dosłownie zrobić, skrzyzować rece na klatce piersiowej patrząc na kartę. brzmi dziwnie, ale ciało to rozumie inaczej niż głowa. Próbowałaś kiedyś Zuzanka czegos takiego z innymi kartami?
Nie, nigdy nie robiłam nic z ciałem przy kartach. Nie wiedziałam że tak można. trochę mi to wygląda jak te rzeczy z afirmacjami gdzie trzeba trzymać ręce w konkretnej pozycji ale rozumiem że tu chodzi o coś innego, bardziej o zakorzenienie w odczuciu? 😀
To nie jest tak odległe od afirmacji, ale faktycznie różnica jest istotna. Afirmacja mówi do głowy, gest przy karcie bardziej do układu nerwowego. Mam w notatkach kilka obserwacji z własnej praktyki i rzeczywiście ciało przy medytacji z kartą robi różnicę, choć ciężko to zmierzyc. Ciekawe czy Simargl96 coś do tego doda, bo on chyba łączy to z pracą z czakrami? 🙁
Hmm, nie wiem jak odpowiedzieć. Chyba mam słaby kontakt z ciałem, bo jak coś czuję to zazwyczaj rozumiem to dopiero po czasie, nie w momencie. Dopiero potem orientuję się że byłam smutna albo zestresowana. Czy to ma znaczenie dla tej pracy z kartami?
Ma znaczenie, ale nie dyskwalifikuje. Raczej sugeruje że zaczynać warto od rzeczy jeszcze prostszych. Zanim Dwójka Mieczy jako ćwiczenie gestu, może najpierw cokolwiek co pomoze poczuć że istnieje jakaś granica między tobą a resztą. Nawet nie musi być karta. Mam pytanie do Donata: czy on by zmodyfikował swoje zalecenie znając ten kontekst? 🙁
Czytam te rozmowę i mam wrażenie że dochodzimy do czegoś ważnego ale chce zapytać wprost: czy to co opisujecie, ta cała praca z kartą, ciałem, gestem, to jest cos co wymaga regularnosci żeby działało? Bo jeśli ktos jest w srodku stresującego okresu to czy jedno albo dwa podejscia cokolwiek zmieniaja, czy to musi być dłuższa praktyka? 🙂
Zapiałem to co powiedziała Elzuchna, bo to naprawdę ważna myśl. Dodałbym tylko że u mnie ta regularność zaczęła się od czegoś bardzo małego, pięć minut rano z jedną kartą, i dopiero po kilku tygodniach poczułem że to coś drąży. Czy ktoś z was prowadzi jakiś dziennik do tego? Bo ja zacząłem i teraz widzę wzorce których wcześniej nie widziałem.
