Szczerze? nie wiem. może nie. Ale sama ta rozmowa robi coś, czego karty jeszcze nie zrobiły. Zaczynam widzieć wyraźniej co się właściwie dzieje w mojej głowie. :>
To może w ogóle nie chodzi teraz o rozkład tylko o to żebyś powiedziała sobie że po prostu sie boisz i że to ok? Tarot nie musi być pierwszym krokiem, może byc drugim.
Zgadzam się z Chiromantką, i dodam jeszcze coś. Jeśli mimo wszystko chcesz zrobić rozkład, to jest jedno pytanie które naprawdę dobrze działa przy takich sytuacjach: co we mnie blokuje porozumienie? Nie co tamta osoba myśli, nie kiedy się pogodzicie, tylko ty i twoje wnętrze. Karty na to odpowiadają lepiej niż na cokolwiek innego.
oj, dodam do tego, że warto zanim wyciągniesz kartę, napisać jednym zdaniem, czego się boisz. Dosłownie na kartce. Potem robisz rozkład, a potem patrzysz czy karty w ogóle odnoszą się do tego co napisałaś. Często to samo ćwiczenie z kartką jest już połową roboty :))
To ciekawe. Czyli sama odpowiedź jest czasem mniej ważna niż to, co formułujesz przed rozkładem? Trochę mi to przestawia perspektywę.
Dobra. Spróbuję dzisiaj wieczorem. Kartka z jednym zdaniem najpierw. Potem trzy karty z pytaniem, które Zywiena zaproponowała. I notatka do notesu, ktury ostatnio wyciągnęłam z szafy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Brzmi jak plan, ktury ma sens. Jak będziesz chciała podzielić się tym, co wyszło, to pisz. Jestem ciekawa co pojawi się przy tym pytaniu o blokadę.
Rezeda, napisz koniecznie jak poszło. Naprawdę jestem ciekawa co wyszło przy tym pytaniu o blokadę, bo sama mam podobne kółko w głowie z jedną sytuacją i zastanawiam się czy twój wynik coś mi powie o moim.
A ja mam pytanie do Zywieny, bo zostało bez odpowiedzi. Czy takie pytanie 'co mnie blokuje' działa tak samo przy relacji, która jest już zerwana, jak przy czymś, co jest jeszcze w zawieszeniu? Bo to chyba inna dynamika, nie?
Czekam na Rezedę bo ta rozmowa zrobiła się ciekawa, ale troche odpłynęła od jej sytuacji. Rezeda, jesteś tu jeszcze?
Jestem. Właśnie wróciłam. Zrobiłam to co mówiłam. Napisałam zdanie na kartce: 'boję się, że ona uzna, że przepraszam za późno.' Potem trzy karty. Wyszło mi Rycerz Mieczy, Czwórka Pucharów i Hierofant. I teraz siedzę z tym i zupełnie nie wiem co z tym zrobić.
O. To ciekawy zestaw. Rycerz mieczy przy przepraszaniu to jakby chciałaś to zrobić szybko i ostro, bez owijania w bawełnę. Ale czwórka pucharów mówi ze cos cię powstrzymuje, może jakieś oderwanie albo brak gotowości. Czujesz to?
Tak, czwórka Pucharów mnie zatrzymała. Bo siedzę i czekam na coś, sama nie wiem na co. Na znak? Na odpowiedni moment? To akurat odczytałam intuicyjnie zanim w ogóle sprawdziłam co karta oznacza. Ale Hierofant mnie gubi. Bo co tu robi?
Hierofant przy pytaniu o blokadę w relacji to często coś, co mówi o normach i oczekiwaniach. Jakaś zasada, którą gdzieś internalizowałaś. Że przepraszanie jest słabością? Że powinno się zrobić to po swojemu, nie prosić? Coś ci to mówi?
Troche tak. W domu gdzie dorastałam nie przepraszało się wprost. Było 'zróbmy herbatę' albo 'zapomniałaś czegoś u nas' i to było tyle. Hierofant jako wzorzec wyniesiony z domu, tak? To ma sens, choć boli.
kurczę, to jest mocne i pokazuje, że ten rozkład zadziałał dokładnie tak jak powinien. nie dał ci odpowiedzi o przyszłości, tylko pokazał coś o tobie. i właśnie to jest wartość tego pytania, które Zywiena zaproponowała.
ehh, rezeda, a Rycerz Mieczy na pierwszej pozycji, co czujesz teraz, to co ty chcesz zrobić z tą sytuacją, czy to jak ona cię widzi, czy coś innego? Bo w zależności od interpretacji pozycji to zmienia wszystko.
Pierwsza pozycja miała być 'co czuję teraz'. Więc Rycerz Mieczy jako moje obecne emocje to... niecierpliwość? Albo coś gwałtownego pod spodem co chce wypalić to jednym zdaniem i mieć z głowy?
ojejku, rycerz Mieczy jako emocja to często właśnie to: impuls do działania zmieszany z lękiem przed konsekwencjami. Chcesz powiedzieć ale boisz się jak to wyjdzie. Dlatego wolisz nie mówić wcale. Czy to brzmi prawdziwie?
ehh, tak. Bardzo. Wolę nie zaczynać niż zacząć i stracić kontrolę nad tym, gdzie to pojdzie. 🙂
I tu wrócimy do pytania, które zadałam wcześniej, bo teraz masz już materiał. Czego się bardziej boisz: ze ona powie nie, czy że stracisz kontrolę nad rozmową? :/
Że stracę kontrolę. Zdecydowanie. Jak powiem przepraszam, to nie wiem co ona powie i nie mam już żadnego planu na to, co po.
I to jest najważniejsza rzecz, która wyszła z całego tego rozkładu. Nie to, kiedy się pogodzisz, nie czy ona wybaczy, tylko to, że twoja blokada ma twarz Hierofanta i kontroli, nie twarz strachu przed odrzuceniem. To dwie zupełnie różne rzeczy.
To niesamowite, ze trzy karty i kartka z jednym zdaniem dały wiecej niż pewnie długi rozklad z ośmiu kart. Czy tak zawsze działa to, że mniej kart przy emocjonalnym pytaniu to lepiej?
Właśnie chciałem to samo powiedzieć, ale mam inne zdanie niż Zywiena w sprawy skali. Nie uważam, że mniej zawsze znaczy lepiej. Uważam, że pytanie musi być wyostrzone. Rezeda napisała jedno zdanie na kartce i to było wyostrzenie. To nie długość rozkładu zadecydowała, tylko precyzja pytania. Mogłabyś wyciągnąć te same wnioski z ośmiu kart, gdybyś tak samo dobrze sformułowała pytanie.
