Mam taki problem i nie wiem, czy to dobry moment na pracę z kartami. Pokłóciłam się poważnie z kimś bliskim, powiedziałam rzeczy, których nie powinnam, i teraz chcę to naprawić. Szukam jakiegoś rozkładu, ktury pomógłby mi zrozumieć, co zrobić, żeby przeprosiny wyszły szczerze i żeby ta relacja miała szansę. Ale moja głowa jest teraz totalnie gdzie indziej, kręcę się w kółko, nie mogę się skupić. Czy wogóle ma sens siadać do tarota w takim stanie? Czy lepiej poczekać, aż opadną emocje?
To akurat ważne pytanie, bo dużo osób siada do kart właśnie wtedy, kiedy są w środku burzy emocjonalnej i potem dziwią się że nic nie rozumieją z tego co wychodzi. Jak bardzo jesteś teraz rozbita? Czy czujesz, że jesteś w stanie choćby przez chwilę wyłączyć swój głos w głowie, który już z góry wie, co chce zobaczyć w kartach?
Siedzenie i czekanie nie musi oznaczać nicnierobienia z kartami. Możesz zrobić coś prostszego zanim usiądziesz do pełnego rozkładu. Na przykład wyciągnąć jedną kartę z pytaniem: co teraz ode mnie potrzebuje ta sytuacja? Nie co czuje tamta osoba, nie co będzie, tylko co ty możesz teraz zrobić. Jedna karta daje mniejsze pole do nadinterpretacji.
Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero uczę się tarota, ale mam pytanie do Zywieny78 - czy to nie jest tak, że karta wyciągnięta w złym stanie emocjonalnym po prostu odzwierciedla ten stan, a nie daje wskazówkę? Czytałam gdzieś, że tarot pokazuje to co jest teraz w nas, nie to, co powinniśmy zrobić.
Rezeda, czy ta osoba wogóle wie, że chcesz przeprosic, czy jeszcze nie miałaś z nia kontaktu po kłótni? Bo to troche zmienia kontekst tego rozkładu, który by Ci pasował.
Dobra, to ma sens. Jest taki rozkład, który mi przychodzi do głowy przy naprawie relacji. Pięć pozycji: co leży u podstaw konfliktu z mojej strony, co leży u podstaw konfliktu z jej strony, co stoi na przeszkodzie porozumieniu teraz, co może pomóc otworzyć drzwi, i co bedzie, jeśli nic nie zrobię. Czy coś takiego Ci odpowiada, czy szukasz czegoś innego?
To jest temat, który wraca na forum co jakiś czas i zawsze wywołuje dyskusję. Moje zdanie: pytanie o to, co leży u podstaw konfliktu po jej stronie, to nie to samo co ingerowanie w jej energię. Nie robisz jej nic, patrzysz na sytuacje z różnych perspektyw. Ale jesli Ci to nie siedzi, zamień tę pozycje na: co ta sytuacja mówi mi o mnie samej. 😉
no, etyka w tarocie to szerszy temat, ale w tym przypadku Tatarak ma rację. Różnica jest między rozkładem, który ma komuś coś zrobić, a rozkładem, który pomaga Tobie zrozumieć sytuację. Rezeda, Ty nie wróżysz tej osobie ani nie próbujesz na nią wpłynąć energetycznie, chcesz zrozumieć relację. To jest uczciwe pytanie do kart. :))
Rezeda, wróćmy do początku, bo ważna kwestia jeszcze nie padła. Powiedziałaś, że głowa jest gdzie indziej. Czy masz w domu jakiś sposób na wyciszenie się przed rozkładem? Pytam serio, bo to może zdecydować o tym, czy w ogóle ten rozkład ma sens teraz, czy za tydzień.
ej, to jest hyba najuczciwsza odpowiedź, jaką mogłaś dać. Skoro sama widzisz, że medytacja nie wycisza, to może zamiast pytać kart o tę relację, zacznij od jednej karty z pytaniem tylko o siebie: co mi teraz przeszkadza w jasnym widzeniu tej sytuacji. Taka karta może być punktem wyjścia, zanim zasiądziesz do pełnego rozkładu. :>
I właśnie to miałam na myśli wcześniej. Jeden krok, nie od razu pięć pozycji. A jak ta jedna karta da coś do myślenia, możesz wrócić tu i opisać, co wyszło. Pomożemy z interpretacją. :>
Dobra, spróbuję. Jutro rano, zanim zacznę dzień, wyciągnę jedną kartę z tym pytaniem o siebie. Boję się trochę, co wyjdzie, ale chyba właśnie to jest znak, że powinnam to zrobić. Napiszę, co wyszło. 😀
Dla mnie wazniejsze niz pora jest to, czy masz chwilę tylko dla siebie. Piec minut w ciszy rano to więcej niż godzina wieczorem, kiedy myślisz o stu innych rzeczach naraz. 😛
Tak, boli. I chyba właśnie dlatego tak bardzo chcę teraz sięgnąć po karty, bo mam wrażenie, że jak dostanę jakiś obraz, jakikolwiek, to przestanę kręcić się w kółko. Ale rozumiem, że to może być złudzenie.
Rezeda, to co opisujesz to chyba najczęstszy powód, dla którego ludzie sięgają po karty w kryzysie. Ja sama tak robiłam i powiem szczerze, że czasem to pomagało, a czasem wychodzily karty, które interpretowałam tak, jak chciałam, a nie tak, jak byly
To jest właśnie argument za pisaniem interpretacji zaraz po rozkładzie, doslownie w tej chwili, bez owijania w bawełnę. i wracaniem do tego po kilku dniach. dystans robi robote
no, czy dziennik tarotowy to musi być coś osobnego, czy można po prostu robić zdjęcie karty i pisac pod nim w telefonie? Bo fizyczny zeszyt brzmi jak dodatkowa bariera.
Mam stary notes który zaczęłam parę lat temu i porzuciłam. Może to dobry moment, żeby wrócić. Chociaż trochę głupio mi do niego zagladać bo widzę, jakie wtedy robiłam pytania i jak niecierpliwe były.
A powiedz, jakie to były pytania? Bo mnie to ciekawi w kontekscie tej rozmowy. Czy też dotyczyly relacji, czy czegos innego?
I to jest właśnie coś, co widać dopiero po czasie. Nie wiedziałaś, bo nikt nie mówił, albo słyszałaś, ale jeszcze nie czułaś tego w praktyce. Teraz już wiesz i to widać w tym, jak pytasz w tym wątku.
Rezeda, mam pytanko bo może źle zrozumiałam. Piszesz, że wymieniłaś z tą osobą wiadomości. Ale że ona odpowiada zdawkowo. Czy próbowałaś napisać wprost że chcesz pogadać, czy tylko ogólnie piszecie?
Wiem że macie rację. Ale właśnie o to chodzi, że boję się tej wiadomości bardziej niż rozkładu. I chyba właśnie dlatego karty wydają mi się teraz bezpieczniejsze. To głupie, jak to piszę głośno. ^^
Nie jest głupie. To jest bardzo ludzkie. Tylko chcę się upewnić, że rozumiem, o co ci chodzi. Czy boisz się odrzucenia wsensie: ona powie nie i to będzie koniec? Czy bardziej boisz się samej rozmowy, tego co mogłoby paść? 😉
I tu dochodzimy chyba do sedna tego, czego Rezeda od tych kart szuka. Nie chodzi o przepraszanie jako takie, chodzi o poczucie bezpieczeństwa przed zrobieniem kroku. Zastanawiam się, czy rozkład do naprawy relacji faktycznie to da, czy tylko odwlecze. 😛
Ale skąd wiadomo gdzie jest ta granica? Tzn. kiedy karty naprawdę pomagają się zebrać, a kiedy to już tylko odkładanie? Pytam szczerze, bo sama tak robię i nie jestem pewna, po której stronie jestem.
To mnie trafiło. Bo już kilka razy w głowie zadawałam to samo pytanie na nowo, jakby poprzednia odpowiedź była zła. Może dlatego w ogóle nie sięgnęłam jeszcze po karty, że w środku wiem, że mogę to powtarzać w nieskończoność.
Rezeda, to jest bardzo dojrzałe co teraz powiedziałaś. Serio. Ale właśnie dlatego może warto jednak zrobić ten rozkład, tylko z góry ustalić sobie, że jest jeden, ostateczny, i że po nim działasz. Bez drugiej szansy dla kart.
