kurczę, mam taki problem, że ciągle odkładam wszystko na później. Nie chodzi tylko o zwykłe sprawy, ale o marzenia, plany, zmianę pracy, przeprowadzkę. Zawsze jest jakiś powód, żeby poczekać. Zaczęłam myśleć że może karty mogłyby mi pomóc zobaczyć, czy w ogóle jest nadzieja na to, że coś w końcu ruszę z miejsca. Czy jest jakiś konkretny rozkład, który pokazuje wiarę w przyszłość? I drugie pytanie, bo to mnie bardzo nurtuje: czy samo rozłożenie kart może być takim rytuałem który zaczynam dzisiaj, a nie znowu za tydzień?
To ciekawe pytanie bo rzadko ktoś pyta o karty pod kątem motywacji, a nie konkretnej sytuacji. Znam kilka rozkładów, które mogą tu zadziałać. Najprostszy to trójka: co mnie blokuje teraz, co we mnie już jest gotowe na zmianę, i co mogę zrobić już dzis. Ale powiem szczerze że zanim powiem więcej, to chciałem zapytać: masz jakieś doświadczenie z kartami, czy zaczynasz od zera?
Ja się bardzo odnajduję w tym co piszesz, bo sama długo odkładałam pierwsze podejscie do tarota i w końcu po prostu usiadłam i wylosowałam jedną kartę. I to był Szaleniec co mnie trochę rozśmieszylo, ale też zastanowiło. Może właśnie o to chodzi, żeby nie szukać idealnego momentu?
Szaleniec przy pierwszym losowaniu to bardzo charakterystyczny znak, wręcz klasyczny dla osób, które zaczynają coś nowego. On prawie zawsze pojawia się na początku drogi, więc bym się tym specjalnie nie ekscytowała. Ważniejsze jest to, co pojawia się przy kolejnych pytaniach, kiedy już wiesz, co konkretnie chcesz wiedzieć
Wróćmy na chwilę do pytania autorki, bo chyba najważniejsza część była ta o rytuał. Zaneczko, masz rację, że samo rozłożenie kart może być początkiem czegoś. Ja tak zrobiłam kiedyś z rozkładem, ktury nazwałam sobie 'co już mam, a nie widzę'. Nie szukałam gotowej nazwy, po prostu ułożyłam trzy karty z intencją: zaczynam dziś. I to naprawdę coś zmieniło w podejściu 🙂
Powiem szczerze że to 'złe pytanie' to mit. Karty odpowiadają na to, co naprawdę czujesz, nie tylko na to, co formułujesz słowami. Ale jeśli chcesz coś konkretnego, to ja pytałam mniej więcej tak: 'co we mnie jest gotowe', 'co mnie jeszcze trzyma' i 'co jest moim pierwszym krokiem'. Trzy karty, prosto.
Nie do końca zgadzam się z tym, ze 'zle pytanie to mit'. Forma pytania naprawdę ma znaczenie, bo przy zbyt ogólnym pytaniu interpretacja jest tak szeroka, że można w niej zobaczyć dosłownie wszystko. To nie błąd kart, tylko bład czytającego. Zaneczko, czy wiesz mniej więcej, co konkretnie chcesz zmienić? Bo jeśli tak, to lepiej zapytać o to wprost, a nie o 'nadzieję w ogóle'. 😀
Ten 'lepszy moment' to pułapka, którą znam z własnego doświadczenia. Ale z kartami jest tak, że one nie powiedzą ci 'teraz albo nigdy', bo to nie jest ich rola. Mogą pokazać, jakie energie są aktywne i czy ty jesteś gotowa. To nie to samo co 'czy czas jest dobry'.
A ja mam pytanie bo jestem ciekaw, czy karty w ogóle mają sensu przy takich osobistych sprawach jak motywacja. Nie mówię, że nie ale czy nie jest tak, że człowiek i tak zobaczy w kartach to, co chce zobaczyć? I wtedy to jest samospełniające się przekonanie, a nie wróżba.
Przy temacie nadziei i wiary w przyszłość zwrociłabym uwagę na Gwiazdę, bo to karta, która wprost dotyczy właśnie tego. jeśli pojawi się w rozkładzie, to jest wyraźny sygnał, ze potencjał do zmiany jest obecny. ale ciekawsze jest to, co pojawia sie obok niej. Gwiazda w otoczeniu Księżyca to coś innego niż Gwiazda przy Słońcu. Zaneczko, jak będziesz kładła rozkład, to zwroć uwagę na sasiedztwo kart.
Dobra, to może zaproponuję konkretny rozklad do tematu wątku, zebysmy mieli coś praktycznego. Pieć kart: 1. Co mnie blokuje teraz, 2. Co we mnie już dojrzało do zmiany, 3. Czego się boję w przyszlości, 4. Co moge zrobić jako pierwszy krok, 5. Karta przewodnia, czyli jaka energia mi towarzyszy w tej chwili. Zaneczko, chcialabyś spróbować i potem tu napisać co wyszlo?
Nie ma jednych obowiązujących zasad, więc nie szukaj instrukcji obsługi. Jedni palą świecę, inni biorą kilka głębokich oddechów, inni po prostu siadają i zaczynają. Ważne jest to, żebyś w momencie tasowania naprawdę myślała o swoim pytaniu, a nie o tym, czy robisz to dobrze. To drugie zabija intuicję.
Dobra, to spróbuję dzis wieczorem. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Glifomistrz - te pięć pozycji, które zaproponowałes, to czy kolejność ma znaczenie? Znaczy, czy mam kłaśc je jedna po drugiej i czytać po kolei, czy najpierw wyłożyć wszystkie i patrzeć na całośc?
ojej, dobre pytanie bo to faktycznie może zmienić odbiór. ja zazwyczaj kladę wszystkie naraz, zakryte, i odkrywam po jednej w kolejnosci. ale są osoby, ktore wolą odkryc od razu całośc i szukać relacji między kartami. Która metoda bardziej do ciebie przemawia intuicyjnie?
A ja bym jeszcze zwróciła uwagę na to, że Zaneczka wspomniała coś ważnego wcześniej, że czeka na znak. I właśnie to jest dla mnie ciekawsze niż sama technika rozkładu. Czy ktoś tu miał kiedyś sytuację, że karta była tym znakiem? Nie metaforycznie, ale dosłownie czuł: ok, teraz działam?
No i to jest właśnie mój punkt z wcześniej. Jeśli karta daje 'pozwolenie' na coś co już wiedziałaś, to po co wogóle karty? Nie mówię złośliwie, naprawde pytam. Co wnoszą ponadto, że potwierdzają własne przekonania?
Jest jeszcze jeden wymiar który umyka w tej dyskusji. Przy pytaniach o przyszłość i nadzieję bardzo często pojawia się opór, który nie ma słów. Ktoś 'wie', że powinien działać ale ciało i emocje nie idą za tą wiedzą. Karty mogą obrazować ten opór, nadać mu kształt. I dopiero wtedy można z nim coś zrobić.
oj, to co piszesz Plejadka60 trafia do mnie bardzo. Bo ja chyba wiem, że powinnam działać, tylko mam wrażenie, że coś mnie zatrzymuje i nie potrafię tego nazwać. I właśnie dlatego chciałam zapytać karty, nie żeby mi powiedziały co robić, ale żeby mi to pokazały inaczej.
Zaneczko, to co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Mam pytanie: czy to poczucie zatrzymania jest nowe, czy towarzyszy ci od dawna przy myśleniu o pracy? Bo to może mieć znaczenie przy interpretacji, szczególnie jeśli pojawi się jakaś karta z cyklu Mieczy albo Pustelnik.
Przy długotrwałym wzorcu odkładania rzeczy zazwyczaj pojawia się Księżyc albo Dziewiątka Mieczy. Obie karty mówią o lęku, który działa w tle. Jeśli któraś z nich wyjdzie na pozycji 'co mnie blokuje', to jest bardzo wyraźny komunikat i raczej nie ma co go interpretować inaczej 🙂
Własnie o to chodzi że przy zbyt szerokich interpretacjach wszystko pasuje do wszystkiego. Dlatego pisałem wczesniej, że forma pytania ma znaczenie. Zaneczko, skoro wiesz już że chodzi ci o prace i wiarę w siebie, to może warto przed rozkladem zapisac jedno konkretne zdanie, kture jest twoim pytaniem. Doslownie jedno.
Ja zawsze piszę pytanie na kartce przed rozkładem. I potem po wszystkim patrzę, czy karty odpowiedziały na to, co napisałam, czy na coś zupełnie innego. Czasem to 'coś innego' jest ważniejsze. Ale bez tej kartki nie wiedziałabym, czy nastąpiło przesunięcie.
To ciekawe, bo właściwie to zdanie samo mi przyszło do głowy kiedy pisałam ten wątek. Że zawsze znajdę powód. Może to jest właśnie to pytanie? Tylko nie wiem, jak je sformułować do kart, żeby nie było zbyt szerokie.
ojejku, spróbuj nie pytać 'dlaczego odkładam', tylko 'co jest pod tym odkładaniem'. To subtelna różnica, ale ważna. Pierwsze pyta o przyczynę, drugie pyta o to co tam siedzi. Karty lepiej odpowiadają na to drugie.
Ale tu jest pewien problem. Jeśli z góry zakładamy, że karty 'pokażą co siedzi pod spodem', to właściwie każda karta może zostać zinterpretowana jako potwierdzenie tego założenia. Sylwek coś podobnego mówił wcześniej i ja trochę podzielam tę wątpliwość, choć z innego kąta.
matko, zaneczko, wracając do twojego pytania o sformułowanie, mam jedno konkretne: zamiast pytać o wiarę w siebie, zapytaj 'co mogę zobaczyć teraz, czego nie widzę'. To pytanie otwiera, a nie szuka potwierdzenia. I przy rozkładzie nastawionym na blokadę to może dać coś naprawdę innego niż oczekujesz
Ale czy taki rozkład, bez bardzo konkretnego pytania, nie jest ryzykowny dla kogoś kto zaczyna? Zaneczka pisała wcześniej, ze to praktycznie jej pierwsze podejscie. Przy zbyt otwartym pytaniu interpretacja może pójść w tysiac stron. 🙁
