Piszę je wcześniej, na kartce. Mam poczucie że jak zapisuję pytanie przed rozkładem, to potem trudniej mi je przekręcić. Ale czy pytanie do każdej pozycji osobno, czy jedno ogólne do całego układu - to jeszcze testuję.
A ile tych pytan można zadac na raz? bo ja przy podrózy mam i co do bezpieczenstwa i co do finansów i co do hotelu który zarezerwowałam i nie jestem pewna. czy robimy wtedy osobne rozklady na każde? 😉
a jak wychodzi zła karta na to pytanie o bezpieczenstwo to co? Dobema wczesniej tłumaczyła ze Wieża nie znaczy katastrofy ale jednak siedze z tym i mam mieszane uczucia 😀
To chyba najczęstsze pytanie jakie się pojawia i rozumiem je, bo sama przez to przechodziłam. Dla mnie zmiana nastąpiła kiedy zaczęłam patrzeć na karty jako opis energii wyjazdu, a nie przepowiednię zdarzeń. Wieża na pytanie o bezpieczeństwo może znaczyć że coś zaskoczy - opóźnienie, zmiana planów, coś nieoczekiwanego. Niekoniecznie zagrożenie życia.
To naprawde pomocne rozróznienie, dzięki za cierpliwość w tłumaczeniu! Ale właśnie - skąd wiesz podczas interpretacji ze Wieża to "niespodzianka z opóźnieniem", a nie cos poważniejszego? czym sie kierujesz przy takim rozstrzygnięciu?
No ale to trochę oznacza że zawsze można znaleźć wytłumaczenie dla każdej karty w dowolnym kontekście, nie? Jak jest dużo napięcia - to znaczy jedno, jak nie ma - to znaczy co innego. To bardzo elastyczna interpretacja.
To co mówi Ulita jest kluczowe dla całej tej rozmowy. Ale mam pytanie do Dobemy - kiedy zaczynałaś z tarotem podróżnym, to był jakiś moment w którym poczułaś że interpretacje zaczęły mieć sens? Czy to był długi proces?
Przepraszam że sie wtrącam, ale właśnie o to samo chciałam zapytac! Czytam tę dyskuję od początku i jestem lekko przytłoczona - notki, pytania przed, elastyczne interpretacje, karta dopytująca. Czy jak się dopiero zaczyna, to wogóle warto robic rozkład przed podróżą czy to tylko pogarsza sprawę?
oj, zgadzam się z Lunellą, ale dodam jeszcze jedną rzecz - na początku warto wybrać sobie konkretny układ i trzymać się go przez kilka wyjazdów, żeby mieć jakieś porównanie. Jak za każdym razem zmieniasz system, to nie masz żadnej bazy do nauki.
Szczerze? Żadnego przełomowego momentu nie było. Trzykartkowy układ po prostu zaczął mi dawać odpowiedzi które czułam że są niekompletne - nie dlatego że chciałam wiedzieć więcej, ale że brakowało mi kontekstu do kart które wychodziły. Dopiero wtedy dodałam czwartą pozycję, coś w stylu "co mam wziąć ze sobą mentalnie". To nie był nowy układ, tylko jedno dodatkowe pytanie do starego. Myślę że to lepsza droga niż skakanie od razu do siedmiu pozycji.
matko, a to jest wogóle sens, bo ja właśnie to robiłam - od razu pięć pytań i potem dziwiłam sie ze nic z tego nie wynika. Tylko powiedz mi szczerze bo to mnie nurtuje od początku - czy w ogóle jest jakaś granica ile tych rozkładów można robic przed jednym wyjazdem? bo czytałam gdzies ze zbyt wiele pytań do kart naraz osłabia cały przekaz, ale nie wiem czy to prawda czy miejska legenda :>
