Chciałam zapytać o rozkład, który pomaga zobaczyć możliwości i szanse w życiu, nie tylko to co jest, ale co mogłoby być. Sama ostatnio czuję jakby drzwi były pozamykane, choć wiem że gdzieś muszą być otwarte. Zaznaczam, że przyjmuję antydepresanty od kilku miesięcy i zastanawiam się czy to jakoś wpływa na odbiór kart albo na samą energię podczas rozkładu. Czy ktoś miał podobną sytuację?
To ważne pytanie bo łączysz dwa osobne wątki i warto je rozdzielić. Jeśli chodzi o sam rozkład do szans, najczęściej polecam układ pięciokartowy: pierwsza karta to obecny stan energii, druga to co blokuje, trzecia co sprzyja, czwarta to ukryta szansa której nie widzisz, piąta to kierunek działania. Nie jest skomplikowany, ale daje zaskakująco konkretny obraz. Co do antydepresantów, to osobna rozmowa i mam o tym nieco do powiedzenia ale najpierw powiedz mi, jak długo pracujesz z tarotem i z jaką talią?
Oleandro, właśnie chciałam zapytać o to samo. Bo ten rozkład który opisujesz brzmi sensownie, ale ta czwarta pozycja, ukryta szansa, mnie zastanawia. Po czym rozpoznać że karta tam położona mówi o szansie, a nie o kolejnej przeszkodzie? Szczególnie jeśli wypadnie coś z mieczów.
Serio, Sama miałam podobny rozkład i wypadły mi miecze na pozycji szansy. Oleandra kiedyś tłumaczyła że kontekst pozycji zmienia czytanie karty, że ta sama karta czytana jako szansa pyta: co możesz z tego wyciągnąć zamiast: co cię tu czeka. Chyba o to chodzi? Nie jestem pewna czy dobrze to zapamiętałam.
Hmm, to ciekawe podejscie, ale mam pytanie do autorki tematu, bo wróciłam do jej pierwszego posta. Napisałaś że czujesz zamknięte drzwi i bierzesz antydepresanty. Chcę zapytać wprost, czy robisz rozklady na własną rękę i interpretujesz je sama, czy chodzi ci o to żeby ktoś tu zrobił dla ciebie odczyt? Bo to by zmienialo sens pytania o antydepresanty.
Robię sama, ale jestem dość początkująca. Bardziej pytam o tę energetyczna stronę, czy leki wpływają na to jak karty się układają albo jak je odczytuję intuicyjnie. Słyszałam różne opinie, że leki wyciszaja jakiś kanał odbioru. Nie wiem czy to prawda.
Słyszałam to samo i szczerze mówiąc, nie zgadzam się z tym. To mit, który krąży i potrafi narobić szkód. Leki psychiatryczne nie zamykają żadnego kanału intuicji, a jeśli ktoś tak mówi, to naprawdę warto sprawdzić skąd czerpie tę wiedzę. Intuicja to nie jest stan uniesienia, który leki wyciszają.
Czesia, ale coś w tym jednak jest. Sama zauważyłam, że w stanach kiedy bralam coś na uspokojenie, moje odczyty były płytsze, jakbym nie mogła wejść głębiej. Może to nie zamknięcie kanalu, ale inne wibracje?
To jest naprawdę ważna uwaga, Czesiu. Wiele osób myli emocjonalne pobudzenie z intuicją. Ale z drugiej strony rozumiem Oliwierki obawy, bo kiedy zaczynałam i przechodziłam trudny czas, tez mialam wrażenie że karty nie chcą mówić. Choć teraz myślę że to bardziej byłam ja która nie chciała sluchac.
To co Kasjopeja_N napisała, czyli że to my nie chcemy słuchać, to mi się zgadza z moim doświadczeniem. Robiłam rozkłady kiedy byłam w złym stanie i patrząc wstecz, zawsze interpretowałam je tak, żeby potwierdzały moje czarne myśli. Nie ma chyba gorszego momentu na wróżenie niż dół.
Betelgeza, to mnie trochę martwi, bo właśnie w takim momencie chcę robić rozkłady. Właśnie dlatego, żeby szukać tych szans o których pisałam na początku. Czy to znaczy że lepiej poczekać?
Nie powiedziałabym że lepiej poczekać, ale warto zmienić cel rozkładu. Zamiast pytać co będzie, zapytaj karty co teraz mogę zobaczyć i na czym się skupić. Rozkład nastawiony na szanse jest wtedy bezpieczniejszy, bo nie produkuje przepowiedni, tylko kierunki. To jest właśnie siła tego układu pięciokartowego który opisałam wcześniej. On nie mówi ci, że coś się stanie, tylko gdzie patrzeć.
Oleandra, a jak ty bys sformułowała intencję przed takim rozkładem? Pytam bo sama mam problem z tym zeby pytanie było otwarte, ale nie za szerokie. Jak pytam za ogólnie, to karty mi dają za dużo naraz i nie wiem od czego zaczac.
A ile czasu zajmuje nauka takiego rozkładu żeby dobrze go czytać? Pytam serio, bo probowalam kilka razy i zawsze mam poczucie że coś mi umyka.
Chcę wrócić do tematu antydepresantów bo myślę ze to nie zostało domknięte. Z perspektywy pracy z tarotem, leki nie blokują niczego, ale zmieniają twój stan wewnętrzny, a ten ma wpływ na to jak odczytujesz. To nie jest kwestia jakiejś energii, tylko zwykłej psychologii odczytu. Inaczej czytasz kiedy jesteś w silnym lęku, inaczej kiedy jesteś spokojniejsza. Ani jedno ani drugie nie jest bardziej prawdziwe.
Matko, Bylica, zgadzam się z tobą co do zasady, ale mam pytanie, bo interesuje mnie inny aspekt. Czy nie sądzisz że regularność i regularny stan, taki jaki dają właśnie stabilizujące leki, może być wręcz korzystna przy pracy z kartami? Nie mówię o otępieniu ale o stałości jako bazie.
Eh, Bylica, ale jak rozróżnić co pochodzi z karty, a co z nastroju, skoro jesteś w samym środku tego nastroju i nie masz do niego dystansu? To jest właśnie mój problem. Czytam i nie wiem czy to ja projektuję, czy to faktycznie coś mówi.
To może głupie pytanie, ale jak prowadzic taki dziennik? Zapisujesz same karty i pozycje, czy też to co czujesz w momencie czytania? Bo mam wrazenie że to właśnie to subiektywne jest ważne, ale nie wiem jak to uchwycić na papierze.
Nie ma głupich pytań w tym temacie. Ja zapisuję kilka warstw: jakie karty wypadły i na których pozycjach, co przyszło mi do głowy jako pierwsze zanim zajrzałam do jakiegokolwiek znaczenia, potem ewentualne skojarzenia symboliczne, i na końcu pytanie które zadałam. To ostatnie jest kluczowe, bo często okazuje się że pytanie było źle sformułowane i karta odpowiedziała na coś zupełnie innego niż myślałam.
Wracając do Oliwierki i jej pytania o leki, bo myślę że ten wątek był ważny i trochę nam uciekł. Bylica i Dadzbog powiedzieli że stabilny stan może pomagać. Ale chcę zapytać, czy ktos ma konkretne doświadczenie z tym, że po ustabilizowaniu leków odczyty stały się bardziej spójne albo wyrazniejsze? 🙂
Czesia, to ciekawe rozróżnienie, bo sama tego nie rozdzielalam. Myślałam że intensywność przeżywania rozkładu to jest właśnie znak że dobrze odczytuję. A ty mówisz że może być odwrotnie?
To mnie dotyczy bezpośrednio, bo wlasnie teraz jestem w trudnym momencie i właśnie teraz chcę szukać szans w rozkładach. Czy macie jakiś sposób żeby się przed tym zabezpieczyć, zanim zacznę czytac? Cos co pomogłoby wejść w to trochę spokojniej?
Jedna rzecz która mi pomaga to pisanie pytania na kartce zanim w ogóle dotknę kart. Samo sformułowanie na piśmie pomaga zobaczyć czy pytam z ciekawości czy z lęku. Jeśli z lęku, to znaczy że potrzebuję najpierw czegoś innego. Niekoniecznie przestać, ale może zmienić pytanie na takie które nie wynika z paniki.
To bardzo praktyczny sposób i myślę że Oliwierka mogłaby z tego skorzystać. Ale mam pytanie czy przy rozkładzie stricte na szanse i możliwości, takim jak opisywała na początku, ta kwestia emocjonalna jest tak samo ważna? Bo tutaj nie prosimy o przepowiednię, tylko o kierunek patrzenia. Czy to nie zmniejsza ryzyka o którym mówimy?
Chce jeszcze wrocic do jednej rzeczy z wątku o lekach, bo mi to chodzi po glowie. Czy ktoś próbował robić ten sam rozkład dwa razy, raz kiedy był w gorszym stanie emocjonalnym, raz kiedy lepszym, i porównywał wyniki? Nie mowie że karty dałyby identyczne, ale ciekawe czy interpretacje by się roznily i jak bardzo.
Wiciokrzew, to jest właśnie to czego się trochę boję. Że teraz zrobię rozkład na szanse i zamiast zobaczyć otwarte drzwi, zobaczę same przeszkody, bo tak mi się teraz widzi wszystko. Może powinnam jeszcze poczekać, ale z drugiej strony Oleandra mówiła że rozkład na możliwości jest bezpieczniejszy. Naprawdę nie wiem jak to ważyć.
Oliwierka, to co napisałaś na końcu jest bardzo ważne i chcę to rozwinąć. Mówisz że boisz się że zobaczysz same przeszkody, bo tak teraz widzisz wszystko. Ale właśnie to zdanie świadczy o dużej samoświadomości. Wiesz co może zniekształcić odczyt. To już jest coś. Pytanie do ciebie jest takie: czy chcesz robić rozkład po to, żeby dostac potwierdzenie że jest źle, czy naprawdę szukasz czegoś co ci pokaże kierunek? Bo to są dwa zupełnie inne pytania do kart, nawet jeśli siedzisz przed talią z tym samym uczuciem.
