Forum

Asystent AI
Tarot a kontrola - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a kontrola - rozkład do zaakceptowania tego, czego nie można zmienić


Wpisy: 387
Rozpoczynający temat
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Ostatnio siedzę nad tym i myślę, ze tarot to jedno z niewielu miejsc, gdzie można się zatrzymać i powiedzieć sobie wprost: dobrze, to jest poza moim zasięgiem... Chciałem zapytać czy ktoś z was robi jakiś konkretny rozkład właśnie po to żeby przepracować temat kontroli? Nie mówię o rozkładach "co zrobić", tylko właśnie odwrotnie - co zaakceptować ;). Mam wrażenie, że to zupełnie inna praca z kartami i nie wiem czy robię to dobrze.


Odpowiedz
57 odpowiedzi
Wpisy: 636
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo konkretne pytanie i cieszę się, że ktoś je wreszcie zadał. no sama przez długi czas robiłam rozkłady nastawione na działanie i dopiero po czasie zauważyłam że szukam w kartach odpowiedzi na pytania, które już znałam. Pytanie do ciebie: kiedy pytasz "co zaakceptować", to co wkładasz na pozycje w rozkładzie? Bo to trochę zmienia wszystko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Terenia62 Dobry trop. Do tej pory robiłem to intuicyjnie, bez konkretnych nazw pozycji, i myślę, że to był błąd. Bo kiedy wyciągam kartę bez jasno postawionego pytania pod pozycję, to potem mogę ją interpretować jak chcę, czyli właściwie nie dowiaduję się niczego nowego, tylko potwierdzam to co juz myślę.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja mam swój rozkład na akceptację i sprawdza się całkiem dobrze. Trzy karty: pierwsza to co chcę kontrolować, druga to dlaczego nie mogę, trzecia to co mi ta sytuacja pokazuje o mnie samej. Prosta sprawa, ale za każdym razem coś z tego wychodzi. Kluczowe jest według mnie to żeby wyciągnąć kartę środkową - ona zazwyczaj jest najtrudniejsza do przyjęcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Mistique Skąd masz że środkowa jest "kluczowa"? Rozkład trójelementowy nie ma domyślnej hierarchii, każda pozycja niesie tyle samo, jeśli sam jej nie przypiszesz innej wagi. Nie chcę kłócić się o detale, ale to może kogoś zmylić, kto zaczyna pracę z rozkładem i skupi się na tej środkowej, a pominie resztę.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Felicjan91 No dobra, może to moje osobiste doświadczenie, nie jakaś zasada. Mi tak wychodzi, że środkowa jest najtrudniejsza... Ale masz rację, że każdy może to interpretować inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@gertruda)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę ale właśnie o tym myślałam ostatnio. Jak się w ogóle wie czy interpretuje się kartę uczciwie, czy po prostu dopasowuje ją do tego co chce sie usłyszeć? Szczególnie właśnie przy takich emocjonalnych tematach jak akceptacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Gertruda To jest chyba jedno z ważniejszych pytań w pracy z tarotem w ogóle. Ja robię tak: zanim spojrzę na kartę, zapisuję jednym zdaniem czego się boję że karta powie... I potem sprawdzam czy interpretuję w tę stronę czy od niej. To nie eliminuje błędu ale przynajmniej go widać.


Odpowiedz
Wpisy: 636
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Zapis przed interpretacją to dobry sposób, ale wymaga sporej dyscypliny. Większość osób wyciąga kartę i od razu zaczyna "czuć". A przy tematach akceptacji jest pułapka, bo karty jak Księżyc czy Wisielec mogą znaczyć bardzo różne rzeczy i łatwo wybrać tę interpretację, która mniej boli.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i właśnie sprawdzam swoje notatki - kilka miesięcy temu robiłam podobny rozkład i zapisałam, że wyciągnęłam Wieżę na pozycję "czego nie mogę zmienić". Pamiętam, że najpierw pomyślałam o zniszczeniu, ale potem cos we mnie powiedziało, że ta karta tu nie chodzi o katastrofę, tylko o to że pewna struktura musi runąć, żebym przestała się do niej kurczowo trzymać. czy ktoś miał podobne przesunięcie w rozumieniu karty przy tego typu rozkładzie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Kunisia Ciekawe co opisujesz. Ale mam pytanie: czy to "przesunięcie" przyszło w trakcie samej sesji czy dopiero po jakimś czasie? Bo mam wrażenie że takie refleksje czasem przychodzą za szybko i to może być właśnie ten mechanizm o którym mówi Gertruda - że dopasowujemy interpretację do tego co chcemy


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 385

@Baltazar Przyszło po jakichś dwóch tygodniach jak wróciłam do notatek. I właśnie dlatego notuję daty i wracam - żeby zobaczyć czy coś się zmieniło w moim rozumieniu. Wtedy przy Wieży pierwsze wrażenie było mocno negatywne, ale z dystansem zobaczyłam inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę bo temat mnie zainteresował. Ja mam pytanie głupie może ale czy ten rozkład "akceptacyjny" robisz wtedy kiedy już wiesz że czegoś zmienić nie możesz czy właśnie po to żeby to ustalić :D? Bo nie wiem czy dobrze rozumiem do czego to ma służyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Heksanka Wcale nie głupie. mnie ta granica też nie jest jasna. teoretycznie wiesz ale w środku nie przyjmujesz. I właśnie o to chodzi w tym rozkładzie - nie żeby karta ci powiedziała "tego nie zmienisz", tylko żeby ci pomogła przepracować dlaczego tak bardzo chcesz to kontrolować


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@urszulkaa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam was i mam wrażenie że tarot w takim użyciu to trochę jak terapia? Czy dobrze to rozumiem? Nigdy tak o tym nie myślałam, bo dla mnie tarot to zawsze było wróżenie co się stanie, a nie takie wchodzenie w siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 636

@Urszulkaa Nie powiedziałabym "terapia" bo to duże słowo i inna odpowiedzialność. Powiedziałabym raczej, że to sposób do refleksji. Karta nie leczy, ale może pomóc zobaczyć coś, co tkwi gdzieś z tyłu głowy i nie chce wyjść samo. Chociaż są ludzie, którzy nadużywają tego i zamiast rozwiązać problem, robią kolejny rozkład.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam cały wątek i chcę powiedzieć jedną rzecz, bo trochę mi tu brakuje: zanim w ogóle usiadłabym do rozkładu o akceptacji, zapytałabym siebie czy jestem gotowa na to co wyjdzie. Bo jeśli ktoś robi rozkład po to żeby nie myśleć o prawdziwym problemie, a nie żeby go zobaczyć, to karty mogą dać odpowiedź której ten ktoś i tak nie przyjmie. I to nie wina kart.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Zdzislawa To ważne co piszesz :). Ale jak sprawdzasz czy jesteś gotowa? Bo to brzmi jak coś, co każdy powie o sobie, że jest, a potem i tak nie jest.


Odpowiedz
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Felicjan91 Szczerze? Często dopiero po fakcie wiem że nie byłam gotowa. Ale pomaga mi pytanie: czy boję się tej konkretnej karty bardziej niż innych? Jeśli mam nadzieję że wypadnie cokolwiek poza jedną, to znaczy, że odpowiedź już znam i się przed nią bronię.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Coś mi tu nie daje spokoju w tej rozmowie. eh piszecie o akceptacji ale czy ktoś sprawdził czy tarot w ogóle dobrze działa przy takich mocno osobistych, bolesnych sprawach? Bo ja raz robiłam rozkład przy bardzo trudnym momencie i wyszło mi cos co mnie dobił, a nie pomogło... Miałam potem przez chwilę ochotę w ogóle nie dotykać kart.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Dodola To co opisujesz jest ważne i myślę ze wielu z nas to ma. Ale zastanawiam się czy to karta "dobiła" czy może pokazała coś, co już było i co bolało niezależnie od kart? Pytam serio, bez oceniania.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie wiem szczerze. Może jedno i drugie? Karta pokazała coś realnego ale w złym momencie i bez żadnego buforu. I właśnie to mnie zastanawia w tej rozmowie o akceptacji - czy jest jakiś moment, w którym powinno się powiedzieć sobie "nie, teraz nie siadam do kart"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 636

@Dodola To jest bardzo dobre pytanie i myślę, że mocno niedoceniane. W większości miejsc gdzie się o tarocie mówi, pomija się właśnie ten aspekt - że nie zawsze dobry moment to moment gdy najbardziej chcesz usiąść. no czasem właśnie wtedy najmniej powinieneś.


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Terenia62 Ale jak to praktycznie ocenić? bo "zły moment" to bardzo subiektywne. ej ktoś mógłby powiedzieć że zawsze jest jakiś powód żeby nie siadać. Czy jest jakiś konkretny sygnał który mówi - stop, nie teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Dla mnie sygnałem jest to że zanim wyciągnę kartę, już wiem jaką chcę wyciągnąć. Jak mam gotową odpowiedź i szukam tylko potwierdzenia, to cała sesja jest z góry ustawiona. I to dotyczy szczególnie rozkładów o akceptacji, gdzie człowiek jest juz emocjonalnie zaangażowany w konkretny wynik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Zdzislawa A co jeśli to właśnie jest powód, żeby usiąść? Nie po potwierdzenie, tylko zeby zobaczyć co się stanie jak wyjdzie coś innego niż chcę? pytam bo u mnie to chyba tak działa - siadam właśnie wtedy, kiedy jestem napięty, i ta konfrontacja z kartą, której się boję, czasem coś we mnie rusza.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak w ogóle odróżnić że "coś ruszyło" od tego, że po prostu sobie to wytłumaczyłeś? Bo chyba o to chodziło Gertrudzie wcześniej i mnie to też nie daje spokoju.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Heksanka Dokładnie to samo chciałem zapytać. I w sumie nie wiem czy da się to odróżnić w trakcie. Może dopiero po czasie, jak Kunisia pisała o wracaniu do notatek?


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 385

@Baltazar Tak, u mnie właśnie czas robi różnicę. Ale tu jest jeszcze jedna rzecz - jak wracam do notatek i widzę, że moja pierwsza interpretacja była zupełnie inna niż to co teraz czytam w tej samej karcie, to zastanawiam się która z nich była "prawdziwsza". I nie mam odpowiedzi.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 636

@Kunisia Może obie były prawdziwe, tylko dla różnych momentów? Karta nie zmienia się, ale ty się zmieniasz. Problem z akceptacją polega właśnie na tym że to co dziś jest nie do przyjęcia, za rok możesz nosić zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Terenia62 To co pisze trochę podważa sens robienia rozkładu o akceptacji "teraz", nie? Jeśli interpretacja zmienia się wraz z tobą, to może lepiej poczekać aż sama dojrzejesz do tego co trudne, zamiast próbować przyspieszyć to kartami?


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Gertruda Albo właśnie karty pomagają temu procesowi dojrzewania, nie zastępują go... To nie jest tak że wyciągniesz Śmierć i od razu zaakceptujesz stratę. Ale moze ta karta da ci jakiś punkt zaczepienia, do którego wrócisz po kilku tygodniach z innym rozumieniem


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Myślę, że to wszystko zależy od tego jak podchodzisz do samych kart. kurcze jak traktujesz je jako wyrocznię, to tak - każda trudna karta będzie ciosem... ale jak traktujesz je jako lustro, to nawet Wieża może być czymś konstruktywnym. Różne podejście, zupełnie inne doświadczenie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Mistique Tylko że to "traktowanie jak lustro" brzmi prosto, a w praktyce jak ktoś jest w środku kryzysu, to bardzo trudno utrzymać ten dystans. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Felicjan91 Wracając do tego co napisał o punkcie zaczepienia - u mnie to chyba działa właśnie tak. Nie żeby karta rozwiązała cokolwiek, tylko zeby dała mi coś konkretnego do myślenia zamiast kręcenia się w kółko po głowie bez żadnego obrazu. ojej ale zastanawiam się teraz, czy to nie jest właśnie to unikanie o którym napisałem na początku.


Odpowiedz
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Kasjan A jak w ogóle wygląda ten rozkład do akceptacji o którym mówi? Czy ktoś może powiedzieć dokładnie jakie pozycje, bo ja chyba przeoczyłam to na początku wątku.


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Heksanka Nie dawałem konkretnego gotowego rozkładu, raczej pytałem jak inni do tego podchodzą. Wyszło mi w tej rozmowie, że każdy buduje to trochę inaczej... Mnie interesowało głównie jak nazwiecie pozycje żeby nie było pola do naciągania interpretacji. i chyba wychodzi na to, że samo nazwanie to za mało, jeśli nie masz w sobie gotowości żeby zobaczyć to co wyjdzie.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 636

@Kasjan, to co teraz napisałeś jest chyba najważniejszą rzeczą w tym całym wątku. Że nie dawałeś gotowego rozkładu, tylko pytałeś jak inni podchodzą do nazewnictwa pozycji. I wyszło że każdy robi to inaczej ;). Ale czy to nie jest właśnie problem? Jeśli każdy sam sobie nazwie pozycje pod siebie, to gdzie jest ta granica między rozkładem a projekcją swoich potrzeb na karty?


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Terenia62 Ale to chyba nieuniknione przy akceptacji. Nie możesz zrobić rozkładu o czymś tak osobistym z absolutnie neutralnymi etykietami pozycji. no dobra "Co jest poza moją kontrolą" już zawiera w sobie założenie, że coś jest, i że wiesz co to jest. Pytanie jest inne - czy elastyczność nazw to wada, czy może w tym konkretnym temacie to jedyne co działa?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałeś na początku o sobie jest według mnie kluczowe dla całej tej rozmowy... Powiedziałeś wprost że możesz to robić żeby nie myśleć o prawdziwych problemach. I nikt do tej pory tego nie podciągnął mocniej. Czy sprawdziłeś kiedyś czy po sesji tarotowej faktycznie czujesz się ze swoim problemem bliżej, czy dalej?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest może trochę nie na miejscu ale powiem - właśnie tak miałam z afirmacjami. Robiłam je regularnie, czułam się chwilowo lepiej, a realny problem zostawał dokładnie tam gdzie był. I dopiero jak ktoś mi powiedział wprost żebym przestała zagłuszać, to coś drgnęło. więc pytanie Zdzislawy do Kasjana wydaje mi się ważne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@urszulkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 9

@Dodola Ale jak rozróżnić czy coś jest zagłuszaniem czy faktyczną pomocą? Bo czyta mi się tę rozmowę i mam wrażenie, że każde sposób może być i jednym i drugim w zależności od tego jak go używasz. Tarot, afirmacje, co chcesz.


Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Urszulkaa Wydaje mi się że odpowiedź leży w pytaniu: co robisz po sesji? Jeśli siadasz do kart, interpretujesz, zapisujesz i potem nie robisz z tym absolutnie nic przez kolejne tygodnie, to może jednak bardziej zagłuszanie niż praca. Ale to moje zdanie, nie wiem czy słuszne.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Kasjana, bo przez chwilę temat troche odpłynął. Napisałeś wczesniej że możesz robić to żeby nie myśleć o prawdziwych problemach. I że sprawdziłeś czy po sesji problem znika czy nie. Ale nigdy nie odpowiedziałeś wprost. Co u ciebie wychodzi po takim sprawdzeniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Zdzislawa Szczerze :)? Wychodzi że po sesji mam chwilę spokoju ale problem wróci wieczorem albo następnego ranka. Karta nie kasuje napięcia, raczej daje mi coś do myślenia zamiast kręcenia się po tej samej ścieżce. Nie wiem czy to już jest praca czy jeszcze zagłuszanie. hej może coś pomiędzy...


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@gertruda)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy ta "chwila spokoju" jest według was w ogóle czymś złym? Pytam serio bo czytam że zagłuszanie brzmi jak coś złego, ale może czasem właśnie chwila zatrzymania jest potrzebna, żeby potem wrócić do trudnego tematu z inną głową?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 163

@Gertruda U mnie różnica polegała na tym, że chwila spokoju po afirmacjach zamieniła się w nawyk robienia afirmacji zawsze gdy temat wracał. I tak przez kilka miesięcy problem siedział, a ja miałam złudzenie że go przepracowuję. więc pytanie nie jest czy spokój jest zły, tylko - co robisz kiedy wraca napięcie?


Odpowiedz
(@urszulkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 9

@Dodola A to jest super pytanie, bo chyba właśnie o to chodzi w tym całym wątku. Kasjan, masz jakiś plan na to co robisz kiedy napięcie wraca? Czy wtedy znowu siadasz do kart?


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Urszulkaa Zazwyczaj tak. I chyba właśnie tu jest ten problem który opisała Dodola. Za każdym razem kiedy napięcie wraca, siadam do kolejnego rozkładu. no dobra trochę jak seria, nie jak jednorazowa praca. I teraz nie wiem czy to jest pogłębianie tematu czy jednak uciekanie w kółko.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 385

@Kasjan Zastanawia mnie jedno czy te kolejne rozkłady dotyczą tego samego problemu czy różnych :)? Bo jeśli wracasz do tej samej sytuacji kolejny raz z kartami, to może notatki by tu pomogły. Jak masz zapisane wcześniejsze interpretacje, to przynajmniej widzisz czy idziesz do przodu czy chodzisz w kółko


Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Kunisia To jest dobry punkt ale jak ktoś robi rozkłady kompulsywnie, to czy zatrzyma się żeby porównać notatki? Wydaje mi się że przy takim wzorcu człowiek raczej chce kolejnej sesji, nie analizy poprzednich


Odpowiedz
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Kasjan Trochę się gubię w tym wątku - bo zaczęło się od pytania jak budować rozkład żeby nie naciągać interpretacji, a teraz rozmawiamy o tym że może w ogóle nie powinien tych rozkładów robić? Czy mam to dobrze?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 636

@Heksanka Mniej więcej tak. I to chyba jest ciekawsze pytanie niż same pozycje rozkładu. Bo jeśli wzorzec używania kart jest problemem, to żadna struktura rozkładu tego nie naprawi.


Odpowiedz
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Kasjan, mam jedno pytanie i nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz. no ten problem który zagłuszasz - czy to coś co mógłbyś zmienić, gdybyś z nim usiadł bez kart? Pytam, bo rozkład o akceptacji ma sens przy rzeczach na które naprawdę nie masz wpływu. Ale jeśli to jest coś co wymaga działania, to akceptacja może być tu złym celem.


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 387

@Zdzislawa Chyba częściowo jedno i drugie. Jedna część jest nie do ruszenia, druga wymaga działania i chyba wlasnie tej drugiej nie chcę widzieć. Więc może siadam do kart żeby skupić się na tej pierwszej i udawać ze ta druga nie istnieje. To dużo na forum ezoterycznym ale skoro pytasz wprost to odpowiadam wprost. Jeśli ktoś zna rozkład, który nie pozwala uciec od tej drugiej części, to chętnie go zobaczę.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

To co opisujesz to brzmi jak rozkłady kompulsywne, nie akceptacyjne. I to jest ważna różnica bo rozkład o akceptacji zakłada że siadasz z intencją przepracowania, a nie uspokojenia. Jak siadasz żeby ugasić napięcie, to nawet najlepiej zbudowany rozkład nie zadziała tak jak chcesz


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Felicjan91 Tylko skąd masz wiedzieć przed sesją z jaką intencją siadasz? Napięcie i intencja przepracowania mogą iść razem. Nie zawsze są rozdzielne ;).


Odpowiedz
(@felicjan91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 336

@Mistique Zgadzam się, ze mogą iść razem, ale Kasjan sam napisał że robi to zeby "nie myśleć o prawdziwych problemach". To jego własne słowa, nie moja diagnoza. Więc tutaj sam sygnał jest dość wyraźny...


Odpowiedz
Udostępnij: