Niezapominajka dotknęła czegos ważnego. Odpowiem wprost: tak, mógłby. I to nie deprecjonuje tarota, ale powinno zmieniać oczekiwania wobec niego. Karty mają rozbudowaną symbolikę która prowokuje głębszy namysł niż rzut monetą. Ale mechanizm jest podobny - przerywasz autopilot.
Eh, no i to wraca do mojego wcześniejszego pytania. Cieszę sie że Almandynka to powiedziała, bo mi nikt nie odpowiedział. Kastor mówiła że obrazy działają na wyobraźnię - okay, ale czy to jest argument za tarotem jako metodą edukacyjną czy za wizualizacją w ogóle?
To co Leonora pisze o gotowym systemie jest dla mnie bardzo pomocne, dziękuję! Właśnie mi chodziło o to dlaczego karty a nie coś innego. Ale mam jeszcze pytanie - czy to ma znaczenie jaka talia? Mam Rider-Waite i zastanawiałam się czy to dobry wybór przy nauce.
Mam pytanie moze trochę z boku - co z kartami odwroconymi? przy nauce i tej desperacji o której pisze Andromedka, karta odwrócona to dodatkowy stres czy coś co warto uwzględniać?
Moja Wieża była prosto, nie odwrócona, i i tak mnie zmroziła. Więc odwrócona to nawet nie chcę sobie wyobrażać. Ale właśnie - czy ja powinnam była w ogóle siadać do kart w takim stanie?
No wlasnie, to jest pytanie które mnie nurtuje od początku tego watku. czy desperacja to dobry moment na tarot czy zły? Bo można to obejść na dwa sposoby.
Desperacja to zły moment jeśli oczekujesz wyroku. Dobry jeśli szukasz lustra. Problem w tym że w desperacji rzadko kiedy czlowiek wie czego naprawdę szuka.
Sesja za tydzień, desperacja już jest. Więc chyba musze zdecydować teraz - robić ten rozkład czy nie. Leonora, gdybyś miała mi powiedzieć jedno zdanie co zrobić, to co?
Niezapominajka, jedno zdanie: zrób rozkład, ale najpierw zapisz na kartce co chcesz z niego wynieść - i trzymaj się tego przez całą sesję, nie pozwól żeby karta cię poniosła w inne strony xD
O, to jest bardzo konkretny problem. ja miałam to samo z biochemią - wiedziałam wzory na pamiec ale nie czulam co one opisują. I właśnie dlatego siadłam do kart, nie zeby dostać odpowiedź tylko żeby mózg zaczął inaczej patrzec. Czy u ciebie tez chodzi o to 'czucie' tematu?
No to przecież tarot jest idealny właśnie do tego. Gwiazda albo Koło Fortuny mają w sobie te logikę środka i odchyleń - większość zdarzeń skupia się w centrum, skrajności są rzadsze. Serio, to jest dokladnie ta sama idea.
Zatrzymajmy się chwilę bo Almandynka ma rację w czymś ważnym. Karta jako impuls do myślenia - okej. Karta jako model pojęcia statystycznego - to już jest nadinterpretacja i przy egzaminie może zaszkodzić. Niezapominajka, co byś robiła z tym rozkładem konkretnie?
To brzmi bardzo rozsądnie i właściwie odpowiada na moje własne watpliwosci sprzed kilku postów! Dziękuję Niezapominajce za ten przykład, bo teraz rozumiem te roznice między pytaniem otwartym a pytaniem o wyrok. To jest chyba klucz do całej rozmowy o nauce i kartach.
Mam wrażenie że wracamy do czegoś co już padło ale inaczej sformułowanego. Czy pytanie do kart przy nauce powinno dotyczyc materiału czy siebie? Bo Niezapominajka pyta 'co mi umyka' i to jest pytanie o siebie, nie o statystyke.
Dobra ale ja nadal nie rozumiem jednej rzeczy. Powiedzmy że Niezapominajka dostaje kartę, powiedzmy Pustelnika. I co? Jak ona ma połączyć 'izolacja i refleksja' z 'zrozum krzywą normalną'? Gdzie jest ten most?
Oskar, most jest w tym co ty sam budujesz po wyciągnięciu karty. Ja dostałam Wieżę i nie myślałam o destrukcji - myślałam o tym że materiał się wali bo nie mam fundamentów. To była moja interpretacja, nie karta mi to powiedziała 🙂
To co opisujesz to trochę tak jakbyś użyła karty jako lustra do diagnozy, nie jako wyroczni. Zastanawiam się czy to działa tylko u osób które już jakiś czas pracują z kartami, czy można to zrobić na samym początku?
Dobra, to chyba siądę do tych kart dzis wieczór. Ale mam ostatnie pytanie - czy robicie jakieś przygotowanie przed takim rozkładem, coś żeby się wyciszyć czy po prostu tasujecie i ciągniecie?
Niezapominajka, ja zaazwyczaj tasuje przez chwilę i staram się myslec o pytaniu, ale bez ceremonii. Serio, nie trzeba świeczek ani muzyki - wystarczy że zatrzymasz się na chwile zamiast działać z pędu. Chociaż... wlasnie, pytanie do Wrzosiankii i innych - czy to wyciszenie ma jakieś znaczenie przy takich bardzo konkretnych pytaniach jak tu, czy to bardziej kwestia przyzwyczajenia? 🙁
Moim zdaniem wyciszenie ma znaczenie zawsze, ale nie dlatego żeby 'otworzyc kanał' czy cokolwiek mistycznego - tylko dlatego że jeśli siedzisz spanikowana przed egzaminem i tasujecie w biegu, to i tak nie zobaczysz tego co karta ci probuje pokazać. Twój umysł jest gdzie indziej. Niezapominajka, nawet trzy głębokie oddechy przed wyciągnięciem karty robią różnicę. Nie dlatego że jest magiczne, tylko że ty jesteś wtedy bardziej obecna.
To ciekawe bo ja zawsze myślałem ze ten cały rytuał przed kartami jest po to żeby 'zadziałały'. A tu wychodzi ze chodzi bardziej o ciebie sama, nie o karty? Czy dobrze rozumiem?
Oskar, tak to działa przynajmniej u mnie. Kiedyś myślałam że muszę mieć jakiś specjalny moment, właściwe godziny, zapalona świeczka... A potem ciągnęłam kartę zupelnie bez ceremonii bo byłam spóźniona i działało tak samo. Chodzilo o to ze przez chwile skupiłam się na pytaniu, a nie na wszystkim innym naraz.
To mnie bardzo uspokaja! Bo właśnie bałam się ze bez odpowiedniego przygotowania to nie ma sensu. A więc nie trzeba żadnych specjalnych warunkow, żeby zapytać karty o coś związanego z nauką albo egzaminem?
Egzorcystka, tu bym trochę spowolniła. To prawda że nie musisz miec ołtarza ani trzech białych świec - ale 'nie ma sensu' i 'dziala tak samo' to są dwie różne rzeczy. Jeśli ciagniesz kartę w środku ataku paniki, dwie minuty przed kolokwium, to nawet najlepsza karta nie pomoże bo nie masz przestrzeni żeby ją przetworzyć. To nie jest kwestia magii, tylko psychologii.
No właśnie i tu jest różnica między osobami które traktują tarot jako praktykę duchową a tymi co używają go bardziej psychologicznie. dla jednych rytuał jest integralną częścią. Dla innych to tylko sposób do myślenia. Niezapominajka, a ty sama czujesz bardziej w którą stronę chcesz iść? 😉
Niezapominajka, a dasz znac potem co wyszło? Serio, ten przykład jest ciekawy właśnie dlatego że jest bardzo konkretny problem - nie 'pomóż mi z zyciem' tylko 'mam kolokwium i sie blokuje'. Byłoby ciekawe zobaczyć jak to przebiegło.
Dołączam do prośby Azuryt! I mam do tego małe pytanie poboczne - czy ktoś z was zapisuje te rozkłady? Czy jak robicie karty przy nauce to notujecie co dostaliście i jak to interpretowałyście? Bo zastanawiam się czy to ma sens żeby wracać do tych zapisków po egzaminie.
