Chcialam napisac o czyms, co mnie ostatnio bardzo uderylo podczas rozkladania kart. Przeglądam różne talie i zauwazam że motyw drogi czy wędrówki pojawia się praktycznie wszedzie - Glupiec wyruszający w nieznane, Pustelnik idący samotnie z latarnią, nawet Rydwan to przecież jakis ruch, przemieszczanie sie. Czy to jest celowe że tarot tak bardzo osadza nas w metaforze życia jako podróży? i czy wy też tak to czujecie przy rozkladaniu? Pytam bo moj partner twierdzi że to wszystko bez sensu i troche trudno mi o tym w domu rozmawiac wiec szukam miejsca gdzie mogę to poeksplorować z ludźmi którzy to rozumieją.
To bardzo ciekawy wątek bo faktycznie talia jest zbudowana tak, że Wielkie Arkana czyta się często jako sekwencję - Głupiec startuje jako zero, bez bagazu, bez lęku, i przechodzi przez kolejne karty jak przez etapy życia. Ale mnie bardziej ciekawi co cię konkretnie zatrzymało przy tej obserwacji? Czy to była jakaś konkretna karta w układzie, która zasugerowała ci ten trop, czy po prostu przeglądałaś talię i coś kliknęło?
Sekwencja Głupca to klasyk interpretacyjny, ale chcę doprecyzować jedna rzecz bo widze ze temat może pojsc w różnych kierunkach. Droga w tarocie to nie tylko Wielkie Arkana. Male Arkana, zwłaszcza Miecze i Buławy, pełne są kart które pokazują ruch, decyzję o odejściu albo przybycie. Ósemka Kielichów to jedno z najmocniejszych przedstawien kogoś kto porzuca to co znane i idzie dalej. Wiec zanim będziemy mówić o wędrówce jako motywie, warto ustalić czy mowimy o całej talii czy tylko o Wielkich Arkanach.
Też się nad tym zastanawialam. U mnie jak wychodzi Glupiec to czuję jakiś powiew wiatru, coś lekkiego ale jak wychodzi ta Ósemka to zupelnie inne odczuce, takie ciezkie czy to znaczy ze tarot rozróżnia drogi na te z wybou i te z koniecznosci?
Chce tu wejsc z mala korekta bo widzę że watek idzie w kierunku który może wprowadzić w błąd glupiec jako "zero" w sekwencji to jedna z interpretacji popularna szczegolnie w tradycji Rider-Waite-Smith, ale nie jedyna. W niektorych starszych taliach Głupiec pojawia się na koncu sekwencji, nie na pocczątku. Więc zanim przyjmiemy ze tarot buduje linearna narrację wedrowki od startu do mety warto zapytać - o której talii i której trdaycji mówimy.
To co mowi Wizjoner79 jest ważne, ale czy to w ogóle zmienia interpretacje symbolu drogi? Bo jeśli Głupiec jest na koncu to moze to sugeruje że po całej wedrowce wracamy do stanu niewinności albo otwartości? Troche jakby kolo się zamykało. Albo że mądrość to powrót do prostoty?
Obserwuję tę rozmowę i mam pyanie troche z boku, ale wydaje mi się że ważne. Autorka posta wspomniała ze partner nie rozumie tego zainteresowania. Ja miałam podobną sytuację i zastanawiam sie czy może chodzi o to żeby w ogole nie tłumaczyć partnerowi co to jest tarot tylko po prostu robić to dla siebie cicho? Czy wy w ogoel tlumaczycie bliskim po co wam karty?
O matko, wlasnie to jest mój problem z partnerem - on nie jest wrogo nastawiony, po prostu patrzy na mnie jakbym traaciła czas. więc nie ma konfliktu na poziomie kłótni, ale jest takie milczące niezrozumienie. Troche się przez to czuję że robię coś wstydliwego ale wracając do tematu kart - to co napisał Jarowit o Osemce Kielichów trafia we mnie bardzo bo ostatnio ta karta wychodzi mi czesto i zastanawiam się czy to właśnie ten typ drogi - ktos kto musi odejść od czzegos mimo że to kosztuje. 🙁
To co opisujesz z tą Ósemką brzmi jak klasyczny wzorzec tej karty. Ale mam pytanie - czy ta karta wychodzi ci w pozycji przeszlosci terazniejszosci czy przyszlosci? Bo to mocno zmienia odczyt. Ósemka Kielichow w pozycji terazniejszosci to co innego niz w pozycji rady czy w pozycji tego co nieuniknione.
Wracajac do symboliki drogi ogólnie - mnie zastanawia Pustelnik, bo on przecież tez wędruje ale zupełnie inaczej. Głupiec biegnie przed siebie, Pustelnik stoi lub idzie powoli z latarnią. Czy to nie jest też rodzaj drogi - ta wewnętrzna, bez ruchu w przestrzeni? Zastanawiam sie czy tarot rozróżnia wędrówkę zewnetrzna od wewnętrznej.
Przepraszam że moze glupie pytanie ale czy te wszystkie karty z drogą to tylko do wrozenia sluza czy mozna je jakoś inaczej uzywac? Slyszalam że niektorzy trzymaja jedna kartę na biurku dla inspiracji albo cos takiego. Czy to ma sens?
Chcę wrocic do wątku z partnerem bo myślę że jest tu coś ważniejszego niż technika ukrywania praktyki. Jeśli czujesz się wstydliwa przy robieniu czegoś dla siebie, to niezależnie od tego czy mowa o tarocie czy o haftowaniu, warto to sobie uświadomić. Karty jako metafora drogi mogą być tu wręcz pomocne - Głupiec nie wstydził się swojego kroku. Ale rozumiem że to łatwiej powiedzieć niż zrobić w codziennym zyciu.
No ja tlumaczylam rodzinie że karty są dla mnie trochę jak psychologiczne lustra - nie wróżę przyszłości, tylko zadaje sobie pytania przez obrazy. To podejście zazwyczaj trafia do ludzi ktorzy nie wierzą w przepowiednie bo brzmi sensownie nawet z racjonalnego punktu widzenia. Nie kazdy musi widziec w tym to samo co ty.
To z tymi lustrami psychologicznymi jest super sposób, zapamietam to. Myślę że wlasnie tak moglabym to przedstawić partnerowi. A wracajac do symboliki drogi - zastanawia mnie jeszcze Rydwan. to jest karta ruchu, ale jakby siłowego, kontrolowanego. To zupełnie inna droga niż Glupiec albo Pustelnik. czy ktos mial sytuację gdzie w jednym układzie wyszly dwie rozne "karty drogi" i trzba było je pogodzic?
E tam, rydwan to ciekawy wybór do porównania bo on rzeczywiście pokazuje zupelnie inny tryb ruchu. Głupiec idzie bez mapy, Pustelnik idzie z latarnią, a Rydwan jedzie z uprzężą i siłą woli. Mam takie wrazenie że te trzy karty razem tworza jakiś spektrum - od ruchu spontanicznego, przez refleksyjny, aż do zdeterminowanego. ale mam pytanie do cibeie Lilijko - gdy wyciagasz Rydwan, to czujesz że ta kontrola jest czymś dobrym w kontekście drogi czy czujesz napięcie?
Właściwie Wazne pytanie, bo mam z Rydwanem ambiwalentny stosunek. z jednej strony ta kontrola wydaje się pozytywna, ale z drugiej jak patrzę na te sfinksy ktore ciagna w różne strony to zastanawiam się czy droga kontrolowana to w ogole wolna droga. Może wlasnie dlatego ta karta mnie niepokoi bardziej niz Glupiec?
No właśnie, O, to jest bardzo trafna obserwacja z tymi sfinksami. One ciągną w przeciwnych kierunkach i jeśli zaprzęg jedzie do przodu, to tylko dlatego że wonźica jakoś je równoważy. Może Rydwan to droga przez konflikt, nie pomimo niego? Chociaż zastanawiam się czy to w ogóle jest droga we wlasciwym sensie, bo Rydwan to bardziej przejazd niż wędrówka 🙁
Śledzę te dyskusje i mam wrazenie że możemy tu wyroznic kilka typów drog w tarocie: droga z wyboru droga z koniecznosci, droga jako ucieczka i droga jako podboj. Rydwan to ten ostatni typ. Ale czy to nie jest tak ze każda z tcyh dróg prowadzi ostatecznie do tego samego miejsca? Bo jak patrzę na cala sekwencje Wielkich Arkanow to i tak wszyscy trafiaja gdzieś do Swiata.
A ja mam pytanie trochę z boku - czy ktoś uzywa Rydwanu jako tej karty dnia o której pisał Rasphul? bo mi trudno soibe wyoobrazic jak medytowac przy takkiej karcie jest taka... dynamiczna, nie moge znalezc w niej spokoju.
Ten obraz sprintu w środku marszu bardzo mi sie podoba. Myślę ze to dobrze opisuje jak karty drogi działają w rozkładzie - żadna z nich nie jest całą historia, kazda jest odcinkiem. Stad zresztą wziął się pomysł rozkładów narracyjnych, gdzie karty uklada się jak rozdzialy. Ktoś z was próbował robić rozkład tylko z kart zawierających symbolikę ruchu?
Ja raz probowalam czegos podobnego ale nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę. wyciągałam karty i pytalam gdzie jestem na swojej drodze co za mna, co przede mną. Wyszla mi wtedy Osemka Kielichow w środku i Gwiazda na koncu i to bylo bardzo... no, wzruszajace chyba. Ale czy to jest poprawna metoda czy robilam cos wlasnego?
Gwiazda jako koniec drogi ma sens jeśli droga jest o uzdrowieniu albbo powrocie do siebie. Ale mam inny stosunek do pytania Ilonki - mysle że karta na koncu rozkladu nie musi byc celem, moze byc kierunkiem. I to dość istotna różnica przy interpretacji. choć przyznam szczerze że z Gwiazdą mam zawsze troche problem bo bywa zbyt łatwa w odczytaniu.
To co napisała Stefcia z tą Gwiazdą po Wiezy to jet cos nad czym teraz siedzę sama jestem teraz chyba w jakimś takim momencie po rozpadzie czegos i może dlatego ta Osemka Kielichów tak często mi wychodzi. wróćmy do symboliki drogi - czy jest karta ktora pokazuje moment kiedy się stoi, nie idzie, i to nie jest ani odpoczynek ani stagnacja?
Wiesielec. Bez dwoch zdań. Zawis, niedziałanie, ale to zawieszenie pełne znaczenia. On nie stoi, on wisi i widzi swiat do góry nogami. to nie jest stagnacja, to jest zmiana perspektywy wymuszona bezruchem. W kontekście drogi Wiesielec to moment kiedy droga musi poczekać zeby cos w tobie się przestawiło.
Wlasnie mialem napisać Wiesielec Rasphul mnie uprzedził. Ale mam pytanie - czy Wiesielec to dobrowolne zawieszenie czy wymuszone? Bo na obrazku w Rider-Waite on wyglada spokojnie, jakby sam tak wybrał. A może ta droga o której mówimy czasem wymaga zebysmy sami sie zatrzymali zanim zostaną zatrzymani?
Przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem ale zgubiłam sie troche w tej rozmowie. Jak rozumiem to macie juz Głupca ktory zaczyna Pustelnika ktory szuka w środku Rydwan ktory pędzi Ósemkę Kielichow która odchoodzi i Wiesielca który czeka. Czy to jest jakaś gotowa sekwencja ktora mozna ulozyc i czytac jak historię o jednej drodze zyciowej?
Przegladam tę rozmowę o Smierci i granicy i zastanawiam sie - a co z Sadem? On też jest gdzieś na końcu, ale tam jest jakieś przebudzenie, wezwanie, ruch w górę. Czy Sąd to nie jest taki moment kiedy droga dosłownie zmienia wymiar? Z poziomej staje się pionowa? xD
