Mam taką sytuację - jutro egzamin, przygotowalam się ledwo połowicznie i teraz siedzę o 23 i kładę karty z czystej desperacji. Wyciągnęłam Księżyc, Wieżę i jako trzecią Siódemkę Mieczy. Powiem szczerze, ze się przestraszyłam. Znacie to? To znaczy - czy robienie rozkladu w panice w ogole coś sensownego daje, czy karty po prostu łapią ten chaos i go zwracają? 😛
Znam to bardzo dobrze, sama tak robiłam gdy byłam na studiach. Tylko powiedz mi - jaki układałaś rozkład? Trójkę kart tak po prostu czy coś konkretnego? Bo jeśli nie miałaś pytania, tylko rzuciłaś z nerwów, to te karty mogą ci po prostu pokazywać właśnie to - że jestes w stanie chaosu, a nie co będzie na egzaminie 😛
Też mnie ciekawi to pytanie z początku wątku bo ja mam sesję za kilka tygodni i już teraz myślę żeby karty zapytać. Tylko nie wiem - w sensie czy tarot w ogóle ma sens przy nauce i egzaminach? Czytałam gdzieś że karty nie przepowiadają przyszłości tylko pokazuja energię. więc co właściwie miałabyś z takiego rozkładu dostać?
Andromedka, poczekaj chwilę - skad masz że Siódemka Mieczy to 'karta o kłamstwie'? To jedna z częściej przekręcanych kart w ogóle. Owszem, może sygnalizować że ktoś coś ukrywa ale w kontekście egzaminu i nauki to moim zdaniem bardziej karta o strategii, o tym że może podejdziesz do czegoś sprytnie, może czegoś nie wiesz ale znajdziesz wyjście. Skąd wzięłaś tę interpretację?
Akurat z tą Siódemką to różnie bywa w różnych talach. Ja mam Thoth i tam ta karta ma całkiem inne zabarwineie niż w Rider-Waite. Andromedka, jakiej talii używasz? Bo to ma znaczenie przy interpretacji.
Słuchajcie, ja tu trochę z boku, ale mam pytanie. Andromedka usiadla z kartami z desperacji - to rozumiem. Ale czy ktos tutaj regularnie kładzie karty przed nauką, planowo? Tzn. nie w panice tylko np. przed semestrem albo przed ważnym egzaminem z wyprzedzeniem? Czy to w ogóle ma tu zastosowanie czy tylko jako taka chwila refleksji?
A ja mam pytanie do Leonory - czy robiłaś jakiś konkretny rozkład pod egzaminy, czy po prostu trzy karty? Bo myślę o tym żeby sprobowac przed sesją ale nie wiem od czego zaczac jeśli chodzi o to jak to w ogóle pytać kart.
Serio, to co mówi Leonora o szukaniu potwierdzenia strachu jest bardzo ważne i wracam do pytania Andromedki z początku - czy robienie rozkladu w panice coś daje. Myślę że daje, ale trzeba mieć świadomość, że w stanie silnego napięcia interpretacja jest znieksztalcona. Dlatego Wieża od razu stała się katastrofą. W spokoju Wieża mogłaby być odebrana jako sygnal że coś trzeba przebudować w podejściu do nauki, a nie że wszystko runie.
Wrzosianka, masz rację co do interpretacji w panice, ale mam inne pytanie - czy ktoś z was próbował używać kart nie do wróżenia przed egzaminem, ale do nauki jako takiej? Tzn. słyszałem o metodzie gdzie losuje się kartę na każdy dzień tygodnia nauki i ta karta jest jakby motywem przewodnim dnia. Czy to nie jest zbyt naciągane?
Tylko czy to nie jest tak że jak sobie wylosujesz kartę i powiedzmy wypadnie coś ciężkiego jak Rycerz Pentakli albo Pustelnik to od razu zakładasz że dzień będzie ciężki i de facto sam to programujesz? bo to brzmi trochę jak samospełniająca się przepowiednia.
Dobrusia_60 porusza coś istotnego, bo to jest klasyczny mechanizm z psychologii - efekt potwierdzenia. Ale sama metoda karta-na-dzień ma jednak inną funkcję niż wróżenie. To bardziej sposób do refleksji nad intencją - trochę jak prowadzenie dziennika. przy nauce mogłoby to działać jako punkt zakotwiczenia uwagi. Tylko - i tu mam pytanie do Kastor96 - czy losowałaś co rano losowo czy jakoś wybierałaś?
To co Almandynka napisała o prowadzeniu dziennika naprowadza mnie na coś. Bo ta metoda karty-na-dzień nie musi być wróżbiarska w ogóle - to może być po prostu punkt startowy do refleksji. Pytanie do was: czy ktoś próbował połączyć to z konkretnym materiałem do nauki? Tzn. nie 'jaki będzie mój dzień' tylko 'co mi ta karta mówi o tym rozdziale który dziś przerabiam'?
Właśnie o to chodzi, że ja nie wiem jak w ogóle formułować pytania. Bo wyobrażam sobie że siadam przed egzaminem z biochemii i co - pytam karty o metabolizm glukozy? Trochę głupio mi nawet o tym myśleć.
Leonora, a czy to nie jest trochę... za dużo psychologizowania? Ja siadłam z desperacji właśnie dlatego że potrzebowałam jakiegoś sygnału. Nie chciałam terapii, chciałam wiedzieć czy dam radę.
I tu jest sedno problemu który pojawia się u wielu osób. Karty nie odpowiadają na pytanie 'czy dam radę' - to jest pytanie zamknięte, które czeka na odpowiedź tak/nie. Tarot pracuje z procesami, nie z wyrokami. Dlatego twoj rozkład może być właśnie o tym napięciu, nie o wyniku egzaminu.
Okay, rozumiem że nie odpowiadają tak/nie - ale jak to działa w praktyce? Andromedka dostała Księżyc, Wieżę i Siódemkę Mieczy. Gabrysienka mówi ze to o procesie. Wrzosianka interpretowala to jako lustro emocji. Ale skąd wiadomo że właśnie ta interpretacja jest ta 'właściwa'? Kto decyduje?
No dobra, Kastor dobrze to ujęła, tylko warto dodać że istnieje ryzyko kiedy interpretacja jest zbyt swobodna. Jeśli każdą kartę mozesz zinterpretować na sto sposobow, to przestaje to być cokolwiek więcej niż projekcja wlasnych myśli. To nie jest zarzut wobec tarota - to obserwacja dotycząca metodologii. Andromedka, czy cokolwiek w tym rozkładzie cię zaskoczyło, tzn. powiedziałaś sobie 'tego sie nie spodziewałam'?
Dokładnie to miałam na mysli pisząc o lustrze. Zimno w żołądku przy Wieży to nie przypadek - ciało reaguje na coś co podświadomie już wiedzialas. Czy przed tym rozkładem nie miałaś jakiegoś poczucia że coś w tej nauce jest nie tak? Nie wiedzą, tylko przeczuciem.
Okej ale teraz mam pytanie praktyczne bo sesja zbliża się i chcę to faktycznie spróbować. Leonora mówiła o rozkładzie trzech kart: gdzie jeestem, co przeszkadza, co pomaga. Czy pytanie zawsze musi być ogolne czy można je ukierunkowac na konkretny przedmiot?
Tyle ciekawych rzeczy tu padło, naprawdę dziekuje wszystkim za te wyjaśnienia. Ja sama zaczęłam z tarotem niedawno i nie wiedziałam że można go używać przy nauce w taki sposob. To zupelnie zmienia moje myślenie o tym po co w ogóle karty są.
Dobrusia pyta o coś konkretnego. Ja mogę odpowiedziec z własnego doświadczenia - tak, zmienilam troche rytm nauki po tym jak zaczęłam losować kartę przed każdą sesją. Ale uczciwie: nie wiem czy to przez karty czy przez to że w ogóle zaczęłam mieć jakiś rytuał przed nauką. Moze sam rytuał robi robotę.
Pentaklista, ale czy to w ogóle ma znaczenie skąd pochodzi efekt, jeśli efekt jest? Mnie się bardziej skupienie przy kartach udaje niż przy trzech oddechach - może dlatego że obrazy są konkretne i działają na wyobraźnię. Świeczka tego dla mnie nie robi.
Gabrysieńka, to co piszesz o uzależnieniu - czy to realne zagrożenie? Pytam serio, bo znam osoby które nie ruszają się bez sprawdzenia horoskopu i to wygląda naprawdę jak przymus. Czy z tarotem i nauką może być podobnie?
Wiktoria zadała pytanie które powinno być punktem wejścia zanim w oole siądziemy do tarota. serio. Czy ktos z was to sobie kiedyś wprost postawił przed pierwszym rozkladem?
Ja nie, bo nie wiedziałem że mam to robić. Ale wracając do sprawy Andromedki - ona siadła z desperacji, dostała między innymi Wieze, poczuła zimno. i teraz - czy ona faktycznie zrobiła coś uzytecznego dla swojej nauki czy tylko wystraszyła się bardziej? 🙂
No dobra, Oskar, szczerze? Nie wiem. Poczułam zimno, ale potem zaczęłam myśleć o tym poczuciu że materiał 'przelatuje'. I to drugie było właściwie użyteczne. Wieża przestraszyła, ale to myślenie po niej - już nie.
I to jest właśnie ten moment w którym karta kończy swoją pracę a zaczyna się twoja. Karta dała impuls, ty zrobiłaś z nim coś konkretnego. To jest dobra relacja z tarotem - nie odwrotna 🙂
