Forum

Asystent AI
Prawo przyciągania ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Prawo przyciągania w praktyce – co jest pomijane w popularnych źródłach?


Wpisy: 2179
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam was zapytać o coś, co mnie ostatnio nurtuje. Prawo przyciągania – praktycznie wszędzie w sieci trafiamy na te same uproszczone formułki: wizualizuj, afirmuj, czekaj na efekty. Ale im dłużej się temu przyglądam, tym bardziej widzę, że popularne źródła pomijają mnóstwo istotnych rzeczy. Jak wy to widzicie – co waszym zdaniem jest najbardziej przemilczane, jeśli chodzi o prawo przyciągania?


Odpowiedz
79 odpowiedzi
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie. Mnie od dawna uwiera to, że w popularnym podejściu kompletnie pomija się kwestię podświadomych przekonań. Możesz wizualizować cokolwiek chcesz, ale jeśli gdzieś głęboko w tobie siedzi przekonanie, że nie zasługujesz na obfitość albo że pieniądze to coś brudnego, to żadna afirmacja tego nie przebije. Podświadomość nadaje na innej częstotliwości niż świadomy umysł i to właśnie ten głębszy sygnał kształtuje doświadczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Szaman A wiesz, co jest jeszcze gorsze? Że sporo ludzi używa prawa przyciągania jako ucieczki od wewnętrznej pracy. Zamiast zmierzyć się ze swoimi ranami, z cieniem – bo to boli – wolą powtarzać mantry o obfitości. Duchowe omijanie trudnych emocji pod pozorem pozytywnego myślenia. Teal Swan dużo o tym pisała w kontekście relacji między shadow work a manifestacją – że pozytywne skupienie działa na wszystko OPRÓCZ tego, przed czym próbujesz uciec.


Odpowiedz
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Moim zdaniem kluczowe jest to, że prawo przyciągania w formie popularnej oderwano od kontekstu hermetycznego. W Kybalionie mamy siedem praw wszechświata – wibracji, biegunowości, rytmu, przyczynowości, korespondencji, rodzaju i mentalizmu. One wszystkie ze sobą współpracują, tworzą system. Wyrwanie samego przyciągania z tego systemu to jak wyjęcie jednego trybu z mechanizmu zegarowego i oczekiwanie, że będzie odmierzał czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Hellan O, wreszcie ktoś to mówi wprost. Tak naprawdę prawo przyciągania nie istnieje jako samodzielne prawo w tradycji hermetycznej. To raczej pochodna prawa wibracji i prawa korespondencji. „Jak na górze, tak na dole" – to nie jest zachęta do wyobrażania sobie domu na Bali, tylko wskazanie na to, że stany wewnętrzne znajdują odzwierciedlenie w zewnętrznej rzeczywistości. I odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam wasze wpisy i muszę przyznać, że sama kiedyś wpadłam w tę pułapkę. Robiłam tablice wizji, pisałam zamówienia do wszechświata, a jednocześnie nie radziłam sobie z lękiem przed odrzuceniem, który ciągnął się za mną od dzieciństwa. I potem się dziwiłam, że nic się nie zmienia. Dopiero kiedy zaczęłam pracę terapeutyczną, te blokady zaczęły ustępować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Zorka I to jest dobry przykład tego, o czym tu piszemy. Prawo przyciągania nie jest drogą na skróty. To nie jest jak zamówienie w restauracji – wybieram z menu, czekam, dostaję. To ciągły proces transformacji, w którym twoja wibracja zmienia się organicznie, bo zmieniasz się ty sam. Bez wewnętrznej pracy nie ma trwałej zmiany zewnętrznej.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zawsze denerwowało, że w książkach typu „Sekret" praktycznie nie ma słowa o cieniu w rozumieniu Junga. A to, co wypieramy, kontroluje nasze życie – wyparte lęki, przekonania z dzieciństwa, odziedziczone wzorce. To one są właściwym „nadajnikiem" wibracyjnym. Nie te afirmacje, które powtarzamy przed lustrem rano.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Lady Tak, i tu jest punkt, w którym prawo przyciągania spotyka się z pracą z cieniem. Wiele osób myśli, że jeśli będą się zajmować cieniem, to przyciągną więcej negatywnych rzeczy. Ale to wynika z powierzchownego rozumienia uwagi i intencji. Uświadamianie sobie czegoś to nie to samo co karmienie tego energią. Wprost przeciwnie – dopóki coś jest nieświadome, przyciąga automatycznie. Cień nie znika, gdy na niego nie patrzysz. On wtedy właśnie rośnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia jeszcze aspekt, który jest kompletnie pomijany: kwestia kontraktów dusznych. Nie wszystko, czego pragniemy, jest zgodne z planem duszy na to wcielenie. Może się okazać, że blokada w manifestacji nie wynika z niskiej wibracji, ale z tego, że dusza ma do przepracowania coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Czulu Czyli twierdzisz, że nawet jeśli ktoś robi wszystko „prawidłowo" w ramach prawa przyciągania, to i tak może nie zamanifestować czegoś, bo to nie jest zgodne z jego drogą?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Whisper Właśnie tak. Patrzenie na manifestację wyłącznie przez pryzmat „chcę – wyobrażam sobie – dostaję" jest płytkie. Czasem najtrudniejsze doświadczenia – te, których nigdy byśmy sobie świadomie nie wybrali – okazują się kluczowe dla rozwoju. Neville Goddard mówił o „moście zdarzeń": po założeniu stanu spełnionego życzenia, życie zaczyna się przeorganizowywać, i to nie zawsze w sposób, który nam odpowiada. Czasem most prowadzi przez trudne tereny.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się z nieco innej strony. Popularne źródła kładą nacisk na myśli. Ale to emocje są właściwym paliwem manifestacji, nie myśli same w sobie. Możesz powtarzać „jestem bogaty" tysiąc razy dziennie, ale jeśli w środku czujesz brak, panikę, desperację – to tę wibrację wysyłasz. Hermetycy wiedzieli o tym doskonale – to nie myśl tworzy, lecz wola wsparta emocjonalnym ładunkiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Krysztal To jest kluczowe rozróżnienie. I jeszcze jedno – afirmacja odległa od tego, co człowiek naprawdę czuje, tworzy wewnętrzny dysonans. Jak powtarzasz „jestem milionerem", a w środku wszystko krzyczy „kłamstwo!", to nie podnosisz wibracji – pogłębiasz konflikt. Lepiej zacząć od czegoś, co nie jest jeszcze prawdą, ale co organizm może przyjąć bez oporu: „uczę się inaczej myśleć o pieniądzach" albo „jestem otwarta na nowe możliwości".


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Simma Właśnie o to mi chodziło, kiedy sam próbowałem afirmacji i czułem się dziwnie. Jakbym kłamał sam przed sobą. Teraz rozumiem, czemu to nie działało – nie chodziło o słowa, ale o to, co pod nimi siedziało.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie – jak to jest z wdzięcznością? Z jednej strony wszędzie się pisze, że wdzięczność wzmacnia manifestację, a z drugiej strony mam wrażenie, że niektórzy ludzie wymuszają na sobie wdzięczność, bo „tak trzeba", a w środku czują się fatalnie. To chyba też nie działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2179

@Leonora Celne pytanie. Wdzięczność ma sens tylko wtedy, gdy jest autentyczna. Wymuszona wdzięczność to kolejna forma duchowego omijania – zaklepujesz emocje na siłę, bo ktoś ci powiedział, że negatywne myśli obniżają wibracje. A potem czujesz się gorzej, bo nie tylko masz problem, ale jeszcze wstydzisz się, że go masz. To jest toksyczna pozytywność w czystej postaci.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Leonora Dodam do tego, co pisze Betalia – prawdziwa wdzięczność nie polega na zaprzeczaniu temu, co trudne. Polega na JEDNOCZESNYM dostrzeganiu, że w twoim życiu istnieją też zasoby, na których możesz budować. To subtelna, ale ogromna różnica. Nie „wszystko jest super, bo muszę wibrować wysoko", tylko „jest trudno i jednocześnie mam X, Y, Z, za co mogę być wdzięczna". To może współistnieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku hermetycznego. W Kybalionie jest prawo rytmu – „wszystko płynie, wszystko ma swoje pływy". To oznacza, że naturalne są okresy wzlotów i upadków, i żadna ilość pozytywnego myślenia tego nie zmieni. Popularne źródła zupełnie to ignorują. Tworzą iluzję, że można żyć w permanentnym stanie „wysokich wibracji", co jest po prostu niemożliwe i niezdrowe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Paradoxa A prawo biegunowości mówi wprost – skrajności się spotykają. Nie da się doświadczać wyłącznie jednego bieguna: radości bez smutku, sukcesu bez porażki. Popularne ujęcie prawa przyciągania próbuje wykreować rzeczywistość, w której istnieje tylko jasna strona. Ale hermetyzm uczy czegoś innego – świadomej polaryzacji. Nie uciekasz od niskiego bieguna, uczysz się przesuwać po skali.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Seid Mogłabyś rozwinąć ten wątek polaryzacji? Wydaje mi się, że łapię koncepcję, ale nie bardzo wiem, jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Agatha.1 Jasne. Wyobraź sobie skalę od lęku do odwagi. Zgodnie z prawem biegunowości to ten sam fenomen, tylko o różnym natężeniu. Praca nie polega na wypieraniu lęku ani udawaniu, że go nie ma. Polega na świadomym przesuwaniu się po tej skali. Kiedy czujesz lęk, rozpoznajesz go, akceptujesz, i szukasz w sobie odwagi – która jest po prostu tym samym uczuciem, ale na innym końcu spektrum. Nie walczysz z ciemnością, zapalasz światło. Tyle że zapalasz je świadomie, a nie na zasadzie „udaję, że ciemności nie ma".


Odpowiedz
Wpisy: 856
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Z mojego doświadczenia przy pracy z rytuałami miłosnymi – mnóstwo ludzi próbuje „manifestować" związek, stosując prawo przyciągania, ale kompletnie pomija jeden fundament: relację z samym sobą. Nie da się przyciągnąć zdrowej miłości, jeśli w środku nosisz przekonanie, że musisz na nią zasłużyć albo że nie jesteś wystarczająco dobra. Rytuał może wzmocnić intencję, ale nie zastąpi pracy wewnętrznej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 874

@Magicwoman To jest coś, co sama obserwuję. Ludzie proszą o rytuały, ale nie chcą słyszeć, że problem nie leży „na zewnątrz" – w tym, że wszechświat nie chce im dać partnera – tylko „w środku". I to nie jest kwestia winy czy kary. Wewnętrzny stan po prostu tworzy zewnętrzne doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Chciałbym nawiązać do Neville'a Goddarda, bo moim zdaniem jego nauki są bliższe prawdziwemu mechanizmowi manifestacji niż „Sekret". Goddard mówił, że nie chodzi o myśli, tylko o TOŻSAMOŚĆ. Kluczowe pytanie brzmi: „kim byłbyś, gdybyś już miał to, czego pragniesz?". Nie wizualizujesz obiektu – przybierasz stan bycia osoby, która to już ma. I z tego stanu życie się reorganizuje. To fundamentalna różnica wobec popularnego „wizualizuj i czekaj".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Indaphoros Goddard to w ogóle osobny temat, który zasługuje na własny wątek. Ale zgadzam się – jego koncepcja „prawo założenia" jest dużo bardziej subtelna niż to, co proponuje mainstream. U Goddarda chodzi o wewnętrzną konwersację – o to, co mówisz do siebie, gdy nikt nie słucha. Bo to właśnie te wewnętrzne dialogi kształtują twoje „ja" i twoje doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Mam jeszcze jeden punkt, który umyka w popularnym dyskursie: DZIAŁANIE. Manifestacja bez działania to pobożne życzenie. Możesz wizualizować, afirmować, pracować z emocjami – ale potem trzeba wstać i zrobić krok. Wszechświat odpowiada na ruch, nie na bierność. Nie dostaniesz pracy marzeń, leżąc w łóżku z tablicą wizji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Rasphul Prawda, choć dodam niuans: działanie powinno wynikać z inspiracji, nie z desperacji. Jest różnica między „rzucam się na pierwszą lepszą ofertę, bo panikuję" a „czuję przyciąganie w pewnym kierunku i idę za tym". Goddard mówił o „moście zdarzeń" – życie zaczyna układać okoliczności, pojawiają się ludzie, szanse. Ale trzeba je rozpoznać i z nich skorzystać, a nie czekać z założonymi rękami.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Rasphul Nie do końca się zgadzam. Znaczy – tak, działanie jest istotne. Ale są sytuacje, w których za dużo działania blokuje manifestację. Kiedy ktoś za wszelką cenę próbuje „napędzić" efekt, to generuje energię desperacji, nie kreacji. Czasem manifestacja wymaga czegoś, co ktoś ładnie nazwał „aktywnym niedziałaniem" – wewnętrzne nastawienie jest gotowe, ale zewnętrznie nie forsujemy.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Hellan Rozumiem, co masz na myśli. Ale widziałem zbyt wielu ludzi, którzy pod hasłem „odpuszczania" po prostu nic nie robili latami i dziwili się, że nic się nie zmienia. Zdrowy balans jest gdzieś pośrodku – inspirowane działanie, jak powiedziała Bylica, bez wymuszania, ale też bez bierności.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Hellan @Rasphul Ta wasza wymiana zdań ładnie ilustruje jeden z paradoksów manifestacji – trzeba jednocześnie chcieć i odpuścić. Ustawić intencję i puścić formę. Być zaangażowanym i nieprzywiązanym do wyniku. To brzmi jak sprzeczność, ale w praktyce chodzi o pewien specyficzny stan wewnętrzny, w którym wiesz, czego chcesz, ale nie kurczowo się tego trzymasz.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Chcę poruszyć coś, o czym nikt tu jeszcze nie wspomniał: kwestię zbiorowości. Prawo przyciągania jest prezentowane jako czysto indywidualne – „twoje myśli tworzą twoją rzeczywistość". Ale żyjemy w polu zbiorowej świadomości. Twoje manifestacje nie istnieją w próżni – wchodzą w interakcję z intencjami, przekonaniami i doświadczeniami innych ludzi. Dlatego czasem coś nie przychodzi – bo wchodzi w kolizję z większym polem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Vladi Nigdy wcześniej nie myślałam o tym w ten sposób. Ale to by wyjaśniało, dlaczego niektóre rzeczy manifestują się szybko i łatwo, a inne – mimo pracy – ciągle napotykają opór.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1109

@Kolczasta To też tłumaczy, dlaczego afirmacje typu „jestem zdrowa" mogą nie działać, gdy cały system, w którym żyjesz, jest dysfunkcyjny. Manifestacja nie jest przełącznikiem, który wyłącza zewnętrzne warunki. Ale może zmienić to, jak na te warunki reagujesz i jakie decyzje w nich podejmujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do hermetyzmu – jest jeszcze prawo przyczynowości: „każda przyczyna ma swój skutek, każdy skutek ma swoją przyczynę". Wyznawcy uproszczonego prawa przyciągania zakładają, że myśl jest bezpośrednią przyczyną materialnego skutku. Ale w tradycji hermetycznej myśl działa na płaszczyźnie mentalnej. Żeby miała przełożenie na fizyczną, potrzebuje nośnika duchowego i fizycznego. Był kiedyś na jednym polskim blogu alchemicznym tekst o tym, że z perspektywy hermetyzmu to nie myśli inicjują zmianę w materii, lecz WOLA.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Herga Nawiążę do tego – Neville Goddard był bliższy tej idei, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Jego „feeling is the secret" – uczucie jest sekretem – to właśnie ten brakujący element. Nie chodzi o mentalną wizualizację, lecz o ODCZUWANIE stanu spełnionego życzenia. A odczuwanie to nie jest myśl – to zaangażowanie na głębszym, przedwerbalnym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 1022
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Z perspektywy runicznej mogę dodać, że Germanie i Skandynawowie też mieli swoje rozumienie „przyciągania" – ale było ono związane z Wyrd i Orlog, czyli z kosmicznym porządkiem przyczyn i skutków rozciągniętym przez pokolenia. Nikt nie zakładał, że sama wola jednostki wystarczy do zmiany przeznaczenia. Potrzebna była praca z energiami, rytuał, ofiara – dosłowna lub symboliczna. Współczesne prawo przyciągania to wersja instant – bez cierpliwości, bez ofiary, bez pokory wobec czegoś większego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1317

@Kadula Dobry punkt. Ta kwestia ofiary – nie w sensie męczeństwa, ale w sensie „co jestem gotowy oddać, żeby coś otrzymać" – zupełnie zniknęła z popularnego dyskursu. A w każdej tradycji magicznej i duchowej jest ona fundamentalna. Żebyś mógł coś otrzymać, musisz stworzyć na to przestrzeń. Czasem to oznacza pożegnanie się ze starymi nawykami, relacjami, tożsamością.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z wieloma rzeczami, które tu czytam. Od siebie dodam, że jednym z najczęstszych błędów jest przywiązanie do wyniku. Im bardziej desperacko czegoś chcesz, im bardziej kontrolujesz „jak i kiedy to się stanie" – tym bardziej blokujesz przepływ. To paradoks, ale musisz naprawdę odpuścić formę, w jakiej coś przyjdzie. Intencja tak, kontrola nad formą nie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Sauwak To jest w gruncie rzeczy stan „mam to gdzieś" – przepraszam za kolokwializm, ale oddaje sedno. Ustawiasz intencję, czujesz ją, a potem puszczasz. I tu jest kolejna rzecz, którą popularne źródła pomijają: ten proces jest TRUDNY. To nie jest tak, że przeczytasz książkę i od jutra umiesz odpuszczać. To wymaga praktyki, samoświadomości, nieraz terapii.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Fraida I to chyba dlatego tak wielu ludzi się zniechęca? Bo obiecano im, że to proste – „wizualizuj 5 minut dziennie i czekaj na cuda" – a tymczasem okazuje się, że trzeba pracować nad sobą na wielu poziomach jednocześnie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Leonora Dokładnie. I to jest moim zdaniem największa krzywda, jaką wyrządził „Sekret" – stworzył iluzję łatwości. A potem ludzie, którym nie wyszło, czują się podwójnie źle: po pierwsze nie mają tego, czego chcieli, a po drugie czują się winni, bo „widocznie nie myśleli wystarczająco pozytywnie". To naprawdę toksyczny mechanizm.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Pajeczyna I tu dotykamy jeszcze jednego pomijanego aspektu: WINY. W uproszczonej wersji, jeśli coś złego ci się przytrafia, to „twoja wina, bo to przyciągnąłeś". Choroba? Wypadek? „Sam sobie stworzyłeś swoimi myślami." To nie tylko nieprawda – to jest okrutne. Bazuje na fałszywym założeniu, że jednostka jest jedynym kreatorem swojej rzeczywistości, w kompletnej izolacji od świata.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Szaman Muszę się tu odnieść, bo sam miałem z tym problem. Po poważnym wypadku samochodowym słyszałem od znajomych z kręgów ezoterycznych: „widocznie to przyciągnąłeś". I to mnie wtedy złamało bardziej niż sam wypadek, bo zacząłem szukać w sobie winy za coś, na co nie miałem wpływu. Z perspektywy czasu widzę, jak destrukcyjne jest takie myślenie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2179

@Ismer Dziękuję, że o tym piszesz, bo to jest realny problem w naszym środowisku. Prawo przyciągania w wersji pop to forma obwiniania ofiary w duchowym opakowaniu. A prawdziwa duchowość zaczyna się od współczucia – wobec siebie i innych. Nie od szukania winnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do spraw bardziej praktycznych – jedną z rzeczy, które naprawdę działają, a które są pomijane w mainstreamie, jest technika rewizji Goddarda. Przed snem przeglądasz wydarzenia dnia i mentalnie „przepisujesz" je na wersję, którą wolałbyś doświadczyć. To nie zaprzeczanie rzeczywistości – to praca z podświadomością w momencie, gdy jest najbardziej otwarta. Stan tuż przed snem, SATS – State Akin To Sleep.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Krysztal Rewizja jest niedoceniana. A jest świetna, bo nie wymaga sztucznego pompowania pozytywności. Po prostu przepisujesz scenariusze w wyobraźni, dając podświadomości nowe „dane wejściowe". Z czasem to naprawdę zmienia sposób, w jaki reagujesz na życie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Krysztal Czy dobrze rozumiem – chodzi o to, żeby np. kłótnię z kimś, którą miałeś w ciągu dnia, wieczorem „odtworzyć" w głowie, ale z lepszym przebiegiem? Jak ta rozmowa mogłaby wyglądać, gdyby poszła tak, jak chciałeś?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper Dokładnie tak. Ale klucz jest w tym, żeby naprawdę POCZUĆ tę zmienioną wersję – nie tylko zobaczyć jak film. Wchodzisz w stan relaksu, wyobrażasz sobie rozmowę przebiegającą po twojej myśli – czujesz ulgę, zadowolenie, porozumienie. I z tym uczuciem zasypiasz. Podświadomość nie odróżnia „prawdziwego" od „wyobrażonego" doświadczenia – dla niej obie wersje są realne.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Krysztal Zgodzę się co do techniki, ale dodam zastrzeżenie: rewizja to nie magiczne wymazywanie przeszłości. Chodzi o to, żeby nie kumulować emocjonalnego balastu dzień po dniu. Każdy nieprzepracowany konflikt, każda zraniona duma – to się zbiera i tworzy wzorce, które potem sabotują manifestację. Rewizja to forma higieny emocjonalnej, nie czarodziejska różdżka.


Odpowiedz
Wpisy: 1475
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Jeszcze jedna rzecz, którą pomija się w popularnych źródłach: CZAS. Współcześni ludzie chcą natychmiastowych rezultatów. A manifestacja ma swój naturalny rytm. Goddard porównywał to do ciąży – po „zapłodnieniu" wyobraźni potrzebny jest okres inkubacji. Nie kopiesz ziarna dzień po posadzeniu, żeby sprawdzić, czy rośnie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Gebda I to jest echo prawa rytmu z Kybalionu. Ludzie, którzy próbują manifestować w stanie niecierpliwości, właściwie sabotują proces. Niecierpliwość niesie wibrację braku – „jeszcze tego nie mam, kiedy wreszcie przyjdzie?!". A brak przyciąga brak. To jest pies, który goni własny ogon.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Paradoxa To trochę paragraf 22, nie? Żeby zamanifestować, musisz czuć, że już masz. Ale żeby czuć, że masz, musisz to zamanifestować. Jak z tego wyjść?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Faddi Dobre pytanie i odpowiedź nie jest prosta. Nie chodzi o to, żebyś udawał, że masz coś, czego nie masz. Chodzi o przesunięcie tożsamości. Zamiast „jestem osobą, która nie ma X i próbuje to zdobyć", stajesz się „osobą, która wie, że X jest w drodze i żyje z tego stanu spokoju". To subtelna zmiana, ale ogromna energetycznie. Goddard mówił „żyj z końca" – nie „myśl o końcu", ale ŻYJ z tego miejsca wewnętrznie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Faddi Dodam do Simmy – małe dowody działania pomagają budować przekonanie. Zacznij od manifestowania drobnych rzeczy: konkretny kolor samochodu na parkingu, telefon od znajomego, znalezienie czegoś. Kiedy widzisz, że to działa na małą skalę, budujesz wewnętrzną pewność, którą potem przenosisz na większe sprawy. Goddard nazywał to „eksperymentem z drabiną" – kazał uczniom wizualizować, że wchodzą po drabinie, a jednocześnie w ciągu dnia powtarzać, że tego nie zrobią. I i tak to robili, bo wyobraźnia okazywała się silniejsza niż postanowienie.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Simma @Hellan To ma sens. Ja próbowałam od razu manifestować wielkie zmiany – nowa praca, nowy związek – i frustrowałam się, że nie wychodzi. Chyba lepiej zacząć od małych rzeczy, żeby nabrać wewnętrznej pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 2219
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze kwestia, o której chcę powiedzieć, bo jest wyjątkowo pomijana. William Walker Atkinson – to on pierwszy sformułował prawo przyciągania w 1906 roku w książce „Thought Vibration". I w tej oryginalnej wersji było dużo więcej o dyscyplinie mentalnej, o treningu uwagi, o pracy z nawykami myślowymi niż o „zamów sobie u wszechświata". To była twarda praca nad umysłem, nie pobożne życzenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Szaman Tak, a Esther i Jerry Hicks, którzy spopularyzowali prawo przyciągania przez channeling „Abrahama", przesunęli akcent na emocje i wibracje, pomijając aspekt dyscypliny. Potem „Sekret" poszedł jeszcze dalej w stronę uproszczenia. Każda kolejna iteracja tego tematu coraz bardziej go rozwadniała. A faktem jest, że Jerry Hicks zmarł na raka, co wielu osobom dało do myślenia co do autentyczności całego ruchu – choć oczywiście to nie jest argument sam w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 1919
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Nikt tu jeszcze nie wspomniał o selektywnej uwadze – a to jest właściwie jedyny aspekt prawa przyciągania, który ma potwierdzenie naukowe. Reticular Activating System w mózgu filtruje informacje z otoczenia. Kiedy ustawiasz cel, twój mózg zaczyna wyłapywać okoliczności, ludzi, szanse związane z tym celem. To nie magia – to neurofizjologia. Ale w popularnych źródłach albo to pomija się na rzecz „wibracji wszechświata", albo sprowadza się do tego, co z kolei jest czystym redukcjonizmem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Barni Obydwa skrajne podejścia – czysto materialistyczne i czysto duchowe – są niepełne. Selektywna uwaga tłumaczy CZĘŚĆ zjawiska. Ale nie tłumaczy synchroniczności – momentów, gdy zdarzenia układają się w sposób statystycznie mało prawdopodobny, ale idealnie pasujący do intencji. Jung pisał o tym obszernie i nie sprowadzał tego do filtra percepcyjnego.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Indaphoros @Barni Moim zdaniem to jest klucz do dojrzałego rozumienia manifestacji. Nie ALBO neurofizjologia ALBO duchowość. Jedno i drugie. Zmiana wewnętrzna wpływa na percepcję i decyzje – to poziom neurologiczny. ALE jednocześnie zmiana wibracyjna może generować synchroniczności, które wykraczają poza mechanizm percepcyjny. Nie musimy wybierać między nauką a duchem.


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam wrócić do wątku rytuałów miłosnych, bo to mnie osobiście dotyczy. Znam osoby, które robiły rytuały na przyciągnięcie miłości i rzeczywiście coś się pojawiło – ale potem związek okazywał się koszmarem. Czy to nie jest właśnie to, o czym mówiliście – że manifestacja przyciąga to, co wibracyjnie pasuje do twojego AKTUALNEGO stanu, a nie do życzenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 856

@Agatha.1 Dokładnie. Jeśli ktoś głęboko w sobie wierzy, że miłość = cierpienie, bo takie wzorce wyniósł z domu, to nawet najlepszy rytuał przyciągnie partnera, z którym będzie cierpieć. Bo wibracja „miłość = ból" jest silniejsza niż świadoma intencja „chcę zdrowy związek". Dlatego przed pracą manifestacyjną trzeba sprawdzić, jakie masz wewnętrzne definicje tego, czego szukasz.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Agatha.1 I jeszcze jedno – to, co przyciągasz, niekoniecznie jest „karą" czy „błędem". Czasem ten trudny związek jest dokładnie tym, czego potrzebujesz, żeby zobaczyć w sobie wzorzec, którego inaczej nie zobaczyłbyś. Manifestacja nie zawsze daje to, czego chcemy – czasem daje to, czego potrzebujemy do wzrostu.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Zmienię trochę kierunek. Co myślicie o manifestacji zbiorowej? Bo to jest aspekt kompletnie pomijany w popularnych źródłach. Jeśli grupa ludzi kieruje intencję w to samo miejsce, efekt jest nieproporcjonalnie większy niż suma indywidualnych intencji. Były eksperymenty z medytacją grupową – spadek przestępczości w okolicy, zmiana wyników losowych generatorów. Princeton Engineering Anomalies Research badał to latami.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Herga Zgadzam się, ale tu pojawia się też ciemna strona. Zbiorowa manifestacja może być manipulacją – pomyśl o ruchach kultowych, gdzie lider kieruje „intencją grupy" w wybranym przez siebie kierunku. Albo o marketingu, który w gruncie rzeczy jest formą manifestacji zbiorowej sterowanej komercyjnie – bombardowanie ludzi konkretnymi obrazami i emocjami.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Krysztal I w ogóle – cały ruch wokół prawa przyciągania ma silny komponent komercyjny. „Kup mój kurs, kup moją książkę, przyjdź na mój warsztat – i zamanifestujesz wszystko". To jest ironia – nauczyciele prawa przyciągania manifestują dla siebie głównie jedno: sprzedaż kursów o prawie przyciągania.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Paradoxa Ha, niezłe. Ale komercjalizacja nie oznacza, że sama koncepcja jest fałszywa – tylko że została strasznie spłycona. Jak każda wartościowa idea, która trafiła do mainstreamu. Trzeba umieć oddzielić ziarno od plew.


Odpowiedz
Wpisy: 2179
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do meritum – jest jeszcze jeden aspekt, który mnie denerwuje w popularnym podejściu. Skupienie na materialnym. Manifestuję auto, dom, pieniądze. A prawo przyciągania – jeśli w ogóle je tak nazwiemy – dotyczy przede wszystkim stanów wewnętrznych. Spokoju, wolności, miłości, poczucia sensu. Materialne rzeczy mogą przyjść jako efekt uboczny zmiany wewnętrznej, ale gdy stawiamy je na pierwszym miejscu, tracimy z oczu istotę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Betalia Skupienie na materii to pragnienie ego, nie duszy. Dusza nie potrzebuje Ferrari. Nie mówię, że nie wolno chcieć dobrych warunków – to naturalne. Ale kiedy manifestacja zamienia się w listę zakupów składaną wszechświatowi, to chyba coś fundamentalnie poszło nie tak.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Ballen A co jeśli ktoś manifestuje materialnie, ale w służbie czemuś większemu? Na przykład pieniądze na działalność charytatywną, dom, w którym będzie prowadził warsztaty? Czy intencja „za" czymś zmienia jakość manifestacji?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper Dobre pytanie. Intencja ma ogromne znaczenie. Ale trzeba być ze sobą szczerym – czy naprawdę chcesz tych pieniędzy dla innych, czy mówisz sobie tę historię, żeby uzasadnić pragnienie ego? Granica jest cienka i wymaga bezwzględnej uczciwości.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Whisper Z mojego doświadczenia – manifestacja, która uwzględnia dobro szersze niż tylko własne, napotyka jakby mniejszy opór. Nie wiem, jak to wytłumaczyć mechanicznie. Może dlatego, że kiedy intencja obejmuje coś więcej niż ego, jesteś mniej przywiązany do wyniku i bardziej otwarty na formę, w jakiej to przyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 1022
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten element ofiary, o którym pisałam wcześniej. W tradycji runicznej „blót" – ofiarowanie – było kluczowe przy każdej prośbie. Oddajesz coś, żeby coś otrzymać. To nie wymiana handlowa, raczej wyraz pokory i uznania, że nie jesteś jedynym kreatorem. Że istnieją siły większe od ciebie. Współczesna manifestacja jest zarozumiała w swojej istocie – stawia jednostkę w centrum wszechświata jako absolutnego władcę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Kadula I tu dochodzimy do naprawdę głębokiego pytania: czy wszechświat jest „kosmicznym kelnerem", który ma spełniać nasze zamówienia, jak to sugeruje pop-manifestacja? Czy raczej jesteśmy częścią większego organizmu, z którym współtworzymy? Bo te dwie perspektywy prowadzą do zupełnie innej praktyki.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Czulu To jest chyba najważniejsze pytanie w tej rozmowie. Tradycja hermetyczna odpowiada jednoznacznie – jesteśmy częścią Umysłu Całości. Mentalizm: „wszystko jest umysłem, wszechświat jest mentalny". To nie znaczy, że nasz mały, ludzki umysł jest bogiem. To znaczy, że jesteśmy fragmentem większego Umysłu i WSPÓŁUCZESTNICZYMY w kreacji. Ale nie kontrolujemy jej.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Nie chcę brzmieć głupio, ale mam wrażenie, że im więcej czytam o prawie przyciągania, tym mniej rozumiem, jak je stosować. Znam teorię, ale w praktyce... gdzie jest granica między odpuszczaniem a biernością? Między wizualizacją a uciekaniem od rzeczywistości?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Kolczasta To, że stawiasz sobie te pytania, jest dobre. Wielu ludzi nie zadaje ich w ogóle i leci na autopilocie. Granica jest intuicyjna – musisz ją poczuć. Jeśli wizualizacja daje ci spokój i poczucie kierunku – jest zdrowa. Jeśli jest ucieczką od realnych problemów i po niej czujesz się gorzej – jest szkodliwa.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1475

@Kolczasta Dodam praktyczną radę: obserwuj swoje ciało. Kiedy wizualizujesz – twoje ciało się rozluźnia czy napina? Czujesz rozszerzenie czy kurczenie? Ciało nie kłamie. Jeśli afirmacja powoduje napięcie w klatce piersiowej albo żołądku – coś jest nie tak. Ciało jest lepszym kompasem niż umysł, jeśli chodzi o to, czy jesteś na właściwej ścieżce.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Gebda Prosta i pomocna wskazówka. Sam zauważam, że kiedy próbuję afirmować coś, w co naprawdę nie wierzę, fizycznie czuję dyskomfort – jakieś ściśnięcie w gardle.


Odpowiedz
Udostępnij: