Właśnie, ja mam podobnie z tatą. I jak robiłam rozkłady "o nim" to zawsze wychodziło że to ja muszę coś zmienić. Na początku mnie to irytowało bo przecież to nie moja wina że on nie rozmawia. ale może karty miały rację?
Szczerze? Nie wiem czy chcę puścić oczekiwania wobec mamy. To brzmi jak rezygnacja. a ja chcę mieć z nią normalny kontakt, nie tylko powierzchowny.
To jest dobre pytanie bo ja też je sobie zadałam. I szczerze - chyba bym się uspokoiła na chwilę, ale za tydzień znowu bym nie wiedziała co się dzieje ;).
Mnie to uderzyło co Irenka napisała. Że spokój byłby tylko na chwilę. To znaczy że karty nie rozwiązują przyczyny tylko dają tymczasową ulgę?
To brzmi jak uzależnienie trochę. Czy to się zdarza że ktoś tak wchodzi w pętlę z kartami?
Nie wiedziałam o takiej zasadzie. To znaczy że jak zrobiłam rozkład o mamie dwa tygodnie temu i teraz chcę zrobić kolejny, to jest błąd?
