Nie. Znaczy próbowałam ale ona zawsze mówi że wszystko dobrze i zmienia temat. Dlatego chyba sięgnęłam myślami po karty - bo bezpośrednio nie mogę dotrzeć. trochę głupio to teraz brzmi jak to piszę.
Wcale nie głupio. To bardzo ludzka reakcja - jak jesteśmy bezsilni w bezpośrednim kontakcie to szukamy innych dróg. ojej tylko że karty tu nie zastąpią rozmowy, nawet najlepiej zinterpretowany rozkład nie powie ci co tak naprawdę u niej. Co powie ci o tobie - owszem.
Dokładnie to chciałam powiedzieć wcześniej kiedy pisałam o tym bracie. Sama to tak miałam - zamiast znaleźć inny sposób żeby do niego dotrzeć, robiłam rozkłady. I to dawało mi złudzenie że coś robię że działam... Ale to był mój spokój, nie jego
Czytam ten wątek od początku i ta rozmowa o tym "kto tak naprawdę jest podmiotem rozkładu" jest bardzo ciekawa. Nigdy tak tego nie ujmowałam, że jak pytam o kogoś bliskiego to właściwie pytam o własny lęk. Chyba mam nad czym posiedzieć.
Szczerze? Nie wiem. Chyba poczułabym się lepiej przez chwilę :). Ale to chyba jest wlasnie ten problem o którym mówisz.
Ale chwilę - czy "poczuć się lepiej przez chwilę" naprawdę jest takie złe? Jeśli rozkład pomaga Wizji zebrać myśli zanim spróbuje kolejny raz porozmawiać z mamą, to to jest użyteczne. Nie musi być albo-albo.
Właściwie to bardzo praktycznie powiedziane. To znaczy że zmiana jednego słowa w pytaniu może całkowicie zmienić sens rozkładu? Że "jak przygotować się do rozmowy z mamą" i "co u mamy" to zupełnie inne odczyty nawet jeśli wyciągnę te same karty ;)?
Mogę zapytać jak to w praktyce odróżnić podczas samego czytania? Bo rozumiem teorię, ale czy nie jest tak że i tak będziesz rzutować na kartę to co chcesz zobaczyć?
Przepraszam że przerywam ale to nie jest takie proste jak "spokojną głową i gotowe". Dziwozona zadała bardzo dobre pytanie i ono nie ma prostej odpowiedzi. Rzutowanie na karty to jest coś z czym zmaga się nawet doświadczone osoby.
Felicjan ma rację. Dlatego właśnie wielu praktyków zaleca żeby przy rozkładach dotyczących bliskich osób zapisać intencję na kartce zanim się dotknie talii. Jak masz to czarno na białym, trudniej ci samej podmienić pytanie w połowie interpretacji
Zapisać na kartce? Serio? To naprawdę coś zmienia czy to bardziej jakiś rytuał dla skupienia się?
Dobrze, spróbuję to zastosować. ale mam jeszcze jedno pytanie - co jeśli zacznę pisać pytanie o siebie a wyjdzie mi że i tak chcę wiedzieć co u mamy? czy to trzeba w sobie jakoś przepracować zanim się siądzie z kartami?
Moim zdaniem tak. I to jest uczciwa odpowiedź na własne potrzeby. no dobra nie ma sensu siadać do kart jeśli głowa jest gdzie indziej. no dobra sama nieraz odkładałam talię i po prostu szłam na spacer.
To jest bardzo dojrzała obserwacja. Naprawdę. I ta świadomość jest już połową drogi - że szukasz potwierdzenia, a nie odpowiedzi. Co byś zrobiła gdyby karta powiedziała coś przeciwnego niż chcesz usłyszeć?
To jest chyba ważniejsze pytanie niż jakikolwiek rozkład. Bo to mówi ci o tym czego naprawdę potrzebujesz w tej sytuacji z mamą :).
irenko, nie czuję żebym była w pozycji żeby ci doradzać bo sama dopiero zaczynam to rozumieć, ale chyba właśnie o to chodzi - że wszystkie przyszłyśmy tu z pytaniem o kogoś innego i może to mówi coś o nas samych.
A musi jedno wykluczać drugie? Można przecież zrobić rozkład I porozmawiać.
Słyszę różnicę, ale jak to zastosować kiedy tak naprawdę chcę obu rzeczy naraz? I chcę wiedzieć co u mamy i chcę się przygotować do rozmowy. Czy robię wtedy dwa oddzielne rozkłady?
Czy to nie jest trochę okrężna droga? Że robimy rozkład po to żeby zdecydować czy chcemy robić kolejny rozkład?
Właśnie, jedna karta wyciągnięta z dobrą intencją może powiedzieć więcej niż dziesięciokartowy rozkład zrobiony z głową pełną chaosu. To jest kwestia jakości skupienia, nie ilości kart :).
Dobra, wiem że to moze głupie pytanie, ale jak w ogóle wybrać ile kart wyciągnąć? Ja zwykle robię trzy bo gdzieś tak wyczytałam, ale nie wiem czy to jest dobre
Ja też zawsze robiłam trzy i też nie byłam pewna dlaczego akurat tyle.
Trzy karty to klasyka i jest wygodna - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Albo sytuacja, wyzwanie, rada. Dla pytań o relacje z kimś bliskim całkiem dobrze działa. Problem nie jest w liczbie kart tylko w tym co pytasz i dla kogo :P.
Anastazy, nie. Znaczy :)... próbowałam ale mama nie bardzo chce gadać. I dlatego sięgnęłam po karty - żeby jakoś zrozumieć co się dzieje skoro nie mogę wprost zapytać.
no właśnie, u mnie tak samo. Mama po prostu się zamyka i rozmowa się urywa zanim zdążę powiedzieć co chciałam. I wtedy sięgam po karty bo co mam innego zrobić?
Rozumiem was obie ale to co opisujecie to jest impas komunikacyjny, nie zagadka do rozwiązania kartami. Karty mogą wam pokazać co wy czujecie, nie to co czuje mama. I tu jest ta różnica, o którą mi chodzi od początku tej rozmowy.
Dobra słuchajcie, bo chcę żebyście zrozumieli moją sytuację dokładnie. Mama nie jest osobą która zamknęła się na mnie, ona po prostu nie rozmawia o uczuciach w ogóle. Z nikim. To jest jej sposób na życie od zawsze :P. Więc jak mam z nią rozmawiać skoro ona tego nie umie?
