Odnosząc sie do tego, co Klimcia powiedziała o czterech kollorach jako czterech różnych jezykach, mam wrażenie że to jest też odpowiedź na pytanie Habby. Moze zamiast szukać jednego klucza do całego tarota, warto sprawdzić w ktorym z kolorow czujesz się najbardziej u siebie. I stamtąd budować dlej :>
No nie wiem, ja miałem dokladnie ten problem z Pentak lami. przez długi czas każda Pentakla która padła wyglądala mi na coś stabilnego i ok, bo mi się podobał żywiol ziemi. Dopiero po czasie zrozumiałem, że Pięć Pentakli to nie jest stabilność, to jest właśnie jej brak. Więc tak, to ryzyko jest realne
ojej, przepraszam, że dopytam, bo trochę gubię sie w tym watku. Mowimy teraz o nauce tarota jako takiej czy o tym, jak tarot sam nas uczy przez symbolikę szkoly i edukacji? Bo mam wrażenie że przeskakujemy miedzy jednym a drugim. 😉
eh, moim zdaniem to jest dokładnie ten sam temat, tylko patrzony z dwóch stron. Symbolika szkoły w kartach pyta: co tarot mówi o proceesie uczenia się. A to, jak my sami przyswajamy tarot pokazuje te same mechanizmy w praktyce. Hierofant i Kapłanka istnieja nie tylko w rozkładach, ale też w tym, jak każdy z nas w ogóle wchodzi w wiedzę.
Właśnie to mi odpowiada w tym wątku. Że nie rozmawiamy tylko o symbolice wsensie, co narysowane na karcie, ale o tym, że sama nauka tarota jest jak minirozkład. Czy ktoś kiedyś faktycznie ciągnął kartę z pytaniem jak się uczyc i co mu wyszło?
E tam, ja robiłam raz cos takiego, pytanie brzmiało mniej wiecej czego mi brakuje w tej praktyce. wyszla mi Gwiazda i zupełnie nie wiedziałam co z tym zrobic bo Gwiazda to dla mnie cos bardzo pięknego ale bardzo odległego. Dopiero po jakims czasie zrozumiałam że moze chodzilo o cierpliwosc i długi horyzont, a nie o szybkie efekty. xd
To jest chyba jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. Czy tarot uczy, czy tylko opisuje? Ja mam poczucie, że sam akt regularnego siadania z kartami zmienia sposób myślenia, nawet jeśli nie analizujesz znaczeń. Coś się przestawia przez sam kontakt.
Przestawia sie uwaga. i to nie jest małe. kiedy zaczynasz regularnie szukać sensu w obrazie, uczysz się w ogóle zatrzymywac przed czymś i pytać. Większośc ludzi przez całe życie nie robi tego odruchowo. Tarot może to ćwiczyć nawet bez wiedzy o symbolice.
Ech, to co Kamilcia mówi przypomina mi troche metodę Rorschacha, nie wsensie psychopatologicznym, ale jako technike projekcji widzisz coś co nie ma jednoznacznego znaczenia, i musisz zdecydować co ty w tym widzisz. to samo ćwiczenie powtarzane regularnie musi cos robić z percepcja. Tyle że tarot ma jednak zakorzenioną symbolikę wiec to nie jest czysty test projekcyjny. 😀
no cóż, zagldąam w ten wątek od początku i mam pytanie może podstawowe, ale czy to znaczy że nie trzeba znac znaczen kart żeby zaczac? Pytam bo dopero zaczelam i troche przeraza mnie ilość rzeczy do przyswojenia.
no, nie powiedziałabym, że zaczynałam bez żadnego szkieletu, bo obserwacja własnych reakcji to też jest metoda. Po prostu nie był to podręcznik zewnętrzny. A co do pytania Wanesy, to zachęcam żeby zamiast myśleć o przyswojeniu siedemdziesięciu ośmiu znaczeń, zaczęła od jednej karty przez kilka dni. Tylko jedna. I zobaczyć co z tego wyniknie.
To co Kamilcia napisała o obserwacji wlasnych reakcji jako metodzie... zastanawiam się, czy to dziala jeśli ktoś ma problem z rozpoznawaniem wlasnych stanow wewnętrznych. Bo ja często nie wiem co czuje, dopóki ktoś mi nie powie. Czy tarot może wtedy w ogóle sluzyc jako lustro? xd
Tu wchodzimy w temat, który bezpośrednio wiąże się z symboliką nauki w kartach. Hierofant to nie jest przypadkowo figura nauczyciela zewnetrznego a Kapłanka to wiedza wewnętrzna nieprzekładalna na słowa. jeśli ktoś ma trudnosć z rozpoznawaniem własnych stanów, to może działac glównie przez Hierofanta, czyli szukać zewnętrznych kluczy, definicji, systemów. I to nie jest zla droga, tylko inna. Pytanie do Habby: czy łatwiej ci pracowac, kiedy masz jakis szkielet z zewnatrz czy kiedy siedzisz z kartą w ciszy?
Nie dyskwalifikuje napewno. Ale mam pytanie do Klimci bo zaciekawiło mnie to rozróżnienie Hierofant kontra Kapłanka w kontekscie stylu uczenia sie. czy sugerujesz że można świadomie przejsc od jednego trybu do drugiego, czy to raczej predyspozycja ktora się ma albo nie?
A co jeśli ktoś przeskoczył ten etap z Hierofantem i od razu poczuł, że musi słuchać siebie? Pytam bo mam wrażenie, że ja tak miałem i teraz nie bardzo wiem ile tracę przez brak solidnych podstaw teoretycznych. Troche mi żal że nie robilem tego inaczej
Kurcze czytam to i zastanawiam sie, czy to, o czym mówiła wczesniej Kamilcia, że zaczela od obserwacji własnych reakcji jest wogole dostępne dla kogos na poczatku. Bo ja jak patrze na kartę, to widzę obrazek i tyle. Nie mam jeszcze żadnych reakcji które by coś znaczyly 😀
