Wracając do tego, co mówiłam o kumulowaniu bo mi urwało. Chciałam dodać że sama karta oczyszczajaca to u mnie dopiero ostatni krok wcześniej jest to co Morion pisal o ciele, muszę sie trochę poruszać chociaż potrząsnąć rękami bo energia naprawdę siedzi w ciele fizycznie, nie tylko w głowie. Karta daje temu formę i intencje czy ktoś jeszcze to tak czuje?
Wrocmy może do samej symboliki mlota bo trochę odplynelismy. mnie ciekawi czy ktos widzail to w kartach Dworowych, bo ja mam skojarzenie z Rycerzem Bulaw. On trzyma berlo wysoko jest w ruchu ma kierunek. Nie stoi i nie kontempluje jak Pustelnik on jedzie czy to nie jet blizej mlota niż karty Wielkich Arkanow?
To ważne pytanie. Bo Thor był też porywczy, niekoniecznie mądry. Może młot to nie jest symbol dojrzałej sprawczosci, tylko surowej? I wtedy Rycerz Buław faktycznie pasuje lepiej niż Świat czy Hierofant kture są bardziej... skończone, dojrzale
no coz, obserwuję te dyskusje o uderzeniu energetycznym i mam mieszane uczucia. z jednej strony rozumiem intuicję Eliksiryny z drugiej w bioenergoterapii uczyłam się ze gwaltowne ruchy energetyczne bez zakorzenienia mogą dać efekt odwrotny. doslownie rozhuśtać zamiast oczyscić. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie, ze za mocno podszedł do oczyszczania i potem bylo gorzej?
no, wracam jeszcze do kolejności bo Sylvana to dobrze podsumowała, ale chciałam dopytać jedną rzecz. Mowisz zakorzenienie najpierw, potem aktywna praca. Ale czy przerwa między nimi jest ważna? Znaczy czy siadasz do Cesarzowej, patrzysz przez chwilę, a potem sięgasz po Rycerza Bulaw, czy to może być jedno po drugim bez zatrzymania?
hmm, Wejdę w słwoo z boku, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Przez całłą tę rozmowe mowicie o "aktywnej pracy z kartą" ale co to konkretnie oznacza? Bo dla mnie karta to jest obrazek na stole i nie wiem co z nią robić poza patrzeniem.
Oj, no, ciekawi mnie jedno. Rozmawiamy o mlocie jako symbolu uderzenia, sily, sprawczości ale w kontekście oczyszczania. I nagle zeszliśmy do tego jak patrzec na karte. Nie mówię że to bez sensu, ale chciałem wrocic do czegoś co powiedziała Eliksiryna wcześniej o tym że oczyszczanie nie musi być delikatne bo ja mam z tym problem. Moje oczyszczanie z cudzego bólu zawsze było takie powolne, oddechowe. Może robi z niego za małe wrażenie? 😛
Ojej, czytam o tej parze Smierc plus Gwiazda i myślę, że to ma sens ale też potencjalnie jest mocne dla kogoś kto bierze na siebie cudzy ból zawodowo. sylvana napisała na poczatku że widzi ludzi w bólu każdego dnia, to brzmi jak praca opiekuńcza albo terapeutyczna. i zastanawiam się czy wtedy ta intencja pracy z kartami musi być jakoś inaczej stawiana.
Tak, pracuję z ludzmi i to codzienne. i właśnie dlatego szukalam czegoś konkretnego bo nie chce nosić tego ze sobą do domu. ten wątek z para kart bardzo mnie ciekawi ale mam pytanie, czy to sie robi raz dziennie po pracy, czy mozna tez robic kilka razy jesli jeden dzień jest szczegolnie ciężki?
Pracuję z ludźmi w podobnym kontekscie i mam taki nawk że po szczególnie trudnym kontakcie robię krótkie zatrzymanie zanim wejdę do następnej sytuacji. Nie wiem czy do tego potrzebna karta ale jak mam ją przy sobie, to nawet samo dotknięcie talii działa jak przypomnienie że jestem osobną osobą. Czy ktos używa kart fizycznie jako przedmiotu a nie tylko obrazu?
Mam podobne rozterki co do pary Śmierć plus Gwiazda na codzień. Uzywam jej raczej na koniec tygodnia albo po naprawde ciezkich dniach. na co dzien mam prostszy zestaw jedna kartę z energią zamknięcia i coś z czakry serca. Ale właśnie zastanawiam sie, czy zamiast Gwiazdy nie sprawdzilaby się Kaplanka jako to "po"? Jest spokojniejsza i mniej otwarta na wszystko
Ja sie zgadzam z tym co mowisz o Kapłance. Ona jest bardzo wewnętrzna, nie wypycha. A przy oczyszczaniu z cudzego bólu potrzebujesz czegoś co dosłownie "wymiata", nie czegoś co zostaje i obserwuje. Przynajmniej tak mi sie wydaje po tym co opisujesz.
Dobra, a czy ktos w ogóle probowal do tego Cesarzowej? Bernadka wspmoniala że ma ją przy biurku jako karte dnia ale Cesarzowa ma inna energię, bardziej ziemska, ochronna ciekawi mnie czy ta jej "gestosc" moglaby własnie trzymać czyjes emocje z daleka zamiast wchłaniac
Wracając do pytania Sylvany o częstotliwość i do tego co mówiła Anusia o krótkich przerwach, zastanawiam się czy to nie jest sprawa dwóch roznych gestów. Jedno to oczyszczenie wieczorne czyli naprawde przepracowanie tego co sie zebrało. a drugie to zatrzymanie w ciągu dnia żeby nie kumulować te dwa cele moze potrzebują różnych kart? 🙂
Obserwuję tę rozmowę i zaczynam rozumiec że jest roznica między kartą do rozumienia a karta do robienia z nią czegos. Ale nadal nie wiem co "robienie" oznacza praktycznie. Czy to naprawde samo patrzenie wystarczy czy coś jeszcze? Przepraszam że wracam do podstaw. 😛
Czytam o tym zakotwiczeniu w obrazie i myślę o jednej rzeczy, w rytualach fizycznych mamy podobny mechanizm, przedmiot, gest, coś konkretnego co mówi cialu że czas przejść w inny tryb. Karta chyba robi to samo. Pytanie które mam do tych bardziej doświadczonych, czy wasza karta do oczyszczania jest zawsze ta sama, czy zmieniacie ją zależnie od sytuacji?
As Pucharow to ciekawe bo to jest karta wejscia, otwarcia. A przy oczyszczaniu z cudzego bolu nie boisz się że otwiera za bardzo? Mam wrazenie że jako baza potrzebuje czegoś domkniętego nie otwierającego. Albo moze właśnie dobrze rozumiem to na odwrot?
Tez miałam taki odruch żeby szukac kart "zamkniętych" jako ochrony. Ale potem ktos mi powiedział że lepiej byc pełnym niż zamkniętym bo z pełności się nie wchłania tak łatwo. Może As Pucharów robi właśnie to, trzyma wlasne wypelnienie zeby nie było miejcsa na cudze?
Sila to ciekawy trop ale ja bym jednak popatrzyl na Asa Bulaw. jesli szukamy czegos co łączy pełność z impulsem do działania As Bulaw jest tym zapalnikiem iskrą. i jest uziemiony bo Bulawy maja w sobie element ognia ktory spala ale nie roznosi. Czy ktos pracował z nim intencynjie w tym kontekście?
