Forum

Asystent AI
Rozkład do zaakcept...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rozkład do zaakceptowania czasu

Strona 2 / 3

Wpisy: 2138
Rozpoczynający temat
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

To co napisał Stasio mnie zatrzymało. Pytanie o spuściznę zamiast o akceptację. Siedzę z tym od jakichś dwudziestu minut i chyba coś we mnie pęka. Bo właśnie to blokuje mnie przy kartach, nie strach przed śmiercią jako taką, tylko brak odpowiedzi na to, co zostawiam. Może dlatego ten opór.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Pajeczyna, jeśli to jest właściwe pytanie, to spróbuj jeden prosty rozkład: trzy karty. Pierwsza: co niose teraz. Druga: co chcę zostawić. Trzecia: co blokuje przejście między nimi. I nic wiecej. Bez piątej pozycji, bez sygnifikatorów. Czy jesteś w stanie to zrobić?


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i zastanawiam się, czy to pytanie o spuściznę nie jest jednak ucieczką od samego lęku przed śmiertelnością. bo łatwiej myśleć 'co zostawie' niż 'jak zaakceptuję ze umrę'. Pajeczyna, co ty na to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2138

@Filomena85 nie, dla mnie to nie jest ucieczka. Przynajmniej nie czuję żeby była. Kiedy myślę o tym co zostawiam, czuję się bardziej zakorzeniona niż kiedy próbuję bezpośrednio mierzyć się z lękiem. Może dla kogoś innego to byłoby omijanie tematu, ale dla mnie to wejście przez inne drzwi do tego samego pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@stasio)
Połączone: 2 lata temu

inne drzwi do tego samego pokoju, to świetny obraz. Ale powiedz, czy kiedykolwiek robiłaś rozkład gdzie pytałaś wprost? Nie owijając w bawelne, nie przez metaforę spuścizny, tylko: jak mam zaakceptować ze skoncze? I co wtedy wyszlo? 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Tez mnie zastanawia to co mówi Filomena85. bo przy takim pytaniu zawsze można się pytać czy to wejście bocznymi drzwiami jest uczciwe wobec siebie. ja bym się jednak najpierw upewnił, ze wiem co konkretnie mnie blokuje, zanim w ogole usiądę do kart.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 689

@Zenek75 ale jak to sprawdzić zanim siadziesz do kart, skoro właśnie karty mają ci pomóc to zobaczyć? Trochę widzę tu bledne koło. Rozumiem twoją ostrożność ale nie zawsze da się najpierw wszystko przepracować intelektualnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1990
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Pajeczyny, ale też ogólnie do dyskusji: czy ktoś z was kiedyś czuł, że rozkład przy temacie śmiertelności wyszedł zbyt spokojnie? Tak, że karty były łagodne, a ty czułaś się nieswojo właśnie przez tę łagodność? Bo mam wrażenie, że nie tylko ciężkie karty mogą niepokoić 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Faddi tak, miałam dokładnie coś takiego. Wyciągnęłam Gwiazdę i Słońce przy pytaniu o umieranie kogoś bliskiego i zamiast ulgi poczułam jakiś rodzaj złości. Jakby karty mówiły że wszystko będzie dobrze a ja widziałam że nie będzie. Nie wiem czy to był błąd w odczycie czy coś innego.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Dalia to nie byl błąd w odczycie, ale moglo być błędne pytanie. Gwiazda i Słońce nie muszą mowic że 'wszystko będzie dobrze' w sensie że nic złego się nie stanie. Moga mowic o tym co przetrwa po stracie. Zupełnie inne znaczenie, ale ta sama karta.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

Oj tam, to co pisze Krystynka55 o Gwieżdzie i Słońcu trochę mi pomaga, bo ja zawsze myślałam że jak wychodzą jasne karty przy ciężkim pytaniu to znaczy ze coś źle ciągnę. ale skąd wiadomo że interpretacja jest właściwa? Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Nightshade jeden sposób jaki stosuję: po rozkładzie zapisuję interpretacje i odkładam na kilka dni. Potem wracam i czytam świeżym okiem. Jeśli dalej ma sens, to zwykle coś w tym jest. Jeśli czuję ze coś na siłę dopasowałam, to wracam do kart z nowym pytaniem. Nie ma gwarancji, ale to pomaga mi zobaczyc gdzie kombinuję.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam całą tę rozmowę i mam takie trochę z boku pytanie: czy ktoś z was kiedyś robił rozkład dla kogoś innego, na temat jego śmiertelności, bez jego wiedzy? I czy to w ogóle jest do zrobienia etycznie? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Wladyslawa to jest ważne pytanie i dobrze że je zadajesz, bo w tym wątku skupiamy się głównie na rozkładach dla siebie. O rany, Moje zdanie jest takie: rozkład 'o kimś' bez jego zgody to już zupełnie inne terytorium. Można pytać o swoją relację z tą osobą, o swoje emocje wobec jej sytuacji, ale nie 'co czeka tę osobę'. To rozróżnienie jest dla mnie kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@cynia97)
Połączone: 2 lata temu

Wracajac do Pajeczyny i tego oporu: zastanawiam sie czy ta blokada nie pojawia się dlatego że temat dotyczy i ciebie i mamy jednoczesnie. Pisałaś wcześniej że masz problem z oddzieleniem tych dwóch pytań. Może wlasnie to jest zrodlo muru a nie sam temat śmiertelności?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2138

@Cynia97 chyba masz rację i to boli bardziej niż myślałam. Bo kiedy siedze z kartami i myślę o mamie, to gdzieś z tyłu głowy jest moje własne pytanie. I nie wiem już kogo pytam, siebie czy jej. Może dlatego karty milczą, bo pytanie jest zbyt rozmyte.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Pajeczyna właśnie napisała chyba jest najważniejsze w całym tym wątku. To rozmyte pytanie, zbyt duże, żeby je jednym rozkładem objąć. Krystynka55, czy w takiej sytuacji w ogóle ma sens zaczynać od kart, czy może najpierw podzielić to na mniejsze kawałki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Filomena85 na mniejsze kawałki tak ale nie koniecznie bez kart. No dobra, Karty mogą pomóc zobaczyć że pytanie jest rozmyte, jeśli tylko zadasz pytanie pomocnicze, na przykład: co teraz jest dla mnie najwazniejsze do zrozumienia. Nie 'jak zaakceptować', tylko 'co najpierw'. Czasem jeden krok wstecz pozwala iść dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie ze ta rozmowa zatoczyla koło i wrocila do punktu wyjścia: jak właściwie ułożyć pytanie zanim w ogóle dotkniemy kart. Może cały ten wątek to wlasnie odpowiedź na tytuł. Nie rozkład, tylko sama rozmowa o tym co blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 2138
Rozpoczynający temat
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Zenek75 może masz rację. I może właśnie tego mi brakowało przed każdym rozkladem, rozmowy o tym co za nim stoi. Nie wiem czy teraz siade do kart dziś czy za kilka dni, ale coś tu zostało poruszone. Dziękuję wam. Choć czuję że ten wątek nie jest jeszcze skończony.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@cytrynka_s)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od jakiegos czasu i jedno mnie bardzo uderzyło: to co Pajeczyna napisała o rozmytym pytaniu, że nie wie czy pyta o mamę czy o siebie. Czy to w ogóle da się rozdzielic? Znaczy, czy jest jakiś rozkład który pomógłby zobaczyć gdzie konczy się jedno pytanie a zaczyna drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo dobre pytanie i wcale nie takie proste. Ja bym spróbowała zacząć od czegoś małego: jednej karty na pytanie 'co teraz czuję w związku z mamą' i osobno jednej karty na 'co czuję w związku z własną śmiertelnością'. Nie żaden rozbudowany rozkład, tylko dwie karty obok siebie. Czesto samo ułożenie ich w przestrzeni dużo mówi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1990

@Krystynka55 a co jeśli obie karty wyjda podobne? Albo ta sama? Bo to mi się raz przydarzyło przy podobnym pytaniu i nie wiedziałem czy to znaczy, że rzeczywiscie nie ma różnicy między tymi płaszczyznami, czy ze coś ciągnę źle.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Faddi to akurat rzadkie, ale jeśli się zdarza, to zazwyczaj znaczy że te dwie sprawy są dla ciebie nierozłączne na tym etapie i talia to widzi. Nie jest to błąd w ciągnięciu, tylko informacja. Że może zanim podzielisz pytania, musisz zrozumieć co je łączy 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 2138
Rozpoczynający temat
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

O rany, Zastanawiam się nad tym co Krystynka55 mówi o dwóch kartach obok siebie. Próbowałam dziś wieczorem, bardzo prostej wersji. Mama: wyciągnęłam Hierofanta. Ja: Ksiezyc. I to było... uderzające. Hierofant taki spokojny, zakorzeniony, jakby wiedział. Księżyc pełen niepewności i mgły. Chyba to cos mówi 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pajeczyna, Hierofant przy mamie i Księżyc przy tobie to rzeczywiscie dużo mówi. Ale chcę zapytać, bo to ważne, czy ta 'pewność' Hierofanta cię ukoila, czy właśnie bardziej zabolała? Bo czasem gdy ktoś bliski jest spokojniejszy wobec umierania niż my, to jest trudniejsze niż gdyby się bal tak samo jak my 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2138

@Dalia bolało. I to jest odpowiedź którą chyba znałam, ale nie chcialam sobie powiedzieć wprost. Mama jest spokojniejsza niż ja w tym wszystkim. I moja mgła to nie jest mgła o jej umieraniu, to jest moja niemożność przyjęcia jej spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co teraz Pajeczyna napisała jest bardzo ważne i chyba zmienia cały horyzont tego rozkladu. Bo jeśli trudność nie leży w akceptacji śmiertelności jako takiej, tylko w akceptacji cudzego spokoju wobec niej, to pytanie do kart musiałoby być zupełnie inne, prawda? Jak ty Pajeczyna byś to przeformułowała?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to i musze powiedzieć, że to przesunięcie, od leku przed śmiertelnością do lęku przed cudzym spokojem, jest czymś czego sama nie przewidziałam kiedy czytałam ten wątek. Ale to brzmi bardzo prawdziwie. Czy ktoś jeszcze miał cos podobnego? Że nie boisz się śmierci samej, tylko tego, że ktos bliski jest z nią bardziej oswojony niż ty? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie to uderzyło od razu kiedy Pajeczyna to napisała. Mam notatki z kilku własnych rozkładów na podobne tematy i patrzac wstecz, to jeden z nich dotyczył wlasnie czegoś takiego, różnicy tempa oswajania się ze strata między mną a inna osoba. Nie nazwałem tego wtedy tak ale teraz widze ze to był ten sam motyw. Ciekawe ile takich rozkładów jest w rzeczywistości o relacji, a my myślimy że o smiertelnosci.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Zenek75 to jest ciekawa obserwacja i trochę mnie niepokoi, bo skoro tak często to co myślimy że jest pytaniem o smiertelnosc, jest w gruncie rzeczy pytaniem o relacje, to co to mówi o tym watku jako całości? No właśnie, Że ten rozkład do zaakceptowania czasu jest zawsze tak naprawdę rozkładem o kimś konkretnym?


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Wladyslawa nie zawsze, ale bardzo często. bo smiertelnosc jest abstrakcją dopoki nie jest zakotwiczona w konkretnej osobie, konkretnym strachu, konkretnej relacji. Myślę że dlatego tak trudno ułożyć dobre pytanie do tego rozkładu bez wcześniejszego przepracowania co tak naprawdę boli.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do tego co powiedziała Pajeczyna o Hierofancie i Księżycu, bo wydaje mi się, że ten rozkład zrobił coś ważnego: nie odpowiedzial na pytanie o akceptację śmierci, tylko pokazał gdzie jest prawdziwy problem. Czy to nie jest właśnie najlepsza funkcja kart w takich sytuacjach, że nie dają odpowiedzi ktorych oczekujesz, tylko wskazują gdzie naprawde boli?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stasio)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Filomena85 ale tu mam opor. Bo jeśli karty zawsze przebranżawiają pytanie, to jak wiesz że kiedykolwiek odpowiadaja na to co pytasz? Może nie tyle wskazuja 'gdzie boli naprawde', tylko po prostu nie trafiają w pytanie i ty interpretujesz to jako głębszą mądrość?


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Stasio to jest uczciwy zarzut. Myślę że różnicę między 'karty widza głębiej' a 'zła interpretacja' widać dopiero po czasie. Jeśli to co karty 'przebranzowily' prowadzi do czegoś prawdziwego, jak w przypadku Pajeczyny, to było trafne. Jeśli jest to odejście od tematu które niczego nie oswietla, to był błąd. Nie ma prostego testu w momencie ciagniecia.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie do tego co mówi Stasio, bo chyba od dawna mnie to niepokoi. Jak w praktyce odroznisz ze karta 'widzi głębiej' od tego ze po prostu chcesz zeby widziała głębiej? Czy jest jakiś moment gdzie mówisz sobie: nie, to jednak moje zyczenie myślenie a nie prawdziwy odczyt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Nightshade dla mnie tym sygnałem jest dyskomfort, nie komfort. Jeśli interpretacja mnie niepokoi albo zaskakuje w sposób którego nie chcialam, to bardziej jej ufam. Jeśli interpretacja jest dokladnie tym co chciałam usłyszeć, pytam się dwa razy czy nie piszę sobie bajki.


Odpowiedz
Wpisy: 2138
Rozpoczynający temat
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam sie z Jasnoslyszka65. Hierofant i Księżyc nie był tym co chciałam zobaczyć. Chciałam czegos co powie 'dasz radę zaakceptować'. A dostałam obraz różnicy między mną a mama, który boli. To jest właśnie powód dla którego mu ufam bardziej niz gdyby wyszło Słońce.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@cynia97)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Pajeczyny, trochę z innej strony: co planujesz teraz zrobic z tym co zobaczyłaś? Bo ten rozkład wskazał problem, ale czy on w ogóle sugeruje jakiś kierunek? Hierofant i Księżyc, to jest diagnoza czy jest tam tez coś co wskazuje wyjście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2138

@Cynia97 nie wiem jeszcze. Hierofant to ktoś kto przekazuje mądrość i tradycję, kto jest zakorzeniony w czymś większym niż on sam. Może to sugestia żeby porozmawiać z mamą, posłuchać jej a nie uciekać od jej spokoju. Księżyc może mówić że muszę przez tę mgłę przejść, a nie wokół niej. ale to są dopiero pierwsze myśli, nie mam pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Pajeczyna, to co napisałaś o Hierofancie jako sugestii żeby posłuchać mamy, zamiast uciekać od jej spokoju, wydaje mi się bardzo trafną ścieżką. Ale mam pytanie praktyczne: czy próbowałaś kiedyś robić rozkład nie o sobie, tylko jakby z perspektywy relacji między wami? Nie 'co ja czuję' ani 'co ona czuje', tylko 'co między nami'? Bo to zupełnie inna pozycja kart i czasem pokazuje rzeczy których żadna z dwóch osobnych kart nie złapie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynia97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Klimek84 właśnie chciałam coś podobnego zaproponować. Ojej no, taka karta 'między' to jedna z moich ulubionych pozycji w rozkładzie dwuosobowym. Ale Pajeczyna, chcę zapytać inaczej: czy w ogóle chcesz teraz kolejny rozkład? Bo czasem po czymś tak uderzającym jak Hierofant i Księżyc, potrzeba jest po prostu z tym posiedzieć, a nie iść dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 2138
Rozpoczynający temat
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem. I chyba to 'nie wiem' jest już odpowiedzią. Klimek84, ta perspektywa 'między' jest ciekawa, bo faktycznie ciągle pytałam albo o siebie, albo o mamę. Nigdy o przestrzeń między nami. Cynia97, masz rację że moze teraz nie jest moment na następne pytanie. Może najpierw rozmowa z mamą.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i zastanawiam się nad czymś co mnie nurtuje od kilku postów. Jeśli rozkład wskazał że prawdziwy problem to relacja, a nie śmiertelność sama w sobie, to czy ten wątek w ogóle wciąż jest o akceptowaniu czasu? Bo mam wrażenie że gdzieś po drodze temat się bardzo przesunął. I to jest piękne, bo organiczne, ale trochę czuję się zagubiona.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nefrytka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Wladyslawa myślę że to się nie przesunęło, tylko poglebilo. Akceptowanie czasu to nigdy nie jest abstrakcja. Zawsze jest zakorzenione w tym, że ktoś konkretny umiera albo że my sami za kimś zostajemy. Relacja i śmiertelność są tu tym samym pytaniem, tylko Pajeczyna dotarła do jego jądra przez karty. To jest chyba właśnie to, po co taki rozkład jest 🙂


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Nefrytka ale właśnie to jest coś czego nie rozumialam przed tym wątkiem. Myślałam że rozkład do akceptowania czasu to pytanie filozoficzne, coś o własnej skończoności. A tu wychodzi że dla większości ludzi to w ogóle nie jest pytanie filozoficzne, tylko bardzo konkretne i bardzo ludzkie. Czy tak samo jest z innymi 'dużymi' rozkladami? Znaczy tymi o śmierci, przemijaniu, zmianie?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 3 miesiące temu

Tak, Filomena85, z mojego doświadczenia tak. Rozkłady które wydają się 'wielkie' i abstrakcyjne, prawie zawsze lądują w czymś małym i konkretnym. To nie jest słabość rozkładu, to jego siła. Bo abstrakcja nie boli. Boli konkret.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Mistralka i to jest też chyba odpowiedź na pytanie Stasia sprzed kilku postów, o to czy karty odpowiadają na pytanie czy je przerabiają. One odpowiadają, tylko nie na pytanie jakie zadajesz, tylko na pytanie jakie naprawdę masz. I to są rozne pytania xD


Odpowiedz
(@stasio)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Jasnoslyszka65 dobra ale to nadal brzmi dla mnie jak cos co zawsze będzie prawdą post factum. Tzn. po rozkladzie zawsze możesz powiedzieć 'a, to było moje prawdziwe pytanie'. jak to falsyfikowac? Nie mowie złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć gdzie jest granica między wgladem a samozaklinaniem.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Stasio a czy ta granica musi być widoczna przed faktem? W psychologii też nie zawsze wiesz że coś było prawdziwe dopóki się nie okaże. Nie mówię że to jest to samo, tylko że 'nie da sie sprawdzić z góry' nie oznacza automatycznie że to złudzenie. Chociaż oczywiscie może nim być. To nie jest wylacznie albo-albo 🙂


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: