Mam pytanie do wszystkich, którzy używają tarota w kontekście nowych znajomości. Niedawno poznałam kogoś i zrobiłam sobie prosty rozkład trzech kart żeby sprawdzić, czy ta osoba będzie miała w moim życiu jakieś znaczenie. Wyszła mi Wieża, Dziesięć Mieczy i Hierofant. Mnie to trochę przestraszyło, bo Wieża i Dziesiątka Mieczy brzmią groźnie, ale znajoma powiedziała, że to może oznaczać po prostu 'zmianę nastawień'. Jak wy to interpretujecie kiedy w rozkładzie o nowej osobie wychodzą takie napięte karty?
Wieża, Dziesięć Mieczy i Hierofant razem - to jest naprawdę ciekawe zestawienie, ale zanim powiem co o tym myślę, muszę zapytać: w jakich pozycjach były te karty? Bo jeśli Wieża była na pozycji 'ty', Dziesiątka Mieczy na pozycji 'ta osoba', a Hierofant na pozycji 'potencjał relacji', to interpretacja będzie zupełnie inna niż gdybyś je ciągnęła jako prostą linię przeszłość-teraźniejszość-przyszłość. To podstawowa różnica.
Mam zapisane w notatniku kilka podobnych rozkładów, które robiłem przy nowych znajomościach. Za każdym razem jak wychodziły mi napięte karty na początku, potem sprawdzałem jak to wyszło. I wiesz co - te rozkłady z konfliktem często trafiały w coś konkretnego. Nie zawsze że relacja jest zła, ale że jest w niej jakieś napięcie od samego początku. Hierofant na przyszłość mógłby oznaczać że ta znajomość stanie się jakimś 'obowiązkiem' albo będzie miała charakter formalny, nauczycielski.
Moim zdaniem Wieża w takim rozkładzie to jasny sygnał. Nie ma co owijać w bawełnę - ta karta mówi o gruntownych zmianach i burzeniu tego co stare. Jak ktoś wchodzi w twoje życie po Wieży to znaczy ze przyszedł po jakimś przełomie i ta znajomość nie będzie łatwa. Tarot nie kłamie w tych sprawach.
A czy te interpretacje zmieniają się zależnie od znaku zodiaku osoby, o którą pytamy? Bo czytałam że Dziesięć Mieczy jest mocno powiązana z Gemini i jak pytasz o kogoś spod tego znaku to ta karta ma inne znaczenie. Ewunia, wiesz może jaki znak ma ta znajoma?
Ja mam inne podejście do takich rozkładów. Jak wychodza mi napięte karty przy nowej osobie, to nie pytam od razu 'czy ta relacja będzie dobra', tylko robie drugi rozkład z pytaniem 'co ta osoba ma mi do pokazania'. I często wtedy te same groźne karty nabierają sensu - np. Wieża jako 'ta osoba pokaże ci gdzie stoisz na fałszywym gruncie'. Ewunia, próbowałaś kiedyś tak?
To kwestia szkoły myślenia, Ewunia. Jedni mówią żeby nie wracać do tego samego tematu zbyt szybko, inni że drugie pytanie to uzupełnienie a nie ponowienie pierwszego. Sam stosuję zasadę że jak pytam z innej perspektywy to mogę ciągnąć tego samego dnia, ale jak chcę odpowiedzi na to samo pytanie bo mi nie pasuje wynik - to czekam minimum tydzień. Inaczej zaczyna się manipulowanie kartami.
A mnie interesuje czy te karty napięcia w rozkładzie o nowej osobie to zawsze coś złego? Bo ostatnio poznałam kogoś i też mi wyszły trudne karty i już się nastawiłam negatywnie, a może niepotrzebnie? Chciałabym wiedzieć szybko czy warto w ogóle rozwijać tę znajomość.
Mam praktyczne pytanie do tych, którzy robili takie rozkłady regularnie. Czy macie jakiś konkretny układ, który sprawdza się przy ocenie nowej znajomości? Bo widzę że tu rozmawiamy o różnych podejściach, ale nikt nie powiedział co konkretnie stosuje. Trzeba kart, pięć, może krzyż celtycki?
Czytam ten wątek od początku i widzę że kręcimy się wokół jednego pytania, które nikt wprost nie zadał: czy tarot w ogóle nadaje się do oceniania innych ludzi? Bo rozkład o nowej znajomości to w jakimś sensie wróżenie nie o sobie, tylko o kimś z zewnątrz. I tu zaczyna się problem - karty reagują na pytającego, na jego energię, na jego projekcje. Możemy interpretować własne nastawienie do tej osoby, a nie obiektywny obraz relacji.
Trójka Mieczy na końcu rozkładu to nie jest 'ból jako proces'. To jest wynik. Jak karta jest w pozycji wyniku to tak właśnie należy ją czytać. Nie ma co łagodzić.
Ewunia, to jest bardzo ważne pytanie bo ja przez długi czas robiłam dokładnie tak samo - trzy karty bez nadawania im głębszych nazw. I wiesz co zauważyłam? Ze wtedy narzucasz sobie interpretacje zamiast pozwolić kartom mówić. Jak siedzisz z kartą i wiesz że ona jest 'teraźniejszość' to już szukasz czegoś aktualnego. A jak jeszcze przed ciągnięciem zdecydujesz że ta pozycja to 'twoja rola w relacji' to nagle ta sama karta mówi coś zupełnie innego.
Mam pytanie trochę z innej strony. Ewunia mówiła na początku że ta znajoma jest dla niej ważna i chciała wiedzieć czy będzie bliska. Ale przez ostatnią część rozmowy w ogóle nie słyszymy co u Ewuni słychać z tym drugim rozkładem który miała zrobić. Ewunia, robiłaś ten drugi? Ten z pytaniem co ta osoba ma ci pokazać?
Ewunia, Siódemka Kielichów to nie tylko złudzenia. To karta wielu możliwości, rozbudowanej wyobraźni, ale też przesady w oczekiwaniach. Przy pytaniu 'co ta osoba ma mi pokazać' możesz to czytać jako: ta znajomość pokaże ci gdzie twoje wyobrażenia o ludziach mijają sie z rzeczywistością. Kapłanka obok tego jest bardzo ciekawa - co ona siedzi między Asem a Siódemką?
Jak patrzę na ten zestaw: As Kielichów, Kapłanka, Siódemka Kielichów - to widzę historię. Nowy początek emocjonalny, ale wymagający cierpliwości i wnikliwości, bo coś może nie być tym czym się wydaje. To jest zupełnie inny komunikat niż ten Rycerz Różdżek odwrócony z pierwszego rozkładu. Ewunia, masz wrażenie że te dwa rozkłady razem mówią coś spójnego?
Wracając do rozkładu Ewuni - bo ta dyskusja jest ważna, ale mi zależy na tej konkretnej interpretacji. Ewunia, ta Kapłanka w środkowej pozycji, czyli teraźniejszości - czy czujesz że ta znajoma jest osobą która coś ukrywa, czy raczej że to co macie między sobą wymaga czasu żeby się rozwinąć? Bo Kapłanka może oznaczać jedno i drugie i to nie są tożsame rzeczy.
Kapłanka w srodku rozkładu relacyjnego to dla mnie zawsze sygnał żeby nie spieszyć się z ocenami. Dosłownie - poczekaj. Nie dlatego że coś jest złe, ale dlatego że jeszcze za wcześnie na jakikolwiek wyrok. Czy ta znajomość jest stosunkowo nowa?
I tu jest sedno tego całego wątku naprawdę. Bo to pytanie które Ewunia zadała kartom - 'czy warto inwestować' - jest pytaniem o przyszłość, a tarot lepiej odpowiada na pytania o teraźniejszość i dynamikę. Dlatego może te dwa rozkłady dają różne obrazy - bo jedno pytanie dotyczyło tej osoby, a drugie dotyczyło procesu między wami.
No i tutaj wracamy do sedna. Jak weryfikować rozkład jeśli każda interpretacja może być 'ta właściwa' zależnie od punktu widzenia? Ewunia miała napięcie w pierwszym rozkładzie, spokój w drugim. Oba mogą być prawdziwe jednocześnie?
Mam pytanie bo może głupie, ale - a czy horoskop partnerski nie mówi podobnych rzeczy co taki rozkład relacyjny? Bo ja jak chcę wiedzieć czy ktoś będzie mi bliski to sprawdzam znaki i synastrie, i tam też wychodzi napięcie albo harmonia. Czy to nie to samo tylko inną metodą?
Nie odzywałam sie do tej pory bo czytałam, ale mam jedno pytanie - jak Ewunia ciągnęła karty dwa razy i dostała różne obrazy, to czy to nie znaczy że talia jej nie odpowiedziała tylko pokazała dwa różne możliwe scenariusze? Gdzieś czytałam że jak karty są niespójne to może chodzić o to że sytuacja jest jeszcze nieustalona.
Mam w notatach coś co może tutaj pasuje. Kilka razy robiłem rozkłady w odstępie kilku dni dla tej samej kwestii i za każdym razem wychodzi co innego. Zacząłem to dokumentować i to co zauważyłem to że zmieniał się mój nastrój i stopień niepokoju w momencie ciągnięcia. Czy ktoś jeszcze to obserwował, że własny stan w momencie rozkładu aż tak mocno wpływa na karty?
