Ja mam pytanie do Westalki, bo to mnie bardzo ciekawi - napisałaś że napisałaś scenę, której się bałaś, tę gdzie postać traci coś ważnego. Czy to był strach przed samą sceną jako fragmentem tekstu, czy przed czymś co ona znaczy dla ciebie poza historią?
To jest coś ważnego co Westalka powiedziała - że karta może dotknąć czegoś osobistego, co jest poza projektem. I to może być właśnie powód dla którego chcemy powtórzyć rozkład - nie dlatego że karta jest 'zła', tylko dlatego że trafiła zbyt blisko. Czy ktoś miał takie doświadczenie?
Szczerze? Chyba jedno i drugie. Nie umiem teraz powiedzieć gdzie kończyło sie 'nie rozumiem' a zaczynało 'nie chcę tego rozumieć'. To jest właśnie ta granica o której trudno mówić uczciwie.
to jest dobry trop, ale jak to pytanie zadać sobie uczciwie? Bo można powiedzieć sobie 'powtarzam bo rozkład był niejasny' i naprawdę w to wierzyć, a pod spodem być przestraszonym. Czy jest jakiś sposób żeby to rozróżnić?
A mnie zastanawia coś innego - czy w ogóle da sie oddzielić pytanie od emocji które mu towarzyszą? Możesz zapisać identyczne słowa i zadawać je z zupełnie innym nastawieniem. Karty to chyba też czytają.
I tu wracamy chyba do sedna tytułowego pytania - bo jeśli trafność rozkładu okazuje sie dopiero z czasem, to powtarzanie zaraz po pierwszym losowaniu jest trochę jak ocenianie snu w trakcie śnienia. Nie mamy jeszcze pełnego obrazu.
A do czego wtedy używasz kart? Bo jeśli potrzebujesz szybkiej odpowiedzi operacyjnej, to może tarot naprawdę nie jest dobrym pytanym. Mnie karty nigdy nie pomogły przy decyzjach logistycznych - za to przy procesach twórczych, gdzie czas jest, działają inaczej.
to jest ważne rozróżnienie. Może opór przed trudnym rozkładem pojawia sie właśnie wtedy kiedy oczekujemy od kart czegoś innego niż to czym są - czyli konkretnej instrukcji zamiast... no właśnie, czego? Jak byś to nazwała?
Westalka to dobrze ujęła. I dlatego pytanie z tytułu wątku - czy powtarzać - sprowadza sie do: czy uciekasz przed tym co już wiesz. Bo karty ci tego nie zmienią, niezależnie ile razy powtórzysz.
Westalka, ale jak wtedy nie wpadasz w nadinterpretację? Bo jeśli sama decydujesz jakie 'ukryte pytanie' ma karta, to możesz sobie dopasować dowolną odpowiedź do dowolnej karty. To troszkę niebezpieczne moim zdaniem.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam takie wrażenie że ta rozmowa kręci się trochę wokół tego czy czytanie jest obiektywne. A może ono nie jest i nigdy nie miało być? Wtedy cały problem z powtarzaniem wygląda inaczej.
Wracam do tematu powtarzania bo mam wrażenie że trochę nam uciekł. Jeśli podsumować to co tu powiedziano - mamy chyba trzy sytuacje w których powtórzenie jest uzasadnione. Pierwsza: techniczny bałagan w rozkładzie, zła struktura. Druga: minął czas i kontekst pytania się zmienił. Trzecia - i tu się kłócimy - kiedy emocjonalnie coś nie gra ale nie wiadomo dlaczego. Czy ktoś ma czwarty przypadek?
i jak zazwyczaj decydujesz? Bo to jest chyba sedno tego wątku - moment decyzji, nie zasada ogólna.
A jak odróżnić niedbałe pytanie od pytania które po prostu dało trudną odpowiedź? Bo mi się wydaje że można sobie wmówić że 'pytanie było złe' właśnie dlatego że odpowiedź nie była po myśli.
Tylko że jeśli tak, to jak osoba początkująca ma odróżnić 'sprzeczność która czegoś uczy' od 'bałaganu w rozkładzie'? Bo ta różnica jest kluczowa i nikt jej chyba nie definiuje wprost.
Wracam do tej kwestii zatrzymania, bo myślę że gubimy coś ważnego. Mówimy dużo o tym kiedy powtórzyć, ale prawie nic o tym co robić z pierwszym rozkładem kiedy się jednak nie powtarza. Czy po prostu odkładamy go i żyjemy z niewygodną kartą?
A czy ktoś prowadzi dziennik rozkładów właśnie po to żeby móc porównywać? Zastanawiam się czy bez notatek w ogóle można się uczyć na własnych błędach w interpretacji.
To co piszesz o martwych punktach interpretacyjnych to jest bardzo ciekawe. Czy masz wrażenie że te schematy powtarzają sie przy konkrentych kartach, czy przy konkretnych pytaniach? Bo ja np. zawsze odczytuję Księżyc przez pryzmat niepewności, i dopiero niedawno zobaczyłam że mogę go czytać inaczej.
I tu znów wracamy do sedna tego wątku, bo to jest chyba jeden z najpoważniejszych powodów dla których ludzie powtarzają rozkłady - nie dlatego że karta jest 'zła', ale dlatego że nie wiedzą jak jej nie czytać po staremu. Powtórzenie daje złudzenie świeżego startu.
Tylko jak to zmienić bez powtarzania rozkładu? Bo skoro schemat jest nieświadomy, to samo postanowienie 'będę czytać inaczej' nic nie da. Czy jest jakiś sposób żeby wymusić inne odczytanie tej samej karty?
A wracając do pytania o powtarzanie - czy ktoś ustalił sobie jakąś twardą zasadę? Np. nigdy nie powtarzam tego samego dnia? Bo ta dyskusja daje mi do myślenia, ale cały czas brakuje mi czegoś konkretnego.
Ja miałam taki moment ostatnio - dostałam trudny rozkład w sprawie bliskiej mi osoby, poczekałam kilka dni i wyciągnęłam znowu. I dostałam inne karty, ale ten sam przekaz. Jakby tarot powiedział to samo innym językiem. I wtedy wiedziałam że nie powtarzam dla spokoju - bo spokoju i tak nie dostałam.
no dobra, ale to co opisujesz - że czujesz że pytanie nadal jest otwarte po kilku dniach - to jak to odróżnić od zwykłego nieakceptowania odpowiedzi? Bo dla mnie to brzmi tak samo z zewnątrz.
