Mnie interesuje jeszcze jedno - czy macie poczucie, że wypadanie kart zdarza się częściej przy konkretnych rodzajach pytań? Bo z tej rozmowy wynika, że relacje rodzinne jakoś szczególnie wyciągają karty z talii. Przypadek?
To, co opisuje Kalina76 i Rozmarynka, ma zresztą swoje odbicie w psychologii głębi. Jung pisał o kompleksach rodzinnych jako strukturach, które działają autonomicznie - tzn. wpływają na zachowanie bez udziału świadomości. Jeśli przyjąć, że ciało reaguje na takie struktury, to wypadanie kart przy pytaniach o rodzinę jest dokładnie tym, czego można by oczekiwać. Ale to nadal nie odpowiada na pytanie Jagusi o tasowanie bez intencji.
Tylko że wtedy nie wiem, czym tarot różni się od zwykłego zapisania swoich myśli w dzienniku. Serio, nie kpię. Jeśli karta mówi tylko to, co ja już czuję, to po co karta?
A ja mam głupie pytanie - czy jak karta wypadnie i potem zrobi się pełny rozkład i ta sama karta wyskoczy jeszcze raz w rozkładzie, to co wtedy? Bo Kazia75 mówiła, że traktuje wypadniętą jako tło, ale co jeśli ta 'tło' karta pojawia się w środku rozkładu?
Zdarzyło mi się to raz przy pytaniu o matkę. Karta wypadła, odłożyłam ją z boku, a potem wyciągnęłam dokładnie tę samą z drugiego miejsca talii. Zmroziło mnie trochę, ale wzięłam to jako bardzo wyraźny sygnał, że ten symbol jest centralny dla całej sprawy. Nie da się go ominąć ani zepchnąć do tła.
o, tego jeszcze nie słyszałam! I co - ta karta rzeczywiście pasowała do sytuacji z mamą? Pytam, bo zastanawiam się, czy w takich podwójnych wypadkach symbol naprawdę 'krzyczy', czy to po prostu statystyka.
No właśnie, i ja to mam stale. W notatniku zapisuję kartę i datę, ale interpretuję już po fakcie. I nigdy nie jestem pewna, czy gdybym zapisała też interpretację przed sprawdzeniem 'co się stało', wyszłoby to samo. To jest poważna luka metodologiczna w moich własnych danych.
Ale czy wszystko musi być sprawdzalne, żeby miało sens? Pytam naprawdę, nie retorycznie. Bo ta Trójka Mieczy i ta sytuacja z siostrą - nie wiem, czy 'zadziałała' przez mistykę czy przez moje podświadome rozpoznanie. Ale skłoniła mnie do rozmowy z siostrą, którą odkładałam. Czy to nie jest jakiś wynik?
I właśnie to mam na myśli, kiedy mówię o wartości rozkładu. Nie chodzi o to, czy karta 'wiedziała'. Chodzi o to, co z ciebie wyciągnęła. Jagusia miała zablokowany temat z siostrą i karta ten temat ożywiła. To jest konkretny efekt, niezależnie od mechanizmu.
No dobra, Kalina76 masz rację, że pytanie może być za ogólne. Ale to nie znaczy, że nie możemy spróbować je rozbić. Więc spytam konkretnie: czy ktoś z was widzi różnicę między kartą, która wypadnie przy mocnym emocjonalnym ładunku, a kartą, która wypadnie przy spokojnym, neutralnym tasowaniu? Bo jeśli tak, to może właśnie ta różnica jest kluczem.
Sama to czuję, ale trudno mi to opisać. Przy spokojnym tasowaniu wypadnięta karta jakby mnie nie zatrzymuje. Biorę ją, patrzę, wzruszam ramionami. Ale przy takich tasowaniach jak u Jagusi - z tematem, który siedzi głęboko - karta wypadnie i od razu czujesz, że coś tu jest. Nie wiem, czy to karta 'wie', czy ja wiem.
Mam w notatniku kilka wpisów z tasowania 'bez pytania' i powiem szczerze - te interpretacje są najsłabsze. Jakby karta miała mi coś powiedzieć, ale ja nie mam ramy, w którą to włożyć. Więc albo znajdowałam ramę na siłę, albo zostawiałam znak zapytania i wracałam po tygodniu. I wtedy nagle pasowało. Ale nie wiem, czy pasowało, bo karta trafnie wskazała na coś nadchodzącego, czy dlatego że przez tydzień wydarzyło się coś, co dało mi ramę.
Uczciwie? Prawie zawsze coś pasuje. Ale właśnie to mnie niepokoi, nie uspokaja. Bo to znaczy, że albo karty są niesamowicie celne, albo ja jestem bardzo dobra w dopasowywaniu. I nie wiem, które.
Ale Gnostyk, czy możemy w takim razie w ogóle mówić o 'przypadku' w kontekście kart elastycznych? Bo jeśli każda karta może pasować do prawie każdej sytuacji, to wypadnięcie konkretnej karty nie jest ani przypadkiem, ani nie-przypadkiem. To jest po prostu zdarzenie, które wchłoniemy w interpretację bez względu na to, jaka karta by nie wypadła.
Czekajcie, trochę się zgubiłam. Czyli rozumiecie, że ta sama sytuacja mogłaby być czytana przez zupełnie inną kartę i też by pasowała? Bo jeśli tak, to po co w ogóle tasować, skoro wynik jest z góry dopasowywany?
Dokładnie. I właśnie dlatego mnie nie przeraża ta elastyczność, o której mówił Gnostyk. Bo celem nie jest wskazanie jedynej słusznej karty dla sytuacji. Celem jest to, jaki obraz dostałaś i co ten obraz z tobą robi.
Ale to nas znowu oddala od pytania z tytułu. Bo jeśli cel to obraz i reakcja na niego, to czy karta, która wypadnie z talii, jest ważniejsza od tej, którą byś wyciągnęła intencjonalnie? Ja chyba wciąż nie rozumiem, dlaczego wypadnięcie ma być bardziej znaczące niż normalne ciągnięcie.
To jest dobre pytanie i sama zadaję je sobie od lat. Moja robocza odpowiedź jest taka, że wypadnięta karta omija mój wybór. Przy normalnym ciągnięciu gdzieś w środku jest poczucie, że mogłam wybrać inną pozycję. Przy wypadniętej - nie. I to 'nie mogłam wybrać' daje mi inny stosunek do tej karty. Może to tylko psychologia, ale zmienia moje podejście do interpretacji.
O, to jest dla mnie nowe spojrzenie! Czyli wypadnięta karta jest bardziej 'czysta' bo nie przeszła przez twój wybór? Ale zaraz - czy tasowanie nie jest też twoje? Twoje ręce, twój rytm, twoje napięcie?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno spostrzeżenie z boku. Moja żona tasuje regularnie i mówi, że karty wypadają jej częściej przy pewnym rodzaju pytań niż innych. Pytania o rodzinę - dużo wypadniętych. Pytania o pracę - prawie nigdy. Czy ktoś ma podobne obserwacje? Bo jeśli tak, to może typ pytania albo temat robi różnicę w tym, czy karta w ogóle wypadnie.
I to jest chyba odpowiedź na pytanie Alinki o to, dlaczego nie ma jednej odpowiedzi. Bo może wypadnięcie kart nie jest losowe ani w pełni intencjonalne - jest związane z napięciem emocjonalnym w ciele podczas tasowania. A napięcie emocjonalne jest większe przy pytaniach o relacje niż o logistykę. Wtedy ręce tasują inaczej. To nie mistyka, to fizjologia.
Ale właśnie - jak rozdzielić pytanie od napięcia emocjonalnego, które za nim stoi? Bo możesz pytać 'czy zmienić pracę' i mieć w środku zupełnie spokój. Albo pytać 'co z tym projektem' i być w środku roztrzęsiona, bo projekt jest z osobą, z którą masz trudną relację. Czy wtedy karta też wypadnie?
To co mówi Jagusia jest ważne. Może my przez cały czas mówimy 'temat relacyjny', a tak naprawdę chodzi o poziom ładunku emocjonalnego w momencie tasowania. Relacje są tak często ładunkiem, że wyszło nam, że to temat. Ale być może to nie temat wypadania, tylko intensywność.
No właśnie, ale to by oznaczało, że karta wypadająca to nie jest żaden sygnał z zewnątrz, tylko po prostu efekt tego, że trzęsą ci się ręce albo ściskasz mocniej. To trochę sprowadza to do fizyki, nie do ezoteryki.
To ciekawe, bo ja do tej pory myślałam, że wypadnięta jest właśnie lepsza, ważniejsza, bardziej prawdziwa. A teraz słyszę, że może po prostu wypaść przez drżenie rąk i być dokładnie tak samo wartościowa jak każda inna. Czyli nie ma hierarchii kart?
Moja żona mówi, że jak karta wypadnie, to ona nawet nie patrzy od razu, tylko kładzie ją zakrytą i pyta siebie, co czuła w tamtej chwili. Dopiero potem odwraca. Mówi, że to ważniejsze niż sama karta. Nie wiem, czy to ma sens, ale powtarza to od lat.
