Hej, wchodzę w połowie wątku, ale chciałem zapytać czy ktoś tu polecałby jakiś konkretny rozkład właśnie pod kredyt hipoteczny, bo szukam czegoś podobnego dla siebie. Czy ten układzik trzech kart który Sabineczka podała dałoby się rozbudować o jedną kartę z pytaniem o alternatywę, gdyby decyzja była "nie"?
To ważna rzecz którą napisałaś i bardzo dobrze że to powiedziałaś. Żaden rytuał przed rozkładem nie jest obowiązkowy... to są praktyki które niektórzy stosują ale tarot działa bez nich. hej jeśli okadzanie albo mycie rąk jest dla ciebie wyzwalaczem, po prostu tego nie rób. Możesz spokojnie usiąść, potasować karty i zacząć
To jest naprawdę dobre pytanie. Skupienie przed rozkładem możesz osiągnąć przez kilka głębokich oddechów, przez chwilę ciszy, przez trzymanie talii w rękach i myślenie o pytaniu. nie potrzebujesz wody, kadzidła ani kryształów. to wszystko są dodatki które pomagają niektórym osobom wejść w odpowiedni stan ale sam stan jest ważny, nie przedmioty.
Dobrze, to naprawdę mi ulżyło. Bo czytałam na kilku blogach że bez oczyszczenia kart mogę dostać "brudne" odczyty albo że zostają energie poprzednich pytań. oj i strasznie się tym przejmowałam. Czy to prawda że poprzednie pytania "zostają" w kartach?
Nie ma żadnego mechanizmu który by powodował, że energia jednego pytania dosłownie utkwi w kartach i zepsuje następny odczyt. To jest metafora, którą niektórzy praktycy traktują dosłownie... Jeśli zależy ci na symbolicznym rozdzieleniu sesji, możesz po prostu przetasować dokładnie i tyle.
ale jednak ja zawsze czuję różnicę kiedy używam kart bez żadnego oczyszczenia i kiedy zrobię chociażby krótkie skupienie. Nie mówię że to konieczne, ale pewne rzeczy mają swoje uzasadnienie w praktyce, nie tylko w teorii.
A mogę się wtrącić z pytaniem? Bo też planuję pierwszą sesję i zastanawiam się czy karty trzeba w jakiś konkretny sposób trzymać podczas tasowania :D? widziałem że jedni tasują jak w pokera, inni mieszają na stole. Czy to ma znaczenie?
hej, a wracając do tego kredytu i rozkładu - czy te karty co sie wylosuje to trzeba interpretować dosłownie? Bo jak wypadnie karta z mieczem to znaczy że coś złego czy to jest tylko symbol :)?
Dobra, to właśnie mnie uspokaja. Bo ja mam tendencję do czytania wszystkiego najgorzej jak możliwe więc jak wypadnie coś z czaszką albo wieżą to pewnie bym uznała że to koniec świata. Czy jest jakiś sposób żeby podczas odczytu nie wpadać w taką spiralę lęku?
Przed rozkładem warto sobie ustawić intencję w stylu: patrzę na to co karty pokazują, nie szukam potwierdzenia moich lęków. To nie jest rytuał, to jest nastawienie. i jeśli czujesz że podczas odczytu zaczyna cię zalewać lęk, możesz po prostu odłożyć karty i wrócić do tego później. Nie musisz interpretować wszystkiego jednym razem.
Ale to trochę jak chodzenie do lekarza i mówienie mu że nie chcesz słyszeć złych wiadomości. oj jeśli ktos jest tak bardzo lękowy wobec wyniku to może nie jest dobry moment na zadawanie pytań o finanse w tarota?
To jest bardzo ważna obserwacja, którą sama zrobiłaś... Jeśli wiesz że tak reagujesz, to może zanim zaczniesz rozkład finansowy, zdecyduj z góry że interpretujesz karty tylko z jednego źródła, które wybierasz wcześniej. I stop. Żadnego szukania w innych miejscach na ten sam temat jednej sesji ;).
Szczerze? Chyba trochę szukam potwierdzenia że decyzja będzie dobra. Albo jasnej odpowiedzi że nie. Wiem że to brzmi jakbym chciała żeby karty zdecydowały za mnie.
To jest uczciwa odpowiedź i wielu ludzi zaczyna od tego miejsca. Pytanie tylko czy w rozkładzie finansowym bardziej przydatne będą dla ciebie pozycje opisujące sytuację i blokady, niż pozycja z prostym wynikiem. Bo jeśli jesteś podatna na to żeby jedną kartę potraktować jako wyrok, to rozkład z pozycją "wynik" może zrobić więcej złego niż dobrego na tym etapie.
A czy można zrobić taki rozkład procesowy specjalnie dla pytania o kredyt? chodzi mi o to czy te pozycje dają się przełożyć na sytuacje finansowe czy to bardziej dla pytań emocjonalnych?
Mam pytanie które moze wydać się głupie ale czy przy takim rozkładzie bez wyniku to jak w ogóle wiesz kiedy skończyć interpretację :)? Bo jeśli nie ma końcowej karty to wydaje mi się że można by ciągnąć w nieskończoność...
To mnie trochę zatrzymuje. Bo chyba masz rację że pytanie może nie być o kredyt jako taki :). Może bardziej o to czy jestem w stanie podjąć jakąkolwiek dużą decyzję bez tego że będę się bać że to błąd.
To jest bardzo dojrzałe co teraz napisałaś, poważnie. I to chyba zmienia trochę to jak powinnaś postawić pytanie do rozkładu. Bo "czy brać kredyt" i "co stoi za moim lękiem przed dużymi decyzjami" to dwa różne pytania i dają dwa różne rozkłady.
Czytam tę rozmowę i zaczynam rozumieć że to jak się postawi pytanie przed rozkładem to w ogóle klucz do całego odczytu... Czy jest gdzieś opisane jak formułować pytania do tarota? Bo widzę że to nie jest oczywiste.
Nie, szczerze mówiąc to się trochę pogubiłam przez te wszystkie wątki. Na początku ktoś wspominał o rozkładzie Celtyckiego Krzyża, ale potem było dużo o tym żeby nie robić rozkładu z pozycją na wynik. Nie wiem teraz co wybrać.
To wróćmy do podstaw. Masz jedno pytanie finansowe ale teraz wiesz ze za tym pytaniem stoi coś głębszego. który z tych poziomów chcesz teraz adresować - konkretną decyzję o kredycie, czy to co stoi za lękiem przed decyzją? Bo to naprawdę daje dwa różne rozkłady.
Mam jeszcze kilka tygodni zanim bank przestanie czekać. więc mam trochę czasu ale nie za dużo.
To może mieć znaczenie. Kilka tygodni to jednak jakiś czas żeby najpierw zrobić rozkład o tym co blokuje decyzję, zobaczyć co wychodzi, a potem ewentualnie drugi o samym kredycie. Zamiast wpychać wszystko w jeden.
To mnie zatrzymuje. Czy wy myślicie że nie powinnam w ogóle robić tego rozkładu? Pytam wprost bo chce wiedzieć co o tym myślicie.
nikt tu nie mówi żebyś nie robiła. Pytanie jest inne - co zrobisz z wynikiem niezależnie od tego co wyjdzie? Jeśli masz odpowiedź na to pytanie zanim usiądziesz z kartami, to rozkład ma sens.
A jak w ogóle ktoś może wiedzieć z góry co zrobi z wynikiem? To trochę tak jakby pytać kogoś co poczuje jak przeczyta złą wiadomość, zanim ją przeczyta 🙂
ja u siebie stosuję zapisywanie dosłownie przed sesją - jedno zdanie co chcę dostać z rozkładu. I potem sprawdzam czy interpretacja odpowiada na to zdanie, czy już zaczęłam odpływać w inne pytania. Przy finansowych to szczególnie pomaga, bo kuszące jest ciągnięcie wątku w nieskończoność.
