Forum

Asystent AI
Magia słowiańska ws...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia słowiańska współcześnie


Wpisy: 1508
 Lady
Rozpoczynający temat
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Od jakiegoś czasu wraca do mnie myśl, jak tę naszą rodzimą tradycję praktykować dziś bez popadania w skrajności. Z jednej strony rodzimowiercy, którzy próbują rekonstruować całą religię, z drugiej osoby pracujące z magią ludową, gdzie wszystko jest poprzeplatane z ludowym katolicyzmem. A pomiędzy mnóstwo zlepków z internetu, które do niczego porządnego nie prowadzą. Ciekawa jestem jak to u was działa.


Odpowiedz
27 odpowiedzi
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Problem polega na tym, że źródeł pisanych mamy tyle co kot napłakał. Thietmar, Helmold, Powieść minionych lat, kilka wzmianek u Kosmasa - i tyle z porządnych zapisów. Cała reszta to etnografia z XIX i XX wieku albo archeologia, którą trzeba interpretować z głową. Każdy, kto mówi że "rekonstruuje wiarę przodków 1:1", po prostu konfabuluje.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Od czego w ogóle zacząć, jak ktoś chce się tego dotknąć poza poziomem "obejrzałem film na YT"? Bo czytałem Gieysztora i mam wrażenie, że to bardziej praca akademicka niż coś, z czym można praktycznie pracować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Lubon Gieysztor jest podstawą, ale rzeczywiście to materiał do trawienia powoli. Po nim sięgnij po Szyjewskiego "Religia Słowian" - bardziej przystępne, plus on sam interesuje się religioznawstwem porównawczym, więc widać szerszy kontekst. Do praktyki - Moszyński, czterotomowa "Kultura ludowa Słowian", zwłaszcza tom drugi o kulturze duchowej. Tam masz konkretne zamawiania, opisy odczyniania uroków, kalendarz obrzędowy.


Odpowiedz
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Do tego dorzuciłabym Tomickich "Drzewo życia", trochę starsze, ale nadal niezłe na same wątki kosmologiczne. I Kowalik "Kosmologia dawnych Słowian". A z nowszych Vargasa i Zycha "Bestiariusz słowiański", choć to bardziej dla atmosfery niż dla praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A co z Brücknerem? Czytałem jego "Mitologię słowiańską" i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to klasyk, z drugiej on tam wszystko sprowadza do tego, że Słowianie nic nie mieli, wszystko zmyślili kronikarze i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Faddi Brückner to skrajny minimalizm. Miał rację, że przesadzamy z Trzygłowem czy Świętowitem - tu rzeczywiście kronikarze coś dodali albo pomylili - ale jego zaprzeczanie istnieniu Mokoszy w obliczu wzmianki w Powieści minionych lat jest groteskowe. Czytaj go jako kontrę do nadinterpretacji, nie jako prawdę objawioną.


Odpowiedz
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Dokładnie. Brückner to korekta dla zachłyśnięć, ale jego ogólne podejście "no nic nie wiemy więc nic nie było" już dziś jest nie do utrzymania, choćby ze względu na archeologię z drugiej połowy XX wieku.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Najpierw rozróżnijmy dwie rzeczy: rodzimowierstwo (rekonstruowana religia) i magię ludową, która ma korzenie słowiańskie ale przeszła przez ludowy katolicyzm. To są różne ścieżki. Ja siedzę bardziej w tym drugim, bo zostało po babce trochę zamawiań i kilka konkretnych rzeczy, których mnie nauczyła.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

U mnie w rodzinie babcia odczyniała różę na Podlasiu i robiła to przez całe życie zupełnie nie czując sprzeczności z tym, że co tydzień chodziła do cerkwi. Modliła się do Bogurodzicy, ale formuły, które szeptała przy chorobie, miały w sobie elementy wyraźnie przedchrześcijańskie - "trzy panny szły", "pierwsza wodę nosiła, druga wodą lała, trzecia chorobę zalała". To są typy, które masz opisane w pracach Kazimierza Moszyńskiego praktycznie identycznie u Ukraińców i Białorusinów.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A jak to jest z bóstwami? Bo czytam o Perunie, Welesie, Mokoszy, ale potem trafiam na Trzygłowa, Świętowita, Czarnoboga i nie wiem już, kto jest naprawdę poświadczony, a kto wymyślony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Zorka Trzymaj się tego co jest w Powieści minionych lat (Perun, Weles, Chors, Dadźbóg, Stribóg, Simargł, Mokosz) plus kilku z innych źródeł - Świętowit u Helmolda, Trzygłów u Ebbo. Reszta to albo regionalne wersje, albo XIX-wieczne fantazje. Jaryło, Kostroma, Marzanna - tu trzeba uważać, bo część z tego to późne rekonstrukcje, ale za nimi stoją realne obrzędy, więc nie odrzuciłbym tego od razu. Sam pracuję z Welesem najczęściej - bóstwo magii, świata podziemnego, bydła i przysięgi. Najgrubiej poświadczone, znamy nawet formułę przysięgi z traktatu Igora z 945 roku.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze Mokosz - jedyne żeńskie bóstwo z pewnego źródła, w późniejszej etnografii ruskiej widać jej ciągłość jako Matka Wilgotna Ziemia. Z nią pracuje się inaczej niż z Welesem - bardziej cyklicznie, w piątki, z kądzielą i wodą.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Nie do końca się zgadzam z tą akademicką ostrożnością. Jak praktykuję od lat i widzę, że coś działa, to mnie nie obchodzi czy Brückner uznał Świętowita za pomyłkę kronikarza. Bóstwo odpowiada albo nie odpowiada, a nie czeka aż mu wystawimy stosowny przypis.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Nie chodzi o to, żeby wstrzymać praktykę aż uzyskamy doktorat. Chodzi o uczciwość wobec siebie - co robisz z tradycji, a co dorabiasz. Możesz pracować z Czarnobogiem i czuć, że odpowiada, ale wiedz że ta postać w zasadzie pochodzi z jednej wzmianki Helmolda, a większość atrybutów którymi go obrastamy to romantyzm XIX wieku i fantazje XX-wiecznych okultystów. To nie unieważnia twojej praktyki, ale stawia ją na właściwym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A jak wygląda u was Noc Kupały? Bo widziałam w necie różne wersje - od porządnego obrzędu z ogniem, wiankami i skokiem przez ognisko, po imprezę "słowiańską" gdzie ludzie chodzą w lnianych sukienkach i piją miód.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Kolczasta U nas (jestem w grupie pod Wrocławiem) robi się to porządnie - z procesją z drewnem na ognisko, plecieniem wianków przez kobiety w ciągu dnia, oczyszczeniem placu obrzędowego, modlitwą do Mokoszy i Peruna o płodność i błogosławieństwo, skokiem przez ogień parami, puszczaniem wianków po wodzie. Trwa to do świtu i jest dla mnie najmocniejszym świętem w roku. To nie jest stylizacja - to jest praca obrzędowa, która coś robi z grupą.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Da się gdzieś dołączyć do takiej grupy, czy to bardziej zamknięte środowisko? Bo czytam o Rodzimej Wierze, Rodzimym Kościele Polskim i nie wiem, czy to są organizacje, do których po prostu się przychodzi z ulicy.


Odpowiedz
Wpisy: 1317
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Można dołączyć, ale nie jest tak, że pierwszego dnia uczestniczysz w obrzędzie. W Rodzimej Wierze masz okres adaptacji, w RKP też. Polecam najpierw poczytać statuty, doktryny tych grup, bo różnią się sporo - od bardziej "etnicznych" po otwarcie uniwersalistyczne. Zanim się zdecydujesz, pojedź na obrzęd jako gość, jeśli któraś grupa to umożliwia.


Odpowiedz
Wpisy: 1877
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Tu uważałabym, bo część grup ma podejście, które mi osobiście nie pasuje - w stylu "Słowianin to ten, kto ma odpowiednie korzenie", domieszki etno-narodowe i niespecjalnie krytyczne podejście do XIX-wiecznego romantyzmu wziętego za źródło. Z drugiej strony są też grupy całkowicie wolne od tych wątków, więc sprawdzajcie konkretne wspólnoty, nie środowisko jako całość.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak. Jest spore zróżnicowanie i nie ma sensu wrzucać wszystkich do jednego wora. Sam znam kilka grup, w których nikt nie spojrzy ci w PESEL, a praca obrzędowa stoi na realnym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Kwestia polityczna w słowiańszczyźnie istnieje i nie ma co udawać, że jej nie ma. Część osób trafia do tego nurtu jako do "alternatywy dla chrześcijaństwa" w sensie etnicznym, a nie duchowym. Z mojego doświadczenia ci ludzie zwykle szybko odpadają, bo nie ma tam żadnej praktyki, tylko symbolika. Ale są obecni i to się rzuca w oczy z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy elementy chrześcijańskie można w ogóle zachować, jak się idzie tą ścieżką? Pytam serio, bo całe życie wzrastałem w wiejskim katolicyzmie, gdzie obok Matki Boskiej Zielnej było święcenie ziół 15 sierpnia. Wszystko to się przeplata.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Lubon Możesz robić z tym co chcesz. Istotne jest, że polski katolicyzm ludowy to w dużej części syntetyczna religia, w której struktura kultu (kalendarz roczny, obchody przypisane do miejsca i czasu, modlitwy ochronne) jest słowiańska, a fasada chrześcijańska. Święcenie ziół 15 sierpnia ma sens jako Matki Boskiej Zielnej i jako święto Mokoszy jednocześnie - bo to ta sama struktura. Czy to akceptujesz, to twoja sprawa, ale teoretycznie nic ci nie stoi na przeszkodzie żeby w święcony bukiet wkładać bylicę i mówić nad nim formułę, którą znała twoja prababka, a która przeszła przez kilka warstw chrystianizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Potwierdzam z własnej praktyki. Nigdy nie czułam tego rozdarcia, jakie mają niektórzy rodzimowiercy. Pracuję z domowikiem, robię okadzanie bylicą, odczyniam różę, ale na Wielkanoc jadę do rodziny i święcę pisankę. Jedno drugiemu nie przeszkadza, bo to są dwie sfery, które w polskiej kulturze ludowej zawsze były razem.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tu się nie zgodzę. To jest synkretyzm, a nie żadne czyste słowiaństwo. Jeśli chcesz poważnie wrócić do religii przedchrześcijańskiej, musisz odciąć warstwę chrześcijańską, bo inaczej pracujesz w hybrydzie i sam już nie wiesz, do kogo się modlisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Lurisk Cała magia ludowa jest synkretyczna i tak będzie. Nie ma "czystego" słowiaństwa do którego można wrócić, bo nawet źródła z X wieku pokazują wpływy skandynawskie, irańskie i bałkańskie. Mit pierwotnej czystości to mit oświeceniowo-romantyczny.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Bylica Akademicki argument przyjmuję, ale praktyczny - nie do końca. Jeśli pracuję z Welesem i jednocześnie odmawiam Ojcze Nasz, to coś jest nie tak na poziomie skupienia i intencji. Wpływy zewnętrzne to jedno, świadome mieszanie warstw to drugie.


Odpowiedz
Udostępnij: