Od jakiegoś czasu wraca do mnie myśl, jak tę naszą rodzimą tradycję praktykować dziś bez popadania w skrajności. Z jednej strony rodzimowiercy, którzy próbują rekonstruować całą religię, z drugiej osoby pracujące z magią ludową, gdzie wszystko jest poprzeplatane z ludowym katolicyzmem. A pomiędzy mnóstwo zlepków z internetu, które do niczego porządnego nie prowadzą. Ciekawa jestem jak to u was działa.
Problem polega na tym, że źródeł pisanych mamy tyle co kot napłakał. Thietmar, Helmold, Powieść minionych lat, kilka wzmianek u Kosmasa - i tyle z porządnych zapisów. Cała reszta to etnografia z XIX i XX wieku albo archeologia, którą trzeba interpretować z głową. Każdy, kto mówi że "rekonstruuje wiarę przodków 1:1", po prostu konfabuluje.
Od czego w ogóle zacząć, jak ktoś chce się tego dotknąć poza poziomem "obejrzałem film na YT"? Bo czytałem Gieysztora i mam wrażenie, że to bardziej praca akademicka niż coś, z czym można praktycznie pracować.
Do tego dorzuciłabym Tomickich "Drzewo życia", trochę starsze, ale nadal niezłe na same wątki kosmologiczne. I Kowalik "Kosmologia dawnych Słowian". A z nowszych Vargasa i Zycha "Bestiariusz słowiański", choć to bardziej dla atmosfery niż dla praktyki.
A co z Brücknerem? Czytałem jego "Mitologię słowiańską" i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to klasyk, z drugiej on tam wszystko sprowadza do tego, że Słowianie nic nie mieli, wszystko zmyślili kronikarze i tyle.
