Trzy karty to nie jest za malo, to kwestia rozkladu i intencji. Ale skoro pytanie jest tak wielowarstwowe - bo tu mamy i bol z przeszlosci, i terazniejszy stan, i kierunek - to rozklad trzech kart moze po prostu nie miec miejsca na pokazanie wszystkiego. to nie blad, to po prostu limit formatu.
Czyli rozklad jest wazniejszy niz liczba kart? Bo ja zawsze myslalam ze im wiecej kart tym pelniejszy obraz. Ale chyba rozumiem - piec kart bez sensu pozycji to gorsze niz trzy z jasno postawionymi pytaniami do kazdej 🙂
Ale jak sie zle sformuluje pytanie, to karta daje zla odpowiedz, tak? Czy karty jakos same koryguja i odpowiadaja na to co naprawde masz na mysli, a nie na to co dosłownie zapytałes?
Wracajac do Hierofanta ktory byl wczesniej wspomniany - to ciekawa karta przy pytaniu o przynaleznosc, bo on mowi o przynaleznosci do struktury ale ta struktura moze byc i kosciolem i rodzina i jakas grupą ze sztywnymi zasadami. Czy jesli Hierofant pojawia sie przy pytaniu o wspolnote, to raczej ostrzezenie przed taka struktura, czy zacheta do niej? 🙂
to ciekawe bo moja rodzina byla wlasnie bardzo sztywna w zasadach. I teraz uciekam od grup ktore maja jakies twarde reguly, bo od razu czuje sie jak dziecko ktore zrobi cos nie tak. Nie wiedzialm ze Hierofant moze to opisywac.
Przy Hierofancie warto tez patrzec na liczbe piec, bo numerologicznie to karta zmiany i wyzwania, wiec pojawienie sie go przy pytaniu o przynaleznosc zawsze wskazuje na jakis przelom w tym obszarze. przynajmniej tak to interpretuję xD
A wracajac do kart wspolnoty - Trojka Kielichow byla wymieniona jako ta najbardziej oczywista. Ale co z Szostka Rozdzek? Ona jest o uznaniu, o byciu widzianym przez innych. Czy to nie jest tez karta przynaleznosci tylko na innym poziomie?
Chyba obu, ale jak tak to formuujesz to widze ze bardziej chce tego pierwszego. Zawsze musialam cos robic zeby byc akceptowana w domu. Cos osiagac, nie sprawiac problemow, byc grzeczna. Moze dlatego Trojka Kielichow tak na mnie dziala, bo ona jest bez warunkow. ale nie wiem czy wierze ze cos takiego istnieje naprawde. Czy to normalne ze karta dziala jak lustro w ten sposob?
To co opisujesz - przynaleznosc warunkowa z dziecinstwa jako wzorzec - to jest dokladnie ten rodzaj sladu ktory potem widac w rozkladach. I tak, karty czesto dzialaja jak lustro, bo pytajacy wybiera je z jakiegos powodu nawet jesli nie rozumie dlaczego. Ale chce wrocic do rozkladu ktory robilaz na poczatku. Wyciagnelas trzy karty. Czy teraz, po tej calej rozmowie, inaczej rozumiesz te karty ktore dostałaz? Bo mam wrazenie ze kontekst ktory wyszedl w tej dyskusji mogl ci cos otworzyc.
