Mam do Was pytanie, bo sama ostatnio się nad tym zastanawiam. Znacie jakiś konkretny rozkład tarota, który faktycznie pomaga kiedy człowiek kompletnie nie wie kim jest, czego chce, gdzie iść? Nie mówię o Celtyckim Krzyżu, to bardziej do konkretnych pytań. Chodzi mi o coś ukierunkowanego właśnie na tożsamość, odkrywanie siebie. Pracuje z kartami od kilku lat i używam trójkowego, ale zastanawiam sie czy są lepsze opcje.
Rozkład trójkowy to dobry start, ale do kryzysu tożsamości polecam coś bardziej rozbudowanego. Używam siedmiokartowego, który sama ułożyłam przez lata: 1 - kim byłam, 2 - kim jestem teraz, 3 - co tłumię, 4 - czego chcę, 5 - co przeszkadza, 6 - co pomaga, 7 - kierunek. Klucz jest w pozycji trzeciej. To co tłumione najczęściej odpowiada na pytanie kim jesteś naprawdę.
Zastanawia mnie ta pozycja z tłumieniem. Jak odróżniasz w odczycie czy karta mówi o czymś co celowo wypierasz, czy o czymś czego po prostu jeszcze nie odkryłaś? Bo to chyba spora różnica przy interpretacji, nie?
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale chciałem sie upewnic - czy przy takim rozkladzie ma znaczenie stan emocjonalny osoby tasujacej? Czytalem gdzies ze jak ktos jest w duzym chaosie psychicznym, to karty moga dawac niespojne wyniki. czy to potwierdzacie?
Chcę tu coś dopowiedzieć, bo widzę że zmierzamy w stronę "karty zawsze zadziałają". Stan emocjonalny ma znaczenie, ale nie technicznie tylko interpretacyjnie. Ktoś w silnym chaosie może projektować na karty to co chce zobaczyć, a nie to co jest. Dlatego do pracy z tożsamością polecam wcześniej jakiś prosty rytuał wyciszenia przed rozkładem.
Mam pytanie do autorki tematu właściwie - czy chodzi Ci o rozkłady ktore ktos moze robic sam sobie, czy raczej o cos co powinien zrobic ktos doswiadczony? Bo mam wrazenie ze jesli ktos jest w kryzysie tozsamosci, to sam sobie moze nie byc w stanie obiektywnie odczytac kart.
Myślę że chodzi o oba podejścia, ale samemu też można robić i to nawet ma sens, bo to jest praca z własnym wnętrzem. Choć rozumiem wątpliwość - obiektywność jest wtedy trudna. Dlatego warto zapisywać odczyty i wracać do nich po czasie 😉
Nawiążę do Konwaliowej - sama byłam w takim miejscu gdzie kompletnie nie wiedzialam kim jestem i robilam sobie rozklady, ale za kazdym razem interpretowalam karty przez pryzmat tego czego sie balam. Dopiero jak ktos inny mi to odczytal, zobaczylam cos zupelnie innego. Chyba zalezy od etapu kryzysu.
Księżyc przy kryzysie tożsamości to bardzo typowa karta. Pojawia się kiedy ktoś nie zna siebie do końca albo jest w fazie odkrywania tego co dotąd było ukryte. Ważne żeby nie czytać jej tylko negatywnie - Księżyc to też intuicja, to co podskórne. Przy pracy z tożsamością to może być wręcz dobry znak.
A co z Głupcem? Bo czytalam gdzies ze to karta nowego poczatku i poszukiwania siebie, ale nie wiem czy to tylko przy przejsciach zyciowych czy tez przy kryzysietozsamosci ma takie samo znaczenie. Troche sie gubię w tych interpretacjach.
Sledzę ten watek od poczatku i mam pytanie troche z boku - czy takie rozklady "dla poszukujacych siebie" da sie robic kartami runicznymi zamiast tarotem? Bo znam runy lepiej niz tarota i zastanawiam sie czy struktura rozkladu moze byc podobna.
Mam wrazenie ze to wszystko co piszecie jest okej, ale nikt jeszcze nie powiedzial wprost - jakie Wielkie Arkana sa najbardziej "tozsamosciowe"? Bo jesli ktos jest w kryzysie i chce sie skupic na konkretnych kartach jako lustrze, to ktore by Wam przyszly do glowy?
Skoro Wieszczbiarka pyta o Wielkie Arkana - nie powiem "wszystkie są ważne" bo to bez sensu. Jeśli chodzi konkretnie o tożsamość, to najsilniejszy zestaw to Kapłanka Wysoka, Gwiazda i Świat. Kapłanka to głęboka warstwa siebie, ta której się nie pokazuje. Gwiazda to powrót do siebie po kryzysie. Świat to zintegrowanie różnych aspektów w całość. Ale mam pytanie - czy Cesarzowa tu pasuje, czy to już bardziej karta twórczości niż tożsamości?
Wracając do pytania Wieszczybiarki - myślę że lista kart tożsamościowych zalezy tez od etapu kryzysu. Inaczej to wygląda na początku kiedy coś się sypie, a inaczej kiedy ktoś już szuka wyjścia. Na początku częściej widzę Wieżę, Księżyc, Wisielca. Głębiej w procesie zaczynają wychodzić Gwiazda, Sąd, Świat. To jakby mapa etapów.
A Wisielec w tym kontekscie co dokladnie znaczy? Bo zawsze mi sie kojarzyl z zawieszeniem i nierobienienm niczego, ale moze przy tozsamosci chodzi o cos innego? Troche nieintuicyjne dla mnie.
Czytam to i zastanawiam sie - te wszystkie karty ktore wymieniacie jako "tozsamosciowe", wyskakuja dlatego ze naprawde cos pokazuja, czy po prostu jest ich tyle w Wielkich Arkanach ze statystycznie prawie zawsze cos z tej listy wyleci? serio pytam bo sie nie znam ale to mi chodzi po glowie
To co mówi Jasnowidz jest ważne, bo ja sie o to sama balam kiedy zaczynałam. Ale chce zapytac - czy jest jakis sposob zeby sprawdzic czy dobrze interpretujesz? Nie mam nikogo kto by mi powiedzial "tak, to ma sens" albo "kompletnie to przekrecasz".
To jest dokladnie ten kierunek ktorego szukalam. Mam pytanko - czy jesli ktos jest w kryzysie tozsamosci i robi taki rozklad, to powinien robic go raz czy regularnie, np raz w miesiacu? Nie wiem czy powtarzanie ma sens czy tylko zaciemnia obraz.
Zgadzam sie z częstotliwością, ale chciałabym dodać jedną rzecz - zanim zrobi się kolejny rozkład, warto najpierw przejrzeć notatki z poprzedniego i zapisać co się od tamtej pory zmieniło. Inaczej kolejny odczyt wisi w powietrzu bez kontekstu. Czy ktoś z Was faktycznie prowadzi taki dziennik tarotowy przy pracy z tożsamością, czy to bardziej teoria?
Ja prowadzę cos podobnego przy runach i bardzo mi to pomogło, wiec pytanie - czy przy tarocie ten dziennik powinien wygladac jakoś inaczej niz przy runach? Bo przy runach notuje glownie energie i slowa klucze, a zastanawiam sie czy przy tarocie trzeba bardziej opisowo.
