Czytam tę dyskusję i mam wrażenie ze trochę odpłynęliśmy od samego rozkładu do pytań o to czym jest tarot w ogóle. Ciekawa dyskusja, ale chciałabym wrócić do jednej rzeczy - Brzozka, wspominałaś wczesniej o czwartej karcie jako karcie integracji. Czy instrukcja mówiła coś o tym jak długo przy niej zostac? Bo u mnie ta właśnie karta sprawiała trudność, nie umiałam się przy niej zatrzymać.
ojejku, to co napisałaś o oporze przy czwartej karcie - że to sygnał żeby zostać, nie żeby iść dalej - to jest chyba najważniejsza rzecz w całym tym rozkładzie. Ale jak to rozróżnić? Mam na myśli jak poznać że to jest opór do przepracowania, a nie po prostu to, że karta po prostu nic mi nie mówi i siedzenie przy niej nie ma sensu?
Ale to rozróżnienie które robi Brzozka jest bardzo subiektywne. Jak ktoś jest na początku drogi i nie ma jeszcze wyczucia własnych stanów, to może mylić jedno z drugim bez końca. Czy instrukcja dawała jakiś zewnętrzny sygnał, coś bardziej sprawdzalnego?
A ja właśnie mam taki problem ze słuchnaiem siebie przy kartach - wszystko mi się miesza, nie wiem co jest intuicją a co jest po prostu stresem albo zmęczeniem danego dnia. Próbowałam ten rozkład raz i siedziałam przy trzeciej karcie i nie mogłam stwierdzić czy to opór czy nuda 🙂
ej, myślę że tu jest podstawowe nieporozumienie co do tego czym jest ten rozkład. To nie jest coś co stosujesz gdy jest źle i oczekujesz że poprawi. To jest praktyka regularna, budowana w czasie - a efekty pokazują sie w trudniejszych momentach jako zasób już zbudowany, nie jako ratowanie się kartami na gorąco.
To nastawienie o którym mówi Brzozka jest dla mnie klucze - ale jak je zmienić jeśli ktoś naturalnie podchodzi do kart żeby dostać odpowiedź, nie żeby pracować? Mnie na przykład bardzo trudno wyłączyć ten tryb 'co karta mi mówi' i wejść w tryb 'co ja widzę w karcie' :))
Właściwie to co mówi Chryzoprazkaa to jest zmiana pytania, nie zmiana sposobu myślenia. ale może właśnie o to chodzi - że pytanie formatuje myślenie? nigdy tego tak nie ułożylem. 😛
Dorzucę tu że przy rozkładach medytacyjnych tradycyjnie pierwsza karta zawsze odpowiada za stan wyjściowy więc siłą rzeczy powinna być czytana inaczej niż przy rozkładach prognostycznych. Że tak powiem - przy prognozie pytasz 'co będzie', przy medytacji pytasz 'co jest'. I to jest fundamentalna różnica w samym podejściu do odczytu.
Czytam tę dyskusję i mam wrażenie że zgubiłyśmy trochę praktyczną stronę. czy ktoś może powiedzieć - po kilku sesjach z tym rozkładem, czy coś faktycznie zmieniło się w tym jak podchodzicie do codziennych momentów stresu? bo o tym mi się wydaje chodzi w tytule - wewnętrzny spokój - i ciekawi mnie czy to coś realnego czy bardziej ładne słowa.
Baska54 pyta o konkretne zmiany i to jest dobre pytanie, bo łatwo się zgubić w teorii. Powiem szczerze - po kilku tygodniach regularnej pracy z tym rozkładem zauważyłam jedną rzecz, ktura mnie zaskoczyła. Nie tyle że staję się spokojniejsza w samym stresie, ale że szybciej wychodzę z niego. Jakby skróciło się to rozciąganie w czasie. Ale to nie przyszło po dwóch sesjach, to naprawdę sprawa czasu
Mam pytanie do całej dyskusji - rozmawiamy dużo o efektach, ale prawie nie rozmawiamy o samych kartach w tym rozkładzie. Brzozka opisała pozycje gdzieś na początku wątku, ale od dłuzszego czasu to się zeszło na stronę bardziej psychologiczna. czy ktoś może powiedziec co faktycznie wychodzilo w konkretnych pozycjach? Jakie karty co z nimi robil?
Dadzbog ma rację że uciekliśmy od samych kart. Mogę powiedzieć tyle - w mojej sesji w pierwszej pozycji, tej o stanie wyjściowym, wyszedł mi Miecz Piątki. I to było zaskakująco trafne, bo ten moment był o wewnętrznym konflikcie, nie o spokoju. Instrukcja mówiła że ta karta nie musi pokazywać bliskości spokoju, tylko gdzie teraz jesteś. To zmieniło moje czytanie całości.
A czy instrukacja mówiła coś o tym co zrobić jeśli pierwzsa karta jest bardzo ciężka? Bo mnie wychodziły takie i nie wiedziałam czy to blokuje cały rozkład czy nie.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać coś podstawowego bo troche się gubie - czy ten rozkłąd jest przeznaczony tylko dla osób kture już medytują, czy można zacząć od niego zupełnie od nowa? bo nie mam za bardzo doświadczenia z medytacją ale karty mnie ciekawią.
Wracając do tego co mówiła Brzozka o Mieczu Piątki - mnie zastanawia jak różne są te karty stanu wyjściowego u różnych osób. czy ktoś miał Wielki Arkan na tej pozycji? bo mam wrażenie że to by zupełnie zmieniło ciężar całej sesji. :))
To co Pogodnica napisała wydaje mi się wazne ale troche destrukcyjne dla całej koncepcji. Czy to znaczy że rozklad medytacyjny wymaga takiej samej dyscypliny interpretacyjnej jak prognostyczny? Bo to zmienia sporo założeń :>
no, chcę wrócić do pytania które zadałam wcześniej bo trochę się rozeszło. Oleandra powiedziała że szybciej wychodzi ze stresu - czy ktoś jeszcze ma coś podobnego? Szukam właśnie takich konkretnych, nawet małych zmian, bo sama nie wiem czy coś się u mnie przesuwa czy nie.
Dadzbog dotknął czegoś istotnego. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie główny mechanizm tego rozkładu - nie że karty coś wiedzą, ale że samo siadanie z nimi regularnie wymusza zatrzymanie i oglądanie siebie. I może spokój który potem się pojawia to efekt zatrzymania, a nie efekt kart jako takich. Chociaż instrukcja chyba zakładała że karty są czymś więcej niż tylko pretekstem.
Brzozka poruszyła cos co chodzi mi po głowie od kilku postów. Jeśli mechanizm to zatrzymanie i oglądanie siebie, to dlaczego akurat karty? Czy zwykły dziennik albo chwila ciszy nie zrobiłaby tego samego? Pytam szczerze bo staram się zrozumieć co dodaje ten rozkład do medytacji, a czego nie daje sama medytacja bez kart
Czytam tę wymianę i mam pytanie może głupie, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro rozkład jest medytacyjny, to czy w trakcie samej medytacji patrzymy na karty, czy je odkładamy? Bo Brzozka wspominała o siedzeniu z kartami, ale nie powiedziała dokładnie jak to wygląda w praktyce.
Dobre pytanie i rzeczywiście nie opisałam tego dokladnie. W instrukcji którą dostałam karty byly odkrywane na poczatku, potem pozostawały rozłożone przed tobą przez całą sesję. Nie patrzysz na nie caly czas, ale one są w polu widzenia. Miałam wrażenie ze to ważne, że to nie jest 'przeczytaj i odsun', tylko że one towarzyszą.
A czy instrukcja mówiła co zrobić jeśli jedna karta przyciąga wzrok bardziej niż inne w trakcie? Czy to traktować jako wskazówkę, czy raczej odnotować i nie rozpraszać się? Bo wyobrażam sobie że mogłoby to rozbić skupienie.
Mnie w tej rozmowie brakuje watku dotyczącego samych pozycji w rozkladzie. Brzozka mówiła że ma ich kilka, ale znam tylko te pierwsza, o stanie wyjściowym. Jakie są pozostałe? Bo bez tego trudno dyskutować o tym czy rozkład naprawde jest spójny jako calośc. 🙂
Też się zastanawiałem o tych pozycjach. Ile ich jest w tym rozkłądzie w ogóle? Bo medytacyjne rozkłady kture widziałem miały zazwyczaj 3 albo 5, rzadko więcej. Więcej kart to więcej do przemyślenia i nie wiem czy to sie nie gryzję z samym spokojem który jest celem.
Brzozka, rozumiem że instrukcja była prywatna, ale czy możesz powiedzieć ile pozycji ma ten rozkład? Nie musisz opisywać wszystkiego dokładnie, ale to podstawowa informacja żeby dyskusja miała grunt.
Dobra, powiem tyle ile mogę bez opisywania wszystkiego. Rozkład ma pięć pozycji. Pierwsza to stan wyjściowy, o którym mówiłam. Ostatnia to coś w rodzaju intencji na czas po medytacji. Środkowych nie będę opisywać bo tam właśnie jest sedno i nie chcę tego upraszczać
Pięć pozycji to dużo na rozkład medytacyjny. Czy między odkryciem kart a medytacją jest jakaś przerwa, czas na przyswojenie? Czy odkrywasz wszystkie naraz i od razu zaczynasz siedzieć z nimi? Pytam bo procedura chyba robi różnicę.
