O rany, zerkam na tę dyskusję o karcie startowej i wdzięczności przez filtr i nagle myślę - czy to nie jest trochę podobne do tego, co robi się w dziennikach wdzięczności, gdzie najpierw pisze się co mi dzisiaj ciążyło a potem za co jestem wdzięczna? Tylko ze tutaj tarot robi tę pierwszą część zamiast nas? 🙂
No właśnie, bo zaczelysmy od trzech kart, potem Energetyczka dorzuciła pięć pozycji teraz karta startowa od Zenka robi sześć albo nawet siedem. Kiedy to przestaje być rozkładem wdzięczności a zaczyna być terapią?
Powiem wprost: cdzienność jest ważniejsza niż kompletność. Lepszy prosty rozkład robiony regularnie niz rozbudowany, który robi się trzy razy do roku. Geomantka na samym początku nie mówiła nic o codziennej praktyce ale jeśli to jest cel, to liczba kart ma znaczenie.
Wlasnie - nie zakładałam od razu że to ma byc codzienny rytuał. Sama robiłam to dwa, trzy razy w tygodniu i to wystarczyło, żeby zobaczyć jakis wzorzec w czasie. Ale slysze, że dla części z was codzienność jest ważna, więc może warto pomyslec o dwóch wariantach: krotkim i rozszerzonym?
dwa warianty to brzmi sensownie ale czy nie ryzykujemy że ludzie zawsze będą wybierac krotki i nigdy nie dotra do tej głębszej pracy? Pytam, bo sama tak działam - jeśli mam opcję wyjścia, to z niej korzystam 🙂
O, Energetyczka powiedziała coś, z czym bardzo się identyfikuję. Zawsze wybieram krótszą wersję i potem mam wrażenie że coś ominęłam. tylko że to chyba mój problem nie problem rozkladu, nie?
Nawiązując do tego, co mówiłam o kamieniu zamiast szostej karty, bo chyba źle zostałam zrozumiana. Nie chodziło mi o zastapienie całego rozkładu. Chodziło mi tylko o ten ostatni element, gest zamknięcia. Kamień byłby czymś dotykowym, fizycznym. Czymś, co się trzyma w ręce, a nie patrzy.
Chcę wrcóić do tego, co Symeon powiedział wczesniej - ze opor sam w sobie jest informacją. Bo ja po tej naszej rozmowie próbowałam zrobic rozklad i stanęłam przed kartami, wyciagnelam jedna i... po prostu siedzialam. nie złość, tylko pustka. I nie wiem co z tym zrobić.
To co opisuje Jagienka to jest chyba osobny temat, który może wymagać innego podejścia niż rozkład wdzięczności. Nie mówię, że tarot tu nie pomoże - ale może najpierw trzeba zapytać, skad ta pustka, a nie od razu szukać w niej wdzięczności 😛 😉
Ech, ale czy to nie jest właśnie argument za kartą startową o której mówił Zenek? Gdyby Jagienka zaczela od pytania "co stoi mi dzisiaj na drodze", może ta pustka by sama sie nazwała i to by juz coś znaczyło.
Zgadzam sie z Energetyczką. Pustka ma też swoje miejsce w rozkladzie. jeśli karta startowa wskazuje na wyczerpanie albo odcięcie - to nie jest przeszkoda do wdzięczności tylko informacja, gdzie dzis jestes. I wdzięczność możesz znalezc nawet z tego miejsca tylko inaczej sformulowana.
Obserwuję tę wymianę o pustce i mam wrażenie, ze robimy z rozkladu wdzięczności coraz bardziej uniwersalne sposób do pracy z każdym stanem. To dobrze, czy to rozmywa sens? Pytam, bo zaczęłam się gubić, co ten rozkład właściwie robi.
Właśnie - i ja sama tego nie wiem do konca. Zaproponowałam rozkład, bo szukałam praktyki, która nie pozwoli mi ześlizgnąć sie w powierzchowne "dziękuję za słońce". Ale czy to ma budować wdzięczność, czy ją odkrywac - tego nie rozstrzygnęłam. I po tej dyskusji myślę, że to może być różne dla różnych osób i różnych dni.
To pyanie Geomantki zostaje ze mną. Odkrywać czy budowac - to chyba nie jest to samo. Bo jeśli odkrywać, to zakładamy, że wdzięczność już gdzieś jest i tylko jej szukamy. Ale jeśli budować, to co z dniem kiedy po prostu jej nie ma? Czy wtedy rozklad nie dziala, czy działa inaczej?
To rozróżnienie które postawiła Geomantka, jest wedlug mnie kluczowe dla calego rozkladu. Odkrywanie zakłada, ze coś jest ukryte - znaczy szukasz. Budowanie zaklada, ze coś konstruujesz - znaczy tworzysz warunki. różne intencje prowadza do roznych pytań na kartach. Więc może zanim ktokolwiek siada do rozkładu, warto wiedzieć, w którym trybie jst danego dnia?
Obserwuję tę rozmowę o odkrywaniu kontra budowaniu i mam wrażenie że te dwa tryby moga byc w jednym rozkładzie. Że nie musisz wybierac. pierwsze karty mogą pokazywać, co jest - odkrywanie. Ostatnia karta może być tym, do czego chcesz zmierzać - budowanie. Czy Geomantka tak projektowała te pozycje, czy to moje nadinterpretowanie?
No, Caroletta, właściwie to trafne. Nie projektowałam tego swiadomie w ten sposób ale kiedy patrzę teraz na pozycje, to rzeczywiście pierwsze trzy są bardziej diagnostyczne a czwarta i piąta bardziej intencjonalne. Moze to jest odpowiedz na moje własne pytanie - rozkład robi jedno i drugie, tylko w roznych momentach.
No właśnie to jest ciekawe, co powiedziała Geomantka o projektowaniu nieświadomym. Ale mam pytanie do niej - czy skoro sama teraz widzisz tę strukturę, to chciałabyś ją zmodyfikować, żeby była bardziej świadoma? Czy zostawiasz to tak jak jest, bo może właśnie to "nieświadome" działanie jest wartością?
A czy nazwanie ich nie zniszczy tego, ze "samo" działa? Pytam, bo mam podobne doświadczenie z afirmacjami - jak zaczynam analizować, dlaczego działają, to przestają. Nie wiem, czy to jst cos realnego, czy tylko moje przekonanie.
Chcę wrócić do siebie bo Zenek i Energetyyczka powiedzieli coś, co mi pomogło. sprobowalam drugi raz tym razem z pytaniem na starcie - co mi stoi dzis na drodze. Wyciagnelam Pustelnika. I ta pustka, ktora czułam, nagle miala nazwę. nie zniknęła ale przestała być tylko pustką 🙂
Czytam o tym Pustelniku i zaczynam rozumiec o co cohdzi z tym rozkladem. Wczesniej myślałem że to jest jakis rytuał potwierdzania sobie dobrych rzeczy. ale to chyba bardziej jest sprawdzanie gdzie się jest? Czy dobrze rozumim?
To co mowi Symeon trochę zmienia moje myslenie o tym, po co w ogole robię rozkłady wdzięczności. Bo ja robiłam to trochę jak odprawianie rytuału - mechanicznie, żeby "mieć zrobione". A wygląda na to, że ten rozkład wymaga czegos więcej niż mechaniczności. Czy to jest problem z moją praktyką, czy z rozkładem, że tak łatwo go zrobic mechanicznie?
Tak, to był jeden z moich celów. Chciałam pytan ktore nie pozwolą mi napisac "słońce, kawa, zdrowie" i zamknąć zeszytu. Dlatego na przykład czwarta pozycja pyta o to co wdziecznosc zmieniła - a nie o to, za co jestem wdzięczna. to zmusza do cofnięcia się o krok.
To jest bardzo konkretne - pytanie o zmiane a nie o katalog. Ale mam pytanie do Geomantki: co jeśli ktoś robi rozkład po raz pierwszy i jeszcze nie ma tego "co zmieniła"? Czy ta pozycja wtedy po prostu zostaje pusta czy zmienia się jej znaczenie?
Dobra, bo chcę się upewnic że dobrze to rozumiem geomantka powiedziala że czwarta pozycja pyta o zmiane, a nie o katalog. Ale jak ktos robi rozklad po raz pierwszy, to wersja z "moglaby zmienic" tez wymaga jakiegos wyobrażenia czym ta wdzięczność w ogóle jest. czy nie wpadamy w ten sam problem co na poczatku z tym czy szuukamy czy budujemy?
To nie jest ten sam problem. Wyobrazenie sobie możliwości nie wymaga doświadczenia. Doświadczenie retrospektywne - tak. Ale pytanie o potencjał otwiera przestrzeń nawet przy zerowym wyjściowym. To sa dwa rozne kierunki patrzenia, niekoniecznie kolidujące.
A może to jest właśnie ciekawe - robić obie wersje jednocześnie? Dwie karty na tę samą pozycję, jedna retrospektywna, jedna prospektywna. Widzialam podobne podejście w rozkładach pracujących z dualizmem. Tylko nie wiem, czy to nie zaciera samą pozycję
