To jest stary dylemat w tarocie - ile intencji wnosisz przed wyciagnieciem, a ile zostawiasz kartom. Nie ma jednej odpowiedzi. Niektóre szkoły mowia, że intencja jest paliwem rozkladu. Inne że zbyt precyzyjna intencja zamyka interpretacje. geomantka, ty jak do tego podchodzisz przy tym konkretnym rozkładzie?
Staram się wnosić pytanie ale nie odpowiedź. To znaczy - wiem, o co pytam na każdej pozycji, ale nie wiem co chcę zobaczyć. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę. Choć pewnie jest jakiś poziom, na którym i tak filtruję tylko tego nie widze. 🙂
Ten filtr jest nieunikniony. Ale różnica między filtrowaniem świadomym a nieswiadomym jest taka, że pierwszy mozesz korygowac. I wlasnie dlatego ta rozmowa o struktturze rozkladu wydaje mi się przydatna - nie zeby rozkład był bardziej "obiektywny", tylko żebyś wiedziala, gdzie twój filtr jest najgrubszy.
Czy to znaczy, że warto po rozkladzie zapisać co myślałam że wyjdzie, i porównać z tym, co faktycznie wyszlo? Nie jaok ocene, tylko jako informację o tym filtrze, o którym Zenek mówi. Bo przy moiim Pustelniku - bylam przekonana że wyjdzie coś zwiazanego z relacjami, a on jest raczej o samotnosci z wyboru to był dla mnie sygnał, że się myliłam co do tego, czego szukalam. 😉
Hmm, to jest ciekawe, co mówi Jagienka72 o wdzięczności kojarzącej się z ciepłem. Bo ja też tak miałam przez długi czas. A potem dostałam na pozycji "za co jestem wdzięczna" kartę Wieży i przez chwilę myślałam, że to błąd. Ale Wieża oznaczała dla mnie rozpad pewnego przekonania, ktore mnie blokowalo i nagle miało to sens. Wdzięczność za burzenie też jest wdzięcznością.
Ojej weiża niszczy to, co stało na kruchych fundamentach. Jesli to, co runelo, blokowalo ci drogę - to tak, można byc za to wdzięcznym. Karty nie są groźne ani laskawe. Są informacją. Jaką rangę tej informacji nadajesz to juz twoja robota. 😉
To mnie wraca do pytania o ten rozkład. Jeśli karty takie jak Wieża mogą pojawiać się na pozycji wdzięczności i mieć sens, to czy Geomantka projektując rozkład, brała pod uwagę, że wyciągnie się coś bardzo nieoczywistego? Czy jest jakaś pozycja, która pomaga "przetłumaczyć" trudną kartę na język wdzięczności?
A jesli piata karta też jest trudna? Mam na myśli - co jesli cały rozkład jest ciężki i nie ma tej jednej karty kttóra przynosi ulgę albo kierunek? Czy rozkład wdzięczności może "się nie udać" w tym sensie, że nie ma gdzie wylądować?
To jset chyba najważniejsze pytanie w tej dyskusji i nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Projektowałam go z nadzija że doprowadzi - ale nadzieja to nie zalozenie. Może powinnnam to przemyśleć jako część opisu rozkładu: że może się zdarzyć sesja, w której nie ma gdzie wylądować, i to tez jest coś. nie wiem, czy to wada, czy właściwość 🙂
Wroccie chwilę do tego, co mowila Geomantka o nadziei a zalozeniu w projektowaniu rozkładu. Bo mniie to uderzylo - jeśli sama autorka rozkladu nie wie, czy on "ma" dokads doprowadzić to jak osoba która go po raz pierwszy robi, ma się w nim odnalezc? Pytam serio bo chciałbym sprobowac ten rozklad samodzielnie ale nie wiem z jakim nastawieniem siadac
Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi i to jest właśnie uczciwe. Nastawienie "chcę dotknąć wdziecznosci" wystarczy. Nie musisz wiedzieć, co karty mają ci powiedzieć - wystarczy, że wiesz o co pytasz na każdej pozycji. Geomantka opisała te pozycje wystarczająco precyzyjnie. Powiedz, ktora z nich czujesz jako najtrudniejszą do sformułowania w głowie przed wyciągnięciem.
