To zmienia dosć duzo czworka Pentagramow na "teraz" to obraz kurczowego trzymania sie czegoś - może sytuacji, może przekonania moze po prostu potrzeby kontroli nad tym kiedy i jak ta sprawa się rozwiąże. I właśnie dlatego Osemka Kielichow na "co bylo" jest logiczna - częśc ciebie już wie że czas odejść, ale terazniejszosc to scisk.
Mam pytanie do Albinka bo ta interpretcaja jest dla mnie spójna, ale chcę ją rozszerzyć. Czy Czwórka Pentagramów w tym kontekście może też mówić o trzymaniu się konkretnych oczekiwań co do tempa, a nie tylko samej sytuacji? bo to by pasowalo do tytułu całego watku bardziej niż ogólnie "trzymanie". 😉
Wskoczę z boku z bocznego toru, ale zaczepilam się o jedno zdanie Filomeny z wcześniejszego postu - że "ręce drżały" zanim zaczęła ciągnąć. I teraz czytam że siedziała z kartami pół godziny. To brzmi jak duże emocjonalne zaangażowanie. Czy robisz takie rozkłady często, czy to było wyjątkowe? 😀
Chcę wrócić do sedna, bo ta rozmowa idzie coraz bardziej w kierunku emocji Filomeny a miał to być temat o rozkładach do akceptowania tempa. Mam pytanie do wszystkich, nie tylko do Filomeny - czy ktoś ma sprawdzony układ pozycji który dobrze działa właśnie pod kątem "za szybko, za wolno w sam raz"? Bo trzy karty które zrobiła Filomeno to dobry początek, ale może istnieje cos bardziej dedykowanego.
ojej, czy moglabym gdzies zapisac ten układ, bo to brzmi bardzo praktycznie. Nigdy nie myślalam żeby dzielic przeszkody na wewnętrzne i zewnetrzne w jednym rozkladzie. Zawsze ciągnęłam jedna kartę na "co mi przeszkadza" i potem myślałam dlaczego to takie ogólne
Trudniej, chyba. Przy pięciu kartach mogłabym się pogubić albo zaczac szukać sprzecznosci. przy trzech chociaz musialam przyjąć to co wyszlo bez za dużego kombinowania ale rozumiem że pęić pozycji dałoby więcej szczegolow. Może teraz kiedy mam juz tę pierwszą odpowiedź, to kolejny krok.
To co mówi Filomeno ma sens - czasem prostszy rozkład jest lepszy na sart właśnie dlatego że zmusza do syntezy zamiast analizy każdego detalu osobno. Ale pytanie do Lady - czy ta piąta pozycja, "co da zaakceptowanie", nie wyprzedza trochę procesu? Bo jakby zaklada że zaakceptowanie już jest celem, a co jeśli ktoś jeszcze nie wie czy chce akceptować to tempo?
Goryczka pyta o coś ważnego. Ta piąta pozycja nie jest przepowiednią - ona pyta o potencjał, nie o pewność. Różnica jest dla mnie taka: nie pytam "co się stanie jak zaakceptuję", tylko "co może stać się dostępne". To nie wyprzedza procesu, to pokazuje kierunek. Ale rozumiem wątpliwość - jeśli ktoś jest w miejscu gdzie akceptacja tempa to jeszcze abstrakcja, to ta karta może być bez sensu albo wręcz frustrująca.
To co Lday mówi o piątej karcie odwracającej znaczenie całości jest dla mnie ważne, ale chce zapytać o coś innego. Jak się ma układ pięciokartowy do sytuacji, gdzie ktos - tak jak Filomena na początku - nie jest pewien czy wogóle jest gotowy na rozklad? Czy nie lepiej wtedy zacząć od jednej karyt diagnostycznej, zanim wejdziemy w pełen układ?
Zabieram głos bo mówicie o mnie troche w trzeciej osobie. Mysle ze ta jedna karta diagnostyczna ma sens, bo wlasnie coś takiego zrobiłam tylko nie wiedzialam że tak to mozna nazwać. Nie planowałam pełnego rozkladu - po prostu wzięłam tzry karty intuicyjnie. i to wystarczyło zeby duzo się poruszyło. 😛
Ta dyskusja o gotowości i diagnostyce to ważna, ale chce wrócić do czegoś co Filomena napisała wczesniej - że siedziała z kartami pół godziny i nic "dosłownie" nie zrobiła. Co się właściwie działo przez te pół godziny? Bo to brzmi jak że coś jednak się działo.
Serio, eh, to co opisujesz - że nie poczułaś sprzeciwu wobec trudnej karty - jest dla mnie ważniejsze niz sama karta. Często właśnie brak oporu to sygnał że coś trafiło. Czy to był twoj pierwzy kontakt z Czwórką Pentagramów w rozkładzie dla siebie, czy już wcześniej się pojawiala?
Ten brak możliwości odkładania jest czymś. Ale chce zapytać o coś bardziej konkretnego - czy Filomena albo ktokolwiek - macie jakis sposób na odróżnienie momentu kiedy karta "trafia" naprawde, od momentu kiedy po prostu jestesmy w złym dniu i wszystko nas dotyka? Bo to mi się miesza.
Oj, eh, ja mam podobnie do Goryczki. I wlasnie dlatego przestalam robić rozzklady kiedy jestem w srodku czegos trudnego. Ale z druiej strony nie wiem czy to nie jest forma unikania, bo "dobry moment" na karty dla siebie to trochę utopia. ^^
Mam jedno konkretne pytanie do Lady, bo jej układ pięciokartowy mnie zaciekawił bardziej niż się spodziewałam. Czy formulowanie pytania konkretnie - tak jak opisałaś, "co potrzebuję zrozumieć zeby przestac walczyć z tempem" - czy to jest coś co wypracowałaś z czasem, czy od początku tak pracowałaś z rozkładami? 😀
Śledzę tę wymianę i myślę że właśnie tego mi brakowalo kiedy zaczynalam ten watek. Nie wiedzialam co chce zapytac. pisałam że nie wiem czy to dobry moment ale chyba chodzilo o to że nie wiedziałam jak sformułować pytanie nie tylko kiedy je zadać czy to brzmi sensownie czy się mylę?
To co Filomena napisała na końcu jest dla mnie kluczowe dla całego wątku. Nie wiedziałaś jak sformułować pytanie - i właśnie to mogło być przyczyną całego zatrzymania, a nie zły moment czy niepewność wobec kart. Chcę zapytać bezpośrednio: kiedy w końcu wzięłaś te trzy karty intuicyjnie, czy miałaś w głowie jakieś pytanie, czy po prostu wzięłaś je bez słów? 🙁
