Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy tarot może w ogóle coś dać osobie, która tworzy - maluje, pisze, cokolwiek. Nie chodzi mi o przepowiadanie, czy obraz się sprzeda albo czy ktoś to doceni. Bardziej o to że jak siedzę nad nowym projektem, to mam wrażenie, że wszystko zależy od czegoś poza mną - nastroju, pogody, czy mam natchnienie czy nie. i szukam czegoś, co da mi poczucie, że jednak coś zależy ode mnie. Czy tarot może w tym pomóc, czy to bez sensu?
To bardzo dobre pytanie i wcale nie takie oczywiste. Tarot nie przepowiada, czy będziesz tworzyć, ale może ujawnić, co ci stoi na przeszkodzie. Mam kilka kart, które wracają przy pytaniach tworczych - Gwiazda, As Czasz, Mag. Ale nie chcę od razu serwować listy, bo najpierw chcialbym wiedzieć, co masz na myśli mówiąc 'coś zalezy ode mnie'. Chodzi ci o motywacje, o technikę, o to zeby w ogóle zacząć?
Mnie to też bardzo dotyczy, bo piszę i czasem tygodniami nic nie wychodzi. Słyszałam o układzie zwanym 'ścieżka twórcy', ale nie wiem, czy to jakaś oficjalna nazwa, czy ktoś to sobie wymyślił. Ktos z was robił coś podobnego specjalnie pod kątem twórczości?
Zgadzam się z Jarowitem w kwestii konkretności pytania, ale nie zgadzam się, że brak oficjalnych układów to zaleta. Trochę to zamęt powoduje, szczególnie u osób które dopiero zaczynaja. Jak wszystko jest autorskie, to każdy mówi coś innego i trudno wyrobić sobie jakiś solidny punkt odniesienia. Masz na myśli autorka wątku, że chcesz używać tarota regularnie jako coś w rodzaju sprawdzania stanu przed pracą? Bo to inna sprawa niz jednorazowe rozkładanie.
Ja ciągam jedna karte rano, jak zaczynam malować. Nie traktuje tego jako wyrocznię, tylko jako takie... przestawienie myślenia. Jakby nastawienie na konkretna częstotliwość. Ale u mnie to działa, bo mam już swoje karty i znam je. Przy nowej talii to by było bardzo dezorientujące, bo zamiast skupić się na pracy, czytasz opis karty.
Mam Rider-Waite i kilka innych, ale do porannego rytuału używam właśnie Rider-Waite, bo obrazy sa czytelne i nie muszę nic interpretować od zera. Czas? Może kilka miesiecy zanim poczulam, że to nie jest przypadkowe. Ale kluczowe bylo prowadzenie notatek - co wyciągnęłam, co tworzyłam danego dnia, jaki mialam nastrój. Dopiero jak zaczęłam to zestawiać, to zobaczyłam pewne powtarzające się wzorce.
Hmm, Notatki to dobry trop. Ale mam pytanie do Julitki - czy zdarzało ci się, że karta rano była totalnie nieadekwatna do tego, co potem robiłaś? I co wtedy robiłaś z taką karta, odrzucałaś interpretację, czy szukałaś połączenia na siłę?
To, co mowi Julitka, jest ważne. Tarot dla tworcow nie musi być dosłownie 'o twórczości'. Często karty odnoszace się do stanu emocjonalnego czy relacji mówią więcej o tym, dlaczego nie możesz tworzyc, niz gdybyś pytała wprost. As Mieczy przy blokadzie twórczej często wskazuje że problem jest w głowie, nie w braku umiejetnosci. Pustelnik - że potrzebujesz czasu dla sieibe, bez wpływów zewnętrznych.
A czy te same karrty mają różne znaczenie zależnie od tego, czy jesteś pisarka, malarką, muzykiem? Pytam serio, bo brzmi jakby twórcza blokada to był jeden stan, a jednak chyba każda dziedzina inaczej to przeżywa.
Obsydiana pyta o coś fundamentalnego i myślę, że część ludzi tutaj unika tej odpowiedzi. Bo dziennik i tarot to jest rzeczywiście podobna funkcja - refleksja nad sobą. Różnica jest w tym, że karta wprowadza element, którego byś sama nie wybrała. Dziennik to zawsze to, co już wiesz lub chcesz powiedzieć. Karta wyciąga coś, czego nie planowałaś. Czy to magia, psychologia, czy placebo - efekt może być ten sam.
Mam pytanie do autorki watku - jak dotąd tarot w ogóle próbowałaś? Bo zależy mi na tym zeby wiedzieć czy rozmawiamy o czymś od zera czy masz juz jakieś doswiadczenie i po prostu szukasz ukierunkowania na twórczość właśnie.
Właściwie to Rider-Waite to dobry wybór do tego, o czym mówicie, bo obrazy są na tyle rozbudowane, że samo patrzenie na kartę może pobudzać skojarzenia. Pytanie czy ktoś wie, czy są talie projektowane specjalnie z myślą o artystach albo z estetyką, która bardziej przemawia do twórców? Słyszałam o jakichś bardziej ilustratorskich taliach, ale nie wiem, czy to tylko kwestia estetyki.
Co do talii dla artystów - natknęłam się kiedyś na Tarot of the Hidden Realm i Linestrider Tarot. Oba mają bardzo minimalistyczną, ale poetycką estetykę. Nie wiem czy to akurat 'dla artystów', ale mnie jako osobie, która trochę rysuje, te obrazy coś robiły. Czy to ma znaczenie jaka estetyka talii, czy to tylko kwestia gustu?
Czekajcie, bo to mnie trochę zastanawia. Mowicie o estetyce, ale ja mam problem innego rodzaju. Jak ciągnę kartę, to widzę obrazek i albo cos do mnie mówi, albo nie. I kiedy nie mówi, to zaczynam szukać znaczenia w słowniku albo w internecie i potem już nie wiem, czy to moje, czy cudze. Czy tak macie? xD
Dokładnie tak samo miałam przez długi czas. I szczerze - myślę, że to jest normalna faza, przez którą trzeba przejść. Siłą rzeczy musisz na początku polegać na cudzych słownikach, żeby mieć jakiś punkt wyjścia. Problem zaczyna się, kiedy zostajesz na tym etapie i nigdy nie próbujesz słownik odłożyć. Ale kiedy zacząć to robić - nie wiem, u mnie samo się jakoś przyszło.
To jest coś, o czym rzadko się mówi wprost - moment przejścia od cudzej interpretacji do własnej. I on jest trudny właśnie dla twórców, bo twórcy mają tendencję do nadinterpretowania wszystkiego. Piszesz, malujesz, i z zawodowego nawyku szukasz znaczeń. To może być i siłą, i pułapką przy tarocie.
Obsydiana zadała pytanie które jest trochę sztucznym dylematem. 'Wlasna narracja czy karta' - jakby to były dwie osobne rzeczy. Tarot dziala właśnie przez to, ze uruchamia twoja własną narrację. Karta jest pretekstem, nie wyrocznią. Dla twórcy to powinno być intuicyjne, bo to jest dokładnie mechanizm, który stosujesz kiedy piszesz czy malujesz - punkt wyjścia uruchamia coś wewnetrznego.
Dobra, ale wróćmy do czegoś konkretnego, bo trochę odpłynęliśmy. Mnie w tym wszystkim chodzi o jedno - żebym miała poczucie, że coś zależy ode mnie w tej twórczości. Że nie jestem tylko biernym odbiorcą natchnienia albo jego braku. Czy tarot może w ogóle to dawać, czy raczej daje coś innego?
Myślę że to co mówisz Władysławo to jest kluczowe ale trochę inaczej bym to ujął. Tarot nie da ci sprawczości bezpośrednio, bo to ty musisz usiąść i tworzyć. Ale może ci dać poczucie że masz kontakt z własnym procesem, że rozumiesz co się dzieje. I to już jest jakiś rodzaj kontroli, nie? 🙂
Wtrącę się, bo to co Damianek napisał bardzo mi się zgadza z tym, jak pracuję z czakrami przed sesją twórczą. To nie jest przepowiednia, to jest uziemienie. Zastanawiam się czy tarot może pełnić dokładnie tę samą funkcję - wejście w stan skupienia przed pracą, cos jak rytuał otwarcia.
Mam pytanie bo jestem ciekawa jak to wygląda praktycznie. Jeśli tarot ma być tym rytuałem otwarcia przed tworzeniem, to jak dlugo to zajmuje? Bo mam wrażenie, że jesli zacznę za dużo myśleć o karcie, to wytrącę się ze stanu, w którym chciałam tworzyć, zamiast się do niego zbliżyć 🙂
To rozroznienie które Julitka robi - szybkie otwarcie rano kontra głębsza analiza wieczorem - brzmi bardzo sensownie. Ale mam pytanie: co jeśli ktoś nie ma wieczorem czasu albo energii? Czy ta wieczorna część jest konieczna, czy można jej nie robić i i tak mieć z tego coś?
Czytam to wszystko i zastanawiam się, czy nie próbuję zbudować zbyt skomplikowanego systemu zanim w ogóle zacznę. może powinnam po prostu spróbować tej jednej karty rano przez miesiąc i zobaczyć co wyjdzie, zamiast planować jak to robić wieczorem, jakie notatki prowadzić i tak dalej?
Hmm, tak, zdecydowanie. Cala ta rozmowa jest wartosciowa ale grozi tym, że zamiast usiąść z talią, będziesz jeszcze tydzień czytać o tym jak prawidłowo usiąść z talia. Miesiąc jednej karty rano to bardzo dobry pomysł. Notatki możesz zacząć kiedy poczujesz, ze chcesz - nie musisz od razu.
Mam dwie talie. Jedną dostałam w prezencie jakieś dwa lata temu, to jest klasyczna Rider-Waite, ale nigdy jej porządnie nie użyłam. Drugą kupiłam sama bo mi się podobały obrazki, ale teraz myślę że może źle wybrałam, bo jest bardzo abstrakcyjna i w ogóle nie wiem jak z niej czytać.
Ojej no, Rider-Waite na start to jest naprawdę solidna baza, bo większość opisów i komentarzy w sieci odnosi się właśnie do tej tali. Abstrakcyjna talia bez znajomości podstaw może być frustrująca. ale powiedz - co cię w tej abstrakcyjnej przyciągnęło? Bo to może coś mówić o tym, czego szukasz.
Pytanie Julitki jest świetne. Sama miałam podobnie - kupiłam talię bo mi się podobała estetycznie, a potem siedziałam nad nią i nic do mnie nie mowilo. Ale zauważyłam że to co mnie w niej przyciągnęło - takie mroczniejsze kolory, dużo cieni - to było odzwierciedlenie tego, co chciałam wtedy eksplorować. Więc wybór nie był przypadkowy.
