Ja robiłam coś podobnego, kiedy zastanawiałam się nad zmianą kierunku zawodowego. Wyciągnęłam trzy karty dość spontanicznie, bez konkretnego układu, i środkowa wyszła Koło Fortuny. Wtedy nie wiedziałam jak to czytać bo Koło kojarzyło mi się z losowoscia, a nie z nowym startem. Dopiero po czasie zrozumiałam, że to mogło mówić właśnie o momencie zmiany cyklu. Ale wtedy byłam skołowana.
Koło Fortuny jako srodkowa karta w takim układzie to bardzo wymowna pozycja. Srodek często oznacza to, co jest teraz, co dominuje w sytuacji. I Koło w tej pozycji mówi dosłownie: jestes w punkkcie obrotu. To nie jest karta która pcha do przodu ani nie zatrzymuje, ona pokazuje, że zmiana i tak się toczy. Pytanie do ciebie, czułaś wtedy, że ta zmiana dzieje się z toba czy raczej mimo ciebie?
To co opisuje Dianka to jeden z częstszych problemów przy czytaniu dla siebie. Trudno zachować dystans wobec własnej sytuacji, a Koło Fortuny jest kartą, która szczególnie łatwo wciąga w spiralę interpretacji. Bo można ją czytać jako 'teraz twój czas' albo jako 'los się obraca i nie masz kontroli' i obie wersje będą pasować do jakiegoś aspektu sytuacji. Dlatego przy rozkładach dla siebie warto mieć kogoś, kto przeczyta razem z tobą.
Przepraszam, że wchodze z takim podstawowym pytaniem, ale skoro mówicie o czytaniu dla siebie i dla innych, to czy w ogóle jest jakaś zasada, kiedy nie powinno się ciągnąć kart? Bo slyszalam, że nie należy pytać o to samo dwa razy, ale nie wiem czy to mit czy cos w tym jest.
A wracając do tego co mówiła Hortensja o trzech kartach dla początkujących, to zastanawiam się, czy Wielkie Arkany mogą wszystkie trzy wyjść naraz przy takim rozkładzie. I czy to coś znaczy, że wyszły same Wielkie, czy to po prostu statystyka?
To przyklad Barniego z tymi konkretnymi kartami jest dla mnie bardzo pomocny. Czy mógłbyś powiedziec jak mniej więcej czytałbyś te druga trójkę, Wieze, Księżyc i Sąd, w kontekście nowego startu? Bo to brzmi jak dość ciezka kombinacja.
Właśnie o coś takiego mi chodzi, mam teraz przed sobą decyzję o nowym starcie i czuje, że się boję, że ciagne karty i trochę szukam potwierdzenia że to dobry moment. Czy to normalne że tak się robi? Że idzie się do kart po coś w stylu 'powiedz mi że tak'?
Właśnie tak robiłam przy tym Kole Fortuny, o którym mówiłam. Pytałam nie 'czy zmienić', tylko 'co jest teraz'. I wtedy Koło miało sens, bo opisywało stan, a nie dawało zezwolenie.
ale jak długo ćwiczyłaś żeby tak ustawiać pytania? Bo mi za każdym razem wychodzi jakieś 'czy', 'czy mam', 'czy wyjdzie' i nie wiem jak z tego wyjsc.
Wracając do tego co zaczęła Dianka z tym rozkładem dla nowych startów. Mamy już sporo o tym jak pytać, ale nie wróciliśmy do tego, które karty w kontekście nowego początku są szczególnie wymowne. Bo Koło Fortuny padło, Głupiec był chyba wcześniej, Sąd wspomniał Barni. Czy jest jeszcze coś, co często się pojawia przy takich pytaniach?
Gwiazda. Bardzo często przy pytaniach o nowe starty. I jest ciekawa, bo nie poypcha do działania jak Głupiec, raczej mówi o odnowieniu zaufania do siebie po czymś, co się rozpadło. Dlatego przy nowych startach po porażce jest bardziej trafna niż Głupiec.
To ciekawe że ta sama karta może być zarowno najlepszym wsparciem jak i blokadą, zależy tylko od pozycji. Właśnie o tym myślę, kiedy słyszę że ktoś interpretuje karty bez ukladu, bez przypisanych pozycji. Bez pozycji nie wiesz czy Gwiazda cię niesie, czy zamraża.
